piątek, 4 lipca 2014

Jaum al-dżuma: Biblia XI

Wracamy do opowiastek z krainy pasterzy, niewolników, króli, ale przede wszystkim naszego głównego bohatera, czyli Bogusia zwanego Bogiem. 

Jesteście ciekawi, co tym razem jego dostojność wymyśli i sprokuruje? Ja też…zatem nie przedłużam J





Księga Rodzaju Rzdz 18

1 Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre, gdy ten siedział u wejścia do namiotu w najgorętszej porze dnia.
2 Abraham spojrzawszy dostrzegł trzech ludzi naprzeciw siebie. Ujrzawszy ich podążył od wejścia do namiotu na ich spotkanie. A oddawszy im pokłon do ziemi,
3 rzekł: «O Panie, jeśli darzysz mnie życzliwością, racz nie omijać Twego sługi!
4 Przyniosę trochę wody, wy zaś raczcie obmyć sobie nogi, a potem odpocznijcie pod>drzewami. 
5 Ja zaś pójdę wziąć nieco chleba, abyście się pokrzepili, zanim pójdziecie dalej, skoro przechodzicie koło sługi waszego». A oni mu rzekli: «Uczyń tak, jak powiedziałeś».

Z kim przyszedł Boguś do Abrahama? I jak to przyszedł? Przecież mógł się po prostu pojawić i już, po co tyle zachodu z tą maskaradą, skoro Abraham od razu go poznał? No właśnie, czy od razu wiedział, który z tych trzech to Bóg, czy miał problem, dlatego kazał im umyć nogi i odpocząć. Bóg nie potrzebuje odpoczynku!

6 Abraham poszedł więc spiesznie do namiotu Sary i rzekł: «Prędko zaczyń ciasto z trzech miar najczystszej mąki i zrób podpłomyki».
7 Potem Abraham podążył do trzody i wybrawszy tłuste i piękne cielę, dał je słudze, aby ten szybko je przyrządził.
8 Po czym, wziąwszy twaróg, mleko i przyrządzone cielę, postawił przed nimi, a gdy oni jedli, stał przed nimi pod drzewem.

Co za jemioł, przyszło trzech kolesi, on uznał, że jeden z nich to Bóg i przyszykował im ucztę. Po pierwsze – ile czekali na upieczenie cielaka? Ja bym się wkurzył i sobie poszedł. Po drugie – po co anioły i Bóg jedli? Żeby mu nie zrobić przykrości? Czy dlatego, że byli normalnymi ludźmi, a nie istotami nadnaturalnymi.

9 Zapytali go: «Gdzie jest twoja żona, Sara?» - Odpowiedział im: «W tym oto namiocie».

No i co? Bóg jest wszechwiedzący? Przecież gdyby tak było to nie musieliby pytać! Niezależnie od tego, który z nich zapytał…

10 Rzekł mu [jeden z nich]: «O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna». Sara przysłuchiwała się u wejścia do namiotu, [które było tuż] za Abrahamem.
11 Abraham i Sara byli w bardzo podeszłym wieku. Toteż Sara nie miewała przypadłości właściwej kobietom.

Czego? Przypadłości? Od kiedy menstruacja to przypadłość? Co za brednie. Przecież skoro Bóg stworzył kobietę to jego zasługą jest miesiączkowanie. Dlaczego teraz nazywają to przypadłością? Co to, kurwa, choroba!?
Tak właśnie utrwala się idiotyczne zasady, mówiące o niższości kobiety. Według tych kretynów kobieta jest permanentnie chora i raz w miesiącu krwawi – to jest dowód jej choroby i nieczystości. Zaraz mnie coś trafi.

12 Uśmiechnęła się więc do siebie i pomyślała: «Teraz, gdy przekwitłam, mam doznawać rozkoszy, i mój mąż starzec?»

Jaka rozkosz ty dziwko, masz rodzić dzieci, nie mieć orgazm. Nie wiesz tego starucho!

13 Pan rzekł do Abrahama: «Dlaczego to Sara śmieje się i myśli: Czy naprawdę będę mogła rodzić, gdy już się zestarzałam?
14 Czy jest coś, co byłoby niemożliwe dla Pana? Za rok o tej porze wrócę do ciebie, i Sara będzie miała syna».

