sobota, 9 listopada 2013

Mały Wkurw No.1

Tak, to sztampa i populizm robić takie zestawienia, ale uważam, że podobne rzeczy zbliżają. W sensie, że jak ktoś to przeczyta, to może lepiej zrozumie kim jestem i co mi chodzi. Może znajdzie tutaj też przyczynę swojego wkurwu, której do tej pory nie zdiagnozował?

Nie będę pisał o sprawach globalnych, wielkim świecie, polityce czy kościele. Skupię się na zwykłych, codziennych, małych wkurwach. Na ludziach i zdarzeniach, które podnoszą mi ciśnienie lepiej niż kawa...i czasem trzymają dłużej. Zatem bez dłuższego pieprzenia:


1. Ludzie stojący w komunikacji miejskiej przy samych drzwiach
No ja pierdolę. Jak wiem, że jadę jeden przystanek (czyli jak się autobus zatrzyma to wysiadam, nie kurwa, "Na następnym wysiadam"), to po pierwsze - staram się wchodzić do autobusu jako ostatni, po drugie - moja pozycja przy samych drzwiach jest uzasadniona i racjonalna. Dlaczego ludzie zapierdalający pół miasta, jak tylko zobaczą, że nie ma miejsc siedzących, to wbijają się zębami w drzwi i chuj, nie ruszysz, nie popchniesz, będą stać na samym progu jebanego wejścia. To niekomfortowe dla innych pasażerów. No chyba, że wszyscy stoją w drzwiach, wtedy luz. To niekomfortowe dla samych przydźwiernych. Bo za każdym razem jak większa liczba ludzi wysiada, to i oni muszą wysiąść. Po za tym jaki to ma sens? Przecież reguły są jasne! Najpierw wszyscy co mają wysiąść - wysiadają. Później wszyscy co chcą wsiąść, wsiadają. Kierowcy nie wolno ruszyć z przystanku dopóki ta sytuacja się nie wyklaruje. Drzwi są rozmieszczone tak, że przeważnie po minięciu dwóch, trzech stojących osób jesteś w stanie wyjść z każdego środka transportu. Pięć kroków MAX. No tak, ale trzeba będzie wydusić z siebie zapomniane "przepraszam", pilnować czy to już mój przystanek, albo zagadać do wyfiokowanej damy albo chuja tuż obok "przepraszam, czy będzie Pan/Pani teraz wysiadać". To ponad możliwości tego społeczeństwa.
Jak mnie to wkurwia!

2. Siedzenia w komunikacji miejskiej
Jasne, wszyscy jęczą na brak kultury i na sapiące stare baby domagające się ustąpienia jakby miały miejscówki wykupione. Najbardziej w tym wkurwia mnie polowanie, które uskuteczniają starsze osoby. Niby schorowana, chodzić i stać nie może, ale jak zobaczy miejsce siedzące to zapierdala jakby do sprintu trenowała. Typowa sytuacja - siedzę na sowim ulubionym miejscu w autobusie, bo przeważnie jadę od pętli i mam komfort wyboru. Wchodzi jakaś baba obładowana zakupami. Nie ma miejsc. Szuka jebana kogoś młodego, kogoś na kogo będzie można posapać. W lato nie mam problemu, bo mam wytatuowane przedramiona i się kurwa chyba boją, jesienią czy zimą mam przejebane, bo wyglądam dość sympatycznie. Podejdzie taka, wpierdoli się torbami w bok, albo położy Ci je na głowie i będzie sapać. Najlepiej to zignorować, chociaż ja nie potrafię. "Czy mogłaby Pani zabrać te torby z mojej głowy" - i się zaczyna. "Może byś ustąpił miejsca młody człowieku"...albo ustępujesz, bo nie chcesz się kłócić ze starą babą, albo wchodzisz w dialog. Wszyscy wiemy jak się on kończy. Z resztą czy będziesz dyskutował, czy nie i tak pretensja będzie, bo mogłeś od razu ustąpić jak tylko ją zobaczyłeś. Zatem skoro i tak baba będzie miała do Ciebie pretensje, to ja pierdolę i nie ustępuje! Ustępuję automatycznie tylko kobietom w ciąży, ludziom z małymi dziećmi i z wyraźnym inwalidztwem. Reszta - jak mogą zapierdalać kilka godzin po markecie czy bazarze i dźwigać zakupy, to 10 minut stania w autobusie ich nie zabije. Jakim prawem ktoś wymaga od obcego człowieka szacunku za to, że jest chamem i nie potrafi wziąć pod uwagę, że młody człowiek też może być zmęczony, że może mieć bardzo zły humor albo depresję albo po prostu ma w dupie żądania jakiejś emerytki. Emeryci i renciści bez widocznych kontuzji i inwalidztwa, powinni ustępować młodym ludziom miejsca w autobusach. Stare dziady się wylegują na emeryturach, na które Ci młodzi pracujący zapierdalają bez szans na swoje własne! Nie potrafię szanować kogoś, kto nie szanuje mnie. Strasznie mnie to wkurwia!

