środa, 1 stycznia 2014

BLOG Q&A: Polaki...

Znajomy na FB zadał mi pytanie:

"Największym kłopotem Polski jest to, że ona sama siebie puści z torbami. I nie będzie do tego potrzebny żaden Żyd, tak jak nie trzeba było rosyjskiego zamachu, żeby rozbić Polskę i urządzić jej małą wojnę domową - Andrzej Stasiuk (pisarz)"
Ja powiem tyle że ten Pan którego cytuje ma 100% racje :| Co powiesz o tym?

Od razu po przeczytaniu tego tekstu przypomniała mi się pewna historyjka o piekle.

Dlaczego w piekle nikt nie pilnuje kotła z Polakami? Bo i tak nikt z niego nie wyjdzie. Jak któryś się za bardzo wychyli, to go reszta ściągnie w dół.

Myślę, że to jest nasz podstawowy problem - zawiść i idąca za nim toksyczna konkurencja.

Wśród cech narodowych często wymieniane są dwie - kombinatorstwo i brak umiejętności cieszenia się z sukcesów innych ludzi. O ile kombinowanie samo w sobie może być rozpatrywane w bardzo pozytywnym aspekcie i bywa przydatne, to w połączeniu z organiczną zawiścią, jest jedną z przyczyn tego, jak wygląda nasz kraj.

Weźmy prosty przykład. Twój dobry znajomy, sąsiad, raptownie zaczyna okazywać fakt, że ma więcej pieniędzy niż dotychczas. Nowy samochód, remont mieszkania itd. Co czujesz? Nawet jeśli się dobrze znacie i lubicie, Twoją pierwszą myślą jest "zrobił jakiś wałek". I kombinujesz, co to mogło być. Ale nie w taki sposób żeby ewentualnie powtórzyć jego sukces, tylko w ten sposób, żeby mu zaszkodzić.

To mamy wpisane w układy odpornościowe i ciężko jest się tego pozbyć. Każdy bogaty facet to złodziej i kanciarz, a każda bogata kobieta pewnie dawała dupy, żeby zdobyć pozycję. Nie potrafimy pozbyć się z naszego systemu myślowego mitycznego 'Układu", takiego konstruktu, który mówi, że jak się nie ułożysz z kimś kto ma władzę, to zawsze będziesz śmieciarzem.

Dochodzi do tego jeszcze dość powszechne Schadenfreude. Owszem, współczujemy i pomaganie sprawia nam przyjemność. Ale tylko słabszym od siebie. Jak bogatemu podwinie się noga, to mamy z tego radochę taką, że aż nas organy płciowe szczypią.
Wyobraźmy sobie, że bardzo bogaty i obnoszący sie z tym prezes nagle staje w obliczu bankructwa. Na potrzeby dyskusji przyjmijmy, że nie z jego winy. Potrzebuje on 25 000 złotych na jutro, żeby nie stracić firmy i majątku. Jaka jest pierwsza reakcja typowego Polaka? Dobrze mu tak! Po co wydawał pieniądze na drogie samochody, garnitury i bale!
Zastanówcie się teraz nad tym, czy to jest dobre podejście. Bo ten człowiek straci firmę, wszystkie swoje pieniądze i pewnie jego życie legnie w gruzach. Był bogaty więc mu nie współczujemy, a na pewno mu nie pomożemy!
Jego firma upadnie, pracę stracą być może setki osób, straci samochody i garnitury, czyli nie będzie już mógł na właściwym poziomie reprezentować swojego interesu na spotkaniach biznesowych, które pomagały mu załatwiać kontrakty dla swojej firmy. Straci dom, więc nie zaprosi potencjalnych klientów na spotkanie ofertowe.
Polacy mają tendencję do zaślepiania samych siebie tą radością z cudzego nieszczęścia. Niestety.

