poniedziałek, 4 listopada 2013

Seks, seks, seks...


Czemu poruszam ten temat? Bo mam dwa zarzuty, drodzy czytelnicy. Od razu zaznaczę, że nie jestem jakimś tam krzewicielem aseksualnosci czy wiecznym prawiczkiem. Lubię seks, uwielbiam kobiety i uważam, że aktualnie mam go trochę za mało...ale, przejdźmy do zarzutów.

Są dwa i oba są bardzo poważne. Serio. Zobaczcie:

1. Zbyt poważnie podchodzimy do seksu.

Traktujemy seks jak coś mistycznego, tajemniczego. Jak wiedzę tajemną. Po pierwsze to żadna tajemnica, bo jeśli wszyscy to potrafimy robić, to co to za sekret. Po drugie - można się nauczyć seksu. Nie w sensie ogólnym - to wiemy. Możemy się doskonalić, uczyć nowych technik, nowych zabaw. Mistyczny bywa jeśli jest połączony z emocjami, które uważamy za ważne. Dlaczego nie pisze wprost o miłości? Bo dla niektórych, nie jest jedynym uczuciem niosącym duchowe uniesienie. Są ludzie, którzy lubią dostać wpierdol podczas seksu, są ludzie których kręci seks z nienawiści. Ich wybór, nie mi ich oceniać. Dopóki masz zgodnego i chętnego partnera - hulaj du...właśnie, chyba nie dusza...hulaj dupa!

Jak to jest z tą powagą. Nie pisze tutaj tylko o żartowaniu z seksu. Piszę o majestacie z jakim do tego podchodzimy. Traktujemy seks jak coś, co się należy tylko wybranym. Wybrani mają seks, reszta to pospólstwo. Jeśli mam ze swoim partnerem seks, to on jest i musi być ważny.

Mam do Was jedną prośbę. Obejrzyjcie sobie raz pornosa z czysto naukowym podejściem. Postudiujcie ruchy aktorów, miny i pozycje jakie przyjmują. Ja jak pierwszy raz to zrobiłem, to po pięciu minutach leżałem na glebie i sikałem ze śmiechu. Poważnie!

Seks, czyli czynność seksualna bez celu prokreacyjnego, powinna być zabawą i przyjemnością. Musimy z tego żartować, żeby przeganiać demony nieuzasadnionych kompleksów, musimy się śmiać do siebie i cieszyć ze wspólnych chwil. Seks jest pełniejszy gdy nie jest brany na poważnie. Poważny seks prowadzi do dziwnych sytuacji i problemów.

Bawiliście się kiedyś w chowanego? Pamiętacie tego jednego kolegę lub koleżankę, którzy podchodzili do tej gry bardzo poważnie. Poniżają oni Was jeśli wygrają i robią straszne awantury i oskarżają o oszustwo jak przegrają. Spójrzcie teraz na Wasz seks. Jesteście tym niechcianym graczem z podwórka czy jednym z tych, którzy mówią - to jest tylko gra, zabawa, chodzi o przyjemność z gry, nie o wygraną...dziś ja wygram, ale jesli lubimy w to grać, to jutro zagramy znowu, może Ty wygrasz. Jak nie, to po prostu zmienimy zasady tak, żeby dać Ci szansę - kto nam zabroni!

Jeśli tak zaczniemy traktować seks, to nie będzie przegranych. Wszyscy wygramy.
Jednak żeby do tego doszło musimy obedrzeć seks z powagi i niepotrzebnego majestatu. Seks jest przyjemnością i naprawdę zachowujemy się podczas seksu zabawnie. Śmiejmy się z tego i traktujmy to jak zabawną grę. Wtedy bez uprzedzeń spróbujemy wspólnie zamienić nasze wady w atuty, a braki w impulsy do zmiany zasad i kreatywności. Przecież o to nam wszystkim chodzi.

2. Seks jest dla nas zbyt ważny.

Dlaczego wszystko się kręci wokół dupy. Reklama handluje dupami, feministki płaczą o dupach, szowiniści chcą posiadać dupy na własność, prawica nie może przestać myśleć o seksie w dupę, lewica udaje, że ma wszystko w dupie. Kościół jest bezdupny, no chyba, że chodzi o małe dupki lub dupy na boku...ale sza...oficjalnie w kościele nie ma dup.

Sami to sobie zrobiliśmy. Serio. Potraktowaliśmy seks poważnie i stał się poważny. Zaraz po tym ważny.

