piątek, 21 listopada 2014

Jestem wszechmocny...JUPIII!

Biblię wrzucę wieczorkiem, bo trafiłem na nieco ciekawszy temat :)
Zapewne wielu z Was zna dogmat o wszechmocy Boga i osadzony na nim paradoks. Jeśli nie to szybko to przedstawię.
Otóż definicyjnie, wszechmoc, omnipotencja, to atrybut, mówiący o tym, że obdarzony nim byt może wszystko.  I za tym od razu jak glut z nosa ciągnie się paradoks zakamuflowany pod prostym pytaniem – Czy Bóg może stworzyć kamień, którego nie może podnieść?
Oczywiście to rozwala nam całą koncepcję wszechmocy.
Co zatem robią apologeci?
Redefiniują omnipotencję.
Teraz, według nich, omnipotencja to możliwość zrobienia wszystkiego, co jest logicznie możliwe. Pominę kwestię, że nakładanie na wszechmoc ograniczenia jest zaprzeczeniem wszechmocy. Zamiast tego posłużę się przykładem z kamieniem i pokażę, że redefinicja nie likwiduje bzdurności tej cechy nieistniejącego Boga.
Otóż, jeśli działanie z pytania do paradoksu - Czy Bóg może stworzyć kamień, którego nie może podnieść?, rozbijemy na pojedyncze czynności, możemy sprawdzić czy są one logicznie możliwe. I przeniosę te działania na mnie, żebyśmy stąpali po ziemi i na tę chwilę nie musieli się zastanawiać nad samą istotą istnienia Boga.
Pierwszym krokiem jest stworzeni kamienia. Czy ja mogę stworzyć kamień? Tak! Wystarczy, że dacie mi trochę dynamitu, pokażecie paluszkiem na górę i mogę Wam stworzyć kamień. Zatem stworzenie kamienia jest logicznie możliwe.
Drugim jest podniesienie kamienia. Czy mogę podnieść kamień? Puszczałem niejednokrotnie kaczki na jeziorze, a zdarzyło się wybić szybę, albo dwie. Więc tak – podniesienie przeze mnie kamienia jest logicznie możliwe.
Czy kamień może mieć wagę uniemożliwiającą jego podniesienie przez kogoś, kto go stworzył? Oczywiście! I wcale to nie musi być bardzo duży ciężar. Myślę, że dwieście kilo załatwi każdego. Czyli wcale nie taki duży i nie trudny do stworzenia kamień. Zatem istnienie kamienia zbyt ciężkiego, aby jego twórca mógł go unieść, jest logicznie możliwe.
Podsumujemy. Z ludzkiego, mojego punktu widzenia, logicznie możliwe jest stworzenie kamienia, którego nie mógłbym podnieść. Czyli, jeśli Bóg, nie może zrobić tego, co dla mnie jest logicznie możliwe – to nie jest wszechmocny!
Poza tym wszelkie cechy absolutne (wszechwiedza, wszechobecność) są wewnętrznymi paradoksami. Natrafiłem na bardzo fajny przykład jak można uwalić cechę wszechwiedzy.
Ci, którzy kumają trochę programowanie od razu zobaczą, że Bóg nie może być wszechwiedzący.
Otóż pytanie brzmi: Czy Bóg może przewidzieć, czy poniższy program kiedykolwiek się zatrzyma?
Program jest bardzo prosty:

function Halting (prediction)
if prediction == ‘halt’
                while 1
                end
else
                return
end

Wystarczy, zatem program, który zawsze w przypadku jakiejkolwiek boskiej przepowiedni wykona akcję dokładnie odwrotną. I okazuje się, że tego Bóg nie jest w stanie przewidzieć, bo jakakolwiek byłaby jego przepowiednia, program zrobi rzecz odwrotną :)
Tylko nie myślcie o tym zbyt długo, bo zacznie Was boleć głowa.
Problemem podstawowym jest to, że cechy absolutystyczne są obciążone paradoksami.

Dwie uwagi na koniec:
Po pierwsze – udowodnienie prawdziwości cechy lub atrybutu nie udowadnia istnienia bytu posiadającego ten atrybut/cechę.
Po drugie – pamiętajmy. Cały czas mówimy o argumentacji za istnieniem Boga, nie o dowodach na jego istnienie.

Miłego dnia, a wieczorem zapraszam na kolejne czytanie Księgi Kapłańskiej.