poniedziałek, 18 listopada 2013

Wege Nazi


Od jakiegoś czasu obserwuję dyskusję pomiędzy zwolennikami jedzenia mięsa, a tak zwanymi wegetarianami. Zastanawiam się dlaczego w ogóle taka dyskusja ma miejsce i dlaczego osoby nie jedzące mięsa zachowują się jak faszyści. Już uzasadniam swoją tezę.

Mięsożercy rodzaju ludzkiego jedzą zarówno mięso jak i rośliny. Wegetarianie rezygnują z mięsa i mają do tego pełne prawo. Dlaczego jednak ich postawa i dieta, czyli ich wybór, ma mieć wpływ na to jak wyglądają jadłospisy ludzi o odmiennych zapatrywaniach?

Czy mięsożercy wtrącają się w sposób hodowania roślin? Wmuszają pochłanianie mięsa? NIE!

Zatem jeśli jesteś wegetarianinem to jedz sobie roślinki i nie wpieprzaj się w jadłospisy jedzących zwierzęta.

Owszem, możemy wszyscy razem protestować przeciwko nieludzkiemu traktowaniu zwierząt w niektórych przemysłowych hodowlach, ubojniach i rzeźniach, ale zróbmy to z rozsądkiem i argumentami, nie za pomocą krzykliwej propagandy i strachu.

Poza tym…przeciętnego mięsożercy gówno obchodzi jak wyglądał kotlet zanim trafił na jego talerz, ale jednocześnie jest świadomy, że słodka świnka z filmiku na YT to jest jego obiad. Nie potrzebujemy dodatkowego atakowania naszych preferencji żywieniowych przez propagandę ludzi, którzy zrezygnowali z pochłaniania krów i kurczaków.

Dlaczego nazywam wegetarian nazistami? Bo dokonali wyboru, uznali to za jeden, właściwy i poprawny wybór i próbują go narzucić całej populacji. I nie przebierają w metodach. Zachowują się jak przeciwnicy aborcji pokazujący martwe płody na plakatach w środku miasta. To jest taktyka strachu i zastraszania jaką możemy wyciągnąć z podręcznika propagandy totalitarnej – znajdź problem, przestrasz nim ludzi, daj rozwiązanie. O co chodzi? Wegetarianie, zwłaszcza Ci wojujący, chodzą i szukają do czego by się przyczepić w kwestii produkcji mięsa. Napstrykają fotek w ubojniach i postraszą nim społeczeństwo, dodając do tego argumentacje, że to norma. Następnie pokazują, że jedynym wyjściem jest przejście na dietę jarską. To czysty przykład indoktrynacji.

Rozwiązaniem problemu złego traktowania zwierząt nie jest dieta jarska! Rozwiązaniem jest zmiana przepisów, kontrole i kary dla bydlaków, którzy to robią w imię zysków.  To, że przestaniesz jeść mięso nie rozwiąże problemu!

To tak jakby powiedzieć, że rozwiązaniem wszystkich problemów demokracji jest ustrój totalitarny. Widzicie absurd.

Zapytacie: Ale co zyskują wegetarianie z takiej propagandy? 

Zyskują polityczny kapitał. Tak jak ekologom, marzy im się lobby, wpływ na politykę i narzucanie ich poglądów innym za pomocą prawa.

Przecież jak wszyscy przestaniemy jeść mięso to nie będą go produkować w takiej skali i problem się sam rozwiąże.

Gówno prawda! Żaden problem się nigdy sam nie rozwiązał tylko dlatego, że ludzie przestali konsumować jego efekty. Jak nie sprzedadzą mięsa nam, to sprzedadzą gdzie indziej. Jak przestaniemy kupować mięso, to dzisiejsi producenci i tak będą zabijać zwierzęta, zmienią tylko cel albo rynek. Mają środki, sprzęt, technologię. Zrezygnują z niej bo ktoś ograniczy jedzenie mięsa…wolne żarty.

Jest jeszcze jedna kwestia. Jeżeli dokonujesz osobistego wyboru, w tak prywatnej kwestii jaką jest to, co jesz i jakiego koloru później robisz kupę, a następnie przeradzasz to w publiczny problem i budujesz wokół tego debatę polityczną czy społeczną, to ja nie wierzę w Twoje dobre intencje. Tobie nie zależy na tym, żeby poprawić byt zwierząt czy zapewnić humanitarne warunki uboju.

Szukasz poparcia i wsparcia bo źle się czujesz sam ze swoim wyborem?  
To masz problem, ale rozwiązaniem nie jest publiczna debata tylko osobisty kontakt z innymi ludźmi o takich poglądach.

Chcesz, żeby więcej ludzi uznało Twoje racje?
Promuj pozytywnie swoją postawę, ale zachowaj w tym jedna zasadę – każdy stanowi o sobie sam.

Uważasz, że Twoja postawa jest najlepsza i jedyna słuszna?
Jesteś szowinistą i masz problem. Możesz stanąć w jednym szeregu z narodowcami i faszystami. Wyszyj sobie tylko ładną flagę z brokułą na biały tle. I nie zapomnij o kominiarce, bo jak mięsożercy Cię sprowokują to obrzucasz ich marchewkami…

Nie mam nic do jaroszy, wegetarian czy vegan. Tak samo jak nie mam nic do osób, które wierzą w Jahwe, Wotana czy Potwora Spaghetti.

Mam duży problem z szowinizmem, zwłaszcza instytucjonalnym i go nie toleruję. Jeśli za swój cel obrałeś przekonanie, dowolnymi środkami, wszystkich dookoła do swojej racji, to z mojej strony zawsze spotkasz opór. Nie ważne jak słuszne i racjonalne byłyby Twoje argumenty. Jeśli będziesz je próbował narzucić, to z mojej strony dostaniesz rykoszetem.

Mogę podyskutować o wszystkim ze wszystkimi. Jedynym warunkiem jest to, że nie narzucasz mi swojej opinii. Ty masz swoje zdanie ja mam swoje. Jeśli to uszanujesz, to czeka nas interesująca i pouczająca debata. Jak założysz, że Twoja opinia jest lepsza, ważniejsza i będziesz ją próbował/próbowała mi narzucić, to od razu możesz schować się do kąta i się wypłakać. Ze mną dyskusji nie będzie…i pewnie lepiej zarówno dla mnie jak i dla Ciebie…






Po za tym - zabijanie zwierząt jest ekologiczne, a roślin szkodliwe. 
Zabijając zwierzęta zmniejszasz emisję CO2 do atmosfery. 
Zabijając rośliny likwidujesz organizmy, które zamieniają CO2 w tlen! 
Globalne ocieplenie! Biacz!
Więc zastanów się co jest bardziej EKO