niedziela, 8 czerwca 2014

Ciemnogród atakuje z (Jasnej) góry

Biskup Józef Zawitkowski podczas Dożynek Jasnogórskich w 2013 r. (Fot. Michał Niedbał / Agencja Gazeta)
I zjechały się kółka różańcowe do Częstochowy. Siła ich to dwadzieścia tysięcy rozmodlonych pań w daleko posuniętym „średnim” wieku. W większości Pań, bo z relacji świadków na miejscu (moja babcia tam była) facecików było, co kot napłakał. Nie rozmawiałem z babcia na temat kazania biskupiego, bo babcia zna i szanuje moje poglądy na temat kościoła, a ja szanuję jej podejście do tematu. O tym, co chrzanił na Jasnej Górze biskup Zawitkowski przeczytałem przed chwilą w Internecie. I jak bym nie chciał się wkurwić, tak się wkurwiłem.

Postanowiłem zacytować jego niektóre wypowiedzi i je skomentować po swojemu. No, bo jak inaczej J

„Coś ty zrobił, Conchita? Nie poprawiaj Pana Boga, który stworzył nas tak pięknie na swój obraz i podobieństwo. Kto cię tak oszpecił, dziecko? Chodź, wyspowiadam cię. Przykro mi oglądać ciebie w telewizji, ani godności, ani wstydu już nie masz.”

Skąd czcigodny biskup zna intencje Boga? Ma bezpośrednią gorącą linię z Jahwe? Na gorąco relacjonował biskupowi swoje zdanie na temat Eurowizji? W sytuacji, gdy na całym świecie organizacje, do niedawna uznające homoseksualizm i transseksualizm za choroby, wycofują się ze swoich stanowisk i przepraszają środowiska LGBT za wyrządzone szkody, polski kler plasuje się gdzieś na końcu niechlubnej listy pomroczności wieków średnich.

Zastanawiam się, co biskup miał na myśli oceniając oszpecenie Conchity? Gustuje w chłopcach? Czy też wolałby gdyby brody nie było i wtedy by mógł się lubieżnie podniecać przystojnym chłopcem. I co to kurwa znaczy „wyspowiadam Cię”. Chciałby poznać pikantne szczegóły jego życia? Dla mnie to trąci propozycją seksualną…

Jak mu przykro oglądać takie rzeczy w telewizji to zawsze może wyłączyć odbiornik. Nie ma przymusu. Ale ocena kogoś poprzez TV w kategoriach posiadania lub nie godności czy wstydu jest nadużyciem. Ja bym się wstydził gadać publicznie takie głupoty i uzurpować sobie prawo do posiadania monopolu na ocenę wartości działań czy stylu życia innych ludzi.

„Ludzie homo, wy ani grzeszyć normalnie nie potraficie, ani kochać nie potraficie.”

Co to znaczy normalnie grzeszyć? Jakieś nowe normy wprowadza ten biskupina? Bo jeśli grzeszysz zgodnie z tym, co kościół uznaje za grzech to jest ok? A jak grzeszysz na jakiś nowy, niezdefiniowany przez katoli sposób, to już nie bardzo? Kurwa, to już nie można niekonwencjonalnie sprzeciwiać się woli mitycznego bóstwa, bo to nie jest normalne grzeszenie? I co, kara za to jest inna? Nie rozumiem tej konstrukcji myślowej, ale jestem tylko zwykłym konsumentem treści, nie wyrocznią w pozłacanych sukienkach na tronie.

Druga część mnie normalnie doprowadziła do rozpaczy. Chyba wystosuję do Episkopatu list z prośbą o wyjaśnienie, co to znaczy, według doktryny katolickiej „normalna miłość”. Według mnie miłości nie można zdefiniować, bo jest indywidualną i osobistą sprawą. Każdy ja pojmuje, odczuwa i okazuje na swój sposób. Oczywiście kościół chciałby, żeby miłość u wszystkich wyglądał tak samo, bo uniwersalizm jest pierwszym warunkiem władzy – to, co jednolite jest łatwiejsze w zarządzaniu. Niestety nadal w kościele dominuje propaganda strachu, więc straszymy też „nieprawidłową” miłością. Co za kretynizm…

„Warszawiacy, sprzątnijcie mi ten symbol sodomskich grzechów. Już jedni zasłaniali ten kościół placem bolszewickiej konstytucji. Diabli to wszystko wzięli... Nie zasłaniajcie grzeszną tęczą kościoła, który jest domem naszego Zbawiciela. Pani na religię (chodzi o Julitę Wójcik, twórczynię tęczy) nie chodziła, dlatego mówi, że jest to tęcza po potopie. Dziecko moje, o czym tym mówisz? Głupota, co udaje mądrość. Zasłaniaj sobie, pani, buzię krzyżem, ale nie kłam już więcej.”

