niedziela, 14 maja 2017

Z czym to się je? Część 1 – Zielonoświątkowcy.

Chciałbym rozpocząć taką mini-serię, w ramach której, będę omawiał dane odgałęzienie Chrześcijaństwa lub inną wybraną religię. Na „pierwszy ogień” pójdą zielonoświątkowcy, z racji tego, że położenie ich zboru w moim miecie sprawia, że są niejako moimi sąsiadami ;)



Czym jest Pentekostalizm1? Jest to jeden z odłamów chrześcijaństwa, wliczany do szerokiego grona kościołów protestanckich. Wyrósł on na bazie Ewangelikalizm , który to z kolei jest innym nurtem w ramach protestanckiego chrześcijaństwa opartym na tzw. specyficznej duchowości. Wyznawcy tego odłamu, w swoich wierzeniach, największy nacisk kładą na Charyzmatach, czyli darach Ducha Świętego.
Pierwsza rzecz, na którą warto zwrócić uwagę, czemu w Polsce na te wyznanie, mówi się akurat Zielonoświątkowcy? Celem wyjaśnienia tej kwestii, zajrzyjmy do Dziejów Apostolskich i zatrzymajmy się tam na samym początku rozdziału drugiego. Napisano tam co następuje: „A w wypełnieniu pięćdziesiątego dnia wszyscy byli jednomyślnie przy tym samym. I nieoczekiwanie powstał szum z nieba, jakby gwałtownego, wiejącego wiatru oraz napełnił cały dom, gdzie przebywali, siedząc. Zostały im także ukazane rozdzielające się języki jakby ognia i osiadł na każdym jednym z nich. Więc wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym oraz zaczęli mówić innymi językami, jak im Duch dawał wypowiedzieć.” (Dzieje Apostolskie 2:1-4. Nowa Biblia Gdańska).



I ten cytat został jest powodem dla którego ten odłam, nazywamy tak a nie inaczej. Tłumaczy on też, fakt dla którego Zielonoświątkowcy kładą mocny nacisk na Ducha Świętego, gdyż sytuacja w nim przedstawiona, uznawana jest za formalny początek chrześcijaństwa. A co do samej nazwy, tam gdzie napisane zostało pięćdziesiątego dnia, w innych tłumaczeniach Biblii mamy Zielone Święta (Biblia Warszawska) albo W dniu Pięćdziesiątnicy (Biblia Poznańska oraz Tysiąclecia).

A teraz trochę „zwykłej” historii.
Jest wiele osób które przyczyniły się do powstania omawianego nurtu. Wśród potencjalnych prekursorów wymienia np. Metodyzm i Ruch Uświęceniowy, z których praktyk wyłonił się Pentekostalizm. Jednakże, za moment w którym ten odłam faktycznie się narodził, jest rok 1901. Miało to miejsce w mieście Topeka, w Stanach Zjednoczonych. Centralną postacią jest tutaj Charles Fox Parham, były pastor metodystyczny, który w tamtych czasach prowadził szkołę biblijną pod nazwą Bethel Bible. Uczniowie tej szkoły, mieli doznać Glosolaliów, czyli mówiąc prościej, zaczęli mówić w innych językach. Ponadto, uczniowie oraz sam pastor, mieli zauważyć nad sobą języki ognia. Wtedy to, ów Pastor sformułował pierwszą doktrynę zielonoświątkowców, której głównym założeniem było przekonanie iż umiejętność mówienia w innych językach, których się nie zna, jest dowodem na chrzest w duchu świętym. A to czym on jest, opowiem w dalszej części artykułu.

Następną przełomową datą w historii tego wyznania, jest 9 kwietnia 1906 roku, kiedy to miało miejsce tzw. Przebudzenie przy Azusa Street. O co dokładnie chodzi? Mianowicie o to, że wtedy osoby o białym oraz czarnym kolorze skory, wspólnie się modliły, mając w totalnym poważaniu różnice rasowe2. Tego samego dnia, przy Azusa Street 312 w Los Angeles, swoją działalność rozpoczęła misja, na której czele stał czarnoskóry kaznodzieja William Joseph Seymour. Na tych spotkaniach religijnych, ludzie mieli też odczuwać masowych oddziaływań ducha świętego. I ta data jest traktowana jako początek Zielonoświątkowców.

