poniedziałek, 4 listopada 2013

Mit „umiarkowanego” muzułmanina



Jeśli obejrzeliście powyższy film, to chyba wszystko jest jasne.

Nie ma czegoś takiego jak umiarkowany islamista. Wszyscy są równo pojebani.

Mówca pyta o segregację kobiet i mężczyzn – czy to jest OK?
Wszyscy podnoszą ręce.

Pyta o kary na cudzołóstwo – śmierć, ukamienowanie i czy są to najlepsze możliwe kary i powinny być narzucone na całym świecie?
Wszyscy podnoszą ręce.

Konstatuje to więc stwierdzeniem – nie ma radykałów i ekstremistów w islamie, bo wszyscy wierzymy w to samo!  Wszyscy jesteśmy dobrymi muzułmanami więc wierzymy w te rzeczy.

Zadam zatem Wam, obrońcy ‘umiarkowanego” islamu i zwolennicy multi-kulti – nie widzicie w tym nic złego? Wasi ukochani, umiarkowani wyznawcy Allaha przyznają się, że są ekstremistami. Nie w ich rozumieniu, bo dla nich to norma. W rozumieniu naszych społeczeństw i norm.

Każdy muzułmanin uważa, że jak się puścisz, to śmierć; jak wystąpisz z islamu – śmierć; jak jesteś niewierzący – śmierć albo niewola. Oni tolerują pedofilię, zabójstwa honorowe i oszpecanie kwasem nieposłusznych żon.

Tolerujcie jęczących w mediach oturbanionych posłów proroka, to za klika lat będziecie słuchać pięć razy dziennie modlitw z minaretów w Waszych dzielnicach i chować się po piwnicach, żeby obejrzeć ulubiony serial lub film.

Kraje skandynawskie (ten wiec miał miejsce w Norwegii), Francja i reszta Europy zachodniej już się o tym przekonuje. Czy dopuścimy w Polsce do takiego stanu…w dużej części zależy to od zwykłych ludzi.

Jak pisałem wcześniej – nie ma we mnie zgody na rządy jakiejkolwiek religii nad społeczeństwem. Islam w tym przypadku jest pierwszym i najpoważniejszym zagrożeniem.

Jeśli tego nie widzisz to poczujesz to gdy dżihadyści przyjdą do Ciebie z maczetami i zadadzą proste pytanie: „Wybierasz Allaha i jego proroka Mahometa, czy śmierć”.

Odpowiedz sobie na to pytanie już dziś…