czwartek, 13 października 2016

Koślawe definicje

Etykietowanie ludzi zawsze mnie wnerwia. Jeśli kwestionuję Twoje poglądy, ideologie, to robię tylko to. Jeśli śmieję się z Twojej osoby, to mam w dupie, jakiej opcji politycznej dziś kibicujesz. Wyraźnie oddzielam te kwestie. Często jest to bardzo trudne, bo cymbały i wszelkiej maści ideowcy, identyfikują się ze swoimi poglądami, jak świnie utożsamiające się z podłogą chlewa. I często nie zauważają, jak klepisko chlewika zamienia się z brudną podłogę rzeźni.

Bo człowiek jest tylko człowiekiem i zmienia poglądy. Jeśli myśli. Bo jeśli jest tylko owcą prowadzoną przez frazesy i szumne obietnice ideologicznych watażków - to jest jego problem. Tylko niech sie nie dziwi, że jak ktoś jedzie po jego ideologii, to on osobiście czuje ból dupska.

I w ramach ćwiczenia - dla mnie i dla Was, zaproponuje nowe definicje podstawowych grup ideologicznych. I te definicje mają na celu spowodowanie bólu odbytnicy, więc jeśli nie potrafisz się odciąć od swoich poglądów - naciśnij od razu taki magiczny krzyżyk na okienku, w którym czytasz ten tekst.

Jedziemy!


Prawiczki


Zwolennicy jedynej słusznej, polsko-katolickiej racji stanu. Są naziolami, kibolami, narodowcami i lubią się bić i walić browary. Straszą wszystkich kolegami i łomotem na spędach, ktore cyklicznie organizują. Ich największym świętem jest marsz niepodległości, podczas którego pokazują swoją siłę, spuszczając wpierdol kostce brukowej, latarniom, samochodom i przystankom autobusowym. Nie lubią policji, no chyba, że ktoś w internetach obraża Papaja. Wtedy donoszą na komendę i do prokuratora, jak lepszej wody konfidenci. 
Ogólnie ciężko ich zidentyfikować, bo maskują się doskonale. Żadnych znaków charakterystycznych - wszyscy krótko obcięci, w butach sportowych i takichże ciuchach. Są normalnie jak chińczyki - wszyscy tacy sami. I wyglądem i w obejściu. Ich plemienne pohukiwania i okrzyki są często niezrozumiałe dla reszty populacji, ale dla nich są doskonałym kanałem komunikacji, tylko o jeden stopień bardziej rozwiniętym od prajęzyków człowieka prehistorycznego. Nie akceptują historii ani faktów, jeśli nie ma w nich mowy o tym że Polska jest najzajebistsza i w ogóle, to Polska była kolebką wszystkich cywilizacji, kultury, rozwoju i bez Polski świat byłby w czarnej dupie. Dziś wszystko co się dzieje to wina Ruskich, Niemców, Unii Europejskiej, Żydów, Masonów i Lewaków. No i pedałów do spółki z cyklistami. 
Oczywiście za ten tekst należy mi się wpierdol i go dostanę jak przyjdę na marsz. 


Lewatywy

Jak nie jesteś Prawiczkiem, to na 99% jesteś jebaną lewatywą. Żresz zieleninę, nie wierzysz w Jezusa i Matkę Boską w tysiącu inkarnacji, lubisz inne kraje i masz kolegę geja. Lewak jak chuj. Oprócz tego popierasz postanowienia Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin, znasz na pamięć Marksa (tfu!) zamiast inwokacji i nosisz koszulkę z Che Guevarą zamiast z matką Jarosławem lub białą pticą. Ogólnie, jeśłi nie nosisz pticy, to jesteś lewatywą i tyle.
Lewatywy to wegetarianie, ateiści, komuchy, pedały i wszyscy, którzy nie popierają postulatu o wiodącej roli Polski w globalnym teatrze zdarzeń.
Lewaki obsiadły internet, bo reala się boją. Pizdeczki. Chcą rozmawiać zamiast się naparzać i dlatego Prawiczki się z nich śmieją. Jak już się zbiorą i po sześciu latach przygotowań, wyjdą na ulicę, żeby stanąć w szranki z przeciwnikiem, to zamiast na otwartym polu zrobić ustawkę, to atakują jak rewolucyjni partyzanci, z przyczajki. I dlatego żaden Prawiczek nie powie do Lewatywy "mordeczko". 
Są tak zdeprawowani i zanurzeni w cywilizacji śmierci, że żadna rozmowa z nimi nie ma sensu. Tylko kij albo lepiej - sznurek. I powywieszać. Nihilisty i dekadenci poubierani w szmaty i brudni. TFU!


Okrakusy

Szumnie mówią o sobie - centrum, umiarkowani. Że niby biorą z obu stron to, co warte uwagi. Ta, centrum...chyba centrum bycia niezdecydowaną cipą! Biorą...chyba w dupę i w gębę... Siedzą okrakiem na granicy Prawiczków i Lewatyw i myślą, że są lepsi, a spijają tylko ochłapy po bitwach. Znaczy po wpierdolu od Prawiczków, bo Lewatywy to pizdeczki.
W ogóle nie da się nimi ani gadać, ani bić. Ze wszystkich się zgadzają i mają takie hasełko - "Zgadzam się, ale...". I to "ale" jest tak wkurwiające, że nikt nie chce z nimi iść na browara.
Najgorsze mendy pod słońcem, bo w ogóle nie wiadomo kto jest kim. Ani to łysy trener osobisty, ani obszczany hipiso-hipster. Nie wiadomo. Okrakusem może być każdy i to jest przerażające. Przebiegłe żmije. Liżą dupy wszystkim.
Nawet nie warto im poświęcać wiecej czasu. I tak w komentarzach napiszą: "O nas napisałeś prawdę, ale..." WRRRRRRRRRR!!!

Wszyscy jesteście chuja warci. Może jakbyście, zamiast kłócić się o pierdoły bez znaczenia, ideologie czy filozofie, zakasali rękawy i wzięli się do roboty - może coś by z tego kraju było.
Zamiast bić kostkę brukową, kłócić sie o gniazdo ptaszka na budowie drogi i dyskutować nad tym jak jeszcze bardziej niezdecydowaną cipą można być - podjęlibyście trud, zwykłej pomocy sąsiadowi, wsparcia matki z pięciorgiem dzieci spod trójki czy przeprowadzenia staruszki przez ruchliwe skrzyżowanie. Małe rzeczy robią wielką robotę. Sracie nad swoimi głowami o ideach, pod dyktando ludzi, którzy mają Was w dupie. Jesteście z siebie dumni? Pachołki przebrzmiałych ideologii i pustych haseł politycznych. Srał Was pies!!!