czwartek, 5 lutego 2015

Niepoprawnie Skomentowana Księga Mormona: I Księga Nefiego cz. IV



Jedziemy dalej z Mormonami…zobaczymy gdzie nas tym razem pchnie wyobraźnia Josepha Smitha.


ROZDZIAŁ 8.

1. I zebraliśmy wszelkiego rodzaju nasiona: zboże, jak też nasiona wszelkich owoców.
2. I stało się, że gdy mój ojciec przebywał na pustyni, powiedział on do nas: Oto miałem sen, a raczej wizję.

Sen czy wizję, bo to różnica…ale chyba nie dla nich. Jeśli nie odróżniają snu od wizji po dragach, to maja problem zapewne także z rzeczywistością.

3. I dzięki temu, co zobaczyłem, raduję się w Panu ze względu na Nefiego i Sama, bo mam podstawę przypuszczać, że oni, a także wielu ich potomków, zostaną zbawieni.

A reszta nie? Już ich skazałeś?

4. Jednak co do was, Lamanie i Lemuelu, to martwię się ogromnie z waszego powodu. Oto zdawało mi się, że w swoim śnie zobaczyłem ciemne i posępne pustkowie.

Co ma pustkowie do nich? Może powie…

5. I ujrzałem człowieka ubranego w białą szatę, który zbliżył się i stanął przede mną.
6. I przemówił do mnie nakazując mi, abym za nim podążył.
7. I gdy podążyłem za nim, znalazłem się na ciemnym i ponurym pustkowiu.

Dobra, mamy pustkowie…

8. Wędrując tak przez wiele godzin w ciemnościach, zacząłem modlić się do Pana, aby zmiłował się nade mną według swego wielkiego miłosierdzia.
9. I gdy pomodliłem się do Pana, ujrzałem olbrzymie i rozległe pole.

Pole, to nie pustkowie? I skoro szedłeś to doszedłeś, gdzie tutaj działanie Boga?

10. I zobaczyłem drzewo, którego owoc był pożądany, gdyż czynił on ludzi szczęśliwymi.

Oceniłeś to po wyglądzie?

11. Gdy podszedłem i skosztowałem owocu tego drzewa, przekonałem się, że był on słodszy ponad wszystko, co kiedykolwiek kosztowałem. I zobaczyłem, że owoc tego drzewa był biały, bielszy ponad wszystko, co kiedykolwiek widziałem.
12. I gdy skosztowałem owocu tego drzewa, napełnił on moją duszę wielką radością, dlatego zapragnąłem, aby moja rodzina także go skosztowała, bo wiedziałem, że był on pożądany ponad wszystkie inne owoce.

Niezły owoc…jak się nazywa?

13. I gdy rozglądałem się dookoła, że może zobaczę moją rodzinę, ujrzałem rzekę płynącą w pobliżu drzewa, którego owocu kosztowałem.
14. I gdy patrzyłem, skąd płynęła, zobaczyłem niedaleko jej źródło, a przy źródle ujrzałem waszą matkę Sarię, Sama i Nefiego, którzy stali, jak gdyby nie wiedzieli, dokąd mają iść.

Jak ma się dzieci upośledzone intelektualnie, co już wiemy z poprzednich części, to chyba normalne, że nie wiedzieli o co chodzi. Nigdy nie wiedzą…

15. I machałem do nich ręką, a także wołałem głośno, aby przyszli do mnie i skosztowali owocu, który był pożądany ponad wszystkie inne owoce.
16. I stało się, że przyszli do mnie i także skosztowali tego owocu.

OK, ale co to za owoc?

17. I pragnąłem, aby Laman i Lemuel również przyszli i skosztowali owocu, dlatego patrzyłem w kierunku źródła rzeki, że może ich tam zobaczę.
18. I zobaczyłem ich, ale oni nie chcieli przyjść do mnie i skosztować owocu.

Czemu nie mogli? Ktoś ich blokował, zabraniał im?

19. I ujrzałem żelazny pręt, który prowadził wzdłuż brzegu rzeki do drzewa, przy którym stałem.

Co to? Poręcz dla niepełnosprawnych?

20. Ujrzałem również wąską ścieżkę, która wiodła wzdłuż żelaznego prętu do drzewa, gdzie stałem. Wiodła ona także obok źródła rzeki na obszerne i rozległe pole, będące niczym świat.