Najpierw nie wie gdzie ona jest, a teraz, raptem potrafi czytać w jej myślach? Coś wybiórcze i kapryśne są te moce Bogusia.

15 Wtedy Sara zaparła się, mówiąc: «Wcale się nie śmiałam» - bo ogarnęło ją przerażenie. Ale Pan powiedział: «Nie. Śmiałaś się!»

Ukamienować ją! Skłamała Bogu! A nie, jeszcze nie było nic o kamienowaniu…to później…

16 Potem ludzie ci odeszli i skierowali się ku Sodomie. Abraham zaś szedł z nimi, aby ich odprowadzić,
17 a Pan mówił sobie: «Czyż miałbym zataić przed Abrahamem to, co zamierzam uczynić?
18 Przecież ma się on stać ojcem wielkiego i potężnego narodu, i przez niego otrzymają błogosławieństwo wszystkie ludy ziemi.
19 Bo upatrzyłem go jako tego, który będzie nakazywał potomkom swym oraz swemu rodowi, aby przestrzegając przykazań Pana postępowali sprawiedliwie i uczciwie, tak żeby Pan wypełnił to, co obiecał Abrahamowi».

Czyli Abraham poszedł odprowadzić aniołki do Sodomy. Spoko. A bóg sobie siedzi i rozmyśla, bo ma dylemat. Bóg ma dylemat? Coś za bardzo ludzki jest ten cały bożek.

20 Po czym Pan rzekł: «Skarga na Sodomę i Gomorę głośno się rozlega, bo występki ich [mieszkańców] są bardzo ciężkie.
21 Chcę więc iść i zobaczyć, czy postępują tak, jak głosi oskarżenie, które do Mnie doszło, czy nie; dowiem się».

Znów wybiórcze moce magiczne. Przecież jest wszechobecny, wszechwiedzący i wszechmocny, – po co ta maskarada, wysyłanie szpiegów i inne głupoty. Taki z niego Bóg jak z koziej dupy trąba.

22 Wtedy to ludzie ci odeszli w stronę Sodomy, a Abraham stał dalej przed Panem.
23 Zbliżywszy się do Niego, Abraham rzekł: «Czy zamierzasz wygubić sprawiedliwych wespół z bezbożnymi?
24 Może w tym mieście jest pięćdziesięciu sprawiedliwych; czy także zniszczysz to miasto i nie przebaczysz mu przez wzgląd na owych pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy w nim mieszkają?
25 O, nie dopuść do tego, aby zginęli sprawiedliwi z bezbożnymi, aby stało się sprawiedliwemu to samo, co bezbożnemu! O, nie dopuść do tego! Czyż Ten, który jest sędzią nad całą ziemią, mógłby postąpić niesprawiedliwie?»

Abraham ma wątpliwości czy ofiary poboczne gniewu Boga są uzasadnione. Mądrze i bardzo etycznie. Tylko skąd ta liczba. Przecież jedna niewinna osoba powinna zdecydować o zaprzestaniu masakry. I jedno pytanie pomocnicze – czy mówiąc „sprawiedliwych” myślimy o mężczyznach? Wyłączamy kobiety i niewinne dzieci? Bo jeśli tak, to Abraham to tez kawał chuja…mimo wszystko…

26 Pan odpowiedział: «Jeżeli znajdę w Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych, przebaczę całemu miastu przez wzgląd na nich».

…ale jako, że nie dałeś jeszcze żadnych dokładnych i precyzyjnych wytycznych odnośnie tego co to oznacza być sprawiedliwym, pobożnym i prawym, to znajdziesz powód, żeby ich dojechać. Prawda?

27 Rzekł znowu Abraham: «Pozwól, o Panie, że jeszcze ośmielę się mówić do Ciebie, choć jestem pyłem i prochem.
28 Gdyby wśród tych pięćdziesięciu sprawiedliwych zabrakło pięciu, czy z braku tych pięciu zniszczysz całe miasto?» Pan rzekł: «Nie zniszczę, jeśli znajdę tam czterdziestu pięciu».
29 Abraham znów odezwał się tymi słowami: «A może znalazłoby się tam czterdziestu?» Pan rzekł: «Nie dokonam zniszczenia przez wzgląd na tych czterdziestu».
30 Wtedy Abraham powiedział: «Niech się nie gniewa Pan, jeśli rzeknę: może znalazłoby się tam trzydziestu?» A na to Pan: «Nie dokonam zniszczenia, jeśli znajdę tam trzydziestu».
31 Rzekł Abraham: «Pozwól, o Panie, że ośmielę się zapytać: gdyby znalazło się tam dwudziestu?» Pan odpowiedział: «Nie zniszczę przez wzgląd na tych dwudziestu».
32 Na to Abraham: «O, racz się nie gniewać, Panie, jeśli raz jeszcze zapytam: gdyby znalazło się tam dziesięciu?» Odpowiedział Pan: «Nie zniszczę przez wzgląd na tych dziesięciu».