Sprawa tęczy ucichła po tym, jak sondaż pokazał, że większość warszawiaków popiera lub jest mu obojętne czy tęcza stoi, oraz nie uważają jej za symbol homoseksualnej propagandy. Ale oczywiście biskup musi podnieść wrzask. Pewnie z braku innych tematów. Najśmieszniejsze w tej wypowiedzi jest to, że biskup pokazuje, że nie zna Biblii. Ja zacytuję fragment (Księga Rodzaju rozdział 9):

12 Po czym Bóg dodał: «A to jest znak przymierza, które ja zawieram z wami i każdą istotą żywą, jaka jest z wami, na wieczne czasy:
13 Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią.
14 A gdy rozciągnę obłoki nad ziemią i gdy ukaże się ten łuk na obłokach,
15 wtedy wspomnę na moje przymierze, które zawarłem z wami i z wszelką istotą żywą, z każdym człowiekiem; i nie będzie już nigdy wód potopu na zniszczenie żadnego jestestwa.
16 Gdy zatem będzie ten łuk na obłokach, patrząc na niego, wspomnę na przymierze wieczne między mną a wszelką istotą żyjącą w każdym ciele, które jest na ziemi».
17 Rzekł Bóg do Noego: «To jest znak przymierza, które zawarłem między Mną a wszystkimi istotami, jakie są na ziemi».
Czyli jest tęcza symbolem przymierza z Bogiem i obietnicą po potopie czy nie jest? Chyba biskup powinien dostać karę za pierdolenie głupot i zaprzeczanie słów Pisma Świętego.

„I nie mów, że nie płacę podatków. Płacę od początku i płacę za was, bezbożnych. A ty (o Januszu Palikocie) miałeś być księdzem, mama tak chciała, a ty KUL kończyłeś za pieniądze różańcowych. Zostałeś tylko wiarołomcą, aferzystą, złodziejem. I państwo do europarlamentu? Jeśli ktoś jeszcze rządzi w Warszawie, to mówię za Prymasem Tysiąclecia: nom possumus, dalej nie możemy, o tempora, o mores. A ten plac w Warszawie jest pl. Zbawiciela, a nie jakichś tam gejów i tych z wyspy Lesbos.”

Ja poproszę o PIT księdza biskupa. Skoro twierdzi, że płaci podatki jak wszyscy, to niech to udowodni. Jeśli uważa, że VAT w bułkach to jest oznaką płacenia podatku, to ja chcę też tak płacić podatki. Żadnego podatku od dochodów, nieruchomości czy innych bzdur. VAT w bułkach i szlus.

Według biskupa fakt, że ktoś sobie życzy, żeby jego dziecko w przyszłości zostało kosmonautą czy strażakiem oznacza bezwzględny nakaz dla każdego człowieka, żeby stał się tym właśnie. Marzy mu się znana ze średniowiecznego feudalizmu stratyfikacja społeczna. Urodziłeś się po to żeby być [tu wstaw zawód]. Panie biskupie, te czasy minęły i rodzice mogą w pewnym stopniu kierować rozwojem dziecka i wspierać je swoim doświadczeniem i wiedzą w wyborach, jakich dokonuje, ale nie mogą dyktować młodemu człowiekowi, kim ma być. Jebnij się dwa razy w czoło katabasie zanim znowu walniesz taki tekst.
KUL za pieniądze różańcowych? 

Bardzo ciekawe. KUL, co roku dostaje dotację z budżetu państwa na działalność dydaktyczną i stypendia (w 2012 roku ponad 90 milionów złotych). Mimo tego, że w założeniu jest uczelnią prywatną. Nawet w PRL finansowanie w dużej mierze pochodziło ze świeckich fundacji i darczyńców, nie wyłącznie z kółek różańcowych. 

Poza tym, co prywatne poglądy mają do skończonej uczelni? Według słów Zawitkowskiego każdy, kto skończy teologię i nie wierzy w Boga jest zdrajcą, każdy, kto skończy UKSW, a jest ateistą to złodziej, a każdy, kto skończy KUL i nie wierzy w katolicką wykładnię Boga i państwa to aferzysta.
O kolejnym jęku odnośnie tęczy nie będę wspominał, bo wiemy, że to temat zastępczy.


Ja się zastanawiam, dlaczego kościół nie słucha ludzi. Dlaczego nikt w Episkopacie nie zada sobie trudu, żeby dopasować, chociaż trochę to, co pierdolą hierarchowie do aktualnej rzeczywistości społecznej. Mają swoje agencje prasowe, mają swoje ośrodki badawcze – czemu nie mogą tego wykorzystać dla dobra swojej instytucji. Wolą dla oklasków 20 tysięcy rozmodlonych babć, zaatakować setki tysięcy ludzi myślących inaczej. Czy oni nadal myślą, że jak coś powiedzą na jakimś placu to to tam zostanie? Że mogą w każdym mieście opowiadać inną historię i nikt tego nie sprawdzi?


Naturalnie ja się bardzo cieszę z tego kierunku w kościele, bo oznacza, to, że niedługo większość ludzi zacznie mieć dość tego krzyku i utyskiwania na wszystko, co chociaż trochę jest odmienne od linii myślenia klechów. Wiem, że to optymistyczne, ale coś tak czuje podskórnie, że ta przemiana już się zaczęła. Wiemy coraz więcej i rozumiemy coraz lepiej mechanizmy, jakimi posługują się politycy i religie w dążeniu do absolutnej władzy nad ludźmi. I trzeba mieć naprawdę mentalność niewolnika, żeby się na to godzić i jeszcze za to dziękować. Ja się nie godzę!