sobota, 1 października 2016

Mały Wkurw #1


Wracam z Małym Wkurwem. Nie przenoszę tekstów z Reasonspawn. Piszę od początku i pewnie się powtórzę, ale co tam, są rzeczy, które wkurzają mnie nadal. No to jedziemy.

1. Beje i menele

Nie mieszkam na ekskluzywnym osiedlu i muszę z nimi współegzystować. Bo ciężko nazwać ich zachowania życiem. Sam piłem i to sporo, ale nigdy nie zeszłem do takiego poziomu. I od razu mówię - chcesz pić, pij. Masz na to kasę i czas - rób co chcesz. Ale nie uprzykrzaj tym życia innym. I tak pewnie swoje zjebałeś, więc chociaż nie psuj innym dnia. Zawsze jak zionący przetrawioną wódą menel podchodzi po "dwa złote na browara, kierowniku", to mam ochotę kogoś uderzyć. I ten samoistny przypływ agresji psuje mi dzień. Bo nie lubię używać albo być zmuszanym do fizycznych konfrontacji. Więc przeważnie jadę po garach takim bejom. Słownie. Albo ich totalnie ignoruję. Wiem, że oni tego nie przeczytają, ale jeśli kiedykolwiek dałeś menelowi na piwo, to Ty też mnie wkurwiasz. Napędzasz ten biznes. To przez Ciebie oni nadal stoją pod sklepami i na rogach ulic. To przez to, że dajesz im kasę, oni zaczepiają ludzi na ulicach. Wal się na ryj sponsorze menelstwa.


2. Gówniarze-fachowcy


Wszyscy tak doświadczeni przez życie, że nie podchodź. Dwadzieścia lat na karku, a w mózgu sieczka. Ale jak wejdziesz w temat, który ich interesuje to są starymi wyjadaczami i wiedzą wszystko. Nawet jeśli nie wiedzą nic. Wiem, że wiek nie jest argumentem, nie jestem idiotą, który ufa informacjom od kogoś, tylko dlatego, że jest starszy/stary. Ale są kwestie i tematy, których po prostu się nie da ogarnąć bez poświęcania im odpowiedniej ilości czasu. I podam bardzo prosty przykład. 
Pracuję w korporacji. Usługi telekomunikacyjne. I praca w samym środku tego tygla, pozwoliła mi zgłębić, o co kaman. A i tak wiem niewiele. A pracuję w firmie od 2008 roku! Ilu z Was rozumie różnice w kosztach ofert rynku prepaid i postpaid? Ilu z Was wie jak naprawdę wygląda sprawa z ofertami no-limit, czy ile zachodu kosztuje dostawcę usług, dostarczenie i sprzedanie z umową dowolnego telefonu? Pewnie niewielu. 
I wystarczy wejść na stronę o telekomunikacji i idzie się załamać. Pod prezentacją nowej oferty postpaid, komentarze, że na kartę taniej. I argumenty nie przemawiają. A to tylko jeden przykład. 
Kilka razy brałem udział w dyskusji na temat muzyki z małolatami. Przeważnie o rapie. I oni słuchają dziś polskich składów i myślą, że wiedzą wszystko. Ale jak zapytasz o Naughty By Nature, KRS One, De La Soul lub Gangstarr, to nie za bardzo łapią co się do nich mówi. Wu-Tang Clay kojarzą z ciuchów, a o tym, że RZA jest reżyserem nawet nie słyszeli. Ale są autorytetem. I nie pogadasz. 
Z resztą tematów, na których poznanie trzeba poświęcić niekiedy całe lata jest od groma. I nie ma specjalnego problemu ze znalezieniem nastoletnich "specjalistów" w tych kwestiach. 
Mam tylko jedną prośbę. O ile wiek nie świadczy o niczym, czasem zamknijcie mordki i posłuchajcie kogoś, kto być może siedzi w temacie nieco dłużej niż wy i nie chce deprecjonować waszej wiedzy, a może ją wzbogacić. 
Acha, i jeszcze jedno. Z wiekiem nauczycie się, że można wyciągać wiedzę i naukę z cudzych doświadczeń. Nie trzeba "mieszkać na ulicy" żeby wiedzieć dużo na temat bycia bezdomnym czy bycia modnym "dzieckiem ulicy". Nie trzeba spędzić pięciu lat w pierdlu , żeby wiedzieć o co chodzi, na czym to polega i jaka jest różnica między "człowiekiem", a "frajerem" czy "cwelem". Ale na to trzeba przyjąć do wiadomości, że czasem własne doświadczenie nie jest niezbędne, a zdarzają się przypadki, że wręcz zniekształca rzeczywistość i obiektywne fakty.


3. Marihuanen

Strasznie mnie wkurwia dyskurs publiczny o tak zwanej "medycznej marihuanie". Cały czas używa się tego zlepku. Debilnego i mylącego jak cholera. I niewielu wypowiadających się w temacie naukowców to precyzuje. Powiem więc wprost - MARIHUANA NIE MA WŁAŚCIWOŚCI LECZNICZYCH! Leczy związek występujący w marihuanie - tetrahydrokanabidol (THC). Koniec kropka. Więc zacznijmy mówić o leczniczych właściwościach THC i możliwych drogach jego pozyskiwania oraz wykorzystywania. Dopóki będziemy mówić o leczeniu marihuaną, nigdy nie wyjdziemy w debacie poza zagrożenie nadużywania legalizacji. Bo zawsze bedzie ryzyko, że legalna medycznie będzie używana rekreacyjnie. Jesli naprawdę chcemy pomóc chorym, to nie mylmy pojęć!

Dopiero jak się z tym uporamy, możemy rozpocząć rzeczową rozmowę na temat tego, czy rzeczywiści konieczne jest utrzymywanie marihuany jako nielegalnego środka odurzajacego. Wszystkie badania okazują, że marihuana mniej uzależnia od nikotyny i jest mniej szkodliwa od alkoholu. Więc nielegalność tej rośliny jest woda na młyn bandytów i wszelkiej maści gangsterów. Dziura budżetowa tego potrzebuje!

Na dziś tyle. Nie planuję regularnych cykli, tylko tworzenie ich jak się uzbierają. Tymczasem!

PS. Jutro napiszę co nieco o temacie planowanych protestów w sprawie ustawy aborcyjnej, ale kontekst niech będzie niespodzianką.