piątek, 4 listopada 2016

Polecam #4 – IFTTT


Skąd?


Serwis, aplikację i całe niesamowite narzędzie znalazłem w sieci, gdy szukałem darmowego systemu, który powoziłby na automatyzację cyklicznych czynności on-line.
I znalazłem. I korzystam z niego od kilku lat z niesłabnącym zadowoleniem. Zadowoleniem, które wynika z tego, że bardzo, ale to bardzo ułatwia życie.

Co?


IFTTT to akronim słów If This Then That. Serwis oferuje podłączenie różnych “kanałów” – Facebooka, Bloggera, Youtube’a, dyski chmurowe i dziesiątki innych. Można także skonfigurować urządzenie android oraz iPhone’a. Dostępne są też rozwiązania dla IoT (Internet of Things – Internet Rzeczy) i można podłączyć lodówkę, żarówkę czy kuchenkę.

Na podłączonych kanałach tworzymy receptury, które wyzwalają jakąś akcję na innych kanałach. Proste? Proste.  A jak pomaga!

Jak?


Podam prosty przykład z autopsji.

Piszę ten post na mojego bloga. Wcześniej w serwisie IFTTT utworzyłem kilka recept podpiętych do mojego konta na Bloggerze. I teraz – przyciśnięcie „Opublikuj” na bloggerze, powoduje, że automatycznie link do postu z tagami i zdefiniowaną treścią ląduje na: stronie na FB, prywatnym profilu na FB, na Twitterze, na Tumblr…plus tworzony jest dokument PDF, który zapisuje się na dysku Google. Nieźle nie? A to jedynie proste recepty, do zrobienia w kilka minut. Bo można postawić złożone wyzwalacze i receptury, które łańcuchowo wykonają dla nas spory kawałek roboty. Bo fakt rozsiania, na przykład wpisu na FB, można uzależnić od tego czy we wpisie wprowadzimy określony hashtag. Pojawienie się tego wpisu na kolejnym serwisie wyzwoli kolejną akcję i kolejną, i kolejną.

Możemy, na przykład, zapisywać wszystkie przychodzące i wychodzące SMSy jako wiersze w arkuszu Excel na dysku Google. To samo dotyczy rozmów. Możliwości są ogromne! I ja z nich korzystam codziennie.

Ostatnio serwis troszkę się przebudował, rozwinął. Receptury to teraz Aplety, a kanały to Usługi. Ale możliwości są te same, jeśli nie większe.

Jedynym minusem jest to, że musimy pilnować zapętlania. Bo łatwo możemy zaspamować sobie stronę czy tablice wrzucając dwie receptury. Na przykład – nowy wpis na blogu=post z linkiem na FB, post na FB=nowy wpis na blogu. I mamy pętelkę…Delete, delete, delete…

Serwis gorąco polecam wszystkim, którzy dużo publikują i wkurza ich to, że nie da się automatycznie wrzucać jednej treści wszędzie. Jeśli jednak nie odpowiada Wam taka forma, zawsze możecie spróbować odpalonej kilka dni temu usługi Microsoftu – Flow. Ta usługa jest bardzo podobna. Nie ma jeszcze tylu dostępnych kanałów/usług, ale potrafi kilka rzeczy, których IFTTT nie robi. Więc warto rozpatrzeć Flow jako uzupełnienie IFTTT.


A teraz naciskam „Opublikuj” i w parę sekund jestem już wszędzie J