wtorek, 11 marca 2014

Hipokryzja Ministra

Normalnie aż mną zatrzęsło.

Minister Kultury powiedział, że kasa na Świątynię Opatrzności nie jest kasą na świątynię tylko na muzeum. Olewamy więc wszystko co napisało NIK i co się dzieje wokół tej wielkiej wyciskarki do owoców i kiwamy grzecznie głowami ministrowi.

Podobno: "– Nie finansujemy Świątyni Opatrzności Bożej. Finansujemy muzeum Jana Pawła II i kardynała Stefana Wyszyńskiego. Muzeum nie ma żadnego związku ze Świątynią, ani w sensie wizualnym, ani przestrzennym. Muzeum ma osobne wejście i wyjście. Nie ma kontaktu ze Świątynia. Jest tam też piękny taras widokowy. Polskę stać na to."

Więc przyjrzyjmy się czy rzeczywiście muzeum nie ma związku przestrzennego ze świątynią. Poniżej schemat tego kloca:
Na rysunku po lewej widzimy na żółto gdzie jest muzeum.
I opis punkcików na schemacie:
Strefa A: plac Zwycięstwa (1979)
Strefa B: Powołanie (1901 – 1945)
Strefa C: Ziarno, które musi obumrzeć (1945 – 1956)
Strefa D: Millennium – narodowe wyznanie wiary (1956 – 1966)
Strefa E: Za żelazną kurtyną (1966 – 1978)
Strefa F: Gaude Mater Polonia (1978 – 1981)
Strefa G: Konfrontacja z Imperium Zła (1981 – 1989)
Strefa H: Dar wolności (1989 – 2005)
Strefa I+J: Kościół zbudowany na skale miłości. Wstańcie, chodźmy (1978 – 2005)
Strefa K: Jan Paweł II i młodzież

Czyli jak spojrzymy na ten schemat, to oczywiście muzeum nie ma żadnego powiązania ze świątynią. W ogóle! Ni chuja. Tylko ją otacza na pięterku i bez wybudowania całej świątyni nie może zaistnieć muzeum.

Więc albo minister jest debilem, albo nie widział planów budowy!

Nie ma możliwości żeby potraktować muzeum jako przestrzennie niezależną instancję.

Muzeum nie miałoby wizualnego i przestrzennego związku ze świątynią jeśli byłoby budynkiem stojącym obok świątyni...ale wtedy nie można by finansować budowy świątyni.
Więc sobie to klechy nieźle wymyśliły.

Minister, który powinien znać się na kulturze, której częścią jest architektura, powinien wiedzieć, że jak coś jest w jednych murach, to jest powiązane przestrzennie i ma kontakt, ba jest częścią świątyni.
Tymczasem minister pieprzy głupoty jakby naprawdę nigdy nie widział panu i jedynie powtarza to co podpowiadają mu katabasy.

"Polskę stać na to."
Nie kurwa, nie stać! Sześć milionów to wydatek nie mały, a minister wrzuca to po prostu na tacę. Nie będę kalkulował co można za te kasę zrobić, bo tylko sie bardziej wkurwię.

Pomijam już kwestię wszczęcia śledztwa i faktu, że proboszcz tego syfu jest powinowatym Marszałka województwa, pana Struzika...

Cała budowa pochłonęła już 140 milionów złotych, a podobno potrzeba jeszcze 30. Kto dorzuci? Pewnie my wszyscy, bo ministrowi marzy się tabliczka dziękczynna w muzeum. Nie będę dalej brnął bo dostanę zawału. Napiszę tylko jedno - wszyscy politycy, którzy wspierają lub ignorują w jakiejkolwiek formie to, co w Polsce robi kościół zasługują jedynie na moją pogardę. I mam nadzieję, że na klęczących przed sukienkową mafią nie będą głosowali ludzie, którzy mają trochę rozsądku w głowie. Nie wskaże Wam na kogo nalezy głosować...pomyślcie jednak nad tym kto gra w parlamencie i rządzie dla ludzi i próbuje coś robić żeby Polakom żyło się lepiej, a kto pcha w dupę Watykańskiej szarańczy coraz to nowe zabawki i kaskę...

Bo dla mnie wszystkie partie, które rządziły do tej pory w kraju, po 89 roku, sprzedały swoje dupy Watykanowi. A w moim odczuciu, jeśli ktoś działa z poziomu funkcji publicznej dla korzyści obcego państwa jest po prostu zdrajcą. Finansowanie w jakiejkolwiek formie działalności kościoła jest przynoszeniem zysków Watykanowi. Nic więcej i nic mniej.

Niech się zatem wszyscy pseudo patrioci i pseudo nacjonaliści obudzą, bo wspierając kościół katolicki zdradzają swoje ideały! W ostatecznym rachunku, sztama z kościołem to praca na rzecz obcego państwa!

Tyle...