poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Hipokryzja radykałów

Rozbawił mnie, ale nie zdziwił news o hipokryzji szefa Ku Klux Klanu. To, że przywódcy radykalnych i ksenofobicznych organizacji, którzy najgłośniej krzyczą są w pewnym momencie łapani na tym, że robią to, co potępiają albo coś, co powoduje, że ich wiarygodność i integralność okazuje się równie silna, co ich wierzenia i poglądy. Weźmy przykłady Teda Haggarda czy Jimmy’ego Swaggarta, którzy grzmieli z ołtarzy swoich kościołów a po cichu robili dokładnie to, za co gnoili sowich wyznawców.
Jak to jest, że gdy zagłębimy się w dowolną pozycję władzy, to okazuje się, że Ci, co najgłośniej krzyczą najczęściej próbują w ten sposób ukryć swoje czyny.

Wspominany szef Ku Klux Klanu, Frazier Glenn Miller, nie dość, że uprawiał seks z mężczyzną to jeszcze czarnoskórym. Dla przypomnienia, to jest ten koleś, który zaatakował Centrum Społeczności Żydowskiej w Kansas, podczas którego zginęły trzy osoby. Wspomniany akt z czarnoskórym naganiaczem utrwaliło na taśmie FBI i dzięki temu nakłonił Millera do współpracy.

Przykłady można mnożyć w nieskończoność także na naszym podwórku. Hipokryzja wydaje się rosnąć proporcjonalnie do zajadłości głoszonych tez.

Mam niejasne przeczucie, że rację ma Joe Rogan, który powiedział, że homofobami są faceci, którzy skrycie podejrzewają, że kutasy są bardzo smaczne.

Posiadam swoją teorię na tego typu postawy i się nią z Wami podzielę. Odejdę jednak od homoseksualizmu i homofobii w nieco inne rejony.

Weźmy tak zwany machoizm. Jest to nadal dość silny trend wśród mężczyzn, że żeby być prawdziwym mężczyzną, trzeba mieć minimum 40 cm w bicepsie, wyciskać 100kg i zmieniać panienki jak rękawiczki. Moim zdaniem, ludzie, którzy myślą w ten sposób nie mają pewności, co do swojej wartości, jako mężczyźni. Nie czują się męscy. Dlatego dążą do prymitywnego i idiotycznego wzorca. Niszczą w ten sposób nie tylko swoje ciała (bo ideał trzeba osiągnąć szybko), ale też psychikę. Wynika to w dużej mierze z wpajanego na każdym kroku poczuciu winy za to, jacy się urodziliśmy i obawą przed byciem innym niż wszyscy. Nie rozwijamy samych siebie, swoich naturalnych zdolności, osobowości. Dążymy do wzorca i chcemy być wzorcem. Na drodze do tego ideału narastają przekonania o niższości ludzi innych niż ja i mój wzór. A zbudowana w tym duchu fizyczna przewaga jest niebezpiecznie blisko od radykalnego seksizmu i ksenofobii. Lubię powtarzać, że macho, to facet, który wszystkim i zawsze musi udowadniać, że nie jest ciotą.

Skoro zahaczyliśmy o ksenofobię. Jak myślicie, dlaczego naziści nienawidzili żydów? Po pierwsze, bo byli inni – to fakt. Mieli swoją odrębną kulturę, tradycję i kulturę. Po drugie – naziści, jako chrześcijanie i katolicy obwiniali żydów o zabicie Jezusa. Jednak w mojej opinii głównym czynnikiem powodującym nienawiść był strach. Strach przed tym, że żydzi mimo mniejszej liczebności wykazywali większą przedsiębiorczość, nieśli prym w nauce i zarządzali większą częścią niemieckiej bankowości. Naziści po prostu bali się, że żydzi są od nich lepsi. A, że byli inni…

Wiem, że powyższe tezy są tylko moim cząstkowym spojrzeniem na problem i wcale nie muszą być prawdą. Ba, mogą być sprzeczne z oficjalnymi badaniami i wykładniami. I oczywiście z Waszym zdaniem na ten temat.

Uważam jednak, że coś w tym jest. I jak bumerang wraca to, o czym już kilka razy pisałem. Jedną z podstawowych rzeczy, która dziś i w historii prowadziła do tragedii jest strach. Przywódcy przenoszą swój strach na obywateli; media propagują strach w imię politycznych i ekonomicznych interesów; religie bazując na strachu budują poczucie winy i konieczność odkupienia. Można długo wymieniać jak strach kontroluje dziś świadomość osobistą, polityczną i ekonomiczną na świecie. Boimy się wszystkiego i na tym opieramy swoje wybory i decyzje. Nie potrafimy dostrzec, że większość tych lęków to irracjonalne potworki spod łóżka, wtłoczone nam jak małym dzieciom przez ludzi i instytucje, które na naszym strachu zyskują.


Dlatego nie dziwi mnie, że radykalni przywódcy okazują się apoteozą tego, przeciwko czemu występują. Bo ich strach przed tym, na co krzyczą nakręca najbardziej i często szczerze. W pewnym momencie ten strach okazuje się prawdziwy, uzasadniony i tłumione popędy dają o sobie znać. Wtedy okazuje się, że szef KKK lubi seks z murzynami, a pastor atakujący homoseksualistów uwielbia ssać męskie członki.