poniedziałek, 2 lutego 2015

Harry Potter w oczach Frondy

Mózg zmiażdżony, głowa rozwalona. Oczywiście Fronda, bo kto by inny…w piątek pojawił się artykuł „10 argumentów pokazujących, że Harry Potter jest groźny dla duszy!” i oczywiście trzeba zrobić z tym porządek. Bo poziom absurdu tych argumentów, jest wprost fenomenalny.
To jedziemy!

10 argumentów przeciw Harry’emu Potterowi:

1. Harry Potter jest globalnym długofalowym projektem, którego cel stanowi zmiana kultury. Próg obronny przed magią jest w młodym pokoleniu systematycznie niszczony. W ten sposób do społeczeństwa wdzierają się siły, które chrześcijaństwo kiedyś pokonało.
Harry Potter jest cyklem książek dla dzieci, których celem jest zarobienie pieniędzy! Koniec kropka. Zastanawia mnie tylko czy Harry Potter stał się celem ataków ze względu na popularność, czy ze względu na treść. Bo chyba treść nie jest zbyt odstająca od reszty gatunku. Patrząc na niektóre tytuły literatury fantastycznej – magia w HP może nawet uchodzić za infantylną, prostą i banalną.
I teza, że chrześcijaństwo pokonało coś…ech…po pierwsze, żeby powiedzieć coś takiego, trzeba bardzo wybiórczo patrzeć. Zwłaszcza na metody, z jakimi chrześcijaństwo „poradziło” sobie z magią, traktując ją, jako prawdziwe zagrożenie i fakt. Po drugie – samo chrześcijaństwo wypełnione jest swoistą magią – zaklinanie rzeczywistości, rytuały, które bez rzeczywistego wpływu na człowieka mają go zmienić i cała litania różnych magicznych działań. Jak spojrzymy na uzdrowienia, cudy, i cały ten cyrk, to nie mamy chyba wątpliwości, kto do dziś wierzy i praktykuje coś, co każdy rozsądny człowiek nazwałby po prostu czarowaniem…
2. Hogwart, szkoła magii i czarodziejstwa, jest zamkniętym światem przemocy i grozy, przekleństw i uroków, ideologii rasistowskiej i ofiar krwi, obrzydliwości i opętania.
Szowinizm, ofiara krwi, uroki, klątwy, opętania…ja widzę to wszystko w kościele. Nie tylko katolickim. Szeroko – w chrześcijaństwie jest to chleb powszedni. Jezus był ofiara krwi – temu zaprzeczyć się nie da. Egzorcyzmy? To akceptacja i podkręcanie mitu o opętaniach diabelskich. Nie ma chyba bardziej szowinistycznego poglądu niż pycha ludzi religijnych, którzy wywyższają się ponad inne religie i ludzi niewierzących. Bo każdy chrześcijanin wierzy, ze to on ma rację, zna prawdę i zostanie zbawiony…a każdy, kto myśli inaczej zginie marnie, jest w błędzie i będzie się palił w piekle. Jak to nie jest sianie grozy, straszenie ludzi (zwłaszcza dzieci) i szowinizm względem ludzi o innych poglądach, to ja nie wiem, co to jest…
3. Harry Potter nie walczy ze złem. W każdym kolejnym tomie coraz bardziej staje się widoczne jego podobieństwo do Voldemorta, który jest uosobieniem zła. W tomie piątym Harry zostaje opętany przez Voldemorta, co prowadzi do zniszczenia jego osobowości.
To bardzo podobnie do biblijnego Jahwe. Bo w Biblii jest on znacznie gorszą moralnie postacią niż szatan. Poza tym, o jakiej definicji zła mówimy? Bo jeśli wyznacznikiem dobra jest postać Boga – to sorki…Voldemort jest prawie święty przy tym sadyście i psychopacie.
4. Świat ludzi jest poniżany, świat czarodziejów i czarownic gloryfikowany.
To tak jak w katolicyzmie! I reszcie systemów religijnych. Świat doczesny, świecki jest poniżany. Tylko religijne wartości, teokracja i władza kleru jest szansą na zbawienie i są lepsze niż wszystko, co nimi nie jest. Można zarysować tutaj jednoznaczną analogie…kler, jako czarownicy w posiadaniu wiedzy tajemnej…pasuje J
5. Nie ma żadnego pozytywnego transcendentnego wymiaru. To, co nadnaturalne, jest wyłącznie demoniczne. Boskie symbole są wynaturzone.