Ja to widzę następująco.
Seks jest potrzebny (pomijam kwestie prokreacji). Seksualność to jedna z naszych cech jako gatunku. Poza przypadkami gdy osobnik nie może uzyskać podniecenia, powinniśmy uprawiać seks. Powie Wam to każdy psycholog i każdy lekarz - seks to zdrowie. Jest jedno ale. Seks nie powinien nas napędzać.

Sam mam momenty, kiedy idąc po ulicy zobaczę fajną dupeczkę i nie mogę się oderwać od niej. Widzę ją czasem jeszcze przez chwilę po tym jak mi zniknie z oczu. Moim zdaniem to naturalne i tak powinno być. Problemem, dla mnie, byłaby sytuacja, gdy po takiej akcji musiałbym od razu zaatakować w domu swoją dziewczynę albo pudełko chusteczek i przeglądarkę. To już nie byłoby normalne.

Pozwoliliśmy, żeby seks nabrał dla nas zbyt dużego znaczenia. Oceniamy znajomych po ilości partnerek czy partnerów. Jesteśmy zbyt ciekawi życia seksualnego innych ludzi i czasem uzależniamy od tego nasze relacje.
Nie jest ważne jakie kto ma preferencje seksualne, czy uprawia seks i z kim. Chyba powinniśmy to jako gatunek zrozumieć już w momencie gdy prokreacja przestała być jedynym możliwym wynikiem kontaktu seksualnego. Jednak nie, podobnie jak z poważnym traktowaniem, nadajemy seksowi majestat i oddajemy mu władzę.

Mam dla Was kolejne ćwiczenie. Znajdźcie fragment dowolnego filmu, który zawsze Was rozbawia, powoduje płacz albo strach. Obejrzyjcie ten fragment aż do wywołania emocji, która chcieliście uzyskać.
Teraz włączcie dowolny film erotyczny lub porno i spróbujcie się podniecić.
Dajcie sobie chwilę...pójdźcie na spacer, zjedzcie obiad, cokolwiek normalnie robicie.

Wróćcie potem pamięcią do obu filmów. Który wywarł większy wpływ, który pamiętacie?
Dlaczego zatem oddajecie palmę pierwszeństwa i pozwalacie się rządzić, w wielu sferach życia, seksowi?

Oczywiście jeśli pamiętacie bardziej film porno, to ok, może seks jest dla Was najważniejszy...nie świadczy to dobrze o Was w moich oczach, ale proszę, żeby zostało to między nami. Nikt nie musi wiedzieć. Oczywiście doczytajcie tekst do końca...już za chwilę finał.

Obydwie kwestie są ze sobą ściśle powiązane i wynikają z siebie. Powaga i ważność.
Zauważam jednak jedną rzecz. Coś co jest zabawne, może być dla nas najistotniejsze w życiu; możemy i zachowujemy powagę wobec rzeczy nieważnych dla nas. Może tak być z seksem i nie uważam, żeby to było chore. Uważam, że to niepotrzebne, ale jak Wam odpowiada - Wasze wyrko i Wasze tyłki.

Do wielu rzeczy podchodzimy zbyt poważnie i nie potrafimy się zdystansować. Zwłaszcza jeśli chodzi o sferę intymną. Jeśli jednak kiedykolwiek spotkacie osobę, z która będziecie się potrafili śmiać podczas seksu patrząc na siebie w lustrze (to jest naprawdę zabawne, spróbujcie) i dzięki temu odkryjecie, że seks jest zabawą i nie powinien kreować Waszego życia - super, tego Wam życzę.

Jeśli jednak nie traficie na nikogo takiego to zostawię Was z jedną radą, która od lat kieruje moim podejściem do wielu spraw. Trzy słowa: Dystans i poczucie humoru.

Jak się nie potraficie z czegos śmiać, to zlecam jak najszybsze zdystansowanie się od tego; jeśli nie potraficie się od czegoś zdystansować, czym prędzej nauczcie się z tego śmiać.

Jak się nie uda, to zapewniam Was - przysporzy to Wam problemów.
Tak jak problemem faceta może być mały penis, a problemem kobiety kilka kilogramów więcej.
Wiem, że to nie łatwe, ale każdy kompleks można zmienić w asa w rękawie...trzeba tylko naprawdę chcieć.
Żeby chcieć trzeba zaakceptować. Nie ma lepszego mechanizmu akceptacji niż śmiech...polecam wszystkim.