sobota, 10 maja 2014

Mały Wkurw No. 666

Dziś nie będzie zwykłego Małego Wkurwu. Stąd też taki numerek.

Chciałem dziś napisać o tym wszystkim, co mnie wkurwia w religii. Stąd też taki numerek.


I jeśli kogoś obrażę, nazywając go idiotą z powodu jego religijności, to od razu chce powiedzieć jedno.
Do tej pory starałem się krytykować zachowania, nie ludzi, postawy nie osobowości i czyny nie charaktery. Doszedłem jednak do wniosku, że w przypadku religii to było błędne podejście. Bo o ile w kwestii samej wiary możemy powiedzieć, że jest prywatną sprawą, podobnie intymną jak seksualność, to, jeśli jest ona nadbudowana religijnym dogmatyzmem, to traci tę intymność. Staje się postawa światopoglądową, ideologiczną i nawet polityczną.

Dlatego jeśli jesteś osobą wierzącą, ale nie religijną, masz luz. Tylko nie próbuj wciskać nikomu swoich przekonań i wierzeń na siłę.

Jeśli jesteś religijny, to ten tekst dotyczy Ciebie…

I od razu wyjaśnijmy sobie kolejną rzecz. Jak rozdzielam religie od wiary? Po pierwsze wiara nie jest instytucjonalna. To jest jasne. Po drugie – wiara nie głosi, że wszyscy powinni się zachowywać według jakiś zasad, bo inaczej grozi im kara. Wiara jest personalna i odnosi się personalnie. To jest domena religii, która ma na celu kontrolę mas i przekłada ten personalizm wiary na uniwersalizm i mechanizmy manipulacyjne. Jeśli w coś wierzysz to nie jest dla Ciebie problemem, że inni wierzą w coś innego. Religia ma z tym problem.

A teraz przejdźmy do samego tematu.
Dlaczego religia mnie wkurwia?

1. Anachronizmy i zaszłości


Religie, zwłaszcza te największe, opierają swoje dogmaty i systemy na wartościach wykreowanych tak dawno temu, że gdyby autor Biblii klub Koranu znalazł się dziś na pięć minut w centrum miasta, to by zwariował. To był inny świat. Ludzie nie wiedzieli nic o fizyce, chemii, biologii i dziesiątkach innych dziedzin naukowych, które dziś są na wyciągnięcie ręki nawet dla najbardziej leniwego idioty. Mimo to setki tysięcy, miliony ludzi uważa, że pięćdziesiąte tłumaczenie książki napisanej przed tysiącami lat powinno decydować o tym jak mamy dziś żyć. I że prawa dyktowane tymi historiami mają zastosowanie do życia w XXI wieku.
Jakim trzeba być cymbałem, żeby to głosić. Jakim trzeba być cynicznym bydlakiem, żeby komukolwiek kazać w to wierzyć. I jakim trzeba być ograniczonym umysłowo idiotą, żeby się na to łapać. Nasi zacni, ale głupi przodkowie nie mieli pojęcia o naszym życiu. My, dlatego, że przekazujemy sobie historię, wiemy prawie wszystko o ich życiu. I czytając o historii, wszystkich błędach i strasznych rzeczach, do jakich doprowadziła między innymi ślepa wiara w głosy religijnych kaznodziejów, nadal to kupujemy? Sorry, ale jeśli traktujesz tak zwane święte księgi, jako coś więcej niż bardzo starą literaturę i chcesz żyć według tego, co tam jest zapisane, to jedź na pustynię i sobie żyj. Wolno Ci. Ale nie próbuj nikomu wciskać, że to jest dobre, słuszne i prawdziwe. Bo wtedy pokazujesz, jakim debilem jesteś i jak niewiele wiesz nie tylko na temat życia we współczesnym świecie, ale pewnie nie masz w ogóle pojęcia o samodzielnym czy krytycznym myśleniu.


2. Religijna ksenofobia


Jedno, czego uczą święte księgi to tego, że jak jesteś inny niż chcą tego autorzy tych książek, to jesteś przeciwny woli ich boga. I albo staniesz w szeregu z identycznie jak oni myślącymi, albo zasługujesz na karę. Niektóre religie wymierzają ją od razu, inne są nieco bardziej subtelne, ale równie szkodliwe. Bo w moim odczuciu psychiczne nękanie jest równie szkodliwe jak fizyczne groźby, a ze względu na to, że osoby psychicznie wykrzywione poprzez te opresję żyją wśród nas i przekazują ten strach i ucisk innym.
Jeśli jesteś osobą, która ma świadomość własnej, odrębnej tożsamości i uważasz, że każdy ma prawo do indywidualności to tak jak nie wierzysz w horoskopy nie powinieneś być religijny. Bo religie są do samego szpiku przesiąknięte takim osobliwym faszyzmem. Religia kategoryzuje i wartościuje ludzi według tego, w co wierzą. Ci, co nie wierzą albo wierzą w coś innego są gorsi, a my to jesteśmy lepsi. Tak jak wspomniane horoskopy próbują wmówić nam, ze jest 12 kategorii ludzi, tak religia jest w tym względzie ostrzej usytuowana, bo mówi, że są tylko dwa typy…no i tych drugich, gorszych czeka kara…

Zatem nie dziw się jeśli na Twoją deklaracje bycia religijnym spojrzę jakbyś miał na ręku czerwoną opaskę z oczywistym symbolem, a pod Twoim nosem sypnął się charakterystyczny wąsik.

