piątek, 25 lipca 2014

Religijność i inteligencja

I jak nie napisać o czymś takim, no jak! Człowiek sobie szpera po Internecie, ogląda różne rzeczy i nagle!

W sierpniu 2013 roku grupa badaczy, psychologów opublikowała wyniki swojej metaanalizy. Badanie dotyczyło związku między inteligencją i religijnością.

Zanim przejdziemy do wyniku tych badań, zwróćcie uwagę, że jest to metaanaliza. Czyli analiza wyników innych badań. Jednak, jeśli nie zgodzicie się z wynikami, nie traktujcie tego faktu, jako argumentu przeciwko tym wynikom, bo metaanaliza jest samodzielnym i pełnoprawnym rodzajem badania naukowego.
I druga sprawa. Nie odnoście w żadnym przypadku tych wyników do przypadków jednostkowych. Mówimy o statystyce i pewnym poziomie uogólnienia. Jeśli dwoje ludzi ma średnie IQ 52, to może to oznaczać, że jeden z nich ma 80 a drugi 24. I nie oznacza to, że obydwaj są statystycznie głupi!

Przejdźmy, zatem do samego badania.

Metaanaliza 63 badań z lat 1928-2012 pokazała znaczącą negatywną korelację pomiędzy inteligencją a religijnością. Oznacza to, że wykazano, że im bardziej religijne jest społeczeństwo, tym mniejsze jest jego średnie IQ.

Naukowcy proponują trzy możliwe interpretacje:

  1. Ludzie inteligentni mniej ulegają konformizmowi, dostosowują się, i dzięki temu łatwiej opierają się wpajanemu religijnemu dogmatyzmowi.
  2. Ludzie inteligentni łatwiej przyswajają analityczny i krytyczny sposób myślenia rzeczywistości, który ma znaczący wpływ na podważanie wierzeń religijnych.
  3. Podstawowe funkcje religii: kontrola wyrównawcza, samoregulacja, samowzmocnienie i zapewnienie bezpieczeństwa są zapewniane przez inteligencję. W związku z tym ludzie inteligentni maja mniejszą potrzebę religijnych praktyk i wierzeń.


Z samego artykułu (niestety nie mam dostępu do pełnego tekstu, więc posiłkuję się analizami już dokonanymi), wynika, że z 63 badań, w 53 przypadkach wykazano negatywną korelację między inteligencją a religijnością, w 10 była ona pozytywna. Znaczące negatywne korelacje zauważono w 35 z nich, podczas gdy jedynie dwa z nich pokazało silnie pozytywną korelację.

Autorzy nie znaleźli związku pomiędzy wynikami badań a płcią lub edukacja uczestników badań. Wiek miał znaczenie. Najsłabsze negatywne korelacje zanotowano w przypadku populacji przyszłych studentów. Może mieć to związek z tym, że w kulturze zachodniej pójście na studia to moment, gdy młodzi ludzie po raz pierwszy opuszczają „rodzinne gniazdo” i są wystawiani na nowe wyzwania, koncepcje i większa wolność. Gdy jeszcze nie doszło do tego, (bo o tym zakresie mówimy- pomiędzy zakończeniem szkoły średniej a pójściem na studia) wierzenia rodziny mają jeszcze duży wpływ na ludzi.

Tak jak pisałem, nie oznacza, to, że ludzie religijni są głupi. To są dane statystyczne. Musimy jednak zauważyć, kilka kwestii:

Rozwój i postęp technologiczny odbywa się dzięki pracy intelektualnej i naukowej. Czyli głównym czynnikiem jest tutaj, mimo wszystko inteligencja

Nie wykazano wpływu płci na badane korelacje, więc kobiety i mężczyźni w równym stopniu wpływają na te wyniki. Postawa religijna wobec kobiet umniejsza ich rolę w społeczeństwie.

Religia musi walczyć o swoje bastiony. Dziś jedyne miejsca, w których rzeczywiście może mieć wpływy, to coś, co nazywam „miękkim podbrzuszem cywilizacji” – sztuka, obyczaje, seksualność. Czyli rzeczy interpretacyjne, zależące od gustów. Ich miejsce w racjonalnej i coraz bardziej dowiedzionej naukowo rzeczywistości się kurczy i widać to naocznie także w Polsce. Kościół przegrywa z nauką, więc atakuje obszary, gdzie inwencja twórcza i interpretacje są normą, a racjonalizacja jest trudna lub niemożliwa.

Dlatego kościół się radykalizuje w tych obszarach tym bardziej, im bardziej społeczeństwo się liberalizuje. Im bardziej się kościół radykalizuje tym bardziej fanatycznych wyznawców i reprezentantów wystawia na świecznik. Im bardziej eksponuje radykałów, tym bardziej się fanatyzuje. To jest samonapędzający się mechanizm i w pewnym momencie możemy mieć do czynienia z jedną z dwóch opcji: implozja (załamanie wewnętrzne) albo eksplozja. W takiej sytuacji może się okazać, że jedyną obroną dla nas wszystkich będzie przebicie tego balonika koncepcją prawdziwie świeckiego państwa, rządzonego przez rozum i naukę, nie przez sentymenty, wierzenia i słupki poparcia napędzane w kościołach.

Tak przy okazji wspomnę o tym, jakie plany ma amerykański urząd podatkowy i uważam, że jest to dobra inicjatywa. Otóż IRS wprowadza przepisy, które pozwalają im sprawdzanie, czy w kościołach i związkach wyznaniowych, którym przyznano ulgi podatkowe nie prowadzi się agitacji politycznych. Jeśli kontrola wykaże, że ma to miejsce – kościół zostanie pozbawiony prawa do ulgi podatkowej. Uważam, że w Polsce coś takiego by się przydało, zwłaszcza przy obecnych problemach budżetowych…po dwóch tygodniach, kościół katolicki zniknąłby z listy związków wyznaniowych objętych ulga podatkową J


Teraz zalegam i włączam jakiś ciąg zawsze ciekawych i często bardzo zabawnych debat, jakie prowadzą ateiści z apologetami. Uwielbiam to J