Jak obecnie wygląda doktryna tego nurtu? Na stronie Kościoła Zielonoświątkowego w RP czytamy następująco3:
  • Wierzymy, że Pismo Święte – Biblia – jest Słowem Bożym, nieomylnym i natchnionym przez Ducha Świętego, i stanowi jedyną normę wiary i życia.
  • Wierzymy w Boga w Trójcy Świętej jedynego, w osobach Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
  • Wierzymy w Synostwo Boże Jezusa Chrystusa, poczętego z Ducha Świętego, narodzonego z Marii Dziewicy; w Jego śmierć na krzyżu za grzech świata i Jego zmartwychwstanie w ciele; w Jego wniebowstąpienie i powtórne przyjście w chwale.
  • Wierzymy w pojednanie z Bogiem przez opamiętanie i wiarę w ewangelię, w chrzest i Wieczerzę Pańską.
  • Wierzymy w chrzest Duchem Świętym, przeżywanie pełni Ducha i Jego darów.
  • Wierzymy w jeden Kościół, święty, powszechny i apostolski.
  • Wierzymy w uzdrowienie chorych jako znak łaski i mocy Bożej.
  • Wierzymy w zmartwychwstanie i życie wieczne.

Chciałbym tutaj dodać, że Zielonoświątkowcy, wierzą w bliski koniec świata, podobnie jak Świadkowie Jehowy, jednakże w przeciwieństwie „akwizytorów dobrej nowiny”, nigdy nie wyznaczyli żadnej konkretnego dnia w którym nasz świat miałby „kopnąć w kalendarz”.

W ramach dygresji, taka ciekawostka: Jehowi przepowiadali, że nasz świat „
zacznie wąchać kwiatki od spodu” przynajmniej 9 razy, a „jubileuszowa”, dziesiąta próba, ma mieć miejsce w 2034 roku. Chętnych do poczytania więcej na ten temat, zapraszam tutaj.



Zielonoświątkowcy, jak wszystkie kościoły protestanckie, chrzczą tylko wtedy jeżeli dana osoba sama tego chce, i jest w świadomym wieku. Nie może być to na zasadzie „no bo co ludzie powiedzą” jak w kościele katolickim, czego efektem jest to, że na przykład w Polsce oficjalnie 90% ludzi to katolicy, a de facto grubo ponad połowa tych „wierzących” to osoby tak słabo znające swoją wiarę, że z jej znajomości przegadałby ich niejeden (rozgarnięty) ateista4. Chrzest następuje poprzez wyznanie wiary oraz późniejsze zanurzenie w wodzie. Jak ktoś chciałby zobaczyć jak ono wygląda, zapraszam tutaj, gdzie znajdziecie filmik jednego ze zborów, ukazujące ów wydarzenie.
Jeśli chodzi o same dzieci, praktykowane jest jedyne błogosławienie ich. 

Ma to oparcie w Ewangelii Marka 10:13-14
I przynosili do niego dzieci, aby się ich dotknął, ale uczniowie gromili ich. Gdy Jezus to spostrzegł, oburzył się i rzekł do nich: Pozwólcie dziatkom przychodzić do mnie i nie zabraniajcie im, albowiem takich jest Królestwo Boże5 

Jak wygląda nabożeństwo (bo tak się nazywa u nich msza)?
Niegdyś często bywałem u Zielonoświątkowców, tak z ciekawości6, więc miałem okazję osobiście się o tym przekonać. Na samym początku, są śpiewy, które trwają kilkanaście minut, czasem nawet półgodziny. Następnie przemawia Pastor, a jeżeli go nie ma, wówczas wykład biblijny prowadzi Diakon (będący kimś w rodzaju „prawej ręki” Pastora).
Jeżeli w danym dniu, zbór ma gościa, to wówczas on przemawia jako pierwszy, dopiero potem dopiero Pastor lub Diakon (przykładowo, Leszczyński zbór raz „zaszalał” i zaprosił wykładowcę Uniwersytetu Yale).