3. Rządy strachu


Wszystkie religie mówią o miłości, miłosierdziu i innych pozytywnych emocjach i aktywnościach. Tymczasem ich podstawowym narzędziem jest wzbudzanie w ludziach strachu i winy. Strachu przed nierzeczywistymi bytami i nieuzasadnionej winy. Wystarczy sięgnąć po jakikolwiek podręcznik propagandy czy agresywnego marketingu politycznego (to chyba to samo, ale to drugie pojęcie jest politycznie poprawne), to zauważycie, że strach jest podstawowym czynnikiem budującym w polityce. Człowiek, który operuje w ciągłym poczuciu strachu jest bardzo podatny na manipulację. Jeśli postawicie się w pozycji człowieka, który boi się wszystkiego i wszystkich, to zapewne od razu widzicie paranoika, który nie może wykonać nawet jednego ruchu. Jak go wykonuje to albo wymaga to od niego bardzo dużo wysiłku, albo jest on wspomagany przez kogoś, kto zapewni bojącego, że nic mu nie grozi. O ile propaganda opiera się na tych mechanizmach w odniesieniu do rzeczywistości społecznej czy obyczajowej, to religia sięga głębiej. Bo w religijnej manipulacji przy pomocą strachu nie wystarczy przestraszyć człowieka kara za czyny. Religia sięga po kare za myśli i intencje. Przed polityczną propaganda jest się stosunkowo łatwo bronić, bo wystarczy sięgnąć do informacji, źródeł i po prostu sprawdzić czy to, co chrzanią politycy jest zgodne ze stanem faktycznym. Jak zrobisz to w przypadku religii? 

Dlatego nie przychodź do mnie i nie pierdol, że w religii chodzi o miłowanie bliźnich czy miłość do Boga. Bo miłość oznacza wolność, miłość jest indywidualnym, osobistym przeżyciem. Jest zawsze inna, bo jest wolnością i z wolność wychodzi. Jeśli wydaje Ci się, że kogoś kochasz, bo się go boisz, to to nie jest miłość. Jeśli kochasz kogoś według schematu i wytycznych – to nie jest to miłość, to jest kult.

4. Pretensje inspiracyjne


To mnie chyba najbardziej wkurza. Religia przypisuje sobie zasługi na polach sztuk pięknych, nauki czy rozwoju. Bo pewnie gdyby nie było kościoła, to Bach nie stworzyłby swojej muzyki, a Michał Anioł nie namalowałby nic fajnego. No i podobno w świętych księgach są fragmenty, które wskazują na odkrycia naukowe, których dokonaliśmy dopiero niedawno. I oczywiście religie były i są podstawa wszystkich etycznych i demokratycznych reguł, które dziś są powszechnie uznane za najlepsze, jakie wymyślono.
Rozprawię się z tym bardzo szybko.

Kościół wartościuje ludzi, jest strukturą feudalizującą. Gdyby go nie było, to przypuszczam, że tak jak dziś, z biedniejszych krajów przyjeżdżają na zachód ludzie i po zdobyciu podstawowych informacji i wiedzy okazują się geniuszami, tak w historii z biedniejszych warstw społecznych można by było wyłowić setki Bachów i DaVincich. Nie wspominając już o religijnie umotywowanej opresji kobiet. Jeśli Michała Anioła nie zainspirowałaby wiara czy bajeczki z Biblii, to może zainspirowałby się czymś innym, nie wiem, naturą, pięknem kobiecego ciała, anatomią człowieka czy czymkolwiek innym. Kościół nie spowodował talentów i zrodził geniuszy. On ich wyeksploatował, korzystał z nich.

W kwestii naukowych przewidywań świętych pism. Jeśli w baśni tysiąca i jednej nocy przeczytam o tym, że jakiś nieznany książę z obcego kraju przyjechał pod pałac wozem bez koni, to nie oznacza, że baśń przewidziała powstanie samochodu. Jeśli w mitach czytam, że bóstwo potrafiło oddychać pod wodą, nie oznacza to, że autor mitu wiedział o tym, że za trzy tysiące lat będziemy mogli nurkować z butlami tlenowymi. Sorry!