Ciekawe, co autorka tych punktów uważa za pozytyw. Bo to pojęcie bardzo względne. Dla mnie, wymiar gdzie jedyną czynnością człowieka jest lizanie po tyłku boskiej istoty jest wymiarem bardzo negatywnym.
Poza tym, to stwierdzenie przeczy tezie, że Harry Potter propaguje magię! Skoro wszystko, co nadnaturalne jest demoniczne, negatywne, to oznacza to, co najmniej ostrzeżenie przed magia, nie jej propagowanie. Ale nie oczekuję po religijnej fanatyczce spójności jej tez…to by było zbyt wiele…
6. Harry Potter nie jest nowoczesną baśnią. W baśni czarnoksiężnicy i czarownice są jednoznacznie złymi postaciami. Bohater uwalnia się z ich mocy przez doskonalenie się w cnotach. W Harrym Potterze nie ma nikogo, kto pragnie dobra.
Czyli według autorki nie ma baśni z pozytywnymi postaciami władającymi magią? Nawet, jeśli sięgniemy po klasykę, to w każdej prawie bajce i baśni jest pozytywny mag, wróżka…no chyba, że się czyta tylko to, co się chce…
Nie ma dobrych wróżek w „Królewnie Śnieżce”?, Gandalf z „Władcy Pierścieni” to pewnie też nie jest pozytywna postać. Ale oczywiście przemilczamy wszystko, co nie pasuje do naszej tezy, bo i tak wiemy, że nasi odbiorcy to zwykłe barany…
W HP nie ma nikogo, kto pragnie dobra? W chrześcijańskim zrozumieniu tego pojęcia – pewnie nie. Ale w sensie moralnym – jak najbardziej…
7. Czytelnik jest konsekwentnie pozbawiany umiejętności odróżniania dobra od zła. Dokonuje się to przez emocjonalną manipulację i intelektualny zamęt.
To inaczej niż w Biblii…hmmm…a nie! W Biblii Bóg robi okropne rzeczy, namawia swoich wyznawców do mordowania, trzymania niewolników…ale to ma być dobre, bo Bóg tego chce i służy to wypełnieniu jego planu. Jeśli to nie jest zatarcie miedzy wartościami w imię wyższego celu, autorytetu to chyba nic nim nie jest. J.K. Rowling tylko powiela ten schemat. Świadomie lub nie, korzystając z dziedzictwa psychopaty z Biblii.
8. Wykroczenie wobec młodego pokolenia stanowi to, że zwodzi się je z taką łatwością magią i wypełnia się jego wyobraźnię obrazami świata, w którym rządzi zło. Świata, który nie tylko jest bez wyjścia, ale w którym warto pozostać.
Wykroczenie wobec całej ludzkości stanowi to, że zwodzi się ją z taką łatwością rytuałami i kultem, wypełnia się jego wyobraźnię obrazami świata, który jest zły, doczesny i lepiej będzie po śmierci, jak będziemy niewolnikami systemu religijnego.
Brzmi znajomo???
9. Każdy, komu zależy na różnorodności poglądów, powinien bronić się przed masowym zaślepieniem i dyktaturą opinii, narzucanych przez gigantyczną akcję multimedialną.
Nie mogę się powstrzymać J
Każdy, komu zależy na różnorodności poglądów, powinien bronić się przed masowym ogłupieniem i dyktaturą opinii, narzucanych przez globalną sieć zinstytucjonalizowanych systemów religijnych.
10. Wiara w kochającego Boga jest wypierana przez natłok magicznych obrazów, dlatego szkolna indoktrynacja Harrym Potterem stanowi atak na wolność religijną. Powinno się odmawiać udziału w szkolnych imprezach Potterowskich z powodów religijnych i ze względu na sumienie.
To typowe. Według większości religijnych idiotów, wolność religijna oznacza wolność do wyznawania ICH religii. Wolność religijna, to wolność do wyznawania religii, ale także wolność do jej odrzucenia. Jeśli ktoś chce traktować książki z Harry Potterem, jako wyznaczniki kultu religijnego – ma do tego prawo! Na tym polega wolność religijna. Takie przedefiniowanie tego terminu, to atak na tę wolność.


Pewnie można by jeszcze dobitniej uwalić te argumenty, ale to chyba wystarczy. I szczerze! Jeśli miałbym dzieci – wlałbym, żeby czytały Harry’ego Pottera i traktowały te książki, jako to, czym są – baśniami, fikcją. Zawsze to lepsze niż nakazywanie dzieciom czytanie nieco starszej bajki i wmawianie im, ze to prawda, fakty i historia…wiecie, o której książce mówię J