czwartek, 23 stycznia 2014

Death is my companion...czy jakoś tak...

Dziś chcę poruszyć temat poważny i bardzo delikatny. Chciałbym podzielić się z Wami moim poglądem na śmierć. Nie na taką zwykła, która na nas wszystkich oczekuje, ale taką inną, dość specyficzną. Pojedziemy zatem po kolei.

Aborcja

Jeżeli chcemy mówić o śmierci, to musimy zacząć od tego, kiedy zaczyna się życie. Bo dyskusja między wieloma opcjami politycznymi i religijnymi trwa, a tak naprawdę przecież nie chodzi o racje polityczne tylko o fakty.

Jeśli sięgniemy do najbardziej podstawowej definicji życia, to znajdziemy tam, że najważniejszą cechą życia jest wymiana energii i materii między organizmem a jego otoczeniem, oraz zdolność do replikacji.
Jeśli jednak zatrzymamy się na tej definicji, to okaże się, że każda komórka organiczna jest żywa. Dlatego taka definicja nie jest zbyt przydatna do rozważania kiedy zaczyna się życie człowieka.
Dlatego tutaj mozemy posłużyć się zbiorem warunków Gántiego, jako podstawy rozważań. Te warunki to:

Cechy konieczne by dany obiekt uznać za żywy

  • jest wyodrębniony ze świata zewnętrznego
  • posiada metabolizm
  • jest wewnętrznie stabilny, innymi słowy cechuje go homeostaza
  • posiada podsystem przechowywania i przetwarzania informacji, użyteczny dla reszty systemu
  • procesy wewnątrz systemu żywego są regulowane

Cechy potencjalne
Cechy które nie są konieczne by system uznać za żywy, ale konieczne by zachodził proces życia na większą skalę

  • obiekt żywy musi mieć zdolność do wzrostu i rozmnażania
  • w replikacji musi zachodzić zmienność (warunek ewolucji)
  • obiekt musi być śmiertelny.

Cechy konieczne definiują organizm żywy jako autonomiczną strukturę, cechy potencjalne zaś odpowiadają redukcjonistycznej definicji życia, dotyczą więc procesu życia. (za: Wikipedia. Hasło: życie).

Zatem jeśli oprzemy się na tej definicji to kiedy zaczyna się życie w macicy kobiety?

Spełnienie warunku wyodrębnienia organizmu następuje między 6 a 8 tygodniem ciąży. Wtedy to zarodek staje sie płodem. W trzecim miesiącu zaczyna działać system nerwowy. I to jest moment, który większość ustawodawców uznaje za graniczny. I ja uważam to za poprawne rozumowanie. Dopóki zarodek czy płód nie ma funkcjonującego systemu nerwowego, nie odczuwa. Niczego. Ani bólu, ani żadnych innych czynników.

Przeciwnicy aborcji krzyczą, że życie zaczyna się od momentu poczęcia, albo nawet wcześniej. Lubię wtedy zapytać czy według nich każda kobieta to masowy i seryjny morderca, a każdy facet, który chociaż raz się masturbował to ludobójca. Jak z poglądami tłumu wejdziesz na poziom jednostkowy to szybko im miny rzedną...

Zabójstwo

Pozbawienie kogokolwiek życia wbrew jego woli uważam za moralnie i etycznie naganne. Niezależnie od okoliczności.
Zaraz powiecie: No dobra, ale jak ktoś Ci zagraża, albo Twoim bliskim i jedynym sposobem na obronę jest zabicie go? 
Moja odpowiedź brzmi: To, że coś jest konieczne, wymuszone przez okoliczności lub w inny sposób umotywowane, nie zmienia faktu, że z mojego punktu widzenia to działanie nieetyczne i niezgodne z tym co uznaję za moralność.
Bo to, że zabije kogoś w obronie koniecznej nie zmienia faktu, że kogoś zabiłem. Wbrew jego woli. I raczej nie znajdę żadnego pokrzepienia i zatarcia tego faktu w jakichkolwiek tłumaczeniach.
Nie jestem pacyfistą, ale uważam, że zawsze jest inne rozwiązanie, inna opcja niż pozbawianie życia kogoś kto nam zagraża. Zabicie kogoś nam zagrażającego jest może nie łatwe, ale jedyne co musisz zrobić, żeby tego dokonać to puścić nerwy. Zagrożony organizm zacznie Ci pomagać i będzie łatwiej. Ale zabójstwo w obronie to popuszczenie nerwów, ulegasz wtedy instynktowi i nie uważam, że to najlepsze co możesz zrobić.
Oczywiście nie stanąłem jeszcze przed realną sytuacja zagrożenia życia i nie musiałem podejmować takiej decyzji względem nikogo. Zatem nie wiem jak to jest i jak bym zareagował czy czuł sie po fakcie. Tę kwestię zostawiam póki co nierozstrzygniętą i mam nadzieję, że taką zostanie...