Święte księgi są jednymi z najmniej etycznych pism w historii. Owszem zawierają jakieś wskazania moralne, w stylu biblijnego „Nie zabijaj”, ale poza tym żadne prawa ze świętych tekstów nie mają przełożenia na dzisiejszą rzeczywistość. No chyba, ze jedzenie skorupiaków, noszenie mieszanych tkanin czy zakaz tatuowania się należy wpisać do kodeksu karnego…

Demokracja – rozczaruję Was. Pierwsze konstytucje, które były podwalinami dzisiejszych demokracji były w 100% świeckie. Wyraźnie odcinały czy wręcz potępiały wpływ instytucji religijnych w sprawy państwa. Tak! Nawet Konstytucja 3-Maja spotkała się z atakiem hierarchów i Watykanu ze względu na odcięcie państwa od wpływów kościoła.

Dlatego nie wyjeżdżajcie mi z religijnymi podstawami etyki, bo was opluje setką cytatów ze świętych pism, które zaprzeczają jakiejkolwiek koncepcji etyki. Nie wmawiajcie mi, że chrześcijaństwo jest podstawą cywilizacji zachodniej, bo kościoły chrześcijańskie nie tylko nie wspierały rozwoju świeckich demokracji. Można powiedzieć, że je utrudniały i piętnowały. I jakiekolwiek pretensje do talentów, geniuszów czy nauki ze strony religii wyzwalają we nie tylko wściekłość na zmarnowany przez religijną opresję potencjał człowieka. Gdyby nie religie, to zapewne dziś wiedzielibyśmy o kilka rzędów wielkości więcej niż wiemy.


5. Seks


Tak! To mnie bardzo wkurwia. Jak jeden z niewielu gatunków potrafimy czerpać przyjemność z kontaktu fizycznego z drugim osobnikiem. Chcemy i lubimy to robić. Nie zawsze się rozmnażając. Oprócz nas, takie zachowania cechują wyżej rozwinięte naczelne, a ostatnio czytałem, jakimi zbereźnikami są delfiny i troszkę byłem zaskoczony, że one się nawet masturbują przy pomocy niczego niepodejrzewających turystów. Seks jest naturalną czynnością, która jest potrzebna i nie powinna być tabu w żadnej formie, która nie krzywdzi innych lub nie odbywa się wbrew woli ( w tym kontekście delfiny baaardzo przypominają ludzi, bo maja często w nosie wolę partnera czy ofiary). Tymczasem to właśnie religie sprowadziły seks do grzechu, do czynności zakazanej, diabelskiej. I cofnęły nas o całe tysiące lat w rozwoju. Bo nie możemy się rozwijać, jako gatunek przy tłumieniu jednej z podstawowych i dobrych dla nas praktyk. Tłumienie popędu seksualnego, jego stygmatyzacja prowadzi do większej ilości patologii niż występuje ich w naturze.
Zatem jak przychodzisz do mnie i mówisz, że homoseksualizm jest nienaturalny, a masturbacja jest grzechem, to nawet nie zasługujesz na moje wzruszenie ramion. Jest mi Cię szkoda, bo nie rozumiesz tego, ze człowiek jest wytworem natury. Ze seks bez stygmatów religijnych nie ma innego piętna. Że wstrzemięźliwość, celibat i religijny wstyd powodowany dogmatami religijnymi prowadzi do wielu szkód w psychice człowieka. I zapewne nie wiesz jak się cieszyć z bliskości fizycznej z drugim człowiekiem bez wpuszczania między Was kapłana. Wielka szkoda, bo seks jest fajną sprawą…

6. Kasa/Zasady



Tutaj długo nie będę się rozwodził. Po co klechom, kościołom i hierarchom pieniądze. Gromadzenie kawiory jest piętnowane chyba przez wszystkie duże kościoły, a mimo to oni sami to robią. Oznacza to chyba, z ę sowimi postawami próbują naśladować Boga. Bo o ile Bóg wyznacza zasady to jego one nie obowiązują…i tak właśnie zachowuję się cała kapłańska brać. Oni są nad wiernymi, są lepsi i mogą więcej, a Ty debilu dawaj kasę i pilnuj się, o czym myślisz. A jak chociaż pomyślisz źle, to czeka Cię piekło. No chyba, że przyjdziesz do swojego kapłana i mu o tym opowiesz, to wtedy on Ci odpuści te zbrodnie…


Kończę, bo pewnie mógłbym to pisać jeszcze długo, a na dziś już para ze mnie zeszła. Tak terapeutyczne właściwości mają te moje publiczne sesje zarządzania gniewem J

W przyszłym tygodniu wrócę z tradycyjnym Małym Wkurwem.


Amen!