piątek, 13 czerwca 2014

Jaum al-dżuma: Biblia VIII

Witajcie moi miłośnicy złej fantastyki. Złej zarówno pod względem treści jak i przekazu. Oczywiście możecie to odbierać po swojemu, ja obieram to właśnie tak.


Księga Rodzaju Rzdz 10

1 Oto potomstwo synów Noego: Sema, Chama i Jafeta. Po potopie urodzili się im następujący synowie:
2 Synowie Jafeta: Gomer, Magog, Madaj, Jawan, Tubal, Meszek i Tiras.
3 Synowie Gomera: Aszkanaz, Rifat i Togarma.
4 Synowie Jawana: Elisza i Tarszisz, Kittim i Dodanim.
5 Od nich pochodzą mieszkańcy wybrzeży i wysp, podzieleni według swych krajów i swego języka, według szczepów i według narodów.
6 Synowie Chama: Kusz, Misraim, Put i Kanaan.
7 Synowie Kusza: Seba, Chawila, Sabta, Rama i Sabteka. Synowie Ramy: Saba i Dedan.
8 Kusz zaś zrodził Nimroda, który był pierwszym mocarzem na ziemi.
9 Był on też najsławniejszym na ziemi myśliwym. Stąd powstało przysłowie: «Dzielny jak Nimrod, najsławniejszy na ziemi myśliwy».
10 On to pierwszy panował w Babelu, w Erek, w Akkad i w Kalne, w kraju Szinear.
11 Wyszedłszy z tego kraju do Aszszuru, zbudował Niniwę, Rechobot-Ir, Kalach
12 i Resan, wielkie miasto pomiędzy Niniwą a Kalach.
13 Misraim miał jako potomstwo: Ludim, Anamim, Lehabim, Naftuchim,
14 Patrusim i Kasluchim, od których pochodzą Filistyni i Kaftoryci.
15 Kanaan zaś miał synów: pierworodnego Sydona i Cheta.
16 A ponadto: Jebusytów, Amorytów, Girgaszytów,
17 Chiwwitów, Arkitów, Sinitów,
18 Arwadytów, Semarytów i Chamatytów. A potem szczepy kananejskie rozproszyły się.
19 Granica Kananejczyków biegła od Sydonu w kierunku Geraru aż do Gazy, a potem w kierunku Sodomy, Gomory, Admy i Seboim - aż do Leszy.
20 Są to potomkowie Chama według ich szczepów, języków, krajów i narodów.
21 Również Semowi, praojcu wszystkich Hebrajczyków i starszemu bratu Jafeta, urodzili się [synowie].
22 Synowie Sema: Elam, Aszszur, Arpachszad, Lud i Aram.
23 Synowie Arama: Us, Chul, Geter i Masz.
24 Arpachszad był ojcem Szelacha, a Szelach Ebera.
25 Eberowi urodzili się dwaj synowie; imię jednego Peleg, gdyż za jego czasów ludzkość się podzieliła6, imię zaś jego brata - Joktan.
26 Joktan był ojcem Almodada, Szelefa, Chasarmaweta, Jeracha,
27 Hadorama, Uzala, Dikli, 28 Obala, Abimaela, Saby,
29 Ofira, Chawili i Jobaba. Ci wszyscy byli synami Joktana.
30 Obszar, na którym mieszkali, rozciągał się od Meszy w kierunku Sefar aż do wyżyny wschodniej.
31 Oto synowie Sema według szczepów, języków, krajów i narodów.
32 Oto szczepy synów Noego według ich pokrewieństwa i według narodów. Od nich to wywodzą się ludy na ziemi po potopie.

Typowa biblijna brazyliada, nie będę bardzo się w to zagłębiał. Zróbcie tylko jedno. Zanotujcie gdzieś na karteczce nazwy tych ludów, bo jak zaczną się czystki i mordowanie plemion przez Izraelczyków, to może się okazać, że mordują tak naprawdę swoich…tak tylko sobie gdybam J

Księga Rodzaju Rzdz 11

1 Mieszkańcy całej ziemi mieli jedną mowę, czyli jednakowe słowa.
2 A gdy wędrowali ze wschodu, napotkali równinę w kraju Szinear i tam zamieszkali.
3 I mówili jeden do drugiego: «Chodźcie, wyrabiajmy cegłę i wypalmy ją w ogniu». A gdy już mieli cegłę zamiast kamieni i smołę zamiast zaprawy murarskiej,
4 rzekli: «Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba, i w ten sposób uczynimy sobie znak, abyśmy się nie rozproszyli po całej ziemi».