Kara śmierci

Gdy ktoś stanowi zagrożenie dla społeczeństwa, popełnił rzeczy okropne i niewybaczalne to społeczeństwa podnoszą od razu kwestię kary śmierci. Tylko komu taka kara ma pomóc? Czy rodziny ofiar uzyskają pokrzepienie straty? Jeśli są żądni zemsty to pewnie na chwilę tak. Czy dzięki temu społeczeństwo oczyści się z zatruwających je jednostek? Pewnie tak, tylko czy nie dojdzie do eskalacji?
Mam problem z koncepcją kary śmierci. Bo z jednej strony jak czytam, o co poniektórych, to z całego serca życzę im stryczka. Z drugiej strony jednak nie zgadzam się na pozbawianie kogokolwiek życia wbrew jego woli.
Pomijam w tym momencie niedoskonałości wymiarów sprawiedliwości, które wielokrotnie, działając pod presją lub ograniczonymi środkami, zasądzały karę śmierci wobec osób niewinnych lub przynajmniej nie winnych przestępstw, za które grozi kara śmierci.
Nie ma złotego środka w tej dyskusji. Ja najchętniej widziałbym, postawioną takiemu typkowi alternatywę: Albo do końca życia będziesz zapierdalał w zamkniętym obozie pracy na utrzymanie swoje, a wszystko co będzie nadwyżką oddasz rodzinom ofiar (nie wchodzę w detale co taki typ mógłby robić, żeby sprostać tym warunkom...może kiedyś to rozwinę); albo kula w łeb. Wybór należy wtedy do niego i jeśli wybierze kulę to będzie jego wola. Trochę taki kalambur intelektualny, ale muszę sobie jakoś to wykombinować, bo naprawdę, co poniektórych bym powywieszał...

Eutanazja

Jeżeli miałbym egzystować jak roślina bez szansy na świadomość, to proszę o wyłączenie aparatury. Serio. Zawsze gdy będę zdolny do wyrażenia lub dokonania wyborów w swoim życiu - chcę żyć. Gdy stracę tę możliwość, to równie dobrze mogłoby mnie nie być. I najzupełniej rozumiem ludzi, którzy proszą o skrócenie ich życia. Nie zawsze rozumiem ich powody, nie wiem co czują i dlaczego chcą odejść, ale to rozumiem i nie potrafię im odebrać tej decyzji. Bo jeśli nie mogę być panem własnego życia, to kto ma nim być?

Samobójstwo

Z jednej strony mamy pogląd, że samobój to postawa tchórza, kogoś kto ucieka od problemów w najłatwiejszy sposób.  Z drugiej strony mówi się, że do samobójstwa trzeba mieć jednak jaja na miejscu.
Ja uważam, że ludzie, którzy popełniają samobójstwa to po prostu głupki i tyle...ale ich już nie ma więc nie będę strzępił języka.
Jeśli chodzi o tych co próbowali i się nie udało...sorki, ale to oznacza, ze jesteście głupkami i w dodatku jedną rzecz, która mieliście szansę zrobić dobrze, tez spieprzyliście.
Czasem się zastanawiam ilu spośród "próbujących" sie zabija. Bo na pewno jak chcesz to zrobić na 100%, to zrobisz to dobrze. Tylko tym co są niepewni się nie udaje...a czasem niechcący udaje...
Ale to tylko moja opinia...

To oczywiście nie wyczerpuje tematu i jestem tego świadomy. Niejeden wieczór przegadałem na ten temat i pewnie nie jeden jeszcze przegadam. Nie twierdze też, że w obliczu zmian, które są siłą napędową mojego życia nie zmienię poglądu na którąkolwiek z powyższych spraw. Na pewno mogę obiecać, że gdy tak się stanie i nadal będę pisał, to się tym podzielę :)

Czekam na propozycje od Was. 

Instrukcję co zrobić, żebym napisał coś na temat, który Was interesuje znajdziecie TUTAJ.