czwartek, 23 kwietnia 2015

Niepoprawnie Skomentowana Księga Mormona XIV


Kontynuujemy naszą podróż w zaburzoną wyobraźnię Josepha Smitha…i chyba tydzień temu jakieś wojny się miały zacząć, czy coś…zobaczmy!

ROZDZIAŁ 6.

1. Słowa Jakuba, brata Nefiego, które powiedział Nefitom:
2. Moi ukochani bracia, wiecie, że ja, Jakub, powiedziałem wam już o wielu rzeczach, będąc powołany przez Boga i potrzymawszy kapłaństwo, będąc wyświęcony przez mojego brata Nefiego, którego uważacie za króla i opiekuna, i na którym polegacie dla swego bezpieczeństwa.
3. Mimo to mówię do was znowu, gdyż moim pragnieniem jest dobro waszych dusz. Martwię się niezmiernie o was i sami wiecie, że zawsze się o was troszczyłem. Oto namawiałem was z całą gorliwością do czynienia dobra, uczyłem was tego, co powiedział mój ojciec i mówiłem o wszystkim, co zostało zapisane od stworzenia świata.

Ciekawe skąd to wiedziałeś? Pewnie Bóg Ci w snach pokazał, albo przeczytałeś w innych książeczkach z bajeczkami…no dobra, ale kontynuuj…

4. A teraz pragnę mówić do was o czasach obecnych i o tym, co ma nastąpić, dlatego przeczytam wam słowa Izajasza. I są to słowa, które mój brat chciał, abym wam powiedział. I mówię to dla waszego dobra, abyście się uczyli i chwalili imię waszego Boga.

To dlaczego sam ich nie powie? Adwokata potrzebuje? Jak Mojżesz niedojda?

5. I słowa, które przeczytam, są słowami Izajasza odnoszącymi się do całego domu Izraela, mogą więc być odniesione do was, bowiem jesteście z domu Izraela. I wiele z tego, co Izajasz powiedział, można odnieść do was, albowiem jesteście z domu Izraela.

Dobrze, że im to powtórzył dwa razy…pewnie dobrze ich zna i wie, że nie bardzo lotni są…

6. Oto jego słowa: Tak mówi Pan Bóg: Oto skinę ręką na ludzi innych narodów i ku ludowi podniosę Mój sztandar. I przyniosą twych synów na rękach, a córki twoje będą nieść na barkach.

Obiecujesz zatem, że lud Izraela będzie rządził innymi narodami? Ciekawe…

7. Królowie będą twymi piastunami, a ich królowe – mamkami twoimi. Twarzą do ziemi pokłon ci będą oddawać i lizać będą kurz z twoich stóp. Wtedy się przekonasz, że Ja jestem Panem, bo nie zawiodą się ci, którzy na Mnie czekają.

Nie, nie poddanymi! Niewolnikami liżącymi kurz pod stopami…nieźle!

8. A teraz ja, Jakub, chciałbym o tym mówić. Oto Pan pokazał mi, że spośród tych, którzy byli w Jerozolimie, skąd przybyliśmy, wielu zostało zabitych i wielu zostało uprowadzonych w niewolę.
9. Pan pokazał mi jednak, że powrócą. Pokazał mi także, że Pan, Święty Bóg Izraela, objawi im się w ciele, i gdy im się objawi, według tego, co powiedział mi anioł, ubiczują Go i ukrzyżują.

A Was tam nie będzie i dlatego jesteście bez winy…niezły myk!

10. I gdy znieczulą swe serca, a ich karki będą harde wobec Świętego Boga Izraela, wyroki Świętego Boga Izraela zostaną na nich wydane. I nadejdzie dzień, że zostaną pobici i zgnębieni.
11. Gdy będą więc gnani to tu, to tam - tak bowiem mówi anioł - wielu będzie gnębionych w ciele i nie będzie im dozwolonym zginąć ze względu na modlitwy wiernych. Będą oni rozpędzani, gnębieni i znienawidzeni, jednakże Pan będzie im łaskawy, bo gdy dojdą do poznania swego Odkupiciela, zostaną ponownie zgromadzeni na ziemiach swego dziedzictwa.