Się targują o życie setek ludzi. Degeneraci. Po co w ogóle myśleć o zamordowaniu całego miasta. Przecież moce Bogusia mogłyby wyłowić tych najgorszych, przykładnie ich ukarać, na przykład obcinając im kutasy i reszta mogłaby żyć. Ale nie, trzeba zabić dzieci, zniszczyć infrastrukturę, budynki i całe miasto…nie kumam tego jak można takie zachowania brać, jako wzór moralny…

33 Wtedy Pan, skończywszy rozmowę z Abrahamem, odszedł, a Abraham wrócił do siebie.

Czyli stanęło na dziesięciu. Zobaczymy…

Księga Rodzaju Rzdz 19

1 Owi dwaj aniołowie przybyli do Sodomy wieczorem, kiedy to Lot siedział w bramie Sodomy. Gdy Lot ich ujrzał, wyszedł naprzeciw nich i oddawszy im pokłon do ziemi
2 rzekł: «Raczcie, panowie moi, zajść do domu sługi waszego na nocleg; obmyjcie sobie nogi. a rano pójdziecie w dalszą drogę». Ale oni mu rzekli: «Nie! Spędzimy noc na dworze».
3 Gdy on usilnie ich prosił, zgodzili się i weszli do jego domu. On zaś przygotował wieczerzę, poleciwszy upiec chleba przaśnego. I posilili się.

Znowu ten bullshit z karmieniem aniołów. O co chodzi, przecież dopiero, co jedli u Abrahama. I jak ich Lot poznał? Skrzydełka zauważył?

4 Zanim jeszcze udali się na spoczynek, mieszkający w Sodomie mężczyźni, młodzi i starzy, ze wszystkich stron miasta, otoczyli dom,
5 wywołali Lota i rzekli do niego: «Gdzie tu są ci ludzie, którzy przyszli do ciebie tego wieczoru? Wyprowadź ich do nas, abyśmy mogli z nimi poswawolić!»

Co kraj to obyczaj. Czy anioły nie mogą uszanować zwyczajów tego miasta? Żartuję. Zastanawiam się tylko czy wszyscy mężczyźni przyszli pod dom Lota? Ktoś to sprawdził? Bo na pewno kilku stwierdziło – „Ech, wszyscy idą. Pewnie się nie załapię i nie porucham, zostaje w domu”. Skoro tak, a wiemy już, że Bogus nie jest wszechwiedzący, to można by uznać, że było tutaj kilka osób, które nie były aż tak zepsute. Pomijając powody…

6 Lot, który wyszedł do nich do wejścia, zaryglowawszy za sobą drzwi,
7 rzekł im: «Bracia moi, proszę was, nie dopuszczajcie się tego występku!
8 Mam dwie córki, które jeszcze nie żyły z mężczyzną, pozwólcie, że je wyprowadzę do was; postąpicie z nimi, jak się wam podoba, bylebyście tym ludziom niczego nie czynili, bo przecież są oni pod moim dachem!»

Co!? I Lot jest bogobojnym i sprawiedliwym człowiekiem? Oddaje swoje córki, dziewice motłochowi na zbiorowy gwałt? Sorki, ale jeśli to jest człowiek sprawiedliwy to Bóg ma ostro pojebane poczucie moralności i serio, nie chciałbym spotkać tego degenerata…dobrze, że to tylko bajka…

9 Ale oni krzyknęli: «Odejdź precz!» I mówili: «Sam jest tu przybyszem i śmie nami rządzić! Jeszcze gorzej z tobą możemy postąpić niż z nimi!» I rzucili się gwałtownie na tego męża, na Lota, inni zaś przybliżyli się, aby wyważyć drzwi.
10 Wtedy ci dwaj mężowie, wsunąwszy ręce, przyciągnęli Lota ku sobie do wnętrza domu i zaryglowali drzwi.
11 Tych zaś mężczyzn u drzwi domu, młodych i starych porazili ślepotą. Toteż na próżno usiłowali oni odnaleźć wejście.

