czwartek, 22 stycznia 2015

Niepoprawnie Skomentowana Księga Mormona: I Księga Nefiego cz. II


Jedziemy dalej z Księga Mormona. Zobaczymy jak potoczą się losy rodzinki na inspirowanej boskim przykazem banicji…

ROZDZIAŁ 3

1. I stało się, że ja, Nefi, po rozmowie z Panem powróciłem do namiotu mego ojca.
2. I ojciec powiedział mi: Oto miałem sen, w którym Pan nakazał mi, abyś razem ze swoimi braćmi powrócił do Jerozolimy,

To po to uciekali, żeby teraz wracać? Może mają dobry powód…zobaczymy.

3. ponieważ Laban posiada kroniki Żydów, a także rodowód moich ojców, wyryte na mosiężnych płytach.

To te same, co później Smith znajduje w USA? Chyba nie, bo tamte były złote…

4. Pan nakazał mi więc, abyś ty i twoi bracia poszli do domu Labana, postarali się uzyskać te płyty i przynieśli je tutaj na pustynię.

Uzyskać? Czyli co? Kupić, ukraść?

5. Teraz twoi bracia szemrzą mówiąc, że wymagam od nich trudnej rzeczy, a przecież nie ja tego od nich wymagam, lecz jest to nakaz Pana.

Pokaż pisma uwierzytelniające…

6. Idź więc, mój synu, i Pan będzie cię błogosławił, gdyż nie szemrałeś.
7. Wtedy ja, Nefi, powiedziałem memu ojcu: Pójdę i uczynię, co Pan nakazał, bo wiem, że gdy Pan daje ludziom przykazanie, umożliwia im wykonanie tego, co nakazuje.

Poza przypadkami gdy nie pomaga…ale niezbadane są wyroki nieistniejącego Boga.

8. I gdy mój ojciec usłyszał te słowa, ogromnie się ucieszył, bo wiedział, że Pan mnie błogosławi.

Wiedział czy miał nadzieję? Bo to różnica…

9. I ja, Nefi, oraz moi bracia podjęliśmy podróż z naszymi namiotami przez pustynię do Jerozolimy.

Namioty są kluczowe dla tej historii dlatego o nich wspominamy…

10. A gdy przybyliśmy do Jerozolimy, naradzałem się z moimi braćmi.
11. I rzucaliśmy losy - który z nas ma pójść do domu Labana. I stało się, że los padł na Lamana, i Laman poszedł do domu Labana, mówił z Labanem i zasiadał w jego domu.
12. I poprosił Labana o kroniki wyryte na mosiężnych płytach, zawierające rodowód mojego ojca.

Czyli nie chcą kupić…to już wiemy.

13. I stało się, że Laban rozgniewał się, wyrzucił Lamana i nie chciał, aby Laman posiadł te kroniki. I powiedział mu: Zabiję cię, bo jesteś rozbójnikiem.

Ciekawa postawa. Ktoś przychodzi do Ciebie i prosi Cię o coś a Ty go wyrzucasz i nazywasz rozbójnikiem. Pewnie norma w tamtych czasach.

14. Ale Laman uciekł przed nim i opowiedział nam, co Laban uczynił. I zmartwiliśmy się tym ogromnie, a moi bracia byli bliscy podjęcia podróży powrotnej do ojca, na pustynię.

Jedna próba i się poddają? Co za jełopy…

15. Ale powiedziałem im: Jak Pan żyje, i jak my żyjemy, nie wrócimy do ojca na pustynię, aż wykonamy, co nam Pan nakazał.
16. Bądźmy więc wierni wypełniając przykazanie Pana i pójdźmy do ziemi dziedzictwa naszego ojca, bo zostawił on złoto, srebro i wszelkiego rodzaju bogactwa, a uczynił to wszystko z przykazania Pana.

Czyli to wszystko przez Boga! Bo bóg kazał im zostawić wszystko, a teraz mówi – wracaj po coś i zdobądź to…co za sadol.

17. Wiedział, że Jerozolima musi ulec zagładzie wskutek niegodziwości jej mieszkańców,
18. albowiem wzgardzili oni słowami proroków. I jeśli mój ojciec pozostałby w tym kraju po otrzymaniu przykazania, aby stąd uciekł, zginąłby także. Potrzebował więc uciec z tego kraju.

