czwartek, 3 kwietnia 2014

Ateizm=Terroryzm

Oczywiście musiałem poruszyć ten temat J

Król Arabii Saudyjskiej Abdullah stwierdził, że każdy, kto jest ateistą jest także występującym przeciwko religii muzułmańskiej, która jest fundamentem rządów dynastii Saudów, terrorystą. Za terroryzm w tym kraju grozi 30 lat więzienia. Żeby było śmieszniej i straszniej, to do ateizmu można nawoływać w dowolnej formie i oznacza to terroryzm.

Chciałbym się na chwile zatrzymać przy samym królu-ciulu.

Otóż na zdjęciu do artykułu (pochodzącego z agencji Reuters), wyraźnie widzimy cztery rzeczy, które mogą być przesłanką do wskazania, że sam król propaguje dalekie od religijnego fundamentalizmu zachowania.


Po pierwsze stary pryk nosi okulary. Czyli kwestionuje wolę Allaha, która sprawiła, że źle widzi.

Po drugie – komputer na jego biurku wskazuje, że korzysta z dobrodziejstw całych pokoleń naukowców i wynalazców. Można się spierać czy wynalazki nie są zgodne z wolą Boga, ale jeśli korzysta z Windowsów, to wspiera ateistycznego miliardera.

Po trzecie – zegarek. To już to, że Allah mu pokazuje, że jest rano lub, że się ściemnia nie wystarcza?

Po czwarte, najważniejsze. Ten typ oddycha przy pomocy aparatu tlenowego (rurki w nosie). Czyli nie chce do swojego Boga. Korzysta ze zdobyczy świeckiej nauki i technologii, żeby nie spotkać się za szybko ze swoim stwórcą.

No dobra, trochę to ponaciągałem, ale co do zasady to mi to siąpi niezłą hipokryzją. Jak ktoś, kto mówi o całkowitym zakazie krytykowania jednej z niewielu religii, które stawiają ciągły opór rozwojowi technicznemu, może jednocześnie korzystać z tworów myśli naukowej, która mimo wszystkich wyjątków, jest ateistyczna. Bo naukowiec może personalnie wierzyć w Boga. Ba nawet może dziękować bogu za udany eksperyment czy odkrycie. Ale nigdy nie może wziąć pod uwagę istnienia Boga w pracy naukowej. Nie może wziąć woli Boga, jako zmiennej środowiskowej w eksperymencie.

Czyli ktoś, kto staje w obronie wiary przy pomocy aparatu państwowego ma w dupie wolę Boga i jego rzekomy wpływ na życie ludzi i korzystając z wytworów ateistycznej myśli ucieka przed wyrokami Allaha.

Ta przerysowana krytyka ma w sobie pewną regularność w zakresie pojmowania tego, co muszą robić wierni w każdej religii. Otóż wszyscy, którzy w jakikolwiek sposób zostali umocowani w hierarchii religijnej, czyli są kapłanami albo zwierzchnikami jakiegoś odłamu religijnego, nie podlegają zasadom, które stanowią. I Islam nie jest wyjątkiem! Katolicy mogą zarabiać na filmach porno, ale wiernym nie wolno im ich oglądać; kościół może podstępami i kłamstwami okradać dowolny byt instytucjonalny czy osobę prywatną, ale wierni muszą być prawdomówni i niekradnący; kler może obrażać i znieważać ludzi niewierzących czy wierzących w coś innego niż oni, ale jak ktoś skrytykuje ich dogmaty czy praktyki, to mają paragraf 196 i tuby na ambonie żeby rozprawić się z heretykiem i diabelskim nasieniem. NO i oczywiście nie mają problemów z łamaniem żadnego z kościelnych czy religijnych przykazań.

Idę o zakład, że kościół katolicki z radością przyjąłby takie przepisy, oczywiście, jeśli oprócz tego w perspektywie, przywrócono by karę ukrzyżowania za apostazję i palenie na stosie za herezję. A herezja to wszystko, co jest sprzeczne z tym, co sobie wymyśli aktualnie panujący Papa Vaticano.


OFFTOP


Mam do Was pytanie za milion punktów. Chciałbym rozpocząć publiczne czytanie, tu na blogu, jednej ze świętych ksiąg. Pomysł mam taki, że wezmę Biblie lub Koran i fragment po fragmencie go przeczytam i skomentuje. Pytanie jest następujące: Co powinienem wziąć jako pierwsze na tapetę? Biblia czy Koran. Oczywiście mówię tylko o głównych księgach, nie wymagajcie, żebym od razu analizował też Hadisy czy apokryfy i katechizm. Natomiast jest to bardzo ważne, bo chce zacząć to robić już od najbliższej niedzieli i zamienić to, w co tygodniowy cykl Szkółki Niedzielnej J

Zatem czekam na Wasze opinie i jeśli się nie wypowiecie, to sam wybiorę J


Tymczasem wracam do leniuchowania i oglądania jakichś głupot…Amen!