środa, 15 stycznia 2014

Parcie na majty

No to jedziemy dalej z tematem tych nieszczęsnych związków. Dziś napiszę, z męskiego punktu widzenia, o co chodzi z tym całym parciem na majty.

Na pewno większość kobiet, a pewno też


trochę facetów, zastanawia się dlaczego mamy tak mocno zafiksowane na seksie podejście do kobiet i związków.

Imperatyw biologiczno-genetyczny

Żeby to skumać, trzeba zastanowić się nad podstawową wiedzą z biologii., Chodzi konkretnie o wiek rozrodczy. Otóż za idealny wiek rozrodczy dla kobiety przyjmuje się okres od 15 do 49 roku życia. W ostatnim okresie szansa na urodzenie dziecka w ciągu czterech lat wynosi 64%, w rok 44%. Czyli blisko 50 letnia kobieta ma nadal duże szanse na urodzenie dziecka.
Jak to wygląda u facetów? Facet w wieku 50 lat ma w swoim nasieniu jedynie 50% normalnego poziomu dojrzałej i gotowej do zapłodnienia spermy. Na zachodzie facet powyżej czterdziestki nie może oddawać spermy do banku nasienia ze względu nie tylko na jej ilość, ale przede wszystkim na to, że jest ona genetycznie zdegradowana...
Wtedy zaczynają sie problemy.
I mówimy o przykładowych, klinicznych, zdrowych osobnikach. Każda używka spożywana mniej lub bardziej regularnie znacznie wpływa na te wskaźniki.
Czyli, kobieta na bezpieczne macierzyństwo ma około 35 lat. Facet, jeśli przyjmiemy, że inicjuje się seksualnie w wieku 18 lat (średnio, wynika tak z badań) to zostaje mu około 15 lat mniej. W dużym uproszczeniu. A uwierzcie mi, że nawet jak tego nie odczuwamy, to nasze zegary biologiczne nieubłaganie odliczają czas do zgonu.
Czyli facio, żeby sprostać imperatywowi przedłużenia gatunku, musi około jedna trzecią szybciej się uwijać z rozprzestrzenianiem nasienia.
I to nie wynika z tego, że to lubi. To jest instynkt, potrzeba pierwszego rzędu. Seks nie prowadzi do prokreacji, ale nie zmienia to wcale tempa...może być tak, że nawet je zwalnia.
Dlatego różnimy sie w podejściu do seksu, dlatego chcemy go więcej i częściej.
Ale to nie jedyny powód...

Tabu

Pisałem o tym trochę w poprzednim tekście (TU). Chodzi o podejście kobiet do tych spraw.
Przez społeczne, religijne i tradycyjne kształtowanie, kobiety wysoko wyceniają dostęp do swoich cipek i tak każą to postrzegać facetom. Zapewne jest w tym trochę racji, ale...
Jeśli kobieta traktuje seks jako nagrodę, wyróżnienie, to budzisz co najmniej dwa mechanizmy w facetach:

  • Seks jako trofeum - faceci lubią zapełniać sobie półeczkę trofeami, więc po zdobyciu jednego, poprzeczka ląduje wyżej i następny puchar do zdobycia musi się pojawić na horyzoncie.
  • Seks jako nagroda - czasem za wytrwałość w zdobywaniu względów, czasem jako nagroda za dobre zachowanie albo wykonanie jakiejś czynności. 
    • Jeśli stawiasz to jak nagrodę za to, że się starał i Cię zdobył, to raczej długo związek nie potrwa, bo zrobiłaś z tego trofeum, patrz wyżej.
    • Jak nagradzasz faceta, na przykład za umycie okien, seksem, to zapomnij o romantyzmie czy oddaniu. Jesteś dla niego lepszym przyrządem do masturbacji na który trzeba zapracować. Szacunek moze zdobędziesz, ale czułość, uczucie, miłość w seksie...zapomnij
Niestety tak to jest z takim traktowaniem seksu.
Dochodzi jeszcze takie zwykłe pojęcie tabu. Raz złamane sacrum nie może wrócić do tej formy. Więc jeśli traktujesz swoją cipkę jak coś świętego, to po pierwszym seksie staje się ona zwykła pizdą i nie ma nic dla faceta w niej specjalnego. Złamał tabu, osiągnął to co chciał.

Rywalizacja

Jest jeszcze jeden poziom, który kobiety pobudzają w facetach swoim podejściem do seksu. I który powoduje, że my mamy takie parcie na dupy. 
Faceci mają w swojej naturze rywalizację z innymi facetami. To naturalne. Kobiety nie zawsze to dostrzegają, ale my prawie zawsze między sobą rywalizujemy. Czy to intelektualnie, fizycznie czy wypornościowo (chodzi o alko). Dla nas wszystko jest pewna grą i chodzi o wynik lepszy od innych. Jeśli kobieta wstawi seks z nią jako coś nie do zdobycia, coś na co trzeba zasłużyć, to staje się to obiektem rywalizacji. Zdobyta przez jednego, staje się wyzwaniem dla innego. Dlatego wcale się nie dziwię jak kobieta, która jest "trudna", co chwila ma innego faceta. Tak to właśnie działa.

Na szczęście...

...mamy dość rozwinięte mózgi (przynajmniej większość, szkoda, że nie wszyscy używają) i możemy panować nad własnymi instynktami. Z tym, że często to, jak nasze uwarunkowania społeczne i obyczajowe kształtują relacje na poziomie seksualności, powoduje, że nie możemy racjonalnie ominąć biologii, tylko jej ulegamy. I powodują to między innymi zachowania kobiet, które wypisałem powyżej.  

Facet musi naprawdę pracować nad swoją odpornością i samokontrolą żeby trzymać swoje instynkty na wodzy.

Oczywiście nie jest to wytłumaczeniem dla żadnych gwałcicieli, że nie mają siły żeby się powstrzymać, że mają skrzywione spojrzenie na seksualność i nie widzą jej jak zostało przyjęte społecznie.

Nie chcę dyskutować teraz o tym jak religie, ustroje i politycznie umotywowane środowiska wykrzywiają seks. Bądź co bądź naturalną czynność, która powinna być normalną sprawą, tematem rozmów i zaspakajania wzajemnych potrzeb, nie tematem tabu, nagrodą czy trofeum.
Tak jak pisałem. Jak kobiety przestaną traktować seks jak trofeum, nagrodę, to faceci przestaną o to rywalizować i walczyć o to. Nie tylko między sobą ale często też z kobietami. Wina leży po obu stronach tej przytulanki i nie chodzi o ważenie gdzie bardziej, tylko o zdanie sobie sprawy z pewnych mechanizmów i albo granie nimi, albo ich przezwyciężenie na poziomie jednostkowym, osobistym.

Bo każda zmiana zaczyna się od Ciebie i mnie, nie od zmiany prawa czy nakazu mamy.
Że najważniejsze jest to czego CHCĘ, nie to co inni SĄDZĄ.
Że szczęście buduje się z otwartymi na świat ramionami, nie z zamkniętą głową i odizolowana dupą.
Że zakochać się można w pięć minut, miłość buduje się latami.
Że cipka się nie wymydli, a chuj postoi krócej niż sądzicie.

***

Pomyślę o czym pisać dalej, bo lubię ten temat. I podoba mi się że reagujecie. Dzięki wielkie!


Czekam na propozycje od Was. 

Instrukcję co zrobić, żebym napisał coś na temat, który Was interesuje znajdziecie TUTAJ.