Ale teraz Bóg każe im wrócić po coś o czym Bóg zapomniał, że powinni zabrać? Sklerotyk jakiś czy coś…

19. Zaprawdę jest mądrością Boga, że powinniśmy uzyskać te kroniki, abyśmy mogli zachować język naszych ojców dla naszych dzieci,
20. a także, abyśmy zachowali dla nich słowa wszystkich świętych proroków, dane im przez Ducha mocą Boga, od początku świata do naszych czasów.

Są lepsze sposoby zachowania języka niż jakieś głupie tabliczki.

21. Mówiąc w ten sposób przekonałem moich braci, aby pozostali wierni wypełniając przykazanie Boga.
22. I stało się, że zaszliśmy do ziemi naszego dziedzictwa i zebraliśmy nasze złoto, srebro i drogocenne rzeczy.

Jasne! Uciekali przez trzy dni, pewnie ze trzy dni wracali…chcecie mi powiedzieć, że nikt, przez prawie tydzień nie ukradł ich majątku? Co to za bajeczka i gdzie jest ten czarodziej, co roztoczył nad ich złotem ochronny czar?

23. I gdy je zebraliśmy, udaliśmy się znowu do domu Labana.
24. Poszliśmy do Labana i chcieliśmy, aby dał nam kroniki wyryte na mosiężnych płytach w zamian za złoto, srebro i wszystkie nasze drogocenne rzeczy.
25. I gdy Laban zobaczył nasze mienie, i że było ono wielkie, zapragnął je posiąść. I wyrzucił nas posyłając swoje sługi, aby nas zabili, by mógł zagarnąć nasze mienie.

Zamiast ukryć majątek, poszli ze złotem w łapach do kolesia, który na „proszę” reaguje agresją? Cymbały, nic więcej…

26. I uciekając przed sługami Labana zmuszeni byliśmy pozostawić nasze mienie, że wpadło ono w jego ręce.

Typowe. Jeden głupszy od drugiego…

27. I uciekliśmy na pustynię, a słudzy Labana nie dogonili nas, i ukryliśmy się w jaskini.
28. I Laman rozgniewał się na mnie, a także na mojego ojca, jak również Lemuel, gdyż dał posłuch słowom Lamana. I Laman i Lemuel powiedzieli nam, swoim młodszym braciom, wiele ciężkich słów i bili nas kijem.

I najmłodszy dostał wpierdziel za to, że starsi są kretynami. Pewnie tak wygląda błogosławieństwo…

29. I stało się, że gdy bili nas kijem, stanął przed nimi anioł Pana i zapytał: Dlaczego bijecie swego młodszego brata kijem? Czyż nie wiecie, że Pan wybrał go, aby panował nad wami z racji waszych niegodziwości? Oto powrócicie do Jerozolimy i Pan wyda Labana w wasze ręce.
30. Powiedziawszy te słowa, anioł zostawił nas.

Czyli musiało dojść do aktu okrucieństwa wobec Nefiego, żeby się Bóg zainteresował? Widać od razu co go nakręca…

31. I po odejściu anioła Laman i Lemuel zaczęli znowu szemrać mówiąc: Jak to jest możliwe, żeby Pan wydał w nasze ręce Labana, który jest potężny i może rozkazywać pięćdziesięciu, a nawet może zabić pięćdziesięciu, więc dlaczego nie nas?

Wątpią. To jest ok. Szkoda tylko, że są takimi głupkami…

ROZDZIAŁ 4

1. I stało się, że powiedziałem moim braciom: Wróćmy do Jerozolimy i bądźmy wierni wypełniając przykazanie Pana, gdyż jest On potężniejszy aniżeli cały świat, więc dlaczego nie potężniejszy niż Laban i jego pięćdziesięciu czy nawet jego dziesiątki tysięcy?

Poza przypadkami gdy akurat ma coś innego do roboty…

2. Pójdźmy więc i bądźmy silni jak Mojżesz, gdyż jest prawdą, że przemówił on do wód Morza Czerwonego i rozstąpiły się one, a nasi ojcowie przeszli przez nie z niewoli suchą stopą, podczas gdy armie faraona, które za nimi postępowały, zatonęły w wodach.