3. Jebane omnibusy
Ktoś coś przeczytał, i to nawet nie książkę, zwykły news w necie i od razu jest specjalistą w danym temacie. Czego nie wie to wymyśli, a jak zarzucisz mu mijanie się z prawdą, to obrzuci Cię błotem. Przeważnie od razu mówiąc, że się nie znasz, bo on przeczytał to pierwszy. Kończy inwektywami i obrażeniem się na Ciebie. I dobrze! Nie będzie mnie wkurwiał!

4. Fejsbukowe żebraniny
Codziennie, w setkach, widzę na swojej tablicy na FB pieseczki, koteczki i bachory żebrające o lajki. Nie neguję inicjatyw, które naprawdę pomagają. Fajnie jest przeczytać, że dzięki wydarzeniu na FB jakiś pies czy kot znalazł dom, albo odnaleziono zaginioną osobę, ukradziony sprzęt. Ale od tego powinny być wydarzenia albo grupy tematyczne. Nie jebany spam na tablicę wszystkich znajomych, albo konwersacja 'prywatna' z pierdyliardem osób. Jak dostanę zaproszenie do wydarzenia na temat zaginionego motocykla albo zgubionego ojca, to jak będę miał ochotę to wezmę udział i zaproszę konkretne osoby, które mogą pomóc. Wpierdalanie tego w formie zdjęcia i żałosnego opisu z prośbą o lajki jest dnem i mija się z celem. Wszyscy, którzy mają pojęcie o rozprzestrzenianiu się informacji i o sposobach komunikacji wiedzą, że informacja prawidłowo zaadresowana do jednej osoby jest warta więcej niż rzucona w tłum setki rożnych osób. Zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie ważne. Dlatego jeśli masz ogłoszenie, akcję do zrobienia na FB, to poświęć chwilę i sprawdź czy lepiej zaspamować i wkurwić wszystkich znajomych, czy zaprosić dwie trzy osoby, które zaangażują się w temat i pomogą. Wyraźnie rozdzielam tutaj ewidentne działania promocyjne gdzie liczy się głównie zasięg. Mówię o akcjach gdzie najważniejszy jest feedback. Wkurwia mnie to, że ludzie tego nie kumają, bo są zbyt leniwi, żeby o tym poczytać...

5. Stereotypy
Największe zło, obok politycznej poprawności. Jeśli posługujesz się stereotypami w kontaktach z ludźmi i dyskusjach to jesteś debilem. I mnie wkurwiasz

6. Sam się wkurwiam
Wkurwiam się sam na siebie, bo wszystko mnie interesuje. Jestem pierdolonym łasuchem treści i nie potrafię przejść na ścisłą dietę. Widać to na tym blogu. Na razie mnie to wkurwia, ale może kiedyś uznam to jako atut.

...to na pewno nie ostatni taki wpis. Może być tak, że co dziś mnie wkurwia, jutro będzie mi obojętne albo nawet to polubię.
Nie będę jednak wrzucał tego jako cykl. Jak mi się nazbiera to napiszę. Na razie w trakcie pisania tego tekstu wyczaiłem inny temat i muszę się nim zająć bo ocipieję...zatem kończę...

To jest właśnie, to moje łakomstwo treści...i to mnie we mnie wkurwia ;)