sobota, 8 października 2016

Legalne Gangi

Tak się od jakiegoś czasu zastanawiam, czy władza i organa ścigania nie widzą tego, co się dzieje w środowisko kibicowskim? Przecież kibole już dawno przestali być tylko fanami piłki! Oczywiscie nie chcę atakować zwykłych fanów. Chodzi mi zorganizowane grupy kibicowskie, szumnie w mediach określane jako "pseudokibice". To są zwykłe gangi!


Mają swoje struktury, przywódców. Dzierżą niepodzielną władze na określonych terytoriach. I nie sądzę, żeby przypadkiem były fakty, że ludzie kojarzeni z tymi grupami są coraz częściej łapani z dużymi ilościami narkotyków, coraz częściej mamy do czynienia z aktami przemocy rodem z LA (Bloods i Crips) - broń palna, mordowanie ludzi w środku miasta, odwety. I nikt otwarcie nie chce nazwać tych grup po prostu gangami. To dziwne. Bo grupy pseudokibiców powinny być traktowane jako przestępcze gangi. Zmiana nomenklatury, nazewnictwa, niesie za sobą zmianę tego, jak myślimy, a zmiana myślenia niesie za sobą zmianę podejścia. Bez tego nadal będziemy lekceważyć zagrożenie, traktując te grupy jako trochę bardziej rozrabiających kibiców. I w ten sposób, inercją, karzemy zwykłych fanów, prawdziwych kibiców. Wrzucamy ludzi w barwach klubowych do jednego garnuszka, jednym dając ochronkę, drugich piętnując.



Dlatego, mim zdaniem trzeba zacząć nazywać rzeczy po imieniu. Bandyci, wykorzystujący terytoria i barwy klubów piłkarskich muszą zacząć być nazywani gangami i jako takie traktowani. Wyjdzie to wszystkim na zdrowie. Kibicom, klubom i zwykłym obywatelom. Bo nie powinnismy się bać człowieka w szaliku klubowym. A boimy się, bo bydlęta handlujące narkotykami i strzelające do ludzi sprawnie wmieszali się w struktury kibicowskie. Z nich rekrutują dilerów, bojówki i tylko zmiana podejścia do tych grup pozwoli na sprawne rozwiązanie problemu. Nie będzie to łatwe, ale od czegoś trzeba zacząć. A język ma duży wpływ na to jak myślimy.