piątek, 25 kwietnia 2014

Jaum al-dżuma: Biblia I

Zaczynam „drugim torem” czytanie Biblii. Przewrotnie, Koran czytam w niedzielę, a Biblię w piątek. Nie planowałem tego, ale się tak złożyło.

Miałem spory dylemat, którą wersję Biblii wybrać, ale zdecydowałem, że Biblia Tysiąclecia będzie lepsza.Nie trzeba dodatkowo tłumaczyć anachronizmów, których jest sporo w Biblii ks. Wujka.
Jak to się będzie odbywało?

Otóż będę jechał od początku tej knigi i po każdym wersie, czy też kilku, będę wstawiał swoje komentarze. Od razu zaznaczam, że nie będę wytykał zaprzeczeń, chyba, że wystąpią w tym samym rozdziale…czyli w sumie będę, o czym się za chwilę przekonacie. Posługiwał się będę polskimi tytułami ksiąg. Strona, z której biorę tekst Biblii [http://biblia.deon.pl/] zawiera komentarze, które będę się starał ignorować.

Zastrzegam także, że interpretuję i odczytuje teksty po swojemu. Taki jest cel tej publicznej lektury.
Czeka nas odczytanie 46 Ksiąg Starego Testamentu i 27 rozdziałów Nowego. Nie ma fizycznej możliwości „obrobienia” całej Księgi w jednym wpisie (sama Rodzaju ma 50 rozdziałów). Natomiast gwarantuję, ze rozrywki i pewnej dozy zdziwienia, zwłaszcza dla tych, którzy nigdy jeszcze nie czytali tej książki, będzie sporo.

To zaczynamy!

Księga Rodzaju Rdz 1

1 Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię.

To znaczy, kiedy? I gdzie był zanim był ten początek? Bo później chyba w niebie (zapamiętajcie to, bo się okazuje, że Bóg to mroczne, morskie stworzenie). I kto go stworzył, skąd się wziął. Bo skoro jest to opowieść o początku, to chyba nie może być tak, że nagle wyskakuje nam coś lub ktoś i nie tłumaczymy tego skąd się wziął.
No i ile stworzył tej ziemi? Trochę, całą? Dobra może powiedzą o tym później…

2 Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami.

Czyli wiemy już, że był bajzel na pustkowiu. Znaczy było pusto, ale coś tam się kotłowało…zaraz? To było pustkowie czy jednak nie było pustkowie? Bo jak ja sobie wyobrażam pustkowie to widzę w pizdu daleko płaską ziemię i PUSTKĘ. Żeby stwierdzić jakikolwiek nieporządek, czy jak piszą tutaj „bezład” to muszę coś tam mieć, co się nie układa, rozrabia czy jest po prostu rozpieprzone bez sensu na tym pustkowiu. Ale jak mam coś, to już nie jest pusto…
Aaaa…woda tam jest. Czyli to ona może się kotłuje i dlatego jest bezład. No i bardzo ciekawe jest to o tej ciemności. Fajne skojarzenia mam, że Duch Boży unosił się w ciemności (z ciemności pewnie wylazł, więc raczej nie przynosi to dobrych konotacji). Otóż wiem, że jest ciemno w dwóch sytuacjach: jak było jasno i zrobiło się ciemno, albo, gdy nic nie widzę. Jeśli nie mam odniesienia do jasności i faktu widzenia czegokolwiek, to nie mogę znać pojęcia ciemności.

3 Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!» I stała się światłość.

Czyli patrzymy w przeszłość, już rozumiem. Siedzę w ciemności i nie wiem, co to, zapalam światło i już wiem...to jest ciemność. Wszystko jasne...znaczy zrozumiałe.

4 Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności.

Jak to? To one były razem, wymieszane? Wziął kija i powiedział – „Rozdzielić mi się!”. Takie wymieszanie jasności z ciemnością, to taka szarówka jak w jesienne wieczory. Ale skoro były wymieszane, to skąd wiedział, co jest, co. Zrobił jasność w ciemności i się one wymieszały. Inaczej nie musiałby ich oddzielać. A jak były wymieszane to skąd wiedział, że światłość jest dobra? Mrugnęła do niego zachęcająco okiem, uśmiechnęła się? Zakręcone to jak baranie rogi.

