poniedziałek, 6 stycznia 2014

Wstydliwy temat...

Czym jest wstyd? Dlaczego i czego tak naprawdę sie wstydzimy? Te pytania chodzą mi po głowie od kilku dni. I chyba znalazłem odpowiedź, którą sie z Wami podzielę.


Wstyd to takie dziwne uczucie gdy czujemy się wewnętrznie sfrustrowani czymś co zrobiliśmy lub czymś co zrobił ktoś inny. Zajmę się obydwoma przypadkami, bo są nieco inne i przyłażą z nieco innych stron nas.

Niech się wstydzi ten, co robi...

Każdy ma wbudowaną taką niepisaną listę rzeczy, których nie chce zrobić, nigdy by nie zrobił lub uważa, że ich zrobienie miałoby negatywny wpływ. I taka lista jest ok.
Z małym zastrzeżeniem.
Jeżeli nigdy nie zrobiliśmy rzeczy, która powoduje, że się wstydzimy na samą myśl o niej, to skąd wiemy że jest zła? Skąd wiemy jakie efekty przyniesie to dla nas?
Otóż nie wiemy. I dlatego uważam, że im krótsza ta lista i bardziej oparta na doświadczeniu, tym lepiej. Jeżeli coś zrobiliśmy i spowodowało to negatywne dla nas efekty, to jak najbardziej nie powinniśmy jej powtarzać. Oczywiscie w identycznych okolicznościach. Jako, że okoliczności prawie nigdy nie powtarzają się w dokładnie tych samych konfiguracjach - nie mamy sie czego wstydzić.
Ten wewnętrznie wbudowany rejestr rzeczy wstydliwych jest sztuczny i niepotrzebny. Bo jeśli będziemy domniemywać, że coś będzie miało dla nas negatywne efekty, zamiast to sprawdzić, to na dobrą sprawę nie powinniśmy podejmować żadnych działań.
W przypadku wstydu jednak, te negatywne efekty odnoszą się najsilniej do jednego aspektu. Oceny innych. I tutaj leży problem. Bo wstyd to nic innego jak strach przed oceną innych ludzi. I strach ten jest prewencją i wydumanym efektem w sytuacjach gdy planujemy zrobić coś nowego, odważnego.
Każdy powinien zdać sobie sprawę, że nieuzasadniony, wewnętrzny lęk, strach jest dla nas szkodliwy. Na każdej płaszczyźnie. Nie dojdziemy do niczego w życiu osobistym jak nie pozbędziemy się strachu. Nie zbudujemy sukcesu bojąc się wyzwań. Zwłaszcza, jak stawiamy sobie mur wstydu zanim cokolwiek zrobimy.

...nie ten co widzi.

Ten typ wstydu nie jest może tak bardzo toksyczny, ale jest szkodliwy. Pojawia się on gdy widzimy kogoś kto robi coś niecodziennego, nietypowego, odważnego. Czujemy wewnętrznie, że sami byśmy tego nie zrobili. I to jest wstępna ocena własnych predyspozycji. Nie ma w tym nic złego. Natomiast to co idzie za tym, zwłaszcza w aspekcie emocjonalnym jest złe. Otóż zaczynamy oceniać działania innej osoby jako negatywne, bo sami uważamy je za negatywnie. Wtedy wizualizujemy siebie w takiej sytuacji i zaczynamy czuć wstyd. Nasza lista się wydłuża. Ja widzę tutaj dwa problemy.
Po pierwsze nie powinniśmy oceniać działań innych ludzi, jeżeli są to działania nie niosące za sobą krzywdy innych. Bo jeśli ktoś się wygłupia na ulicy, albo lata nago po boisku, to komu robi krzywdę? Dlaczego uważamy i przypisujemy do tego negatywna ocenę?
I drugie. Rozumiem i wiem, że jedną z podstawowych zalet naszego gatunku jest umiejętność imaginowania doświadczeń. Bez tego nie posunęlibyśmy się do przodu., Chodzi o to, że na podstawie obserwacji i wiedzy potrafimy wyobrazić sobie lub wręcz znać efekty naszej działalności. Tylko, że jeśli chodzi o zwykłe codzienne aktywności, to nie jest zbyt dobre podejście. Bo w relacjach międzyludzkich nic nie jest pewne, zapisane i absolutne. Tylko, że w sytuacji gdy ktoś inny robi coś, co uznajemy za wstydliwe nie powinniśmy stawiać siebie w identycznym kontekście, zwłaszcza jeśli już dokonaliśmy negatywnej oceny. Bo to nas jedynie ograniczy i zamknie.