Jeśli chodzi o Wieczerzę – bo pod taką nazwą występuje tutaj Komunia Święta – ma miejsce (z tego co zauważyłem uczęszczając do zboru) mniej więcej raz w miesiącu. Przyjmowana jest ona pod postacią przaśnego chleba oraz wina lub soku z winogron.
Podczas trwania Wieczerzy, chleb jest łamany na mniejsze kawałki, który rozdawany jest osobom przystępującym do wieczerzy. Razem z nim podawane są kieliszki z winem, jednak że w uzasadnionych sytuacjach, mogą być wypełnione sokiem z winogron.
Zasadniczą kwestią jest przyjmowanie obu materii.
Ma to swoje odzwierciedlenie w następujących fragmentach Biblii:
  • A gdy oni jedli, wziął Jezus chleb i pobłogosławił, łamał i dawał uczniom, i rzekł: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje (Mateusza 26:26).
  • A podziękowawszy, złamał i rzekł: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje za was wydane; to czyńcie na pamiątkę moją. Podobnie i kielich po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich to nowe przymierze we krwi mojej; to czyńcie, ilekroć pić będziecie, na pamiątkę moją. Albowiem, ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć Pańską zwiastujecie, aż przyjdzie (Pierwszy list do Koryntian 11:24-26).

Stół na którym się to wszystko znajduje, jest stawiany obok miejsca, z którego przemawia Pastor.


Kolejna kwestia: Ślub.
Przewodni cytat z Biblii brzmi następująco: I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i połączy się z żoną swoją, i będą ci dwoje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, ale jedno ciało. Co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza (Ewangelia Mateusza 19:6).
Ciekawostką jest odradzenie Zielonoświątkowcom aby ci brali ślub z osobą niewierzącą. Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością a albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością? (2 List do Koryntian 6:14).
Czyli jeśli wpadnie wam w oko ktoś kto jest Zielonoświątkowcem – a wy jesteście ateistami czy agnostykami – nie łudźcie się, nie macie szans ;)
Natomiast rozwód jest – o dziwo – dopuszczalny ale tylko w dwóch przypadkach:
  • Gdy porzuciłeś małżonkę z powodu jej cudzołóstwa (Ewangelia Mateusza 5:32 oraz 19:9).
  • Gdy małżonka cię porzuciła (1 List do Koryntian 7:11).
Jak można zauważyć, w obu przypadkach zupełnym „przypadkiem” winowajcą może być tylko kobieta.
A co z kolejnymi ślubami, jak poprzedni „nie wypalił”? Dopuszcza się taką możliwość, w formie mniejszegoa, jednakże, pod warunkiem, gdy powodem rozejścia się małżonków była rozpusta któregoś z nich kobiety lub jeśli w przypadku ślubu z osobą niewierzącą, to właśnie ów „innowierca” wykaże się „inicjatywą”. Te same warunki są stawiane również wobec osób które rozstały się z małżonkiem z powodów zgoła odmiennych. Aniżeli te wspomniane. Warunek jest jeden: rozwód musiał nastąpić koniecznie przed ich „przechrzczeniem” się na Zielonoświątkowca.


Trochę się rozpisałem, a uwierzcie, że tego jest o wiele, wiele więcej. Sami zobaczcie:

To co napisałem, nie jest nawet połową z „Praktyki”…. Jak ktoś ciekawy dalszej lektury, to zapraszam na stronę Leszczyńskiego zboru, z którego czerpałem informacje ;)
Nie wspominając jeszcze o informacjach od „szefostwa” tego protestanckiego Kościoła.


P.S. Już miałem kończyć, gdy sobie przypomniałem, że zapomniałem (tak, wiem, fajna gra słów :D) opisać czym jest Chrzest w Duchu Świętym.
Z czasów jak chodziłem na nabożeństwa tego odłamu chrześcijaństwa, pamiętam, iż ten chrzest sprawia, że porzucasz swoje dotychczasowe życie, rodząc się na nowo.
Dość szczegółowo opisuje te kwestię ta stronka: https://www.gotquestions.org/Polski/chrzest-Duchu-Swietym.html – wybaczcie takie „na odwal się” odesłanie do innej strony, jednak jak wspomniałem wyżej, podając screeny tych zakładek tematycznych ze stron Zielonoświątkowców, tych informacji jest cała masa, a ten tekst, ma być standardowym wpisem na blogu, a nie doktoratem z religioznawstwa :D