5 I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą.
I tak upłynął wieczór i poranek - dzień pierwszy.

Teraz to już w ogóle nie wiem, o co chodzi. Bóg nazywa jasność dniem, ciemność nocą i wyłącza światło, po chwili je zapala i mówi – „No dobra, pierwszy dzień mamy za sobą”.

6 A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstanie sklepienie w środku wód i niechaj ono oddzieli jedne wody od drugich!»
7 Uczyniwszy to sklepienie, Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem; a gdy tak się stało,
8 Bóg nazwał to sklepienie niebem.
I tak upłynął wieczór i poranek - dzień drugi.

Czyli mamy dwa nieba? Bo już w pierwszym wersie stworzył niebo. Teraz tworzy je jeszcze raz z wody? Bez sensu. Poza tym te sztuczkę później powtarza Mojżesz, więc to chyba jeden z popisowych numerów Boga – „Wody rozdzielcie się!”. I później znowu wyłącza i włącza światło. Cwaniaczek…

9 A potem Bóg rzekł: «Niechaj zbiorą się wody spod nieba w jedno miejsce i niech się ukaże powierzchnia sucha!» A gdy tak się stało,
10 Bóg nazwał tę suchą powierzchnię ziemią, a zbiorowisko wód nazwał morzem. Bóg widząc, że były dobre,
11 rzekł: «Niechaj ziemia wyda rośliny zielone: trawy dające nasiona, drzewa owocowe rodzące na ziemi według swego gatunku owoce, w których są nasiona». I stało się tak.
12 Ziemia wydała rośliny zielone: trawę dającą nasienie według swego gatunku i drzewa rodzące owoce, w których było nasienie według ich gatunków. A Bóg widział, że były dobre.
13 I tak upłynął wieczór i poranek - dzień trzeci.

Znowu sam się plagiatuje. Już zrobił ziemię, teraz ją tworzy znowu przez usunięcie wody. Podwójna robota. Efekt uboczny, czyli pozostałą wodę, nazywa morzem, jest coś nowego.
Potem jedzie z zielonym perpetuum mobile. Tworzy trawy i drzewa z nasionami według gatunków. Teraz chyba trochę dłużej czeka na zgaszenie światła, bo widzi jak owoce rodzą owoce.
No i znowu z tym „widział, że były dobre”. Trochę taka pobieżna ocena. Jak bym spojrzał na wiele gatunków roślin, to mógłbym powiedzieć, że są ładne…i tyle. No chyba, że Bóg jak widzi to już wie. Tylko jak już wie, a podobno wie wszystko, to po co ta ocena. A co by zrobił jakby okazały się niedobre? Nie będę uprzedzał faktów, to zrobi nieco później…

14 A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstaną ciała niebieskie, świecące na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, aby wyznaczały pory roku, dni i lata;
15 aby były ciałami jaśniejącymi na sklepieniu nieba i aby świeciły nad ziemią». I stało się tak.

No kurwa! Przecież już wyznaczył dni gasząc światło! Oddzielił też dzień od nocy! Albo on jest jakiś upośledzony, albo ktoś się tutaj pomylił. Powiedzmy, że stworzył to po to, żeby teraz nie musieć robić tego samemu. Czyli tak jak ja zrobię coś raz, a później uczę program żeby codziennie robił to sam. Tylko, że ja zrobię to, dlatego, że wiem, że albo się zmęczę, albo mi się to znudzi. Bóg raczej nie ma tych cech i mógłby oszczędzić sobie jeden dzień pracy albo, chociaż sporą jego część, bo dalej działa…

16 Bóg uczynił dwa duże ciała jaśniejące: większe, aby rządziło dniem, i mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy.
17 I umieścił je Bóg na sklepieniu nieba, aby świeciły nad ziemią;
18 aby rządziły dniem i nocą i oddzielały światłość od ciemności. A widział Bóg, że były dobre.
19 I tak upłynął wieczór i poranek - dzień czwarty.