To porównanie jest głupie. Po prostu duże i rozległe pole…to wystarczy. Nie masz porównania, bo nie widziałeś całego świata…

21. I widziałem nieprzebrane tłumy ludzi, wielu z nich śpieszących, aby wejść na ścieżkę prowadzącą do drzewa, przy którym stałem.
22. I gdy na nią wchodzili, wyruszali wzdłuż ścieżki wiodącej do drzewa.

Mówiłem! Poręcz dla idiotów, żeby się nie zgubili w drodze po polu do jedynego drzewa w zasięgu wzroku…

23. I siało się, że powstała ciemna mgła, tak ciemna, że ci, którzy wyruszali wzdłuż ścieżki, tracili kierunek, schodzili ze ścieżki i gubili się.

A nie mogli trzymać się poręczy? Kretyni…

24. I widziałem innych śpieszących ku ścieżce i ci, gdy się na nią dostali, chwytali koniec żelaznego pręta i dążyli naprzód przez ciemną mgłę nie odstępując od żelaznego pręta, aż przyszli i skosztowali owocu tego drzewa.

No właśnie!

25. I gdy skosztowali owocu tego drzewa, rozglądali się wokół, jak gdyby się wstydzili.

Czyżby drzewo z raju? Coś mi tutaj śmierdzi…

26. Ja także rozejrzałem się dookoła i ujrzałem na drugim brzegu rzeki ogromny, przestronny budynek, stojący jak gdyby w powietrzu, wysoko ponad ziemią.
27. I był on pełen ludzi: starych i młodych, mężczyzn i kobiet, bogato ubranych, którzy wskazywali palcami i szydzili z tych, którzy przyszli i kosztowali owocu.

Loża szyderców :)

28. I gdy ci ludzie kosztowali owocu, wstydzili się z powodu tych, którzy z nich drwili, odchodzili na zakazane ścieżki i gubili się.

Coś mi tutaj mocno nie gra. Czego się wstydzili? Że zjedli owoc?

29. I teraz ja, Nefi, nie przytaczam wszystkich słów mojego ojca,
30. lecz mówiąc pokrótce, zobaczył on innych ludzi śpieszących ku ścieżce, którzy, gdy dochodzili, chwytali koniec żelaznego pręta i dążyli naprzód trzymając się przez cały czas żelaznego pręta, aż doszedłszy, padali na ziemię i kosztowali owocu drzewa.

To owoce były na ziemi? To raczej warzywa…albo zbierali spady…

31. Lehi widział także innych ludzi na ślepo zmierzających do ogromnego i przestronnego budynku.
32. Wielu z nich tonęło w otchłaniach rzeki, i wielu tracił z oczu, gdy odchodzili błąkając się po nieznanych drogach.
33. I wielki był tłum ludzi, którzy wchodzili do tego osobliwego budynku. A wszedłszy tam wskazywali palcami i szydzili ze mnie i z tych, którzy kosztowali owocu, lecz my nie zważaliśmy na nich,
34. albowiem - jak powiedział mój ojciec - ci, którzy zważali na nich, odchodzili i gubili się.

Czyli zjedzenie owocu to oświecenie, a budynek to odrzucenie go? Czyli jak wierzysz w objawienie to musisz się wstydzić?

35. A Laman i Lemuel nie skosztowali tego owocu - powiedział mój ojciec.
36. Gdy mój ojciec opowiedział wszystko o swoim śnie, czyli wizji, a było tego wiele, rzekł do nas, że z powodu tego, co zobaczył w wizji, martwi się bardzo o Lamana i Lemuela, że zostaną oni odsunięci od Pana.

To może od razu ich wygoń, bo ci się coś przyśniło. Po co czekać?

37. Dlatego namawiał ich z całym uczuciem troskliwego ojca, aby byli posłuszni jego słowom, że może Pan będzie dla nich miłosierny i nie odsunie ich od siebie; tak mój ojciec ich nauczał.
38. I gdy skończył nauczać, a także prorokować im o wielu rzeczach, nakazał, aby przestrzegali przykazań Pana, i na tym skończył.

Pewnie go oleją, ale zobaczymy.

ROZDZIAŁ 9.

1. Wszystko to, a także wiele innych rzeczy, które nie mogą być spisane na tych płytach, mój ojciec widział, słyszał i opowiedział, gdy mieszkał w namiocie, w dolinie Lemuela.

Dlaczego nie może być spisane? Co to za tajemice?
        
