wtorek, 13 grudnia 2016

Wstąp do GROM cieniasie

Takim hasłem rekrutuje Przymierze Wojowników. Brzmi zachęcająco? Oferta jest dla mężczyzn, którzy chcą:


* ŻYĆ PEŁNIĄ SWEJ MĘSKOŚCI

* NIE BOJĄ SIĘ WYZWAŃ
* STAWIAJĄ SOBIE WYSOKIE CELE

Super! Wchodzę w to! 
I od razu rozszyfrowuję akronim GROM - Grupy Różańcowych Orędowników Małżonek.

No kurwa, nie, oszukali mnie. Jestem załamany, bo na plakacie byli kolesie z karabinami w mundurach, umazani błotem!

Kto mnie tak strasznie oszukuje? Czyżby jakaś sekta?

Autorami odezwy są oszołomy zwani Przymierzem Wojowników. To katolicka wspólnota mężczyzn, skupiona wokół szukania w sobie dzikiego męskiego serca i wykorzystania tego w krzewieniu męskiej przyjaźni, duchowości i walki. Ich mistrzem jest nie, kto inny jak Jezus Chrystus, który był znany ze swojej wojowniczości i dzikości. Pamiętacie jak walczył z Rzymianami, gdy chcieli go pojmać i oddać na kaźń. Przegrał, bo żołnierzy było chyba ze dwustu, ale walczył jak lew!
Wspólnota kieruje się czterem zasadami, tak zwanymi Prawdami:

I Prawda: Wojownik uczy się od swojego mistrza i go naśladuje.
Dla wspólnoty Jezus jest mistrzem i wzorem mężczyzny. Czyli miękki fajfus z zerowym zainteresowaniem kobietami. Skupiony na swoim wydumanym posłannictwie. Podobno kiedyś tam popracował, jako cieśla, ale porzucił to na rzecz chodzenia i gadania do ludzi różnych głupot. Wzór zajebisty dla twardziela. Dawać kurwa drugi policzek!

II Prawda: Wojownik jest odpowiedzialnym i zaangażowanym mężem i ojcem.
Pominę, ze Stoi to w sprzeczności z postępowaniem Mistrza. Szkoda, że trzeba to mówić mężczyznom. I Ci twardziele, wojownicy muszą się spotykać i dzielić doświadczeniami, żeby spełniać te oczekiwania. Bo przecież to jest takie ciężkie być odpowiedzialnym za coś, gdy cała doktryna katolicka uczy, że odpowiedzialność to miękkie pojęcie i wystarczy żałować i pokutować i jest luzik.

III Prawda: Wojownik trwa przy innych Wojownikach.
Musicie się zaprzyjaźnić, być swoim wzajemnym wsparciem i pomocą. I to koniecznie w gronie ludzi, którzy myślą identycznie. Bo nie ma nic bardziej stymulującego i pchającego do działania, niż przebywanie w gronie taka samo jak my otumanionych religijnym bełkotem ludzi, którzy poza powtarzaniem regułek nie wnoszą nowych wartości i doświadczeń, bo żyją według wpisanych w religie zasad. Brawo! Najlepiej jeszcze zróbcie z tego elitarny klub i nie wpuszczajcie nikogo, kto mógłby zburzyć Wasz domek z kart, na których namalowano twarze Waszego mistrza.

IV Prawda: Wojownik ma zdrowy stosunek do rzeczy i pracy.
W dużym skrócie – dawaj 10% dochodów na nasze konto. Nie bądź chytry, przecież chcesz, żebyśmy Ci pomogli w byciu ojcem i mężem, sam sobie nie dasz rady, a jak nam zapłacisz, to będziesz miał, na kogo zwalić winę i będziesz miał wymówkę, żeby, co jakiś czas spotkać się z miękkimi fajami jak my.

Troszkę przerysowałem, ale na każdej stronie tej inicjatywy mamy ogromne banery „WESPRZYJ NAS” i linki do płatności on-line. Tego uczy Was wasz Mistrz.

A na czym polega ten cały GROM? Otóż siadamy i codziennie przez piec minut odmawiamy w grupach różaniec w intencji małżonek, naszych i kolegów z grupy. To tak bardzo pomaga. I naprawia wszystko w związkach i w rodzinie. Wystarczy wejść na stronę i poczytać anegdotki o tym, jak różaniec pomógł rodzinom. To cuda nad cudy! Dzieci zaczynają się lepiej uczyć, ustępują choroby, znika uzależnienie od komputera. Cholera, chyba sam zacznę się modlić, bo mam z tym ostatnim chyba problem.

Obecnie powstało 17 grup po 20 „mężów”. Czyli 340 naiwnych kolesi, którzy w nie dają sobie rady w codziennym zżyciu i potrzebują otoczyć się podobnymi sobie, żeby poczuć się lepiej. I siedzą zasrańce codziennie i odmawiają różańce. Jak stare babcie. Ale cóż, to ich wybór. Może daje im to coś, czego ja nie zrozumiem, bo liczę na siebie, swoją zaradność i ciężką pracę. Nie zasłaniam się gusłami w nadziei, że klepanie zdrowasiek naprawi moje problemy.

I żeby oddać też trochę dobrego…wasza sprawa, róbcie ze swoim czasem i swoją kasą, co chcecie. Jak Wam takie rytualne zabobony grupowe pomagają – miłej zabawy. Tylko jak chcecie bawić się w wojowników, to nie stawiajcie sobie za wzór pacyfisty i nie mówicie o walce przy pomocy szeptanych pod nosem wierszyków do zawiązki koralików z krzyżykiem. Najlepiej, zamiast modlić się za żony, zacznijcie je traktować jak partnerów, rozmawiajcie z nimi i wspólnie rozwiązujcie problemy. Bez tego, nawet dwustu chłopa z różańcami nie pomoże…znaczy nie pomoże Wam, bo tej podsekcie na pewno. Zwłaszcza, że wszędzie pokazują, jak łatwo jest wpłacić im kasę na konto i jakie szczytne cele mają – pomagają się modlić. WOW.

Gratuluję skuteczności reklamy. Bo nakręcić kilkuset mężczyzn do tego cyrku, to nie lada wyczyn. I muszę przyznać, że różance na rękę (30PLN za sztukę) w postaci silikonowych opasek, to strzał w dziesiątkę. Chyba sobie sam takie coś zamówię. W końcu, który facet nie chce być członkiem GROM!