sobota, 14 czerwca 2014

Wolność sumienia ponad prawem – Dziwisz błysnął…


Tak jak myślałem tuzy katolickiego grajdołka nie pozwolą, żeby człowiek spokojnie posiedział i pooglądał głupoty.

Kardynał (z)Dziwisz walnął jedno zdanie, które zmusiło mnie do zastanowienia się nad pojęciem sumienia. Co on powiedział? To:

„Wolność sumienia wyprzedza wszystkie prawa stanowione”

Mam kilka pytań, a następnie zaproponuję szybką koncepcyjną wycieczkę.

Pytania


Co to w ogóle jest sumienie? 

Bo wszyscy piszczą skamlą o tym, a nikt nie podał definicji. Według słownikowej definicji Sumienie – to „wewnętrzne odczucie pozwalające rozróżniać dobro i zło, a także oceniać postępowanie własne i innych ludzi. Jest to zdolność pozwalająca człowiekowi ujmować swoje czyny pod kątem moralnym i odpowiednio je oceniać. Czynnikiem decydującym w przestrzeganiu tych norm jest poczucie winy, które występuje w momencie uświadomienia sobie rozbieżności między własnym postępowaniem a przyjętymi normami. Sumienie kieruje się moralnymi kryteriami oceny, zależnymi od otoczenia społecznego i wychowania człowieka.” [źródło – Wikipedia]

Czyli zgodnie z definicją, żeby mieć sumienie trzeba znać normy i odczuwać poczucie winy związane z ich naruszaniem. Czyli Dziwisz pierdoli głupoty i zaprzecza samej koncepcji sumienia.

Jeśli jednak słowa kardynała należy traktować poważnie to rzuca się kilka kwestii:

Dogmaty kościoła, przykazania i dekalog to prawa stanowione – jeśli Twoje sumienie mówi, że coś jest z nimi nie tak – słuchaj sumienia.

Jeśli wolność sumienia jest priorytetem to, po co nam pośrednicy pod postacią klechów? Przecież sumienie jest najważniejsze i ono stanowi „naturalne” prawo będące nad każdym prawem ludzkim. Czyli klechistan z ich nadzorem jest niepotrzebny.

No i pytanie związane z kolejną częścią tego wpisu – jeśli sumienie jest zbudowane na innym systemie wartości niż katolicki/chrześcijański to czy nadal ma priorytet?

Eksperyment


Wyobraźmy sobie dzieci wychowywane w szczególnym systemie wartości. Załóżmy, że dzieci te są od małego uczone, że jedzenie niezależnie od ich pochodzenia jest za darmo, że każdy zawsze ma ochotę na seks i że każdego człowieka, który nam zaszkodzi możemy bezkarnie zabić.

Wychowujemy te dzieci w takim systemie w zamkniętej społeczności. Po osiągnięciu 18 lat wypuszczamy je do normalnego miasta. 

Idąc tropem myślenia kardynała Dziwisza, nie możemy karać tych ludzi za to, że zgodnie z ich sumieniem kradną jedzenie, gwałcą i zabijają innych ludzi. Oni nie widzą w tym nic złego, jest to zgodne z ich sumieniem. Skoro sumienie i jego wolność jest najważniejsza, to, jeśli zostaje ono ukształtowane przez wartości niezgodne z prawem zwyczajowym lub stanowionym, to ja proponuję wprowadzić to do przepisów państwa Watykan i zaprosić wszystkich socjo i psychopatów. Oni nie będą mieli wyrzutów sumienia zabijając wszystkich hierarchów. Czyli – zgodnie z wolą kardynała i stanowiące konsekwencję jego idiotycznej tezy…


Według mnie sumienie jest wymysłem religijnych oszołomów. Jego istnienie opiera się na poczuciu winy budowanym na podstawie religijnej indoktrynacji. Jeśli zamiast żałować swoich czynów naprawiasz je i uczysz się na błędach, nie powtarzasz tych błędów, to sumienie nie jest Ci potrzebne. No, ale do tego potrzebna jest odwaga do wzięcia na siebie odpowiedzialności za swoje czyny. Z tym jest problem u ludzi religijnych…zwłaszcza, że pięciominutową pogadanką w drewnianym kiosku można uciszyć sumienie…


Amen…