Czyli, jak każdy prawie naród, który jakoś tam się kształtuje. Żadnej nowości…

12. I błogosławieni są ludzie innych narodów, o których pisał prorok, gdyż jeśli nawrócą się, nie będą walczyć przeciwko Syjonowi i nie przyłączą się do tego wielkiego i występnego kościoła, zostaną zbawieni, albowiem Pan Bóg wypełni obietnice, które dał swym dzieciom, i dlatego prorok zapisał te słowa.

Mówi o którym kościele…swoim czy katolickim…to oczywiście pytanie retoryczne.

13. Ci więc, którzy walczą przeciwko Syjonowi i przeciwko ludowi przymierza z Panem, będą lizać kurz z ich stóp i lud Pana nie będzie zawstydzony. I ludem Pana są ci, którzy na Niego czekają, albowiem nadal będą oni czekać na przyjście Mesjasza.

Chyba nie będzie jednak lizanka…i Bóg nikomu nie pomoże…

14. I zgodnie ze słowami proroka, Mesjasz przystąpi po raz drugi do ich odzyskania. Objawi im się więc w mocy i w wielkiej chwale i zgładzi ich wrogów, gdy uwierzą w Niego, a nie zgładzi nikogo, kto w Niego wierzy.

Po raz kolejny mamy potwierdzenie, ze zbawienie jest zależne od wiary, nie od czynów, czy tego, jakim jest się człowiekiem…paskudne to jest…

15. I ci, którzy w Niego nie wierzą, zginą w ogniu, burzy, trzęsieniu ziemi, w rozlewie krwi, od zarazy i głodu. I poznają, że Pan jest Świętym Bogiem Izraela.

Nie poznają, bo większość tych klęsk to naturalne zjawiska…a głód? Głód jest czymś co w sporej mierze sami na siebie sprowadzamy…nie widzę w tym ręki boskiej…

16. Czyż można odebrać łup mocarnemu lub czy tyranowi zdołają umknąć jeńcy?

Jasne, że tak!

17. Jednak tak mówi Pan: Nawet mocarnemu zostaną odebrani jeńcy i wymknie się łup tyranowi, albowiem Wszechmocny Bóg wyzwoli swój lud przymierza. Tak mówi Pan: Przeciwstawię się tym, którzy są przeciw tobie,
18. twoim ciemięzcom dam na pokarm własne ich ciało, własną krwią się upiją niczym słodkim winem. Wówczas wszyscy ludzie będą wiedzieli, że Ja, Pan, jestem twoim Zbawicielem i twoim Odkupicielem, Wszechmocnym Bogiem Jakuba.

Z jednej niewoli i tyranii w drugą, ale po drodze dużo krwi…przypomina mi to Boga Biblii…ale jednocześnie odnoszę wrażenie, że to jest jednak ktoś inny…


ROZDZIAŁ 7.

1. Tak mówi Pan: Czyż odprawiłem was lub odtrąciłem na zawsze? Gdzież jest list rozwodowy waszej matki? Do kogo was oddaliłem, któremu z moich wierzycieli was zaprzedałem? Komu was sprzedałem? Oto sami sprzedaliście się za wasze nieprawości, z powodu waszych występków odprawiona jest wasza matka.

Żeby kogoś sprzedać, to trzeba go posiadać…

2. Dlatego, gdy przyszedłem, nie było nikogo, gdy wołałem, nikt nie odpowiadał. Domu Izraela, czyż nazbyt krótka jest Moja ręka, że nie może wybawić lub nie mam mocy, aby ocalić? Oto na Mój rozkaz wysycha morze, rzeki zamieniają się w pustynię, w nich ryby cuchną na skutek braku wody i giną z pragnienia.

No to zrób to teraz, włączam wiadomości…masz kwadrans!
Nic, nie da się…jednak rączka za krótka…

3. Przyodziewam kirem niebiosa i szatę pokutną czynię ich odzieniem.

Noc? Heloł!

4. Pan Bóg obdarzył mnie językiem ludzi uczonych, abym wiedział, jak przemawiać do ciebie w potrzebie, gdy jesteś znużony, domu Izraela. Co rano pobudza On moje ucho, abym słuchał jak uczniowie.

To wyjaśnij nam prostym jeżykiem teorię kwantową, wtedy uwierzę, ze coś dziwnego i niewytłumaczalnego się stało. Nie? To jaki z Ciebie uczony?

