poniedziałek, 7 lipca 2014

Altruizm jest egoistyczny…czyżby?

Wszyscy gdzieś tam z tyłu głowy rozumiemy i wiemy, co oznaczają pojęcia egoizmu i altruizmu. Teoretycznie pierwszy jest związany z osobistym zyskiem, korzyściami, drugi z bezinteresowną pomocą innym. Pojawiają się jednak pewne wątpliwości, gdy wejdziemy troszkę głębiej nie w definicje, ale w to, co się dzieje w nas i z nami, gdy zachowujemy się egoistycznie lub altruistycznie. Postaram się to wytłumaczyć.

Zysk, korzyści


Nie da się ukryć, ze wynikiem działania zarówno altruistycznego jak i egoistycznego są pewne korzyści dla nas. O ile w egoizmie są one często wymierne i namacalne, to korzyści altruistyczne są wewnętrzne, emocjonalne. Zdarza się też, że zachowania altruistyczne jesteśmy nagradzani materialnie, ale na potrzeby tych rozważań wyłączmy na chwilę ten wątek.

Zysku materialnego nie trzeba tłumaczyć, jest oczywisty. Jak jednak zdefiniować zysk wewnętrzny? Co jest takim zyskiem?

Czy zdobycie nowego doświadczenia jest dla nas korzyścią? Zawsze. Ale idąc w tym kierunku większość naszych działań, jako ludzi jest obarczona zyskiem. Każde nowe doświadczenie, nawet, jeśli jest negatywne jest zyskiem dla nas.

Jeśli robimy coś, co sprawia nam radość, zadowolenie, to też zyskujemy. Czyli jeśli spojrzymy szeroko na nasze działania to większość tego, co robimy, nas wzbogaca. Oczywiście robimy mnóstwo głupich i niepotrzebnych rzeczy, które nie wnoszą nic nowego do naszego życia, ale ludzi, którzy skupiają się na pustce we własnej egzystencji zostawmy z boku. Coś na inny wpis.

Spójrzmy teraz na nasze definicje altruizmu i egoizmu. Jeśli altruizm nie wiąże się i nie może być związany z zyskiem pod żadną postacią, to oznacza, że nie istnieje. Każda pomoc innym jest egoistyczna, bo sprawia nam zadowolenie; każda akcja charytatywna jest egoistyczna, bo zyskujemy dzięki niej. Altruizm to mit…

Ja jednak nadal się upieram, że altruizm istnieje i ma się dobrze. Dlaczego? Bo uważam, że w zachowaniach ludzkich najważniejsza jest…


Intencja


Mówią, że dobrymi intencjami jest wybrukowane piekło. Ja nie wierzę w piekło, nie wierzę też, że same intencje mają jakąkolwiek siłę sprawczą. Intencja bez akcji jest pusta, jest kontraktem myślowym, który nie wnosi i nie wniesie nigdy nic do rzeczywistości. Dlatego śmieje się z ludzi poświęcających czas na modlitwy.

Ale wróćmy do tematu. Intencje maja znaczenie, gdy coś faktycznie zrobimy. W tym ujęciu pojęcia egoizmu i altruizmu zaczynają nam się rozjeżdżać właśnie na poziomie intencji.

Egoista oczekuje i liczy na korzyść wynikającą z jego akcji. On robi coś, żeby na tym zyskać, odnieść korzyść.

Altruista pomaga innym, nie oczekując podziękowań, korzyści czy odwzajemnienia. Nawet, jeśli w konsekwencji coś zyskuje, to o ile nie jest taki zysk jego intencją, to moim zdaniem zarzut egoizmu wobec uzyskania korzyści jest niezasadny.

Możemy posłużyć się prostym przykładem. Widzimy starsza panią, babcię, która siłuje się z ciężkim wózkiem przy wejściu do autobusu. Jest dla nas zupełnie obca osoba. 

Egoista pomoże, jeśli będzie miał w tym zysk. Na przykład zobaczy w autobusie ładną dziewczynę i będzie liczył na to, że zdobędzie punkcik u niej za pomoc tej kobiecie. Nawet, jeśli nie zrealizuje swojego zysku poprzez podejście i zagadniecie do tej dziewczyny, to jego akcja będzie motywowana egoizmem.
Altruista po prostu pomoże, nie zwracając uwagi na potencjalny bilans zysków i strat. I nawet, jeśli taka pomoc zaowocuje korzyścią, to nie można mu zarzucić egoizmu.