Czyli jakieś moce mają! Nie mogą po prostu zajebać tych degeneratów i zostawić im wskazówki moralne? Cały czas szukam uzasadnienia dla zniszczenia całego miasta…nie znajduję…

12 A potem ci dwaj mężowie rzekli do Lota: «Kogokolwiek jeszcze masz w tym mieście, zięcia, synów i córki oraz wszystkich bliskich, wyprowadź stąd.
13 Mamy bowiem zamiar zniszczyć to miasto, ponieważ oskarżenie przeciw niemu do Pana tak się wzmogło, że Pan posłał nas, aby je zniszczyć».

Po co się kłopotać z rodziną? Przecież Lot i tak był gotów poświęcić swoje córki, żeby tylko aniołkom dupy motłoch nie nagwintował…i jakich zięciów, przecież córeczki to dziewice?

14 Wyszedł więc Lot, aby powiedzieć tym, którzy jako [przyszli] zięciowie mieli wziąć jego córki za żony: «Chodźcie, wyjdźcie z tego miasta, bo Pan ma je zniszczyć!» Oni jednak myśleli, że on żartuje.

Aaaa…przyszli zięciowie.

15 Gdy już zaczynało świtać, aniołowie przynaglali Lota, mówiąc: «Prędzej, weź żonę i córki, które są przy tobie, abyś nie zginął z winy tego miasta».
16 Kiedy zaś on zwlekał, mężowie ci chwycili go, jego żonę i dwie córki za ręce - Pan bowiem litował się nad nim - i wyciągnęli ich, i wyprowadzili poza miasto.

No dobra. Jak wyszli z miasta? Tłuszcza odpuściła? Już im się gwałtów odechciało? Cała ta historyjka jest mocno dziurawa. Najpierw anioły musza ratować Lota od motłochu wciągając go do domu i oślepiając ludzi. Później Lot bez przeszkód idzie do przyszłych zięciów. Gdzie jest tłum? Teraz wychodzą sobie z miasta nie niepokojeni? Sorki, ale jakby przyszło dwóch typków na dzielnicę i zrobiło krzywdę kilku z ziomków, to nie wyjechaliby z osiedla cali…ale tutaj nie…cały tłum znika, bo tego wymaga historia.

17 A gdy ich już wyprowadzili z miasta, rzekł jeden z nich: «Uchodź, abyś ocalił swe życie. Nie oglądaj się za siebie i nie zatrzymuj się nigdzie w tej okolicy, ale szukaj schronienia w górach, bo inaczej zginiesz!»
18 Ale Lot rzekł do nich: «Nie, panie mój!
19 Jeśli darzysz twego sługę życzliwością, uczyń większą łaskę niż ta, którą mi wyświadczyłeś, ratując mi życie: bo ja nie mogę szukać schronienia w górach, aby tam nie dosięgło mnie nieszczęście i abym nie zginął.
20 Oto jest tu w pobliżu miasto, do którego mógłbym uciec. A choć jest ono małe, w nim znajdę schronienie. Czyż nie jest ono małe? Ja zaś będę mógł ocalić życie».

Co za impertynencki chujek! Nie dość, że ktoś mu ratuje życie mimo tego, że jest niemoralnym padalcem gotowym poświęcić córki dla dobra dwóch obcych kolesi, to jeszcze ma żądania – „Bo w górach są wilcy i żmije i ja będę płakał, bo mnie zją. JA chcę do miasta! Łeeeee…..”

21 Odpowiedział mu: «Przychylam się i do tej twojej prośby; nie zniszczę więc miasta, o którym mówisz.
22 Szybko zatem schroń się w nim, bo nie mogę dokonać zniszczenia, dopóki tam nie wejdziesz». Dlatego dano temu miastu nazwę Soar.
23 Słońce wzeszło już nad ziemią, gdy Lot przybył do Soaru.