Mojżesz rozmawiał z wodą? Magia żywiołów czy cud Boga…bo się zaczynam gubić..

3. Oto wiecie, że jest to prawda, jak też, że anioł do was przemówił, więc dlaczego wątpicie? Chodźmy więc, Pan może uratować nas tak jak naszych ojców i może zgładzić Labam jak Egipcjan.

Ciekawe co ćpali…a może to ich własne organizmy, podczas okładania kijem braci przyczyniła się do omamów…

4. Jednak, gdy powiedziałem im to, nadal byli rozgniewani i nadal szemrali, mimo to podążyli za mną, aż doszliśmy do murów Jerozolimy.

Jak daleko sięga kretynizm tych ludzi? Dowiemy się tego?

5. Było to nocą, i powiedziałem im, aby schowali się poza murami miasta, a gdy to uczynili, wśliznąłem się do miasta i poszedłem w kierunku domu Labana.
6. I byłem prowadzony przez Ducha nie wiedząc przed czasem, co mam uczynić.

Prowadzi go duch i nie wie co ma robić…wie co ma robić, przecież dopiero co powiedział, że idzie do domu Labana po tabliczki. Już zapomniał?

7. Jednakże szedłem, i gdy byłem blisko domu Labana, ujrzałem człowieka, który leżał na ziemi, pijany winem.

Pewnie obok leżała butelka, stąd wiedział o tym czym uwalił się ten koleś…

8. I zbliżywszy się do niego przekonałem się, że był to Laban.
9. I zobaczywszy jego °miecz, wyciągnąłem go z pochwy. I widziałem, że rękojeść miecza była z czystego złota misternej roboty, a ostrze z najznakomitszej stali.

To musiał być ostro narąbany skoro nie poczuł, jak mu miecz wyciąga…

10. I stało się, że Duch nakłaniał mnie, abym zabił Labana. Ja jednak myślałem: Nigdy w moim życiu nie przelałem krwi człowieka, dlatego wzdragałem się i pragnąłem, abym nie musiał go zabić.

A to niedobry duszek…

11. I Duch znowu mi powiedział: Oto Pan wydał go w twoje ręce. I sam wiedziałem, że nastawał on na moje życie, nie chciał zastosować się do przykazania Pana, a także zabrał nam nasze mienie.

Czyli za to Ty złamiesz inne przykazanie…super.

12. I stało się, że Duch znowu mi powiedział: Zabij go, albowiem Pan wydał go w twoje ręce.

Ten duch jest szemrany jak diabli…i to dosłownie…

13. Oto Pan zabija niegodziwych, aby dobro, które zamierza, mogło nastąpić. Lepiej, żeby jeden człowiek zginął, niż gdyby naród miał zmarnieć i zginąć w niewierze.

Naród i tak zginie, bo taki jest plan Boga. Argument z tyłka…

14. I gdy ja, Nefi, usłyszałem to, przypomniały mi się słowa, które Pan powiedział mi na pustyni: Jeśli twoi potomkowie będą przestrzegać Moich przykazań, będę im szczęścił na ziemi obiecanej.

To nie są już na ziemi obiecanej? Coś się zmieniło, czy Bóg się pomylił?

15. I pomyślałem, że nie będą mogli przestrzegać przykazań Pana według prawa Mojżesza, jeśli nie będą mieli tego prawa.
16. I wiedziałem, że prawo to wyryte było na mosiężnych płytach.

Czy hebrajczycy byli naprawdę aż tak tępi żeby nie zapamiętać kilku wersetów? Musza mieć to napisane, bo bez tego nie wiedzą i nie przestrzegają?

17. I co więcej, wiedziałem, że Pan wydał Labana w moje ręce, abym mógł uzyskać płyty zgodnie z Jego przykazaniem.
18. Posłuchałem więc głosu Ducha i wziąwszy Labana za włosy, odciąłem mu głowę jego własnym mieczem.

Po co po prostu wbić mu miecz w serce. Trzeba go dekapitować. Ciekawe czy weźmie głowę na pamiątkę…

19. I gdy odciąłem mu głowę jego własnym mieczem, zdjąłem szaty z Labana, włożyłem je na siebie, nawet każdy drobiazg, i przypasałem sobie jego broń.

