piątek, 7 lutego 2014

Nie lękajcie się...

Od wczoraj ciężko choruję, Ciężka choroba dla kogoś takiego jak ja, to nie oznacza zadnego raka czy zapalenia. Jestem mocno przeziębiony i nie mogę sie skupić. To mój dramat.

Dziś, jako że siedzę w domu (tak wiem, powinienem leżeć), napiszę coś, o jednym z najczęstszych odczuć, jakie nam towarzyszy...a nie powinno. Chodzi o strach.

Pierwotnie

Strach jest emocją potrzebną w sytuacjach zagrożenia życia. To bezsprzeczne. Powoduje uruchomienie wielu procesów w naszych organizmach, które przygotowują nas na stawienie czoła zagrożeniu. 
Tylko, jakie prawdziwe zagrożenie dziś na nas czyha? Nie polujemy na dziką zwierzyną w lasach, nie prowadzimy podjazdowej wojny z sąsiadami (przynajmniej nie wszyscy, wojny się zdarzają, ale o tym za chwilę).
Jednak cały czas odczuwamy strach. Boimy się wielu rzeczy. Czasami intencjonalnie, częściej nieintencjonalnie...

Chcę się bać

Strach powoduje uwolnienie adrenaliny i wielu innych substancji. Czasem potrzebujemy zastrzyku adrenaliny i go powodujemy. Niektórzy oglądają horrory, skaczą na bungee lub robią tysiące innych rzeczy, które Wikipedii.
Człowiek wymyśliłby kompensować głód adrenaliny, który powstał w wyniku wyeliminowania większości naturalnych zagrożeń. Żyjemy w bezpiecznych habitatach/miastach i musimy stymulować sobie zastrzyki adrenaliny, bo jest ona dość ważną i potrzebną szprycą dla na naszego organizmu. Polecam poczytanie o adrenalinie w
To są zachowania, na które mamy wpływ i podejmujemy decyzje o ich podjęciu, poziomie i wszystkim innym.
Mnie niepokoi inny poziom strachu.

Bój się, bo nie wiesz

W moim ujęciu wszystkie dzisiejsze opcje polityczne, ideologiczne czy religijne opierają się na strachu. Sztucznym, wymuszanym i kierowanym. Politycy wmawiają nam, że jak nie oni to będzie bardzo źle. Ideologie mówią o zagrożeniach innego sposobu myślenia. Religie uderzają w strach przed gniewem bożym i śmiercią. I oczywiście powodują strach i mają na niego receptę.
Ja nigdy nie wierze nikomu, kto najpierw powoduje u mnie strach, wzbudza lęk, a później mówi - "Ale się nie martw, ja wiem jak emu zaradzić". To jest zwykłe oszustwo.
Jeśli odniesiemy ten schemat zachowań, na przykład do medycyny, to mamy coś, w co nigdy nie uwierzymy, a na pewno będziemy się przeciw temu buntować. Bo jeśli ktoś zarazi Was chorobą, ale uspokoi Was, że ma lekarstwo to czy jest wart zaufania? Nie sądzę i uważam, że nie powinien być.
Mimo tego wierzymy politykom, że druga partia doprowadzi kraj do ruiny jak nie zagłosujecie na nich.
Wierzymy ideologom, mówiącym o zagrożeniu przez wyimaginowanego wroga i ze oni wiedza jak temu zaradzić.
W końcu wierzymy religijnym apologetom, którzy wymyślili piekło, straszą nim nas, ale mówią - zróbcie co Wam mówimy, to tego unikniecie.
Do tego wszystkiego media ze wszystkich stron atakują nas obrazami mającymi powodować strach, bo strach wyłącza rozsądek i powoduje, że działamy instynktownie, nie rozumnie. A jak nas materiał przestraszy, to lecąca po tym reklama łatwiej wryje się nam w pamięć i w mózg. To jest manipulacja na poziomie mistrzowskim. Zapomnijcie o przekazie podprogowym jak możecie przestraszyć widza, przerzucić go na pierwotny poziom, a później zaatakować go reklamą eksploatującą jego potrzeby.

Tak wygląda polityka strachu, która jest powszechna. Gdzie tkwi problem?
Z nami jest problem. 

Żyjemy tak długo w stanie permanentnego strachu, że stał się on dla nas stanem normalnym, pożądanym czy wręcz pozytywnym.  A pozytywny nie jest. Żadne media czy polityka nie przesunie tej skali w drugą stronę. Możemy zrobić to tylko my sami, ale do tego musimy sobie zdać sprawę z tego, że się ciągle czegoś boimy i przestać się bać. Bo 90% lęków, jakie w sobie budzimy są irracjonalne, wyimaginowane i nie potrzebne.

Nie potraktujcie poniższego stwierdzenia jak mechanizmu, który piętnuje, mimo tego, że może tak zabrzmieć.


Jeśli będziemy ulegać sztucznie wytworzonym emocjom lęku i strachu, to będziemy manipulowani. Musimy pozbyć się lęku przed zmianami, przed wyzwaniami, związkami i wszystkim, co powinno być naturalne w naszym życiu. Wiele z tych rzeczy powoduje nasz strach tylko, dlatego, że na to pozwalamy lub sami powodujemy ten stan.

Jeśli podejdziemy z optymizmem i radością do ludzi, nauczymy się patrzeć na zmiany jak na szanse, nie jak na remonty, które się mogą źle skończyć, to wtedy przestaniemy się bać i zrobimy więcej. Bo nic nie hamuje tak bardzo człowieka chcącego się rozwijać jak strach. To trochę tak jak w Gwiezdnych Wojnach. Możesz się zaszyć w bastionie swoich złych emocji i budować swoją gwiazdę śmierci, albo otworzyć się z dobrymi emocjami i iść ciągle do przodu, rozwijając się i ewoluując. Wybór należy do Ciebie. Pamiętaj o dwóch rzeczach:
  • Rządzący (czy w kraju czy w miejscu pracy) zawsze się będą bali takich ludzi, bo człowiekiem, który się nie boi nie można kierować.
  • Ludzie tkwiący w swoich kokonach strachu będą Ci zazdrościli, będą się Ciebie bali i może to powodować ich agresję.
Ja cały czas się uczę życia bez strachu i nie jest to łatwe. Bo tak jak wszyscy od najmłodszych lat byłem bombardowany przykazaniami opartymi na lęku, zakazami motywowanymi negatywnymi konsekwencjami i powodującymi strach. Ale widzę już efekty i wiem, że to dobry kierunek. Jeśli pozbędziesz się ze swojego życia irracjonalnego strachu przed samym sobą i wydumanymi kwestiami, życie staje się lepsze, bardziej kolorowe i pełne szans. Nie spowoduje, że życie stanie się łatwiejsze - tutaj nie ma cudów. Na pewno jednak, spowoduje, że nie będziemy stali w miejscu i martwili się "co będzie gdy". Po prostu zrobimy krok do przodu i sprawdzimy to...a to jest to, co pcha nas, jako ludzi ku rozwoju...krok za krokiem.