środa, 4 grudnia 2013

Pałac Kultury i Nauki - cierń czy kwiat Warszawy

Ostatnio przez chwilę głośno było o ofercie umycia Pałacu Kultury w Warszawie. Przy tej okazji usłyszałem dwa głosy: Pałac Kultury powinno sie zburzyć nie czyścić i że to symbol bolszewicki.

Zacznijmy zatem od pierwszego tematu.

Zburzyć czy czyścić?

Wyczyszczenie Pałacu wyceniono na około 20 milionów złotych. Powierzchnia elewacji to 200,000 metrów kwadratowych. Czyli około 100 PLN za metr.

Chyba niezbyt dużo biorąc pod uwagę to jak wygląda ta elewacja i ile przeszkód może się pojawić na drodze wykonujących pucowanie.

Zastanówmy się zatem ile kosztowałoby wyburzenie i czyszczenie placu defilad z tego budynku.

Powierzchnia Pałacu to 123 tysiące metrów kwadratowych. Wagę materiałów oszacowano na 600 tysięcy ton.

Zacznijmy od wyburzenia. Sięgając po pierwszą z brzegu firmę wyburzeniową musimy liczyć około 170 złotych za metr kwadratowy powierzchni wyburzenia. Całkowita cena za wyburzenie zatem wynosi ponad 20 milionów złotych. To tylko BUM!
Pozostaje nam po tym 600 tysięcy ton gruzu do wywiezienia. Średnio w Polsce wywózka tony gruzu to około 100 złotych, o ile nie znajdują się w nim materiały szkodliwe jak azbest itd. Zatem doliczamy 60 banieczek na wywózkę.

W Pałacu znajduje się kilka instytucji, które trzeba będzie przenieść. Są to cztery teatry - Dramatyczny, Lalka, Studio i 6 Piętro. Dwa muzea - Techniki i Ewolucji. Jest Sala Kongresowa na 3000 miejsc, restauracje, uczelnia, kawiarnie i 16 sal audytoryjnych. Plus na dokładkę Pałac Młodzieży z basenem i salami gimnastycznymi. O siedzibie części władz miasta nie wspominam.

Czyli mamy do przeprowadzenia przynajmniej 7 stałych i przynoszących zyski instytucji. Bo pałac co roku przynosi około 10 milionów złotych czystego zysku.

Dodajmy do tego koszty ewentualnego zaplanowania i zagospodarowania Placu Defilad.

Samej demolki wychodzi nam ponad 80 milionów złotych kosztów i podejrzewam, że na drugą część, czyli przenosiny, wynajem miejsc dla tych instytucji i zagospodarowaniem pustego placu nie wystarczyłoby drugie tyle.

Ale załóżmy, że zamykamy proces usunięcia pałacu na 200 milionów złotych.

Za czyszczenie budynku mamy zwrot z zysków samego Pałacu w dwa lata. Szybciej jeśli na czas pucowania zawiesimy na pałacu płachty, coby się nie kurzyło i żeby można było reklamą zarobić. Nie wiem co musiałoby się stać, żeby jego wyburzenie przyniosło realny zwrot, zwłaszcza, że rozparcelowane instytucje nie skumulują zysku, a nie będzie już Kongresówki i sal do wynajęcia pod wystawy i targi...

Nie opłaca się go wyburzać, żadna matematyka nie pomoże, a gdybania ile to można by zarobić na sprzedaży tej ziemi niech sobie "antykomuniści" wsadzą w dupska, bo jedynymi, którzy mogliby to kupić to inwestorzy zagraniczni. A to przecież jest w środowiskach prawicowych passe.


Bolszewik czy Warszawiak - z Pałacem w klapie

O historii Pałacu możecie poczytać w całych Internetach. Nie będę tego przepisywał ani cytował.

Bardziej chce się skupić na samej idei symbolizmu.

Gdy mówimy, że coś jest symbolem czegoś, to czy mówimy o tym przedmiocie, znaku czy też o tym jakie emocje i skojarzenia do niego przypisujemy?
Symbole ewoluują, zmieniają swoje znaczenia i to nie jest tak, że to symbol jest winny przesłaniu. To człowiek nadaje symbolowi kontekst i znaczenie, nie odwrotnie.

Dlatego jeśli ktokolwiek uważa, że PKiN jest symbolem radzieckiej okupacji Polski, bolszewizmu, to w moim odczuciu po prostu zacementował to sobie w głowie. Nie dopuszcza ewolucji symbolizmu.

Oczywiście jak ktoś hailuje po hitlerowsku ze swastyką w tle, to szybciutko tłumaczy, że to salut rzymski, a swastyka to indyjski symbol szczęścia i słońca.

Zatem albo uznajesz i rozumiesz ewolucję symboli albo nie. Więc nie pierdol mi, że budynek, który dziś jest powszechnie uznawany za jeden z podstawowych symboli Warszawy nie mógł zmienić swojego symbolicznego wyrazu, ale wszystkie inne symbole owszem.

To taka forma orwellowskiego dwójmyślenia. Te zmiany które mi pasują akceptuję i popieram, ale jeśli coś się zmienia i mi to nie pasuje, to udaję, że to nie ma miejsca.


Mam tylko jedną refleksję dla zwolenników zburzenia Pałacu Kultury. Zacznijcie zbierać pieniądze, bo trzeba wywalić w powietrze MDM, wszystkie bloki z wielkiej płyty...no i w sumie starówkę, bo przecież za PRLu ją odbudowano, była zgoda i błogosławieństwo Moskwy radzieckiej. Bądźmy konsekwentni, bo przecież nie rozmazujesz gówna po podłodze w łazience, tylko je w całości podnosisz i wywalasz...

Mój idol George Carlin powiedział takie mądre zdanie: "I'm leaving symbols to symbol-minded people".
Jesli myślisz symbolami nie mózgiem, to zapewne w wielu przypadkach się mylisz i gadasz głupoty...pewnie robisz też trochę głupich rzeczy.

Tak czy inaczej jak idea ewolucji symboli do Ciebie nie przemawia, to może liczby, kasa to zrobiły.

Ja osobiście bardzo lubię Pałac Kultury, jego miejsce w przestrzeni miejskiej, to jak służy nam za drogowskaz w podróżach po zakamarkach miasta. Chce zobaczyć Pałac czysty, odnowiony i piękny. W tej chwili nie ma bardziej wyraźnego symbolu naszego miasta i należy o niego dbać. Bez oglądania się na opcję polityczną czy poglądy.