sobota, 30 listopada 2013

Mały Wkurw No. 4

Witajcie w kolejnym odcinku moich małych irytacji, z których niektóre powodują, że jestem bardziej naładowany niż bateria w moim telefonie.

13. Tu się uwaliłem i tu będę spał.
Żeby nie pojawiły się zarzuty, że jestem neofitą, bo przestałem pić, od razu je utnę. Zdarzyło mi się kilka razy spać w komunikacji miejskiej. Były to jednak pojedyncze incydenty na przestrzeni lat, nie zasada. Zasadą było włączenie automatycznego pilota z ustawieniem DOM.
Tymczasem są ludzie, którzy z upodobaniem rozpierdalają swoje brudne dupska w autobusach i po prostu wiją sobie gniazdka. Nie mówię o autobusach nocnych. W nocnym wszyscy mają zwiększoną tolerancję na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu i na obecność osobników w stanie bardziej niż pijanym.
Ale jak wchodzę o godzinie 5:30 do dziennego autobusu i widzę rozwalonego na tylnych siedzeniach beja, to nie mogę...
Co mnie jeszcze bardziej wkurwia od tego, że taki menel sie uwalił? To, że ludzie to ignorują, z powodu tego, że się najebał i usnął przyznają mu dziwny immunitet. "Niech śpi".
Dla mnie jedyną prawidłową reakcją na takiego beja jest podejście do niego, zajebanie mu kopa i wytłumaczenie, że to nie jest buduar w jego apartamencie i żeby się ogarnął albo spierdalał z autobusu. Nie zawsze tak robię. Przeważnie gdy mam do czynienia z kimś, kto w momentach przebudzenia ma furię w oczach po prostu nie ryzykuję. Wszyscy wiedzą, że z takimi ludźmi rozmową się nie dojdzie do konsensusu, a jadę przecież do pracy. Jeśli natomiast nie jadę do pracy i jakimś cudem jestem w autobusie wczesnym rankiem, to nie odpuszczam...potrafię albo stanowczo wyrazić swój sprzeciw i wezwać najebanego obywatela do poszanowania innych pasażerów, albo w bardziej subtelny sposób zasugerować mu, że zajmuje zbyt dużo miejsca. "Przepraszam Pana, ale chciałem tutaj usiąść", a że jestem dość dużym facetem, musi się pijak zwinąć na siedzeniu. Tak czy inaczej mnie to wkurwia...

14. Farmazony i bajkopisarze
Wszyscy znamy tych gości i te panienki. W większości przypadków stanowią znakomitą rozrywkę w towarzystwie.
Oni wszędzie byli, wszystko robili i nic ich nie dziwi. Dodatkowo na poczekaniu wymyślają niesamowite historie, fantastyczne epizody ich życia i wplatają to swój nudny i normalny życiorys. To jest tak samo wkurwiające jak żenujące. Do pewnego momentu jest to zabawne i stanowi niezłą rozrywkę, ale w sytuacji gdy ci ludzie zaczynają domagać się specjalnego traktowania ze względu na ich wymyślone zasługi - zasługują na bliski kontakt z psychiatrą albo ze ścianą. Najlepiej ze znaczną prędkością.
Jeśli macie takich znajomych to mam dla Was zabawę.
Załóżcie nowego maila, który będzie wyglądał jakby był mailem dużej firmy. Wyślijcie do tych farmazonów ofertę pracy opartą o ich historię. Coś w stylu:

"Znaleźliśmy Pana/Pani referencje on-line i ze względu na Pana/Pani ogromne doświadczenie w obszarze [tutaj wpiszcie jeden z ich farmazonów] chcielibyśmy Pana/Panią zatrudnić w naszej firmie. Prosimy o przesłanie CV, Listu Motywacyjnego oraz potwierdzenia w formie skanów dokumentów Pana/Pani referencji.
Dodamy, że oferujemy bardzo wysokie wynagrodzenie oraz korzystne warunki świadczenia pracy.
Z niecierpliwością oczekujemy na odpowiedź.
Z poważaniem
XXXXXXXXXX
Specjalista do Spraw HR
Firma XXX SA"

Gwarantuje, że nie dostaniecie żadnej odpowiedzi, ale to, że biją się o niego różne firmy będzie kolejnym powodem do pierdolenia głupot...i momentalnie dodadzą od siebie ze proponują im z 10,000 złotych na rękę, ale to nie dla nich. Wtedy zapytajcie o firmę. Pewnie powiedzą prawdę, podadzą firmę wymyśloną przez Was. Wtedy przyznajcie się, że to Wy spreparowaliście tego maila i że to ściema...ich mina bezcenna. Nie przestaną ściemniać, ale może przestaną Was tak wkurwiać...mnie wkurwiają organicznie...


Na dziś to tyle. Wybieram się dziś na konwencję tatuażu na stadionie Legii, więc pojawią się zdjęcia i komentarz do wydarzenia. Nie gwarantuję, że jutro, ale w poniedziałek na pewno.

Miłego weekendu bez wkurwu...