sobota, 2 listopada 2013

Akceptacja radykalizmu

Pomyślałem sobie, że nie napiszę nic o awanturze z Wojewódzkim, bo po prostu mnie to gówno obchodzi.
Wojewódzki jest dla mnie postacią szarą, nijaką. Z wyrazistego dziennikarza stał się telewizyjnym idiotą. Dziś bardziej przypomina nieudolnego komika niż dziennikarza. Nie odmawiam mu inteligencji czy zdolności, ale klepanie w kółko tego samego, w tym samym tonie i treści, znuży nawet bardzo wierzącego katolika do tego stopnia, że przytnie komara na mszy...


Dlaczego zatem poświęcam czas na tę personę?

Oto co napisał o incydencie z "brunatną substancją" Dawid Wildstein na portalu niezalezna.pl:

"Wojewódzkiemu oblano kwasem twarz. Nie wiemy co prawda czy to na pewno kwas, czy nie jego histeria... Ale weźmy jego relację na poważnie. Powinniśmy piętnować tego typu działania. Oblewanie kwasem wrogów nie powinno być mieć miejsca w cywilizowanym kraju. Ale... Czy jesteśmy cywilizowanym krajem? To przez Wojewódzkiego żyjemy w stanie wojny. To on sam jest winien sobie, że oblano mu gębę kwasem. Zasłużył na to, choć może reakcja przesadzona. Ale czy możemy się dziwić temu kto go oblał? Kto sieje wiatr, zbiera burzę. Jeśli chcemy by takie wypadki nie miały miejsca, musimy wyeliminować Wojewódzkich z życia społecznego. Niech istnieją, ale po kryjomu. Do tego czasu, z ich winy, ich twarze będą oblewane kwasem.

Ten komentarz to żart. Jednak dość smutny. Jest to bowiem opinia analogiczna do tej, jaką wygłaszają wszystkie autorytety III RP, gdy dojdzie do przemocy (skutkującej nawet śmiercią ofiary) wobec zwolennika opozycji. Warto o tym pamiętać, by wiedzieć z jak prymitywnym i chamskim przeciwnikiem mamy do czynienia."
Źródło: http://niezalezna.pl/47477-kwasem-w-twarz-wroga

Nie mogę się nie zgodzić.

Wszędzie dookoła mamy do czynienia z wiktymizacją sprawców. Zwłaszcza gdy prawdziwa ofiara może sprowadzić na sprawcę problemy polityczne albo po prostu stoi nie po tej stronie politycznej awantury co aktualnie rządzący. W ten sposób legitymizuje się zachowania radykalne.
Bo jeśli bagatelizujemy oblanie, czymkolwiek, znanej osoby tylko dlatego, że nie zgadzamy się z jej poglądami, to nie różnimy się niczym od muzułmańskich imamów pochwalających wypalanie twarzy islamskich kobiet. Często za domniemane czyny.

Dla mnie Ci, którzy posuwają się do fizycznie agresywnych zachowań wobec ludzi głoszących odmienne poglądy są po prostu prostakami i bezmózgimi pachołkami. Wybierzcie sobie czyimi. Czy mówimy o lewackiej antifie, narodowcach, katolikach czy sekularystach - to nie jest istotne. Istotne jest to, że jeśli ludzie sięgają po przemoc i fizyczny atak to są po prostu tępi.
Jeśli ja rozmawiam z kimś i w toku dyskusji dostaje w ryj, to nie rozmawiam z osobą inteligentną i mądrą. Niechcący chciałem zagrać z gołębiem w szachy - nie ważne czy wygrywasz czy przegrywasz. Gołąb zawsze w pewnym momencie porozrzuca wszystkie figury i nasra na szachownicę.

Jak wszyscy wiemy ptaki mają małe mózgi i kierują się prawie wyłącznie instynktem. Ja obawiam się, że fizycznie agresywni krzewiciele jakichkolwiek idei, nie dość że mają małe mózgi, to czasem mają też małe ptaki...kompensacja musi się brać z czegoś. Wbrew opiniom niektórych, natura nie znosi pustki...