Bardzo mądre ludzie. Najpierw wymyślają murarkę, później sobie myślą – „Nie mamy jak się orientować w mieście, więc zbudujemy sobie wysoką wieżę, żeby łatwo się było poruszać po ulicach i jakby ktoś się oddalił od miasta, to łatwo znajdzie drogę do domu”. Normalnie jak na pierwotny ludek bardzo mądre i przyszłościowe. Można by rzec podwaliny dzisiejszych społeczności miejskich. Coś czuję, że ta niezależna myśl, związana z postępem wkurwi naszego Bogusia…

5 A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie,
6 i rzekł: «Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić.
7 Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego!»

Wiedziałem! Ten jebany tyran nie zniesie niczego, co oznacza nawet odrobinę samodzielnego myślenia. Po pierwsze – ludzie nie zaczęli budować, bo są jednym ludem i mają jedna mowę. Zaczęli budować, żeby poczuć się bezpiecznie w mieście. Po drugie – serio? Pomieszać języki, żeby nie mogli budować? Idźcie na budowę i posłuchajcie jak bardzo język jest potrzebny, żeby cokolwiek zbudować. Pokaż budowniczemu plan, pokaż gdzie ma zbudować i z czego i nawet Japończyk może kierować budową w Polsce. Oczywiście mówimy o prostych budowach, nie o uzbrojonych w instalacje hydrauliczną, elektryczną i przeciwpożarową konstrukcję drapacza chmur. Kara pomieszania języków jest nie tylko głupia, ale po prostu bez sensu. Wiemy, że ludzie od zawsze uczyli się różnych języków i nie sprawiało im to zbytniej trudności. Więc jakby Bóg chciał być konsekwentny, to musiałby zablokować ludziom możliwość nauki innych języków niż rodzimych. Jeden język i szlus. Masz limit. Jest tylko jeden problem – jeśli przekazałby narodowi żydowskiemu tekst biblii, to tylko oni by go znali i mogli odczytać. Nie były by możliwe tłumaczenia. Więc w ten sposób sam zblokowałby sobie drogę do rozpowszechniania wiary w siebie. Ale dla niego nie byłby to zbyt duży problem, po prostu nękałby pośmiertnie więcej ludzi…

8 W ten sposób Pan rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi, i tak nie dokończyli budowy tego miasta.
9 Dlatego to nazwano je Babel, tam bowiem Pan pomieszał mowę mieszkańców całej ziemi. Stamtąd też Pan rozproszył ich po całej powierzchni ziemi.

Czyli wbrew powszechnemu mniemaniu żaden z budowniczych wieży Babel nie chciał dorównać Bogu. To bzdura. I to powoduje, że kara za samo budowanie punktu orientacyjnego staje się jeszcze bardziej bez sensu…
Dalej mamy znowu brazyliadę, więc szybko jedziemy dalej…