1Bo tak właściwie nazywa się ten odłam chrześcijaństwa.
2A przypomnieć trzeba, że rasizm w USA był powszechny jeszcze po II Wojnie Światowej.
3Wyznanie wiary Kościoła Zielonoświątkowego w Polsce [w:] Oficjalna strona Kościoła Zielonoświątkowego w RP. www.kz.pl [dostęp: 2016-07-02]
4Nie mylić z wojującymi gimbo-ateistami.
5Te i kolejne cytaty biblijne będą podawane za Biblią Warszawską. Link: http://biblia-online.pl/Biblia/Warszawska
6Większość z informacji które tu podaję, są oparte na tym co pamiętam z ich nabożeństw albo z ich strony internetowej: www.kzleszno.pl

Niepoprawny #98 - Fatima, było i ni ma, podróże astralne, Kapusta i inni...

czwartek, 11 maja 2017

Moja przygoda z internetowymi randkami

Siema, chyba każdy miał okazję mieć swoim życiu, chociaż przez chwilę internetowego znajomego. Sam obecnie mam nadal stały kontakt z kilkoma takimi osobami. W tym wpisie, nie będę się rozpisywał o tego typu znajomościach, zwłaszcza, że ten wpis widnieje właśnie na blogu jednego z moich "e-znajomych" ;) (Za co Niepoprawnemu chciałbym niniejszym podziękować, że mi to umożliwił)

Sposobów na poznanie takich ludzi jest wiele, czat, portale randkowe, grupy dyskusyjne na IRC lub fejsie czy losowanie ludzi na GG (tak BTW - ktoś z tego jeszcze korzysta :D? Ja sam dobry rok temu dostałem maila, że skasowano tam moje konto, bo nie logowałem się na nie przez zbyt długi czas ;)).

W tym wpisie chciałbym się skupić na wspomnianych portalach randkowych, ze szczególnych uwzględnieniem pewnego konkretnego serwisu, będącego jednym z najbardziej rozpoznawalnych, a którego nazwa jest tożsama z pewnym uczuciem którym możemy darzyć osobę, której ufamy. 

Miałem tam konto dosyć długo bo - mniej więcej - od wakacji 2006 do Wielkanocy 2012 roku. Łącznie jakieś 6 lat, zaś pośrodku złapało się kilka krótkich przerw, które sumarycznie trwały jakoś pół roku. Czemu o tym piszę? Otóż, kobiety które próbowałem tam poznać, potrafiły mnie momentami przyprawić o utratę wiary w ludzkość. Gdybym miał streścić w jednym zdaniu wszystkie przedstawicielki płci pięknej, jakie miałem okazję tam poznać, to wykorzystałbym cytat, będący jednym z tzw. "klasyków internetu":


To, że niektóre osoby w ogóle mi nie odpisywały, w pełni rozumiem, bo mogły uznać, że "źle mi z oczu patrzy", czy z jakiegokolwiek innego powodu uznać, że nie jestem wart ich uwagi. O to się nie czepiam. Przejdę więc do moich przygód z białogłowami które zdecydowały się mi odpisać, racząc mnie tą (wątpliwą - jak się zawsze później okazywało) przyjemnością poznania ich. 

Tu pozwólcie mi na małą dygresję. Na każdym profilu w ramach tego portalu, jest mała tabelka w której możesz opisać czego szukasz (np. tylko przyjaźni, trwałego związku, czy jedynie poruchać), jakiego jesteś wyznania, jaki masz kolor oczu, jakiej muzyki słuchasz, czym się interesujesz itp. Jest też jedna rubryka która pozwala na swobodną wypowiedź, w ramach której można napisać co ci się żywnie podoba. Ja w swoim profilu, z rzeczy które będą IMHO istotne dla tego wpisu, zaznaczyłem w metryczce od wyznania "inne" (jako, że deklaruje się jako Agnostyk), uprzedzając, że jeśli dana osoba jest strasznie religijna, i uważa swoją wiarę, za rzecz istotniejszą od pozostałych aspektów swojego życia, to nie ma sensu byśmy tracili na siebie swój czas. Natomiast w rubryce na niczym nie skrępowany opis samego siebie, napisałem m.in. że gardę hipokrytami, nie trawię poprawności politycznej (co wiąże się z tym, że mam dość "ekspresyjny" sposób wyrażania się, którego najbardziej zauważalną cechą dla wielu osób jest częste klniecie). Wszystko okraszone jedną ze standardowych fotek jakie miałem w zwyczaju wrzucać na Naszą Klasę (nie żebym uważał was za idiotów, ale przypominam, że 2006, gdy zakładałem ów konto randkowe, nasz lokalny klon fejsa miał się całkiem dobrze :)) czy na fejsa (którego założyłem kilka lat później). 

