środa, 2 listopada 2016

PPShit – FB kontra Narodowcy cd.

Shitstorm trwa! Do rozgrywki włączono Minister Cyfryzacji, Ministra Spraw Wewnętrznych, a nawet swój głos zabrał Wiceminister Sprawiedliwości.

Mam dla wszystkich liczących na rewolucję złą wiadomość. Znam odpowiedź Facebooka na Wasze pojękiwania. Facebook nie naruszył TOS (Terms of Service – warunki użytkowania), zrobili to zablokowani użytkownicy i zarządzający stronami. Po pierwsze – żadna firma nie mogłaby rozpoczynać działalności lub świadczenia usług, w oparciu o regulamin niezgodny z polskim prawem. A w Polskim prawie, jak byk, jest przepis karny o nawoływaniu do nienawiści na tle narodowościowym i rasowym. Po drugie – każdy użytkownik Facebooka zaakceptował następującą treść regulaminu:

Ochrona praw innych osób

5. Szanujemy prawa innych osób i tego samego oczekujemy od naszych użytkowników.
  1. Zabronione jest publikowanie na Facebooku treści lub wykonywanie jakichkolwiek czynności, które naruszają lub łamią prawa innej osoby, albo są w inny sposób sprzeczne z prawem.
  2. Zastrzegamy sobie prawo do usunięcia dowolnej treści lub informacji opublikowanej na Facebooku przez użytkownika, jeśli uznamy, że jest ona sprzeczna z niniejszym Oświadczeniem lub naszymi zasadami.(…)
A zasady, m. in., wyglądają następująco

Propagowanie nienawiści

Facebook usuwa treści propagujące nienawiść, bezpośrednio atakujące użytkowników z powodu ich: 

  • rasy,
  • przynależności etnicznej,
  • narodowości,
  • przynależności religijnej,
  • orientacji seksualnej,
  • płci, tożsamości płciowej lub
  • poważnej niepełnosprawności lub choroby.

Nie zezwala się na obecność na Facebooku organizacjom i osobom propagującym nienawiść w stosunku do grup objętych ochroną. Podobnie jak w przypadku pozostałych standardów Facebooka wierzymy, że członkowie społeczności będą nam zgłaszać takie sytuacje. 

Materiały nawołujące do przemocy

Facebook od dawna jest miejscem, w którym użytkownicy dzielą się swoimi doświadczeniami i starają się budować świadomość społeczną w sprawach, które są dla nich ważne. Czasami prezentacja tych doświadczeń i tematów wiąże się z pokazywaniem drastycznych obrazów, które budzą publiczne zainteresowanie lub niepokój, takimi jak naruszanie praw człowieka lub akty terroryzmu. W wielu przypadkach, kiedy użytkownicy udostępniają takie materiały, jednocześnie je potępiają i zwiększają świadomość społeczną w tych kwestiach. Usuwamy obrazy opublikowane dla wywołania drastycznego efektu lub mające na celu celebrowanie bądź gloryfikowanie przemocy. 

Zatem mamy do czynienia z sytuacją, gdy część użytkowników łamie standardy obowiązujące w danym serwisie i płacze, gdy spotykają ich konsekwencje, które są wyraźnie i jednoznacznie określone w regulaminie Facebooka. Ale kto by to czytał. To przecież tyle tekstu…co ja w szkole jestem!

Kolejna sprawa to mit, że Facebook coś blokuje z automatu. I wbijcie to sobie do zasranych głów. Logika podpowiada – przy ponad miliardzie użytkowników, którzy co godzinę wrzucają ponad 10 milionów zdjęć (źródło), nie ma fizycznie możliwości, żeby bez udziału społeczności, zgłoszeń, przeanalizować każde zdjęcie i każdy post. To niewykonalne, chyba, że zaprzęgnięty byłby superkomputer, który nie robiłby niczego innego tylko szukał zdjęć narodowców, nacjonalistów i ich blokował. Tacy ważni i groźni nie jesteście.

Zablokowany został też poseł od Kukiza i to on robi największą gównoburzę. Podobno zgłosił to do prokuratury. Będzie bagietowanie. Tylko, że jedyne co zrobi to popłacze. Dostał bana na 24h za Marsz Niepodległości - ktoś to zgłosił. Zasadą inercji – Facebook po zablokowaniu strony źródłowej tego wydarzenia ze względu na złamanie TOS i polskiego prawa, sprawdza czy osiołek nie naruszył tych reguł. Ale krzyczeć trzeba, bo kto głośniej ten mocniejszy.

Mnie w tym wszystkim martwi kilka rzeczy. Ta cała akcja, to woda na młyn dla narodowców. Ściągają dodatkową publiczność. Zaangażowanie polityków i członków Rządu jest zagrywką kretyńską, zwłaszcza z resortu sprawiedliwości, którzy powinni wiedzieć lepiej. Daje to szanse środowisku na zaistnienie w szerszej świadomości jako ofiar systemu i korporacji, co nie powinno mieć miejsca.

Jest jeszcze jedno. Na FB siedzę dość długo i niejedno widziałem. Kilkanaście razy byłem też bananowany, musiałem się autentykować dowodem osobistym i tak dalej. Zwrócić chcę jednak uwagę na retorykę. Bo tutaj jest sedno konfliktu. Prawica i narodowcy jęczą, że nikt nie blokuje lewaków i innych „odszczepieńców” na FB. Tylko, że jak zobaczymy jakim językiem i formą są prowadzone „bitwy”, to jedno się rzuca w oczy.

Prawica mówi przeważnie językiem nienawiści, groźbami i wycieczkami w osobiste rejony. Cala reszta, raczej posługuje się satyrą, ironią, sarkazmem czy momentami chamskimi, ale nadal nie agresywnymi prowokacjami. I ja się nie dziwię, że jedna strona spełnia wymogi propagowania nienawiści, podczas gdy druga ma się dobrze. Bo to chyba kwestia dystansu do siebie samych i do poglądów. Narodowcy nie dojrzeli chyba do tego, żeby zaakceptować fakt, że żart to nie zawsze bluźnierstwo, ze satyra to nie plucie na wartości, a prowokacja jest tylko wtedy udana, jeśli na nią reagujemy.

Smutne jest tyko to, że o ile z Facebookiem raczej nie wygrają, bo ten jest na prawie, to całe zamieszanie zostanie wykorzystane politycznie, do wspieranego przez PiS festiwalu nienawiści i ksenofobii, obrzydliwego rasizmu i szowinizmu. Bo nikt z polityków nie broni, gdy atakowane są mniejszości etniczne czy seksualne w mediach. Wszyscy dostają piany gdy po dupie dostają potencjalne bojówki prawicowych zwolenników kaczyzmu. I nikt nie zwraca uwagi, na fakt, że ONR propaguje treści faszystowskie, że MW i im podobni, to nic innego jak zasrani rasiści, pod nieudolnie naklejoną naszywką z orłem białym.


Jak tym wszystkim na poważnie zajmie się prokuratura, rząd i inne instytucje, to chyba trzeba będzie skorzystać z CETA, UE i wypierdalać z tego kraju. Bo idziemy prostą drogą do sytuacji, gdy treści łamiące prawo, jeśli mają poparcie władzy są tolerowane i mogą liczyć na wsparcie rządu i przychylność wymiaru sprawiedliwości. Mentalność Kalego w Kaczystanie. Czekam na usankcjonowany karnie, zakaz krytykowania obozu władzy i przepisy o karze chłosty, za mówienie źle, o jaśnie nam panujących i ich mitycznej, mesjanistyczne Polsce. Bo tak to na chwilę obecną wygląda…niestety…