10 Ci są potomkowie Sema. Gdy Sem miał sto lat, urodził mu się syn, Arpachszad, w dwa lata po potopie.
11 Po urodzeniu się Arpachszada Sem żył pięćset lat i miał synów i córki.
12 Arpachszad, przeżywszy trzydzieści pięć lat, miał syna Szelacha.
13 A po urodzeniu się Szelacha Arpachszad żył czterysta trzy lata i miał synów i córki.
14 Szelach, przeżywszy trzydzieści lat, miał syna Ebera;
15 po urodzeniu się Ebera żył Szelach czterysta trzy lata i miał synów i córki.
16 Gdy Eber miał trzydzieści cztery lata, urodził mu się syn, Peleg;
17 a po urodzeniu się Pelega żył Eber czterysta trzydzieści lat i miał synów i córki.
18 Gdy Peleg miał trzydzieści lat, urodził mu się Reu;
19 a po urodzeniu się Reu żył Peleg dwieście dziewięć lat i miał synów i córki.
20 Gdy Reu miał trzydzieści dwa lata, urodził mu się syn, Serug;
21 a po urodzeniu się Seruga żył Reu dwieście siedem lat i miał synów i córki.
22 Gdy Serug miał trzydzieści lat, urodził mu się Nachor;
23 a po urodzeniu się Nachora żył Serug dwieście lat i miał synów i córki.
24 Gdy Nachor miał dwadzieścia dziewięć lat, urodził mu się Terach;
25 a po urodzeniu się Teracha Nachor żył sto dziewiętnaście lat i miał synów i córki.
26 Gdy Terach miał siedemdziesiąt lat, urodzili mu się synowie: Abram, Nachor i Haran.
27 Oto dzieje potomków Teracha. Terach był ojcem Abrama, Nachora i Harana, a Haran był ojcem Lota.
28 Haran zmarł jeszcze za życia Teracha, swego ojca, w kraju, w którym się urodził, w Ur chaldejskim.
29 Abram i Nachor wzięli sobie żony. Imię żony Abrama było Saraj, imię zaś żony Nachora - Milka. Była to córka Harana, który miał jeszcze drugą córkę imieniem Jiska.
30 Saraj była niepłodna, nie miała więc potomstwa.
31 Terach, wziąwszy z sobą swego syna Abrama, Lota - syna Harana, czyli swego wnuka, i Saraj, swą synową, żonę Abrama, wyruszył z nimi z Ur chaldejskiego, aby się udać do kraju Kanaan. Gdy jednak przyszli do Charanu, osiedlili się tam.
32 Terach doczekał dwustu i pięciu lat życia i zmarł w Charanie.

Jedna uwaga. Gdzie jest konsekwencja i wiarygodność Boga skoro w Księdze Rodzaju 6:3, napierdala „Nie może pozostawać duch mój w człowieku na zawsze, gdyż człowiek jest istotą cielesną: niechaj więc żyje tylko sto dwadzieścia lat”, minęło pięć rozdziałów, a już dwa razy ten jego rozkaz został złamany. Kto to robi? On sam? Czyli jest kłamcą i nie można mu wierzyć; czy też ludzie po prostu tak wtedy mieli – wtedy oznaczałoby, że nie ma nad ludźmi żadnej rzeczywistej władzy. Jak dla mnie już ten fakt demaskuje tego uzurpatora i oszusta!

Księga Rodzaju Rzdz 12

1 Pan rzekł do Abrama: «Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę.
2 Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem.
3 Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył. Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi».

Klasyka sekciarska i archetypiczny model wybrańca. Musisz zerwać więzy ze wszystkim, co za Tobą i rozpocząć nowe życie, żeby na nowo się odrodzić w chwale lub misji. I poszedł Abram za wołaniem Morfeusza wprost do króliczej nory, rozpocząć swoją podróż do Mordoru w poszukiwaniu źródeł szczęśliwości wszelkiej i błogosławieństwa.

4 Abram udał się w drogę, jak mu Pan rozkazał, a z nim poszedł i Lot. Abram miał siedemdziesiąt pięć lat, gdy wyszedł z Charanu.
5 I zabrał Abram z sobą swoją żonę Saraj, swego bratanka Lota i cały dobytek, jaki obaj posiadali, oraz służbę, którą nabyli w Charanie, i wyruszyli, aby się udać do Kanaanu. Gdy zaś przybyli do Kanaanu,
6 Abram przeszedł przez ten kraj aż do pewnej miejscowości koło Sychem, do dębu More. - A w kraju tym mieszkali wówczas Kananejczycy. -

Nie wiem, co ten Abram ćpał, ale musiał się z tym podzielić z Lotem i ze swoją żoną. Kurna, siedemdziesiąt pięć lat robić coś, żeby w jednej wizji to wszystko rzucić, bo jakiś głos w głowie powiedział „ Fuj, dam Ci nowe, zostaw”. No i jak to „nabył służbę”, czyli już pozrywane wszelkie więzy wspólnych przodków i można handlować ludźmi? No i chyba Bóg jest z tym w porządku? No raczej, na tyle już go znamy, że to nie powinno nas dziwić…

7 Pan, ukazawszy się Abramowi, rzekł: «Twojemu potomstwu oddaję właśnie tę ziemię». Abram zbudował tam ołtarz dla Pana, który mu się ukazał.
8 Stamtąd zaś przeniósł się na wzgórze na wschód od Betel i rozbił swój namiot pomiędzy Betel od zachodu i Aj od wschodu. Tam również zbudował ołtarz dla Pana i wzywał imienia Jego.