Jeśli jakaś istota raczyła już mi odpisać, to często zdarzało, że chyba spojrzała jedynie na moje zdjęcie oraz wiek, pomyślała "spoko luz, może być" i napisała. Kilka razy zdarzyła się dziewczyna która żarliwością swojej wiary mogła by zawstydzić niejednego Świadka Jehowy, a potem mi się niesłusznie obrywało, że jestem wojującym ateistą, komunistą, masonem, iluminatą, rowerzystą, wegetarianem czy innym studentem prawa. A wystarczyło przeczytać mój profil.
Zrozumiałbym jeszcze, gdybym się na nim rozpisał, jakbym co najmniej pisał obszerną autobiografię, jednak wspomniany swobodny opis samego siebie był mniej więcej na długość pierwszych trzech akapitów. 

Do dzisiaj pamiętam jedną dziewczynę, która otwarcie mi powiedziała, że tylko ślub kościelny, ochrzcić dziecko, cisnąć na komunie i bierzmowanie a potem mu pozwolić wybrać religię. Ponieważ "a nóż widelec by chciał zacząć chodzić do Kościoła"....
Więc ja jej podaje taki przykład, czy jeśli by chciała odwiedzić Hare Kryszna, Zielonoświątkowców, Świadków Jehowy czy innych Mormonów, to czy by się oburzyła, gdyby kazali się jej "na dzień dobry" ochrzcić w ich wierze? Przyznała mi rację, więc ja jej zadałem oczywiste pytanie, dlatego w takim razie, chce ochrzcić swoje ewentualne dziecko, zanim wybierze swoją religie? W odpowiedzi, dała mi do zrozumienia, że "mam spierdalać". Ot, klasyczny przykład robienia z logiki swojej dziwki. 

Pół biedy, jeśli taka dziewczyna odpisała w jakimś rozsądnym czasie (jeszcze gdy jeszcze miałem tam konto, normą było odpisywanie w przeciągu od 2 tygodni do miesiąca), lecz zdarzyła mi się jedna persona, która, żeby mi odpisać potrzebowała grubo ponad rok czasu. I odezwała się jakby nigdy nic. Nie żebym robił "z igieł widły" ale, serwis który opisuje jest portalem płatnym, i jeśli miała taki zapłon, to ciekawi mnie jaki był sens opłacać przez nią konto? Bo nawet jeśli opłaciła na rok z góry, a nie płatnością stałą, to i tak szkoda hajsu, skoro zamierza się odpisywać z takim opóźnieniem. 

Ciekawie robiło się też, jeżeli po dłuższej rozmowie, decydowaliśmy się przejść na rozmowy np. przez telefon. Zdarzało się, że jedna dziewczyna potrafiła nie odzywać się do mnie przez miesiąc, a gdy do mnie zadzwoniła po tym czasie, gdy akurat byłem na papierosie to nagle, że mam ją wielce w dupie. Ot sztampowy przykład "babskiej logiki" (bez urazy dla normalnych kobiet). 

Niektóre dziewczyny same nie wiedziały czy chcą bolca, kumpla, romansu, czy cholera czego tam jeszcze by sobie nie wymyśliły. Zwyczajnie nie umiały się zdecydować, co (IMHO) sugerowała, że narzekały na brak tego pierwszego.... I wiem, że dużo tutaj marudzenia i biadolenia, jednak przyznam, że głównie w tym celu powstał ten spis.

Wspomnę tutaj w ramach dygresji, że często trafiałem na dziewczyny które swoim opisem jawnie sugerowały, że szukają "sponsora".

Tak podsumowując - mała wisienka na torcie. Od razu zaznaczam, mam świadomość że ona może też na swój sposób źle świadczyć o mnie. Przez te wszystkie lata, jakikolwiek stały kontakt, nawet jeśli trwał on ledwie kilka tygodni, miałem z..... pięcioma dziewczynami. Może to ja coś zjebałem, albo dziewczyny które miały tam konto miały zawyżone ego lub wymagania.

I to właściwie na tyle. Jeśli byście chcieli bym o czymś jeszcze wspomniał, to piszcie a jeśli będę coś na dany temat pamiętał, wtedy o tym wspomnę ;)