czwartek, 8 stycznia 2015

Charlie Hebdo - strzały w wolność

To, co wydarzyło się w Paryżu, w moim odczuciu powinno być budzikiem dla wszystkich broniących islamu liberałów. Mówię oczywiście o tragedii w redakcji tygodnika Charlie Hebdo.
Dla tych, którzy jeszcze nie słyszeli, chociaż nie wierzę, że są takie osoby, to wczoraj w paryskiej redakcji satyrycznego czasopisma Charlie Hebdo doszło do ataku terrorystycznego. Bez zażenowania używam tego słowa, bo to jest fakt. Powodem ataku były satyryczne obrazki przedstawiające Mahometa. Pismo znane było z prześmiewania większości religii.
W wyniku ataku zginęło 12 osób. Policja obecnie poszukuje dwóch z trzech zamachowców. Trzeci, najmłodszy już oddal się w ręce policji. Sprawcami byli urodzeni w Paryżu Said Kouachi (ur. 1980), Cherif Kouachi (ur. 1982) i zatrzymany już Hamyd Mourad (ur. 1996).
Źródło - Reuters


W związku z tym zdarzeniem mam kilka refleksji.
Pierwsza i najważniejsza wynika bezpośrednio z moich poglądów na islam w ogóle, które wielokrotnie już wyrażałem na swoim blogu. Islam jest bazą bardzo złych pomysłów, wrogiej dla wolności ideologii i agresywnej, do poziomu zbrodniczości religii. Można się spierać, że zapędy cenzorskie względem obiektów kultu są wszechobecne w wielu religiach, ale jedynie islam stoi za mordowaniem niewinnych ludzi za satyrę czy zwykłą krytykę. To jest chore i nie powinno być tolerowane. I tutaj nie ma stanowiska pośredniego. Albo potępiasz takie zachowania, albo na nie przyzwalasz. Tutaj nie ma stanowiska na „szaro”. I wszelkie opowieści dziwnej treści, że sprawcami są francuzi, że to nie są zbrodnie religijne tylko ideologiczne – to zwykłe kłamstwa. Sprawcy krzyczeli „Allahu Akbar” i powoływali się na jemeńską Al-Kaidę.
I dziś, jeśli ktoś, po tym zdarzeniu, zechce mi powiedzieć, że należy zrezygnować z wolności słowa, ekspresji, krytyki złych pomysłów i ich wyśmiewania, to w twarz mu powiem, że jest sprzymierzeńcem fanatyków religijnych mordujących ludzi za humorystyczne obrazki. To się odnosi także do naszych rodzimych cenzorów religijnych. Jeśli według Was uzasadnione jest penalizowanie i karanie ludzi za to, że wyrażają swoje poglądy odnośnie jakiejkolwiek religii, ideologii czy wierzenia, niezależnie od tego jak bardzo są one krytyczne – to stoicie po stronie morderców z Charlie Hebdo. I nie przesadzam…
To jest druga refleksja. Nie ma czegoś takiego jak warunkowa wolność słowa! I możecie minie posądzić o politykowanie w obliczu tragedii, ale ja osobiście uważam, że polski artykuł 196 kodeksu karnego powinien jak najszybciej zniknąć. Bo nie służy on nikomu i jest ograniczeniem wolności słowa. Nie możemy w tym kraju swobodnie debatować, publicznie prowadzić dyskusji na temat religii, bo każda krytyka może zostać uznana za mglistą i wieloznaczną „obrazę uczuć religijnych”. I to zabija dyskusję. A jedyne, co możemy i powinniśmy zrobić w obliczu zagrożenia, jakim są religijni fanatycy (niezależnie czy islamscy czy chrześcijańscy), to publicznie odbierać im władzę na umysłami ludzi. Żadna bomba nie zabije 1,7 miliarda muzułmanów. I to jest jasne. Jeśli zabronimy krytyki religii, to nie tylko pokażemy, że to, co się stało w Paryżu przekuło się w zwycięstwo terrorystów. Pokażemy także, że takie metody jednak działają. I uwierzcie mi…nie będą oni pierwsi, ani ostatni, którzy sięgną po te narzędzia by osiągnąć swoje cele.

I poprzez obecność artykułu 196 dajecie im dodatkową broń. Bo islamiści na pewno z ochotą skorzystają z tego przepisu by zablokować mówienie prawdy o islamie. A stają się coraz aktywniejsi w Polsce i poza mówieniem prawdy o tym, czym jest Islam, bez cukierkowego opakowania polityczną poprawnością, przegramy wojnę o umysły młodych ludzi, którzy są łatwym łupem dla radykalnych i ekstremalnych idei. Jeśli nie możemy we własnym kraju śmiać się z kretynizmów jakiejś ideologii, tylko, dlatego, że jest nadbudowana ideą Boga, to oddajemy pole bez walki. Bo zastanówcie się – czy logika i fakty przemawiają dziś do młodzieży? Rzadko. A czy ktokolwiek z młodych ludzi zapisałby się do organizacji, z której wszyscy drą łacha i ją wyśmiewają? Mało prawdopodobne. Tylko, że nie wolno nam tego robić! Bo oni mają Boga i 196…

Na koniec…Pisma i serwisy na całym świecie zastanawiają się czy nie zatrzymać publikacji obrazków z Charlie Hebdo i tym samym pokazują, że terroryści te walkę już wygrali. Tak jak cały świat nadstawił muzułmanom tyłka po atakach na duńskiego autora karykatur Mahometa w 2005. I nikt nie widzi schematu? Nikt nie widzi skąd to przychodzi i jakie są powody, motywy? Wszyscy oddają pole nawet nie próbując walczyć. To jest chore i nie powinno mieć miejsca. Tak jak nie powinno mieć miejsca blokowanie jakiejkolwiek, konstruktywnej krytyki czy ekspresji. Nawet, jeśli wydaje się komuś obraźliwe. Jeśli nadal będziemy opierać swoje analizy i oceny jakiejkolwiek idei, czy to religii czy prądu politycznego, na źle rozumianej tolerancji, „wrażliwości” i politycznej poprawności, to skończymy pod butem jednej z tych idei. Głaskanie węża nie spowoduje, że przestanie być on dla nas zagrożeniem, ani nie zneutralizuje jego jadu. I to, że kogoś ukąsi, nie jest wynikiem jego odrębności czy nie zrozumienia. To jest jego natura, ma to w genach. Tak jak naturą islamu jest wyplenienie „niewiernych” z oblicza ziemi…mają to we wszystkich dogmatach. Ile jeszcze musi zostać przelanej krwi, żeby liberałowie to dostrzegli? Oby nie musiała być to ich własna krew. Bo to, że sprzyjają islamowi nie ochroni ich przed losem kafira. A w Islamie, dla kafira jest jasny wybór – niewolnictwo lub śmierć…na konwersję czasem muzułmanie nie pozwalają, często nie pozwala na to sam Koran i Hadisy…więc powodzenia w lizaniu muzułmańskich tyłków…


PS. Brudnopis będzie po południu. Po prostu musiałem się do tego odnieść, co zrobiłem z wyjątkową pasją J