5. Pan Bóg otworzył moje uszy, a ja się nie oparłem, ani się nie cofnąłem.

Trzeba było samemu umyć…czasem trzeba…

6. Dałem swe plecy chłoszczącym, a policzki tym, którzy wyrywali mi włosy z brody. Nie kryłem mej twarzy przed zniewagami i opluciem.
7. Pan Bóg będzie mnie wspomagał, dlatego będę nieczuły na obelgi. Uczyniłem więc moją twarz niczym głaz i wiem, że nie doznam wstydu.

Piszesz o tym, a jednocześnie się upierasz, że to nie ma wpływu i nie dotyka Ciebie…coś kręcisz…

8. Blisko jest Pan i przyznaje mi On słuszność. Kto będzie spierał się ze mną? Niech wystąpi ze mną! Kto jest moim przeciwnikiem? Niech podejdzie do mnie, a porażę go mocą mojego słowa.

Tym prymitywnym bełkotem bez logiki, podstaw i jakiegokolwiek składu? Jakieś żarty sobie stroisz!

9. Pan Bóg mnie wspomoże. I wszyscy, którzy mnie potępią, zniszczeją niczym odzienie jedzone przez mole.

Normalnie mnie zatkała ta metafora, serio…cudo! ;)

10. Czyż jest pośród was ktoś, kto czci Pana i jest posłuszny słowu Jego sługi, a chodzi w ciemności i nie ma światła?

Całe setki…tysiące ludzi wierzy i w nocy łazi po ciemku…coś słabe te teksty, oj słabe…

11. Oto wy wszyscy, którzy rozniecacie ogień i otaczacie się strzałami ognistymi, wejdźcie w żar ognia waszego, między strzały ogniste, któreście rozpalili. Z mojej ręki przyjdzie to na was, będziecie powaleni w żałości.

ROZDZIAŁ 8.

1. Słuchajcie mnie, wy, którzy podążacie za prawością. Wejrzyjcie na skałę, z której was wyciosano i na źródło, z którego pochodzicie.

Nie pochodzimy ze skały! Co to za brednie!

2. Wejrzyjcie na Abrahama, waszego ojca, i na Sarę, która was zrodziła, gdyż jego jednego powołałem i jemu dałem błogosławieństwo.

Ale kazałeś mu też zabić własnego syna dla głupiego testu…i on posłuchał…żaden autorytet!

3. Oto Pan pocieszy Syjon, ześle pociechę na wszystkie jego nieużytki, jego pustkowie stanie się niczym Eden, a jego pustynia niczym ogród Pana. Zapanują w nim radość i wesele, pieśni dziękczynne i dźwięk muzyki.

Popatrzmy na mapę…nie, do dziś się nie spełniło!

4. Słuchaj Mnie, Mój ludu, skłoń ku Mnie ucho, Mój narodzie, bo ode Mnie wyjdzie pouczenie i prawo Moje uczynię światłem dla ludu.

Momencik? Czy Bóg potrzebuje dobrej akustyki, żeby przekazać coś ludziom? Co to za wszechmoc!

5. Bliska jest Moja sprawiedliwość, zbawienie Moje nastaje i Moje ramię sądzić będzie ludzi. Wyczekiwać Mnie będą wyspy zamorskie i będą one polegać na Mym ramieniu.

Czyli Ameryka…zaczyna się mitologizacja…

6. Podnieście oczy ku niebu i popatrzcie na dół, ku ziemi! Oto niebo jak dym się rozwieje, a ziemia zużyje się jak szata i jej mieszkańcy wyginą podobnie. Lecz Moje zbawienie będzie wieczne i Moja sprawiedliwość nie zostanie obalona.
7. Słuchajcie Mnie, wy, którzy znacie prawość, w których sercu wypisałem Moje prawo! Nie lękajcie się zniewagi ludzkiej, nie dajcie się zastraszyć obelgami ludzi!

Bójcie się tylko obelg Boga, jemu wolno! No i kapłanów, bo oni muszą…

8. Bo robak stoczy ich jak odzież i mole zgryzą ich jak wełnę; Moja zaś sprawiedliwość przetrwa na wieki i zbawienie Moje z pokolenia w pokolenie!

