sobota, 12 kwietnia 2014

Mały Wkurw No.14

Przyszedł sobotni poranek budząc mnie śpiewem ptaków za oknem, więc pora spuścić trochę nagromadzonej przez tydzień pary. Jedziemy!


37. Plastikowe gówna


Są jak jebane plastikowe torebki. O ile ze skrzynka na piwo, czy pojemnikiem na żywność zrobioną z plastiku można sobie doskonale poradzić, to torebki zwykle wkurwiają i jak już się pojawią, to jest ich pełno i trzeba je dobrze zgnieść, zęby chociażby zachować pozory kontroli. A i tak w pewnym momencie gdzieś wyskoczą i zaczną znowu wkurwiać. I nie piszę o rzeczywistych torebkach. Chodzi o młode blachary.

Włażą takie idiotki do sklepu, autobusu czy gdziekolwiek indziej i zachowują się jakby wszystko im się należało, jakby były najmądrzejsze, najładniejsze i cały świat kręciłby się wokół nich. Tak naprawdę są bezmózgimi skwarkami i jeśli teraz robią wszystko, żeby wyglądać na dwa, trzy lata starsze, to za pięć lat będą wyglądać jak stare baby. Podarte dżinsy, adidaski, zafarbowane kudły i ryj opalony nad palnikiem acetylenowym. Głośne i wkurwiające. Ale są we własnym mniemaniu damami, kobietami i należy im się szacunek. Taki chuj. Jedyne, co Wam się należy to porządny wpierdol i miesiąc w klatce. Sam dość dużo przeklinam, ale raczej używam słów uznawanych za obraźliwe dla podkreślenia stanów emocjonalnych, nie zamiast każdego słowa, które ma ponad dwie sylaby i nie potrafię go prawidłowo wymówić lub go nie rozumiem. I tak, słucham głośno muzyki, ale na jebanych słuchawkach, nie na rozjebanym na pół autobusu telefonie.

Największym problemem jest to, że ludzie umacniają ich postawy, bo zakładają, że dziewczyny zasługują na lepsze traktowanie. Że są nietykalne. I szczerze, jak patrzę na te parodie kobiecości, to nie chciałbym ich dotknąć. Mimo tego, że mają po 12 -14 lat, zachowują się jak stare kurwy na dworcu i ciągnie się za tym podejrzenie, że równie dużo miały chui w swoich małych dupeczkach.

No i wszystkie słuchają popularnej wśród „patriotycznej” młodzieży, polskiej odmiany hip-hopu. Więc zrobię mały „reality check”. Po pierwsze hip-hop to muzyka czarnych gett w USA, to, że wykonują ją biali nie oznacza, że to biała muzyka. A wszyscy wiemy, że polski patriota nie lubi asfaltu. Po drugie, dlaczego wędzicie ryje na solarium skoro nie lubicie czarnuchów? Sam słyszałem takie wypowiedzi od opalonych na ciemny brąz idiotek. Czyli nie lubię czarnych, ale chcę być czarna. Sama sobie zrób lincz i powieś się w łazience. Wszystkie marzą o poznaniu bogatego faceta, który pozwoli im przestać się uczyć i pracować i że będą mogły robić, co tylko chcą, bo są ładne i będą mu dawać dupy. Więc wyjaśniam. Poza pojedynczymi wyjątkami, do kasy dochodzą ludzie mający mózgi i oczekujący od kobiet czegoś więcej niż tylko wypinania dupy. Oczekują, że kobieta będzie potrafiła więcej niż uwalić pizdę w solarium. Zatem jeśli dla Was największą katorgą jest przeczytanie książki i pocicie się z wysiłku podczas próby wypowiedzenia jednego zdania bez słowa „kurwa”, to raczej prorokuję Wam krótką, ale błyskotliwą karierę w domu publicznym. Oczywiście część z Was dostanie przed skończeniem szkoły kopa w dupę i wyjdziecie na ludzi, ale część z Was za dziesięć lat będzie sprzątać biura, w których pracują ludzie z mózgami. I to tez będziecie robić byle jak, bo przecież stać Was na więcej, a za rogiem czeka tępy książę z walizką kasy i czarną BMW…trochę mi Was żal, ale więcej się z Was śmieje, bo jesteście produktem swojej własnej głupoty…

38. Halo, centrala


Czasem zdarza Wam się odebrać telefon w komunikacji miejskiej? Chyba każdemu. Jednak w większości przypadków, jeśli to nie jest pilna i ważna sprawa, pierwsze słowa to „Jestem w autobusie, oddzwonię”. Przynajmniej ja tak mam. I nie debatuję siedząc obok obleśnego robola jak to wyliżę cipkę swojej koleżance jak się z nią spotkam, czy nie rozmawiam z matka o tym, że w sobotę muszę do niej przyjechać i przepchać jej kibel.

Tymczasem są całe tłumy tępych jednokomórkowców, którzy nie potrafią zrozumieć, że środki komunikacji zbiorowej, w swojej zasadzie naruszają prywatną przestrzeń współpasażerów. Że z większością z tych ludzi nigdy nie znalazłbym się w takiej odległości z własnej woli. Oni tymczasem przy pomocy telefonów wciskają mi do głowy nie tylko swoje irytujące głosy, ale też swoje nieistotne i trywialne gówno, które muszą tu i teraz przedyskutować za pomocą najnowszego smartfona. Czy naprawdę cały autobus musi wiedzieć, ze dostałaś grzybicy pochwy i lekarz kazał Ci wymoczyć pizdę w gorącym oleju? Czy to jest sprawa życia i śmierci, że przed chwilą spotkałaś takiego jednego faceta i chętnie zrobiłabyś mu laskę, ale on ma dziewczynę i w ogóle to nie powinnaś rozmawiać, bo jesteś w autobusie, ale zdobyłaś jego numer i chyba ma dużo kasy, a ten koleś, co obok mnie siedzi to jest obleśny i się gapi, a ten z kasą, co go spotkałam i mówiłam Ci o nim wcześniej, to jest taki słodki, że chyba dam mu dupy, dobra muszę kończyć, bo się wszyscy gapią, ale powiem Ci, że jak się spotkamy za trzydzieści sekund, to Ci opowiem…

Ludzie! W ciągu dnia dostajecie może jeden, dwa naprawdę ważne telefony. Reszta to trywialne i osobiste rozmowy, które naprawdę można przeprowadzić siedząc na ławce w parku, albo w domu. Nie narażajcie innych na „głębię” swojego życia osobistego, bo nie dość, że nas to gówno obchodzi, to jest naprawdę wkurwiające…Dobrze mamo, kotlety mogą być, będę za dwie minuty w domu…


Tyle na dziś. Od razu mi lepiej.


Jak macie jakieś rzeczy, które Was wkurwiają to piszcie. Jak się okaże, że mnie też, to wrzucę to do kolejnego Małego Wkurwu…miłego weekendu!!!