Jak można komuś dać ziemię, na której już się ktoś inny osiedlił? No i chyba podczas tej podróży też ostro ćpali, bo mu się Bóg pokazał i od razu ołtarz zbudował. A potem jeszcze jeden obok namiotu. To leń jebany, nie chciało mu się chodzić do miejsca objawienia, więc sobie franczyzę zrobił niedaleko domu, a co!

9 Zwinąwszy namioty, Abram wędrował z miejsca na miejsce w stronę Negebu.
10 Kiedy zaś nastał głód w owym kraju, Abram powędrował do Egiptu, aby tam przez pewien czas pozostać; był bowiem ciężki głód w Kanaanie.

To jest patriarcha? Jak się głód zaczyna to spieprza tam gdzie nie ma głodu? Co za materialistyczna świnia. A zostań tam, wśród głodujących, pomóż im. Bo może to, że wyjechałeś było powodem tego głodu, skoro Twój Bóg się Tobą opiekuje, a nie ma czasu na nakarmienie SWOICH ludzi! Z resztą Bóg i jego kościoły do dziś mają problem z pomocą potrzebującym, jeśli nie można na tym zrobić dobrego PRu. Taka tradycja…

11 A gdy się już zbliżał do Egiptu, rzekł do swojej żony, Saraj: «Wiem, że jesteś urodziwą kobietą;
12 skoro cię ujrzą Egipcjanie, powiedzą: to jego żona; i zabiją mnie, a ciebie zostawią przy życiu.
13 Mów więc, że jesteś moją siostrą, aby mi się dobrze wiodło ze względu na ciebie i abym dzięki tobie utrzymał się przy życiu».

Co za bydlę! Każe kobiecie kłamać by mu się dobrze wiodło i żeby go nie zaciukali! Już go chuja nie lubię. Po co tam lezie skoro to wie!

14 Gdy Abram przybył do Egiptu, zauważyli Egipcjanie, że Saraj jest bardzo piękną kobietą.
15 Ujrzawszy ją dostojnicy faraona, chwalili ją także przed faraonem. Toteż zabrano Saraj na dwór faraona,
16 Abramowi zaś wynagrodzono za nią sowicie. Otrzymał bowiem owce i woły, niewolników i niewolnice oraz oślice i wielbłądy.

Kurwa! Sprzedał swoją żonę, jako siostrę faraonowi za stado zwierząt i niewolników. Co za przebrzydły typ! I to jest wzór do naśladowania? Patriarcha? Rzygać mi się chcę…

17 Pan jednak dotknął faraona i jego otoczenie wielkimi karami za zabranie Saraj, żony Abrama.
18 Wezwał więc faraon Abrama i rzekł: «Cóżeś mi uczynił? Czemu mi nie powiedziałeś, że ona jest twoją żoną?
19 Dlaczego mówiłeś: że to moja siostra, tak że wziąłem ją sobie za żonę? A teraz - oto twoja żona; zabierz ją i idź!»
20 Dał też faraon rozkaz dworzanom, żeby Abrama i jego żonę, i cały jego dobytek odprowadzili [do granicy].

Wiecie, co oznacza, „wziąłem sobie za żonę” – tak, wyruchał żonę Abrama. Później Abram poprosił Boga, żeby ukarał za to faraona. A faraon jak dobry klient tyranicznego alfonsa, który ma protekcję szefa mafii, oddał kobietę. Abram nie dość, że utarł nosa lokalnemu watażce (bo tak w tej opowiastce traktuje faraona), to jeszcze zarobił na oszustwie opartym o dupę jego własnej zony. Sorki, ale jeśli można z tego wyciągnąć jakiekolwiek pozytywne przesłanie, to ja go nie widzę. Wybaczcie…


Na dziś tyle. Za tydzień poznamy dalsze losy Abrama, Lota, poznamy wojny królów mezopotamskich i przeczytamy o przymierzu Boga z tym przebrzydłym patriarchą. Postaram się żeby nie było nudno J


Amen!