Z tego przykładu wyłaniają się jeszcze dwie rzeczy:

Pomoc innym, niezależnie od intencji jest czymś dobrym. Nawet, jeśli mamy pobudki egoistyczne, ale nieskierowane na zysk z osoby, której pomagamy to taki egoizm nie jest egoizmem negatywnym. Tym bardziej, jeśli nastawiamy się na niematerialny zysk – wizerunkowy, emocjonalny lub doświadczeniowy.

To czy zachowujemy się altruistycznie czy egoistycznie, to jest rozstrzygnięcie wewnętrzne. O ile nie epatujemy sowimi intencjami, a w większości przypadków ani altruista ani tym bardziej egoista tego nierobi, to nie możemy z całą pewnością ocenić takiego zachowania.

Sprowadza nas to do wniosku, że jeśli oceniamy czyjeś zachowanie nie znając jego intencji to nie oceniamy jego – wystawiamy świadectwo o swoich odczuciach i potencjalnych intencjach. Bo oceny dokonujemy przez podstawienie siebie w roli tej osoby i jeśli uznajemy, że zachował się egoistycznie, to najpewniej my byśmy się zachowali egoistycznie w takiej sytuacji. Dlatego bądźmy ostrożni w ocenie zachowań innych ludzi, zwłaszcza, gdy prawidłowa ich ocena wymaga wskazania na intencje.

Oczywiście muszę wskazać na mój ulubiony temat w kontekście ludzkich zachowań, czyli na…


Religia


Jak postrzegać zachowania ludzi religijnych w kontekście tego, co zdefiniowałem? Czy zachowania powodowane przymusem lub potencjalna nagroda „w niebie” mogą być altruistyczne? Otóż nie. Religie wymuszają zmianę postawy czysto altruistycznych na nieszkodliwy egoizm. Powoduje to kilka problemów.

  • Człowiek religijny nie pomoże, jeśli doktryna jego religii nie wskazuje, że czeka go za to nagroda. Oczywiście dotyczy to ludzi silnie zindoktrynowanych.
  • Człowiek religijny nie pomoże, jeśli oznaczałoby to wsparcie kogoś w czynie, który jego religia uważa za zły, a de facto jest to czyn albo bez złych konsekwencji dla nikogo, albo zupełnie arbitralnie uznany, jako zły według religijnych mitów.
  • Człowiek religijny nie pomoże, jeśli pomoc w danej sprawie jest obarczona kara w jego doktrynie. To jest związane bezpośrednio z punktem powyżej.
  • Człowiek religijny nie pomoże, jeśli jego kapłan powie, że pomagać nie powinien.

Oczywiście nie piętnuję wszystkich ludzi religijnych, bo oddanie doktrynie może być stopniowane. Nie ulega jednak wątpliwości, że religie w dziedzinie altruizmu są raczej jego zabójcami niż wsparciem. Warunkują i systematyzują dobre i złe uczynki według własnego widzimisię, nie według pozytywnego lub negatywnego wpływu na relacje społeczne czy osobiste.

Doktryny religijne robią jeszcze jedną rzecz – warunkują ludzi w kwestiach niesienia pomocy innym. Jest to bardzo prosty mechanizm – człowiek chętniej działa, jeśli jego religia gwarantuje nagrodę za takie działanie, a niechętnie, jeśli takiej nagrody nie ma. Jak już pisałem, niema nic złego w egoizmie, jeśli jego interesowność nie jest skierowana na osobę, której się pomaga. Złe jest mówienie, że za pomaganie innym wbrew jakiejkolwiek ideologii czeka nas kara. Zwłaszcza, gdy ta pomoc nie oznacza niczyjej krzywdy.

Ciekaw jestem Waszego spojrzenia na te kwestie, wiec zapraszam do dyskusji tutaj lub na FB.



Dziś wieczorem będzie jeszcze jeden wpis. Pocisnę trochę po ekologicznych bredniach, więc jeśli ciekawi Was moje zdanie na te temat, to zapraszam J