poniedziałek, 28 października 2013

Spisek, wszędzie widzę spisek!

Ludzie tak jakoś mają, że jak nie potrafią czegoś wyjaśnić, zrozumieć, to wymyślą sobie powody i ubiorą to w koncept. Tak powstawały i powstają religie; tak tworzy się też hipotezy naukowe, które następnie się sprawdza. O ile w przypadku nauki nie mamy problemu, to religia jest już dość specyficznym tworem. Ale nie o tym chciałem.

Idąc dalej tropem specyficznych koncepcji, dochodzimy do sytuacji, gdy jakieś wydarzenie zostaje w prosty sposób wyjaśnione. Naukowo albo logicznie. I o ile nie jest to zdarzenie o wartości politycznej, to wszystko się kończy. Natomiast jak okazuje się, że na oficjalnej wersji wydarzeń nie da się nic ugrać, a jest powiązana politycznie, to trzeba ją zakwestionować i dodać kolejny wymiar...albo dziesięć.

Tak się rodzą teorie spiskowe, które w dobie internetu przeżywają renesans. Pierwsze fale teorii spiskowych miały miejsce podczas szpiegowskiej, zimnej wojny (może wcześniej...jak wiecie o czymś, to chcę to wiedzieć od Was). Wtedy nawet najmniejsza plotka z obozu 'wroga', która dotarła do polityków, stanowiła podstawy do działań sił specjalnych, reakcji politycznych i uruchamiania całej machiny rządowej. Przykłady można mnożyć, ale rzucę Wam wyzwanie i zachęcę do własnych poszukiwań. Chcę się skupić na obecnych mechanizmach.

Dziś mamy kilka dominujących trendów w teoriach spiskowych. Na potrzeby krótkiej oceny podzielę je na kilka kategorii. To kategorie całkowicie subiektywne, ale nie twarde.

PRAWDZIWKI - uważają, że każdy rząd coś ukrywa, ma ukryty cel i dąży do władzy absolutnej nad obywatelami. Co jest irytujące w tej grupie? Kwestionują retorykę strachu i terroru, którą rządy wykorzystują do sprawowania kontroli i odbierania swobód, wolności. To fakt. Ale sami jej używają! Jak inaczej zrozumieć krzyki: "Jak się nie obudzicie to będziecie niewolnikami". Prawdziwki są bardzo agresywni w swoich przekazach. Niby zachęcają do własnych badań i poszukiwań, ale odnoszę wrażenie, że bardziej cenią sobie własne opinie niż dyskusję. To oni forsują teorie tajnych stowarzyszeń, Iluminatów, Masonów i Bilderbergów. Doskonałym przykładem agresywnego prawdziwka zapatrzonego we własne teorie jest Alex Jones.

CZAROWNICY - ci ludzie wszędzie widzą kosmitów rządzących zza kulis, w czwartym, piątym i jedenastym wymiarze rzeczywistości. Czują też, że wszystko co się dzieje jest spiskiem mistycznym, duchowym. Często podciągają swoje teorie pod mistycyzm transcendentalny, reinkarnację, koncepcje Dänikenowskie i wszystkie możliwe 'duchem natchnione' koncepcje. Są oni stosunkowo niegroźni i mało agresywni. Myślę, że dlatego, ze ich pomysły są tak niewiarygodne i fantastyczne, że gdyby dołożyli do tego nacisk, to nikt by ich nie słuchał.

HISTERYCY - szukają dziur w źródłach historycznych i zapełniają je swoimi pomysłami. Często czerpią z dorobku pozostałych teoretyków i jedynie spekulują i namawiają do własnych poszukiwań. Biorąc pod uwagę, że historia per se, nie jest nauką ścisłą, to ich dość lubię. Nie dlatego, że mają fajne pomysły, ale dlatego, że pokazują gdzie historia się nie klei. Czasem dokładają do swoich teorii to, co wysnują prawdziwki odnośnie tajnych stowarzyszeń.

FUTUROPACI - to grupa, która zawsze w rozwoju technicznym widzi zagrożenie. Nie jest istotne o jakiej technologii mówimy, ta grupa zawsze będzie widziała w niej źródło zagłady rodzaju ludzkiego. Internet jest formą prania mózgu, implanty formą kontroli, biotechnologia to jedynie nowe wirusy, a nanotechnologia i badania nad genotypem to koniec ludzkości. Fajnie, ze pokazują złe strony, nie mam nic do tego. Wiem, że każda technologia może być wykorzystana do złych albo dobrych uczynków, ale oni po prostu przeginają...

i ostatnia grupa...

NADPRZEWODNICY - ich lubię najbardziej. Są nauczycielami. Niczego nie uznają za prawdę objawioną i chcą, żeby każdy szukał prawdy sam. Pokazują jak działa człowiek, co w nas jest chujowe i pokazują dlaczego. Często wskazują na wady systemów sprawowania władzy czy systemy ekonomiczne. Czerpią z wszystkich powyższych grup, filozofii i naukowych odkryć, zwłaszcza z zakresu fizyki kwantowej i teorii strun. Mają swoje odchyły w stronę ezoteryki i mistycyzmu, dlatego czasem mylę ich z Czarownikami. Mimo to uważam, że oni, o ile się ich dobrze zidentyfikuje, mają najwięcej do przekazania.

Czy wierzę w teorie spiskowe? Uważam, że warto się z nimi zapoznawać i samemu szukać. Wkurwiają mnie ludzie, którzy kupują wszystko z dobrodziejstwem inwentarza. Jeśli widzę, że coś jest na rzeczy w kwestii dzisiejszego układu geopolitycznego i nie podoba mi się dążenie do władzy niewielu and światem, to nie kupuję do tego od razu historii o kosmitach i jaszczuro-ludziach z piątego wymiaru.

Czasem jak oglądam filmy sprzed kilku lat odnośnie różnych prognoz, to widzę, że jest tam sporo prawdy. Czasem przewidywania spiskowców się sprawdzają. Częściej nie.
Nie odrzucam, ani nie szkaluje nikogo z nich, bo czasem, sam mam swoje, szczególne teorie na rzeczywistość i to jest normalne. Przynajmniej dla samodzielnie myślących ludzi.

Czytajcie i oglądajcie zatem wszystko co ma w sobie słowo 'spisek' tylko nie dajcie się złapać i myślcie, myślcie, myślcie. Potem szukajcie źródeł i weryfikujcie wszystko co Was interesuje.

Najważniejsze co można wyciągnąć z teorii spiskowych, to nauka krytycznego myślenia, kwestionowania zastanej rzeczywistości.

Nic tak nie raduje jak odkrycie prawdy albo zdemaskowanie wierutnej bzdury.
Nic tak nie nakręca do poszukiwań jak tajemnica.