sobota, 1 listopada 2014

Trollowisko dziesiąte - powrót na YT


Rewia cmentarnej mody, konkurs dekorowania grobów w toku. Ja mam to już za sobą i postanowiłem dziś wrócić z łowami na YouTube.

Jedziemy! J





Beny’ego już znamy. Niezły z niego oszołom…ale skupmy się na tej wypowiedzi.
Zakłada on, że ateiści ukradkiem uczą dzieci religijnych rodziców braku szacunku dla religii. To czysty przykład tego, ze większość wierzących nie rozumie różnicy miedzy sekularyzmem a ateizmem. Pozwólcie, że w dwóch zdaniach to wyjaśnię. Sekularyzm to postawa, w której zakłada się brak ingerencji religii w publiczne sprawy społeczeństwa. Sekularyści nie walczą z religią, wiara czy kościołem. Ich celem jest odcięcie wpływu religii na politykę, prawo, edukację i w sensie społecznym, także wpływu na moralność czy obyczajowość społeczeństwa, jako całości. Ateizm to odrzucenie wiary w Boga. Widzicie różnicę? Jak nie, to macie poważny problem z czytaniem ze zrozumieniem.

Beny myli sekularyzm z ateizmem. Poza tym buduje jakąś teorię spiskową głoszącą, że to UE powoduje sekularyzację społeczeństwa. Ze to „genderyści” z zachodu są przyczyną tego, że dzieci w szkołach uczą się faktów opartych na osiągnięciach nauki, nie mitów.

I oczywiście fakt, że to kościół na siłę wciska się do szkół, kreacjoniści udają naukowców i propagują swoje bzdury – to nie jest problem. Problemem jest sekularyzacja, równość płciowa i UE. Nie ogarniam jak bardzo trzeba mieć zryty beret, żeby takie bzdury w ogóle pisać…



Głupoty na temat rzekomej religijności ateizmu nawet nie poruszę, szkoda czasu. Robiłem to już kilkanaście razy.

Spójrzmy jednak na pana Christiana Anfinsena. Te słowa Noblista wypowiedział w 1972 roku. W 1979 roku przeszedł na judaizm. W 1985 roku napisał, że przez całe życie był agnostykiem. Oczywiście – można wyciągnąć jedno zdanie z kontekstu i się z nim zgodzić. Olać, kim był, poza pasującym nam elementom i oprzeć na tym swoją tezę. Co to zmienia? Nic! JA mogę spod dużego palca wyciągnąć setki cytatów znanych osób, niekiedy znacznie lepiej uhonorowanych niż pan Anfinsen, z wypowiedziami na temat tego, że wierzący są kretynami, a wiara to debilizm. Przypisywanie jednak takich cytacików do własnej postawy wobec drugiego człowieka, pokazuje jedynie, jakim intelektualnym betonem sami jesteśmy.





Człowiek, który w 2104 roku czci komputery Amigi jest albo opóźniony albo fanboyem. Ale to dygresja. Amiga Rulez przeciwstawia swoje własne przekonania, próbie naukowego udowodnienia zjawisk paranormalnych. I jeszcze jak jakiś kretyn pisze – „na to nie trzeba dowodów naukowych”. „Nauka nie ze wszystkim może sobie poradzić” – świetnie, że Bóg jest odpowiedzią na wszystko, bo inaczej pewnie nie mógłbyś w nocy spać. Zastanawiam się, co jest tak przerażającego w braku odpowiedzi? I chyba wiem. Brak odpowiedzi na postawione pytania powoduje pracę umysłową, odpala myślenie, stymuluje mózg do pracy. Wierzący się tego boją i dlatego zamiast powiedzieć „nie wiem”, wolą wszędzie wciskać „Bóg”!





Nie mogę nie być sarkastyczny…wybaczcie.

Ludzie na wysokim poziomie umysłowym nie zadowalają się odpowiedziami, które nimi nie są. Większość ludzi afiszujących się, jako wierzący, modlą się i wierzą w Boga tylko z powodu intelektualnego lenistwa i na pokaz. Trzyma ich tradycja oraz mglista świadomość, że gdy wyrzucą hipotezę Boga z ich światopoglądu – będzie ich czekała praca nad przedefiniowaniem rzeczywistości. Z bajkowej na prawdziwą…





Odwieczny problem braku zrozumienia, że jak krytykuję Twoje poglądy, to nie krytykuje Ciebie. Poza tym, jeśli śmieję się z religii, to, dlatego, że ja poznałem i uznałem za śmieszną. Chcesz poznać moją mamę? Zapytaj ją czy ma ochotę poznać błazna, który płacze na forach, że jego uczucia ostały urażone, bo komuś jego przekonania wydają się zabawne. Nie wiesz im jest i jak nazywa się moja mama? Peszek…ja, podobnie jak większość ateistów, wiemy więcej o Twojej religii niż 90% wierzących, więc weź się za lekturę Biblii, Katechizmu, czy w co tam wierzysz i jak przeliterujesz całość, to może za dwa lata pogadamy ponownie…





Spisek, spisek, wszędzie węszę spisek! Gdzie są te rewelacje archeologiczne? Większość tych pseudonaukowych bredni została publicznie wyszydzona, jako oszustwa albo zwykłe manipulacje pseudonaukowców. Aaaa…są tajne. To skąd o nich wiesz? Chyba systemy utajniania nie są tak ścisłe i dobre jak oni myśleli, skoro TY o nich wiesz. Podeślij źródła, chętnie poczytam…





Po pierwsze – to, że Jehowa jest jakimś stwórcą to nie fakt, tylko mit bez poparcia żadnymi dowodami.
Po drugie – proponuję lekturę Starego Testamentu ze szczególnym zwróceniem uwagi, jakie są kary za złamanie dekalogu i czy są one zgodne z doktryną o miłowaniu bliźniego. Bo odnoszę wrażenie, że chyba ktoś nie czytał książki, która się posługuje…
Po trzecie – w jaki sposób udowodnisz wzmacnianie więzi poprzez lekturę i modlitwę? Są jakieś mierniki więzi „modlący-Jehowa”. Jakieś raporty? Dane? Jeśli nie ma, to wyjąłeś to z tyłka i pokazujesz, jakie to ważne i piękne…dla mnie śmierdzi pychą.
Po czwarte (i ostatnie) – pokora wobec wymyślonego bytu, który kontroluje Twoje życie, to domena niewolnika na życzenie. Powodzenia w samoumartwianiu i wkładaniu samemu sobie winy na grzbiet.



Za tydzień kolejne łowy. Tymczasem!