czwartek, 15 grudnia 2016

Naziole w sądzie

Pojadę z grubej rury. Jakim niedouczonym idiotą trzeba być, żeby nie odróżniać swastyki od swarożycy? Jak głęboko trzeba zaszyć się w swojej ignorancji, żeby nie widzieć, co robią środowiska nacjonalistyczne i faszystowskie w Polsce? Bo wiemy, ze prokuratorzy nie muszą być asami w zakresie symboliki, znaczenia kontekstów i historii. Nie muszą. Ale dlatego maja uprawnienia do szukania wsparcia, powoływania biegłych czy zamawiania ekspertyz. Antropologicznych, socjologicznych, politologicznych czy kulturoznawczych. I jeśli ma to kosztować parę stówek wrzuconych w dziurę kosztów postępowania sądowego – trudno. Wolę to niż arbitralne decyzje kretynów, którzy zamiast działać w imieniu dobra społecznego i interesu publicznego, boją się powiedzieć prawdę i słuchają głupich tłumaczeń środowisk, którym zależy na poluzowaniu przepisów, na korzystnym orzecznictwie. Tylko po to, żeby móc propagować swoje toksyczne i szkodliwe ideologie w świetle reflektorów.

Jestem zwolennikiem wolności słowa. Nie chcę nikomu zamykać ust, tylko, dlatego, że się z nim nie zgadzam. Jednocześnie znam przepisy prawa i wiem, że obecnie prawo tę swobodę wypowiedzi nieco tłumi poprzez penalizację ideologii totalitarnych i sankcjonowanie mowy nienawiści w kodeksie karnym.

Bo, o co chodzi?

Chodzi o wydarzenia z lata tego roku, gdy Zadruga zorganizowała sobie spęd w lesie i spalili tam swastę. Tak spalili swastykę i są zdjęcia, które jasno i jednoznacznie to pokazują. Pozwolę je sobie tutaj pokazać.




Prokurator jednak nie dopatrzył się złamania artykułu 256 kodeksu karnego. On na tych zdjęciach widzi swarożycę, słowiański symbol słońca. Który wygląda tak:



Nie wiem czy nie założył okularów czy granice „podobieństwa” są dla niego tak szerokie, że dopatrzy się szerzenia pornografii w zdjęciu orchidei, albo pomyli świętego Mikołaja z Rasputinem. Nie wiem, nie znam człowieka.

Co ciekawe, w tej konkretnej sprawie wypowiedział się doktor Łukasz Jurczyszyn, politolog i socjolog z Collegium Civitas i miał jednoznaczną opinię na temat tego zdarzenia:

„Zdecydowanie tak, kłania się art. 256 kodeksu karnego. Prokuratura powinna się tym zająć. Jeżeli nie, będzie to kolejny przykład pobłażania temu środowisku, kiedy ewidentnie łamane jest prawo. To także element testowania - na ile mogą sobie pozwolić uaktywniające się neopogańskie organizacje. W pewnym momencie władza chyba zrozumie, że nie wszystkie da się kontrolować. Są i takie, które napadają na obcych, na imigrantów. Jeżeli władza ciągle będzie pobłażała temu środowisku, jeżeli w tym momencie nikt się tym nie zajmie, bezkarność ich ośmieli i dojdzie do tragedii.”

Ważny jest też kontekst. Bo osoby na fotografiach to osoby, które można jednoznacznie przypisać do kultury skinheadowskiej – glany, łyse głowy, koszule, opaski. Nie słyszałem, żeby to były elementy neopogańskie. Skinheadowskie są na pewno.

Dla mnie osobiście musimy zwrócić uwagę w tego typu sprawach na dwie rzeczy.

  • Po pierwsze – sądy organy sądownicze w Polsce są jedynymi jednostkami zdolnymi do powstrzymania podnoszących głowy środowisk radykalnych. Jeśli w ten łebek zaczną uderzać politycy lub środowiska opozycyjne wobec radykałów, to nie wskórają wiele.  Rozpętają wojnę ideologiczna, ktoś stanie się ofiara, ktoś będzie miał rację a inny się będzie mylił. Ideologicznie nie rozwiążemy tego problemu. Tylko niezawisłe sady, zgodnie z literą prawa mogą powstrzymać radykałów. Zwłaszcza prawicę, która, powodując się na patriotyzm, powinna respektować polskie prawo.
  • Po drugie – takie działania jak to, pokazują, że mamy do czynienia z sondowaniem klimatu. I takimi decyzjami, Polska pokazuje swoją instytucjonalną zgodę na propagowanie faszyzmu i nacjonalizmu. Od zamawiania pięciu piw, napaści na obcokrajowców, Mikołaja z ONR i kilka innych incydentów, radykałowie sondują społeczeństwo i instytucje. I to, co widzą, zapewne sprawia im radość. Bo oponentów politycznych będą mieli zawsze. Ale jak sprzyja im władza polityczna i sądownicza, to ideologiczni przeciwnicy mogą im skoczyć.
Tym bardziej zaczyna to być niepokojące w obliczu ciągłej antagonizacji i dzielenia Polaków przez PiS. Gorsi - lepsi, za nami - przeciw nam. Wszystko idzie z bardzo złym kierunku. I najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie ma wyraźnego i jasnego sprzeciwu władz, które powinny stać po stronie obywateli. Nie ich dzielić, stawiać przeciw sobie i grać politycznie w swoją stronę, zamiast w stronę obywateli. Może się przejadą na gównie, które robią, może Polacy to jednak debile i pozwolą, żeby ta gówniana zjeżdżalnia nadal ochlapywał wszystkich dookoła gównem. Zobaczymy. I to już niebawem. Bo 2017 rok pokaże czy PiS w ogóle jest kompetentny do tego, żeby zarządzać tym krajem…a wszystko wskazuje, że jednak nie jest. I liczę na to, ze Polacy rozliczą ten karykaturalny rząd w kolejnych wyborach - według zasług i bajzlu, jakiego narobią.