2. A teraz, mówiąc bo tych płytach: otóż nie są to te płyty, na których podaję szczegółowo dzieje mojego ludu, a którym nadałem po sobie nazwę płyt Nefiego, jakkolwiek i te płyty także są nazwane płytami Nefiego.       

Skoro nadałeś im nazwę to są tak nazywane baranie.

3. I otrzymałem przykazanie Pana, abym przygotował te płyty dla zapisania na nich dziejów religijnych mojego ludu.
4. Na tych drugich płytach mają być zapisywane kroniki panowania królów oraz wojny i walki mojego ludu, dlatego te płyty odnoszą się głównie do dziejów religijnych, podczas gdy te drugie są zasadniczo o panowaniu królów, wojnach i walkach mojego ludu.

Co za bełkot…dwa razy to samo…

5. I Pan, w swej mądrości, nakazał mi przygotowanie tych płyt w mądrym celu, którego nie znam,

To skąd wiesz, że jest mądry? Może Bóg ma głupi powód? Nie może mieć głupiego powodu?

6. ale Pan wie wszystko od początku i umożliwia wykonanie pośród ludzi wszystkiego, co zamierzył, albowiem ma On wszelką moc dla spełnienia wszystkich swoich słów. I tak się dzieje. Amen.

To po co mu płyty? Przecież zawsze może wstrzelić tę wiedzą każdemu do głowy. Po co to całe zapisywanie i zabijanie?

ROZDZIAŁ 10.

1. I teraz ja, Nefi, będę pisał na tych płytach o tym, czego dokonałem, o swoim panowaniu i służbie kapłańskiej, jednakże, aby pisać o sobie, muszę najpierw powiedzieć o moim ojcu, jak również o moich braciach.

Nie musisz! Możesz od razu przejść do meritum i nie przynudzać o swoim ojcu debilu i niepokornych braciach z opóźnieniem umysłowym.

2. Albowiem, gdy mój ojciec skończył mówić o swoim śnie, a także nawoływać moich braci do pilności, mówił im o Żydach,
3. że po zagładzie tego wielkiego miasta Jerozolima, wielu zostanie uprowadzonych w niewoli do Babilonu, aż w wyznaczonym przez Pana czasie powrócą znowu, a nawet zostaną przyprowadzeni z niewoli, i gdy zostaną przyprowadzeni z niewoli, posiądą na nowo ziemię swego dziedzictwa.

Czyli prorokuje niewolę babilońską i ponowne uwolnienie narodu żydowskiego. Ale sam ucieka od tego, spierdziela…niby z rozkazu Boga, ale kto tam wie o co chodzi…

4. I w sześćset lat po opuszczeniu przez mego ojca Jerozolimy Pan Bóg uczyni, że nastanie pośród Żydów prorok, a nawet Mesjasz, innymi słowy, Zbawiciel świata.

Dżizas? Czyżby Dżizas?

5. Powiedział także, że wielu proroków dawało świadectwo o Mesjaszu, Odkupicielu świata, o którym on mówił.
6. I cała ludzkość jest zgubiona i upadła, i pozostanie taką na zawsze, jeśli ludzie nie zdadzą się na tego Odkupiciela.

Serio? I co z tego? Przecież obiecał Noemu, że nie zabije już wszystkich, więc w czym problem?

7. Mój ojciec mówił też o proroku, który ma przyjść przed Mesjaszem, aby przygotować drogę Panu.
8. Pójdzie on i będzie wołał na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie Mu ścieżki, albowiem jest pośród was mocniejszy ode mnie, którego nie znacie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemienia u Jego sandała. I wiele mój ojciec o tym mówił.

Kto będzie tym prorokiem? Przepisujemy historie biblijne, czy dodajemy nowe zdarzenia?

9. I mój ojciec powiedział, że ten prorok będzie chrzcił w Betanii za Jordanem, że będzie on chrzcił w wodzie i że nawet Mesjasz zostanie przez niego ochrzczony.

Jan Chrzciciel…jasne. Ale on był prorokiem? Nie znam Księgi Jana Chrzciciela z kanonu…ale kto ich tam wie…

10. I gdy Mesjasz zostanie przez niego ochrzczony, prorok ten przekona się i da świadectwo, że ochrzcił Baranka Bożego, który zgładzi grzechy świata.

Baranek, który zwiódł owce, wmawiając im, że są winne niedokonanych grzechów i tylko przez sadomasochistyczny rytuał krwi zostaną one wybaczone…ale pod warunkiem, że będą go czcić jak Boga.

