czwartek, 12 czerwca 2014

Przykazanie pierwsze – nie pamiętaj…



Na chwilę odwrócę Waszą uwagę od polskiego poletka. Po raz kolejny spójrzmy na USA.

Obejrzyjcie filmik…


Tłumaczenie:


Pytanie: Czy arcybiskup wiedział [w latach 70-tych], że stosunek seksualny osoby dorosłej z dzieckiem to przestępstwo?
Odpowiedź: Nie jestem pewny czy wtedy wiedziałem, czy to przestępstwo czy nie. Rozumiem to dziś.
Pytanie: Kiedy po raz pierwszy zdał sobie biskup sprawę, ze seks z dzieckiem to przestępstwo?
Odpowiedź: Nie pamiętam.
Pytanie: Kiedy po raz pierwszy zdał sobie biskup sprawę, że kontakt seksualny księdza z dzieckiem oddanym mu pod opiekę jest przestępstwem?
Odpowiedź: Tego też nie pamiętam.
Pytanie: Czy nie ma ksiądz żadnych wątpliwości, że ksiądz o tym nie wiedział w latach siedemdziesiątych:
Odpowiedź: Nie pamiętam…

W dalszej części przesłuchania arcybiskup Robert J. Carlson odpowiada „Nie pamiętam” blisko dwieście razy.

Oczywiście na ten wywiad zareagowała archidiecezja St. Louis, wypuszczając komunikat prasowy, mówiący, że arcybiskup odnosił się do obowiązku zgłaszania takich przypadków na policję, nie do samego aktu pedofilskiego. Carlson, według komunikatu wiedział o tym, że to przestępstwo, nie wiedział tylko, że przestępstwo trzeba zgłaszać…albo o tym nie pamiętał…

Najciekawsze jest to, że arcybiskup zeznawał pod przysięgą.

Obejrzyjcie jeszcze jeden filmik:


W tym filmie arcyklecha Carlson zostaje odpytany czy przed zeznaniami nie instruował biskupa Wattersa, żeby „Najlepiej nie pamiętał”, jeśli zapytają o cokolwiek. I mówi, że nie pamięta takiej rozmowy!

Mam tylko dwie uwagi i zostawię Was z tymi filami i własnymi wnioskami.

Rozumiem, że ktoś może nie pamiętać, co się wydarzyło 30 lat wcześniej. To zrozumiałe, pamięć jest zawodna. Ale nie pamiętać, co się mówiło w sprawie przesłuchania do innego przesłuchiwanego? Nie pamiętać, kiedy do nas dotarło, że coś, co się działo wokół nas, okazało się przestępstwem? Sorki, ale ja robiłem w życiu parę rzeczy, o których nie wiedziałem, że są nielegalne. I pamiętam, że kiedy się o tym dowiedziałem to był dla mnie szok i stres! A ten skurwiel ma czelność mówić, że nie pamięta, kiedy zdał sobie sprawę, że ruchanie dzieci to zło i kryminał!? Że nie pamięta czy wiedział, że to jest po prostu, kurwa, po ludzku złe?!

Jak można ufać instytucji, która nie dość, że toleruje takich ludzi w swoich szeregach to jeszcze ich broni.

Wiecie, co?

Kościół Katolicki może sobie wysłać do Afryki czy gdzie indziej milion ciężarówek z pomocą humanitarną – jeden przypadek tuszowanej krzywdy dziecka wymazuje to wszystko, co dobrego czasem robi kościół. A zrobił tego niewiele przez okres swojego istnienia, naprawdę nie wiele…


Nie wiem jak to nazwać, żeby było wystarczająco trafnie. Bo kurestwo, hipokryzja, bydlactwo i cynizm to chyba jeszcze za mało!

Idę stąd, bo dostanę wylewu…