Po pierwsze primo – księżyc nie świeci! Po drugie primo – niebo jest sklepieniem i jest wodą, teraz dowiadujemy się, że i ono ma sklepienie. Z czego jest to sklepienie sklepienia? Kiedy on je zrobił, bo coś mnie ominęło…robi się groźnie dziwnie…

20 Potem Bóg rzekł: «Niechaj się zaroją wody od roju istot żywych, a ptactwo niechaj lata nad ziemią, pod sklepieniem nieba!»
21 Tak stworzył Bóg wielkie potwory morskie i wszelkiego rodzaju pływające istoty żywe, którymi zaroiły się wody, oraz wszelkie ptactwo skrzydlate różnego rodzaju. Bóg widząc, że były dobre,
22 pobłogosławił je tymi słowami: «Bądźcie płodne i mnóżcie się, abyście zapełniały wody morskie, a ptactwo niechaj się rozmnaża na ziemi».
23 I tak upłynął wieczór i poranek - dzień piąty.

Tworzy stworzenia wodne i powietrzne. I od razu wie, że są dobre. Spoko, pewnie wtedy nie pożerały się wzajemnie, nie zabijały się. No i dziwne – ptactwo ma się rozmnażać na ziemi. To jakieś pierwsze przykazanie – „Niech ptak nie rucha ptaka w powietrzu – mają się gzić na ziemi”. Taką zabawę zepsuć. Oj niedobry Bóg…ale on zawsze ma problemy z seksem, widać zwierzęcym też…

24 Potem Bóg rzekł: «Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju: bydło, zwierzęta pełzające i dzikie zwierzęta według ich rodzajów!» I stało się tak.
25 Bóg uczynił różne rodzaje dzikich zwierząt, bydła i wszelkich zwierząt pełzających po ziemi. I widział Bóg, że były dobre.

To jest nietolerancyjna szuja. Dlaczego odmówił pełzaczom dzikości? No i skoro wie wszystko, to, po co tworzył w ogóle pełzacze i jeszcze pierdzieli, że są dobre…on jest jakiś chory, albo ma ostrą jazdę i podnietę z oszustwa i cierpienia.
Ale spokojnie, dochodzimy do kulminacji…

26 A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!»

Do kogo rzekł? I kim mówi „Nasz”, „Nam”. Przecież jest tylko on? Czy ma tam kogoś i to mu się wymskło? To jest bardzo dziwne, że przypisuje sobie jednowładztwo i bycie jedynym Bogiem, a mówi w liczbie mnogiej…chyba, że ma wysokie mniemanie o sobie i mówi do siebie w trzeciej osobie i to liczby mnogiej. To pyszny kutafon!

27 Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę.
28 Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi».
29 I rzekł Bóg: «Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem.
30 A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona». I stało się tak.
31 A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.
I tak upłynął wieczór i poranek - dzień szósty

Skoro stworzył mężczyznę i niewiastę na swój obraz, to, co? Hermafrodyta? Transior?
Poza tym robi bardzo złą rzecz, a mówi o niej że jest bardzo dobra. Wywyższa człowieka nad inne istoty. Teraz już wiecie skąd się bierze przeświadczenie ludzików o ich supremacji nad naturą. Tak, właśnie z tej pełnej głupot opowieści. To, dlatego mamy w dupie los naszej planety; to, dlatego nie dbamy o dobro zwierząt; to, dlatego kreacjoniści tak bardzo atakują teorię ewolucji. Bo teoria ewolucji strąca człowieka z tego piedestału i mówi – nie jesteśmy wyjątkowi i specjalni, jesteśmy częścią natury, a nie jej zwieńczeniem. To tutaj właśnie ma swój początek to wszystko. I to wszystko z opowieści gdzie najpierw powstaje noc i dzień, a dopiero później słońce i księżyc; gdzie niebo jest z wody a Bóg sam nie wie czy jest jeden czy wielu. Super podstawa dla cywilizacji zbudowanej na ludzkiej dominacji.


Na dziś skończę. Drugi rozdział jest równie ciekawy, bo się Bóg styrał i odpoczywa bidulek, a ludziki są w raju…nie mówię do za tydzień, bo jak zobaczycie arabską nazwę dnia tygodnia (w tytule to piątek), to najprawdopodobniej będzie to kolejna część tej opowieści. Założenie jest na piątkowe czytanie, ale ja lubię czasem łamać plan, żeby dodać pikanterii.

Jutro Mały Wkurw, a w niedzielę czytanie Koranu.

Staram się unikać w ten weekend telewizji jak ognia, bo wszyscy będą sapać nad JP2, ale pewnie mnie to i tak dopadnie i się wyładuję…oczywiście tutaj J

Amen!