Nie dość że morderstwo, to jeszcze rabunek. Tego mu duszek nie kazał robić.

20. Gdy to uczyniłem, poszedłem do skarbca Labana; idąc tam, zobaczyłem sługę Labana, który miał klucze do skarbca. I nakazałem mu głosem Labana, aby poszedł ze mną do skarbca.

Dobry musiał być w udawaniu głosów. Pewnie uczył się tego do najmłodszych lat.

21. I uważał mnie za swego pana, Labana, widząc szaty, a także miecz, który przypasałem.
22. I mówił mi o starszych Żydów, bowiem wiedział, że jego pan, Laban, był z nimi tej nocy.
23. I mówiłem z nim, jakbym był Labanem.

Pewnie też, zupełnym przypadkiem Nefi posiadł wiedze Lebana, jego posturę, postawę i wszystko co go charakteryzowało. Jakiś zmiennokształtny…albo hebrajczycy są kretynami w tej książce…

24. I powiedziałem mu, że wezmę kroniki spisane na mosiężnych płytach do moich starszych braci, którzy są poza murami miasta.

Przyznał się do tego? Co za baran!

25. I nakazałem mu także, aby podążył za mną.
26. I on, myśląc, że mówiłem o braciach w kościele, i biorąc mnie za Labana, którego zabiłem, podążył za mną.

Niezły wykręt…

27. I nawiązywał wiele razy do starszych Żydów, gdy szliśmy do moich braci poza mury miasta.
28. I stało się, że Laman zobaczywszy mnie strasznie się przeraził, także Lemuel i Sam, że uciekali przede mną, uważając, że byłem Labanem, który mnie zabił, a teraz chciał im także odebrać życie.

Kolejni nieogarnięci…to jest jakaś rapsodia idiotów.

29. I gdy zawołałem za nimi, usłyszeli mnie, i zatrzymali się w ucieczce.
30. I stało się, że gdy sługa Labana ujrzał moich braci, zaczął drżeć i był bliski ucieczki i powrotu do Jerozolimy.

A nie zesrał się?

31. I ja, Nefi, będąc dużego wzrostu i silnie zbudowany, a także wzmocniony przez Pana, uchwyciłem sługę Labana i trzymałem go, żeby nie uciekł.

„Wzmocniony przez Pana”…ciekawe jakie dragi mu Bóg podsunął do „wzmocnienia”.

32. I powiedziałem mu, że jeśli mnie posłucha, jak Pan żyje i jak ja żyję, jeśli nas posłucha, darujemy mu życie.
33. I przemawiałem do niego przysięgając, że nie ma potrzeby obawiać się i że stanie się wolnym człowiekiem jak my, jeśli pójdzie razem z nami na pustynię.
34. Powiedziałem mu także: Zaprawdę Pan nakazał nam to uczynić, czyż więc nie wypełnimy pilnie przykazania Pana? Dlatego, jeśli pójdziesz na pustynię do mojego ojca, staniesz się jednym z nas.

Alternatywa nieciekawa. Albo pójdziesz z nimi i może coś na tym ugrasz, albo Cię zabiją. A może uciekniesz z powrotem do domu, którego właściciel nie żyje…wybór jest chyba oczywisty…

35. I stało się, że Zoram, takie bowiem było imię sługi Labana, nabrał odwagi słuchając moich słów i przyrzekł, że pójdzie z nami na pustynię, do naszego ojca. Przysiągł nam też, że odtąd pozostanie z nami.
36. I chcieliśmy, aby pozostał z nami, żeby Żydzi nie dowiedzieli się o naszej ucieczce na pustynię na wypadek, gdyby próbowali nas ścigać i zabić.

Pewnie nikt nie wiedział gdzie ten cały majdan wyszedł kilka dni wcześniej. Nikt się nie domyślił, że uciekli. NIKT.

37. I stało się, że gdy Zoram złożył nam przysięgę, nie mieliśmy więcej obaw co do niego.
38. I zabrawszy mosiężne płyty i sługę Labana wyruszyliśmy na pustynię i podróżowaliśmy do namiotu naszego ojca.


Jest trochę akcji! Fajnie…szkoda tylko, że bohaterowie nie grzeszą inteligencją. Zobaczymy za tydzień jak dalej się akcja rozwinie. Tymczasem…