We wciskaniu nam powodów do wstydu wybitnie przoduje wychowanie religijne. Zaraz za nim idzie szczególne ujęcie moralności jako absolutu.
Religie mają na celu ukształtowanie człowieka na swoją modłę, przed wszystkim wewnętrznie. Dlatego kładą szczególny nacisk na wstyd. Bo wstydem jest łatwo manipulować, pobudzać go i poprzez wstyd kształtować osobę, jej relacje społeczne i osobowość.
Nie ma lepszego dłuta dla ociosania osobowości niż strach. A im subtelniej go wkładasz w człowieka, tym mniejszy opór. Wstyd ma taką funkcję, że nie jest bezpośrednio straszeniem, nie widzimy w nim lęku. Bo lęk i strach sami sobie wmawiamy pod wpływem wstydu.
Najlepiej zobrazować to na przykładzie wszechobecnego monitoringu. i możecie sami to przetestować. Zauważcie jak ludzie szybko zmieniają zachowania gdy zdadzą sobie sprawę z tego, że w pobliżu jest kamera i może ich filmować. Nie boją się konsekwencji złamania prawa (o ile go nie łamią), wstydzą się, że ktoś kto nie powinien widzieć tego co robią, widzi to. I sekundę po tym wciskają sobie w głowy strach przed tym, że nagranie moze trafić do sieci. Na 90% to nieprawda, a w przynajmniej połowie przypadków prywatnego monitoringu na ścianach wiszą albo atrapy, albo nikt w kamery nie patrzy. Bo cały mechanizm monitoringu opiera się na pobudzonym wstydem lęku.

Zamontuj przed imprezą w rogu pokoju, przy suficie atrapę kamery. Gdy impreza się rozkręci, subtelnie zwróć uwagę jednej osobę na jej obecność (wystarczy wskazać palcem, jak mieszkasz w wynajmowanym mieszkaniu szepnij dodatkowo "Właściciel") i obserwuj jak szybko i diametralnie zmienia się zachowanie ludzi w miarę jak informacja się rozchodzi. Nie dlatego, że imputuje to karę, tylko dlatego, że poczują wstyd przed sobą samymi. Tylko jest jeden haczyk. Niektórzy na strach, zwłaszcza taki, który sami sobie wsadzą do głów, reagują agresywnie. To prymitywy, ale jest takich ludzi sporo, więc trzeba uważać z takimi eksperymentami...

Zatem czym jest wstyd? Wstyd to sztuczny stan, w który sami się wpędzamy lub dajemy się wkręcić, a który ma na celu pobudzenie w nas strachu przed wykonaniem czegoś.
Dlaczego się wstydzimy? Bo się boimy oceny innych.
Czego się wstydzimy? Wyimaginowanych, negatywnych ocen innych ludzi.

Moim zdaniem są sytuacje gdy wstyd pomaga nam uniknąć pewnych sytuacji, które mogłyby być traumą. Z drugiej strony, jest zaporą, która powstrzymuje nas przed zrobieniem mnóstwa rzeczy, które mogłyby się okazać dla nas korzystne.

Jak zawsze - nie powiem Wam co macie zrobić i jak do tego podejść. To należy do Was.

Ja walczę z własnym wstydem bo uważam, że jest bez sensu. Zwłaszcza jeśli jest spowodowany regułami, które przychodzą z zewnątrz. Staram się też unikać oceniania innych, więc w dużej mierze nie wstydzę się za to, co zrobi ktoś.

Bardzo jestem ciekawy jak Wy widzicie tę kwestię. Dajcie znać :)

Pamiętajcie, że czekam na propozycje od Was. 

Instrukcję co zrobić, żebym napisał coś na temat, który Was interesuje znajdziecie TUTAJ.