11. Gdy mój ojciec to powiedział, mówił moim braciom, że Żydzi będą nauczani ewangelii, ale że będą marnieć w niewierze, i gdy zgładzą Mesjasza, który ma przyjść, zmartwychwstanie On po swojej śmierci i objawi się przez Ducha Świętego ludziom innych narodów.

Już wtedy wiedział, że Żydzi odrzucą Jezusa jako mesjasza? Ciekawe…

12. I mój ojciec mówił wiele o ludziach innych narodów, a także o domu Izraela porównując go do drzewa oliwnego, którego gałęzie zostaną odłamane i rozrzucone po całym świecie.
13. Dlatego trzeba - powiedział - abyśmy byli zgodni, gdy jesteśmy prowadzeni do ziemi obiecanej, abyśmy wypełnili słowo Pana o naszym rozproszeniu po całym świecie.

Znowu – ziemia obiecana już została podarowana. Koniec.

14. I gdy Izraelici będą rozproszeni, zostaną oni ponownie zgromadzeni, to znaczy, że gdy inne narody otrzymają pełnię ewangelii, naturalne gałęzie drzewa oliwnego, czyli resztki domu Izraela, zostaną ponownie wszczepione do drzewa oliwnego, innymi słowy, Izraelici dojdą do poznania prawdziwego Mesjasza, swego Pana i Odkupiciela.

Wszystko ładnie, ale kiedy? Bo taka przepowiednia bez terminu dostarczenia jest nic nie warta!

15. W ten sposób mój ojciec prorokował i przemawiał do moich braci. Powiedział on także wiele innych rzeczy, których nie zapisuję w tej księdze, bowiem co uznałem za potrzebne, podaję w mojej drugiej księdze.
16. I wszystko, o czym powiedziałem, nastąpiło, gdy mój ojciec mieszkał w namiocie, w dolinie Lemuela.

To ile tych płyt zrobiłeś na te bzdury?

17. I stało się, że ja, Nefi, usłyszawszy o wszystkim, co mój ojciec zobaczył w wizji, a także co powiedział mocą Ducha Świętego daną mu dzięki jego wierze w Syna Bożego, Mesjasza, który ma przyjść - ja, Nefi, pragnąłem również zobaczyć, usłyszeć i wiedzieć o tych rzeczach mocą Ducha Świętego, co jest darem Boga dla wszystkich, którzy go pilnie szukają, czy to w czasach dawnych, czy też w czasach, gdy objawi się ludziom,
18. albowiem jest On ten sam wczoraj, dzisiaj i zawsze, i umożliwia to wszystkim ludziom od założenia świata, jeśli się nawrócą i przystąpią do Niego.

Oczywiście bez żadnych dowodów czy podstaw do twierdzenia, że w ogóle istnieje. Czyli jak sobie już wbije do głowy te mity, uwierzę w nie, to tylko wtedy mogę doświadczyć wizji, objawienia? To bardzo wygodne, ze tylko wierzący mogą doświadczać Boga…i trochę bez sensu…bo nie już wierzą i nie potrzebują nic więcej. Sens miałoby zsyłanie objawień na ludzi niewierzących. Ale oni wiedzą, że te wszystkie loty to tylko wymysły i dlatego narzucają takie ograniczenie…

19. Kto pilnie szuka, znajdzie, i tajemnice Boga są takim ludziom wyjawiane mocą Ducha Świętego w czasach obecnych, tak jak działo się to w czasach przeszłych, i jak w czasach przeszłych tak samo w czasach, które nastąpią, albowiem postępowanie Boga pozostaje niezmienne przez wieczność.
20. Pamiętaj więc, człowieku, że za wszystko, co czynisz, będziesz sądzony.

I teraz jeszcze dorzuć tutaj szczyptę strachu i git!

21. I jeśli za dni twej próby twoim dążeniem było czynienie zła, okażesz się nieczystym przed sądem Boga, a ponieważ żaden nieczysty człowiek nie może przebywać z Bogiem, zostaniesz odsunięty na zawsze.
22. I Duch Święty upoważnia mnie, abym to powiedział i nie zachował tego dla siebie.

Pokaż to upoważnienie! Masz na piśmie? Podpisane przez Ducha? Wątpię…


Było trochę nudno, ale idziemy twardo do przodu!
Do zobaczenia za tydzień!