Do tego dochodzi jeszcze jedna cecha. Dla nas najważniejsze jest tu i teraz. Nie ważne, że ktoś w rządzie albo samorządzie wyda dziś 2,5 miliarda złotych, żeby za 10 lat mogło coś być. Nie ma efektów tu i teraz? Wypad z baru! Przychodzi kolejna ekipa i wycofuje pieniądze, bo Kowalski płacze. Zazwyczaj kosztuje to nie tylko zakończenie inwestycji, ale także kary finansowe i nigdy nie odzyskujemy całości kwoty.
To jest widoczne wszędzie. W całej polityce. Jeśli zrobisz coś co, dziś zabierze Kowalskiemu parę złotych, ale w perspektywie kilku lat przyniesie mu ich dwa razy tyle, to nawet nie myśl o tym, że Kowalski to skuma. On będzie wkurwiony, że mu teraz zabrałeś i BACH, już Cię nie ma!

To pokłosie historii, która pokazuje jedno - Polacy nie potrafią sami soba rządzić. Demokracja nie jest i nigdy nie będzie dla Polski dobrym ustrojem, bo nasze zawistne ego na każdym kroku i w każdym zakątku życia, czy to społecznego, czy to politycznego daje o sobie znać. Każdy okres, gdy Polacy sami rządzili tym krajem kończy się katastrofą. Jak do stołu nazwanego naszym krajem dopuścisz dwóch, trzech, albo nie licząc, 38 milionów gospodarzy, to licz się z tym, że ten stół się rozpadnie. Nie trzeba być wybitnym socjologiem, historykiem czy politologiem, żeby zrozumieć jedno - Polską albo powinien rządzić jeden Polak, albo żaden.

W tym szambie widzę jednak pewna iskierkę nadziei. Do demokracji jako społeczeństwo nie dojrzeliśmy (a tak po prawdziwie to nie uważam, żeby demokracja była rzeczywiście jedynym ustrojem, który jest dobry i OK) i nasze dojrzewanie jest zbyt wolne, żeby przyniosło wymierne efekty w krótkim czasie. Widzę pewną zmianę na lepsze w życiu osobistym. Coraz więcej czasu poświęcamy na samodoskonalenie i moim zdaniem coraz więcej osób zacznie się skupiać na swoich sukcesach, zamiast fiksować się na zwycięstwach i porażkach innych ludzi. I to jest krok w dobrą stronę, nawet jeśli gdzieś po drodze do osobistego sukcesu kogoś zgnieciemy. Taka jest cena przemiany i mam nadzieję, że nauczymy się także pewnej empatii w sukcesie, która pozwoli nam osiągać nasze cele bez ofiar.

Jest tylko jeden warunek, żeby to, co osiągamy jako jednostki, mogło się przełożyć na cały naród. Rząd ani żadne instytucje nie powinny ingerować w osobiste sprawy obywateli. Moje płacenie podatków powinno być jedynym przymusowym kontaktem z władzą. Władza nie powinna decydować co i jak mam jeść, kogo i jak mogę ruchać, ani jak i z kim mam się żenić. Dopóki wszelkie instytucje mające władzę społeczną będą ingerować w podstawowe kwestie związane z najbardziej osobistymi sprawami pojedynczego człowieka, dopóty zawsze będą na cenzurowanym i będą tępione przez ludzi. A to przekłada się na utożsamianie ludzi sukcesu z politykami i gnębienie ich także. Bo my Polacy nie lubimy jak nam się mówi co mamy robić. Nie na poziomie ogólnym, ale właśnie w detalach.

Bo jak mi szef powie: "Kuba, chcę, żebyś zrobił dla mnie to i to" - usiądę i to zrobię.
Ale jak usiądzie mi na plecach i będzie mówił jak mam to zrobić...to wiecie co mu powiem...

Czekam na propozycje i pytania od Was. 

Co zrobić, żebym napisał coś na temat, który Was interesuje znajdziecie TUTAJ.