sobota, 14 grudnia 2013

Baby, dziewczyny, kobiety....

Zakładam, że kilka osób się za ten post na mnie wkurzy. Zwłaszcza kobiet.

Biorąc pod uwagę ile piszę o tym, że ważna jest osobowość, to co masz w środku, ktoś mógłby mi zarzucić hipokryzję. I ma do tego prawo, bo sam widzę w sobie pewne sprzeczności.

Natomiast nie mogę przemilczeć tego tematu. To jest trochę tak jakbym nigdy nie odmówił zjedzenia czegoś bo źle wyglądało albo pachniało. Nikt nie pakuję wszystkiego co znalazł do gęby - bo może fajnie smakować..

W tym kontekście chciałbym napisać jak kategoryzuję kobiety. Od razu zaznaczę, że mówię o pierwszym wrażeniu, o tej chwili gdy po raz pierwszy widzę dziewczynę. Mam takie typy:

1. Ni chuja!

Pojawia się na horyzoncie niczym zwiastun zagłady ludzkości. Nie wiesz czy patrzysz na dziwną hybrydę żaby z hipopotamem czy na kobietę rodzaju ludzkiego. Nie chodzi tylko o to, że jest przy kości, bo to nie ma znaczenia. Chodzi o to, że ten typ to dziewczyny, które nie są urokliwe z natury i jednocześnie nic nie robią, żeby to zmienić, poprawić. Jak widzę taką dziewczynę, która nie dość, że nie jest ładna, to jeszcze jest masakrycznie zaniedbana to od razu wiem, że choćby skały srały to z własnej woli nie podejdę do niej i nie zagadam z intencją romantyczno-seksualną. Zapomnij.
Mam tak, że najpierw zwracam uwagę na twarz, później na dłonie. Dopiero po tym lustruję resztę.

Jeżeli dziewczyna ma wąsy, brwi Breżniewa, wystające z nochala oglucone włosy to normalnie mnie rzuca. Jak do tego za paznokciami nosi ślady walki w chlewie to w ogóle zapomnij. Te cechy nie muszą występować razem, wystarczy jedna i stawiam od razu kreskę.

Najgorsze w tych dziewczynach jest to, że nie wierzą w siebie, nie chcą znaleźć swoich zalet i skupiają się na wadach.

Oczywiście nie dyskryminuje towarzysko takich osób, bo mogę z taką kobietą rozmawiać, nawet się przyjaźnić. Nie mam z tym problemu. Ale jeśli mówimy o czymś więcej - Hell No!

Nie wykluczam jednak, że gdy taka kobieta zadba o siebie, to może przeskoczyć do drugiej kategorii...


2. Mam sekret.

Szczerze, to mój ulubiony typ. Dlaczego? Bo te dziewczyny są najfajniejsze. Dbają o siebie, zdają sobie sprawę ze swoich słabości i nadrabiają wszystkim innym. Uwielbiam odkrywać kobiety i jeśli w mojej głowie na widok takiej zwykłej dziewczyny pojawi się "Dlaczego nie?", to natychmiast doszukuje się w niej tajemnicy, czegoś poza fizycznością.
Nie ma znaczenia ile ma taka dziewczyna wzrostu ani ile waży. Jeśli potrafi roztoczyć wokół siebie tę aurę, że coś ukrywa, ma sekret, to mnie ma. Oczywiscie nie rzucam się na nią jak wygłodniały pies, bo nie o to chodzi. Jeśli kobieta mnie intryguje, zaciekawia, to ma moją uwagę.
Mam taką tezę, że każda kobieta jest atrakcyjna, tylko trzeba czasem tego poszukać. Takie kobiety prowokują do poszukiwań.

Związek z taką kobietą to przygoda i przyjemność.

Czasem się zdarza, że ta tajemnica to tylko przykrywka i wtedy się okazuje, że panienka jest zwykłym...

3. Pustak...

To są jebane księżniczki, które udają skrzywdzone pieski. Pozorują sekrety gdy tymczasem są po prostu puste. One najczęściej przyciągają najwięcej facetów, ale nigdy nie szukają w facecie niczego więcej niż tego, co jest on im w stanie dać w ciągu kilku godzin. Jeśli tego nie dostarczy w wystarczającym stopniu (co jest bliskie nie możliwości) to one idą dalej.
Mam alergie na takie dziewczyny i mimo tego że są one pozornie interesujące i często atrakcyjne fizycznie, to po kilku minutach można je rozpoznać.
One czekają na księcia z bajki, nie na partnera...i niech czekają. Kiedyś może się nauczą, że bajki mimo wszystko nie kończą się dobrze i w oryginałach odbiegają od popularnych wersji...

Jednorazówki, można jednak czasem zaryzykować i spróbować czegoś więcej. Jak ktoś ma dużo czasu i energii...

Mogą wtedy przejść w dwie strony. Albo staną sie interesującymi wyzwaniami, albo staną się...

4. Modliszki.


To kobiety, które zdają sobie sprawę ze swojej atrakcyjności fizycznej i staje się to jedyną rzeczą na jakiej się skupiają w kontaktach z mężczyznami.
Oczekują bardzo dużo w zamian za bycie ozdobą dla faceta.
Nie kwestionuję ich inteligencji, ale jest to rodzaj inteligencji kierowanej na zysk. Nie ważne czy chodzi o stabilizację, dobre geny czy finanse. One oczarują faceta żeby osiągnąć swój cel bez oglądania się na potrzeby partnera.
Potrafią doskonale manipulować swoim otoczeniem, przyciągać uwagę i wystawiać się na cel. Dają nam wrażenie, że chcą być złowione, gdy tymczasem same są myśliwymi.

Stanowią one wyzwanie dla inteligentnego faceta i mogą być zagadką do rozwiązania albo systemem do złamania. Ale trzeba być bardzo ostrożnym. Bo równie szybko jak zarzucają sidła, potrafią odgryźć głowę.

***

To nie jest lista ostateczna, bo za każdym razem znajduję wyjątki lub hybrydy powyższych typów. Taki sam zabieg można przeprowadzić wobec facetów i pewnie niebawem to zrobię.
Nie traktujcie tego jak szufladkowania, bo ja tego tak nie traktuję.

Dlaczego jednak napisałem powyższe? Bo czasem potrzebujemy podstawy, punktu wyjścia. Nie uważam się za wybitnego znawcę kobiet i wielkiego amanta. Mam swoje doświadczenia i zasługi. Na tej podstawie wytworzyłem powyższe.

Uwielbiam kobiety. Kiedyś, ktoś mnie zapytał jaką część kobiety lubię najbardziej?
Jeśli chodzi o całość, to chyba najbardziej mózg bo kręcą mnie kobiece sekrety. Jeśli chodzi o fizyczność, to kręcą mnie kobiece dłonie, szyja, uda...chociaż jak się nad tym zastanowię to całe ciało kobiety jest moim fetyszem.

Poza tym ciągle szukam i to jest chyba najfajniejsze w kontaktach z płcią przeciwną. I kobiety nadal mnie potrafią zaskoczyć, dlatego powyższą listę traktuję jedynie jako coś co jest uzasadnione dziś. Jutro może być inna, albo nie będzie jej w ogóle...

Udanego weekendu!