Dobra, jak daleko było to miasto? Bo zaczynają spieprzać jak zaczyna świtać. Wchodzą do tego miasta jak słońce jest już nad horyzontem. Średnio od brzasku do momentu, gdy słońce w całości pojawia się nad horyzontem mija około trzech do czterech minut. Marszem, człowiek pokonuje około sześciu kilometrów w ciągu godziny. Zakładamy, że biegli dwa razy szybciej niż idą. Czyli około 12 km/h (rekord świata w prędkości biegu człowieka to 38 km/h; trucht to około 10 km/h) Ile przebyli w cztery minuty? Całe 800 metrów! Zajebiście daleko…

24 A wtedy Pan spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia od Pana <z nieba>.
25 I tak zniszczył te miasta oraz całą okolicę wraz ze wszystkimi mieszkańcami miast, a także roślinność.

Ale tylko w promieniu do 800 metrów, bo dalej zniszczyłby miasteczko gdzie ukrył się Lot. Chyba, że zrobił na tym miastem pole siłowe J

26 Żona Lota, która szła za nim, obejrzała się i stała się słupem soli.

Głupia cipa…

27 Abraham, wstawszy rano, udał się na to miejsce, na którym przedtem stał przed Panem.

Nie zasapał się idąc taki szmat drogi?

28 I gdy spojrzał w stronę Sodomy i Gomory i na cały obszar dokoła, zobaczył unoszący się nad ziemią gęsty dym, jak gdyby z pieca, w którym topią metal.
29 Tak więc Bóg, niszcząc okoliczne miasta, przez wzgląd na Abrahama ocalił Lota od zagłady, jakiej uległy te miasta, w których Lot przedtem mieszkał.

Czyli nie tylko Sodoma poszła z dymem, ale wszystko dookoła…oczywiście dla dobra historii nie tłumaczymy jak oddalone około kilometra miasto Soar uniknęło zagłady. Nie czepiajmy się…

30 Lot wyszedł z Soaru i zamieszkał wraz z dwiema swymi córkami w górach, gdyż bał się pozostawać w tym mieście. A gdy mieszkał z dwiema swymi córkami w pieczarze,

Już się przestał bać gór? Teraz miasto go przestraszyło? On ma coś z głowa. Chyba paranoik…

31 rzekła starsza do młodszej: «Ojciec nasz wprawdzie już stary, ale nie ma w tej okolicy mężczyzny, który by przyszedł do nas na sposób wszystkim właściwy.
32 Chodź więc, upoimy ojca naszego winem i położymy się z nim, a tak będziemy miały potomstwo z ojca naszego».

No tak, jak się kobitce pukać chce to zrobi wszystko, żeby sobie ulżyć…to zepsute, rozpustne i złe osoby są!

33 Upoiły więc swego ojca winem tej samej nocy; wtedy starsza poszła i położyła się przy ojcu swoim, on zaś nawet nie wiedział ani kiedy się kładła, ani kiedy wstała.

To jest normalnie niemożliwe! Albo jest tak najebany, ze nic nie pamięta, ale wtedy nie mam mocy, żeby u stanął; albo mu staje, ale wtedy jeszcze kuma czaczę…chyba autor nigdy nie pił zbyt wiele i nie wie, o czym pieprzy…

34 Nazajutrz rzekła starsza do młodszej: «Oto ostatniej nocy ja spałam z ojcem; upójmy go winem także tej nocy i idź ty, i śpij z nim, abyśmy obie miały potomstwo z ojca naszego».
35 Upoiły więc i tej nocy ojca swego winem i poszła młodsza i położyła się przy nim; a on nawet nie wiedział, kiedy się kładła i kiedy wstała.

Nie wiem jak to zinterpretować? To ma być kara dla Lota za to, że chciał je tłumowi oddać na zbiorowy gwałt? I to są sprawiedliwi i prawi, których Bóg ocalił z Sodomy? Rzygać się chce…

36 I tak obie córki Lota stały się brzemienne za sprawą swego ojca.
37 Starsza, urodziwszy potem syna, dała mu imię Moab. Ten był praojcem dzisiejszych Moabitów.
38 Młodsza również urodziła syna i nazwała go Ben-Ammi. Ten zaś stał się praojcem dzisiejszych Ammonitów.

Zapewne nikt z autorów Biblii nie znał pojęcia chowu wsobnego, który prowadzi do aberracji genetycznych…z resztą wobec biblijnej genealogii wszyscy się stukali ze swoimi siostrami i matkami, więc to norma.


Tyle na dziś.  Do następnego piątku!

Amen!