Jakiś chyba było problem z molami, bo mu się mocno w głowę wbiły…

9. Przebudź się, przebudź! Przyoblecz się w moc, o ramię Pana! Przebudź się, jak za dni minionych. Czyś to nie Ty, Panie, porąbał Rahaba i rozpłatał potwora?

Chyba to jednak nie Bóg zrobił…

10. Czyś to nie Ty osuszył morze, wody wielkiej otchłani, czyniąc drogę z dna morskiego, aby przejść mogli ci, za których złożono okup?

Nie wydarzyło się…nigdy…

11. Odkupieni przez Pana powrócą więc i przybędą na Syjon z radosnym śpiewaniem. I będą oni mieli wieczną radość i świętość. Dostąpią oni szczęścia i wesela; ustąpi smutek i płacz.

Pomijając oczywiście tych, którzy na tej ziemi już mieszkają…bo oni będą cierpieć i płakać…

12. Ja i tylko Ja jestem twym pocieszycielem. Kimże jesteś, że miałbyś drżeć przed człowiekiem śmiertelnym i przed synem człowieka, z którym się obejdą jak z trawą,
13. a zapominasz o Panu, swym Stwórcy, który rozciągnął niebiosa i założył podwaliny ziemi? Ciągle, po całych dniach, jesteś w obawie przed wściekłością ciemiężcy, jak gdyby był on gotów cię zniszczyć. Lecz gdzież jest wściekłość ciemiężcy?

Bóg jest ostatecznym ciemiężcą, wiec się nie bój tego normalnego, ludzkiego…to jest nic, w porównaniu z bogiem…

14. Jeniec wnet zostanie uwolniony, nie umrze on w podziemnym lochu ani nie zabraknie mu chleba.

I znowu…obietnice cudów bez recepty na rozwiązanie problemu…

15. Lecz Ja jestem Panem, twoim Bogiem, który wzburza morze. Pan Zastępów - to jest imię Moje.
16. Włożyłem Moje słowa w twe usta i w cieniu Mej ręki cię skryłem, bym mógł rozciągnąć niebo i założyć ziemię, a do Syjonu powiedzieć: Tyś Moim ludem.
17. Przebudź się, przebudź! Powstań, o Jeruzalem! Ty, która piłaś z ręki Pana puchar Jego gniewu. Wypiłaś kielich odurzenia, do dna go wychyliłaś.
18. Nie ma nikogo, kto by ją prowadził, ze wszystkich synów, których urodziła; ze wszystkich synów, których wychowała, nie ma żadnego, co by ją trzymał za rękę.
19. Ci dwaj synowie przyszli do ciebie, którzy będą cię żałować - spustoszenie i ruina, głód i miecz - przez kogo cię pocieszę?
20. Twoi synowie, z wyjątkiem tych dwóch, leżą bez sił na rogach wszystkich ulic, jak antylopa w matni obezwładnieni gniewem Pana, gromem twojego Boga.

Kreacja wybrańców aż piecze w tych wersach. Piecze w mózg…jest tak głupia i banalna…auć…

21. Przeto posłuchaj tego, nieszczęsna i upojona, chociaż nie winem.
22. Tak mówi Pan, twój Pan i twój Bóg, obrońca swego ludu: Oto odbieram ci z ręki puchar odurzenia; już nigdy więcej nie będziesz piła kielicha Mego gniewu.
23. Włożę go w rękę twych oprawców, którzy mówili do ciebie: Nachyl się, abyśmy po tobie przeszli. I czyniłaś jakby ziemię z twego grzbietu, i jakby gościniec dla przechodzących.
24. Przebudź się, przebudź! Przyodziej moc twą, Syjonie! Oblecz się w szaty najokazalsze, o Święte Miasto, Jeruzalem! Bo już nie wejdzie nigdy do ciebie żaden nieobrzezany ani nieczysty.

Nie ma w Izraelu ani w USA ludzi z kompletnymi penisami? Może to i prawda…nigdy nie interesowałem się kontynentalną kondycją narządów męskich…

25. Otrząśnij się z prochu, powstań, zajmij swe miejsce, o Jeruzalem! Uwolnij swą szyję z więzów, ujarzmiona córo Syjonu.

Rzygłem…od patosu…


Ocieram usta i myje zęby…świat jest zbyt piękny, żeby marnować więcej niż pół godziny na te bzdury. Bawcie się dobrze i won od komputerów! Na spacer!