poniedziałek, 21 lipca 2014

Przestańcie kłamać – mity o ateizmie

Ciągle i na okrągło słyszę głupie i wciskane na siłę bajki na temat tego, jaki to ateizm nie jest zły, niemoralny, pozbawiony sensu i w ogóle ateiści to degeneraci i źli ludzie. 

W tym tekście rozprawię się z kilkoma z powszechnych mitów na temat ateizmu.
 

Ateiści uważają, że życie jest bez sensu

Wprost przeciwnie. To osoby religijne często uważają, że życie „doczesne” jest bezsensowne i służy jedynie załatwieniu sobie miejscówki w niebie. Ateista uważa, że jedyne, co ma prawdziwy sens to jego życie. I sens ma każda sekunda życia, bo jest niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju. Dlatego ateiści nie marnują czasu na modły, rytuały i przebłagiwanie Boga. Żyją i starają się nadać sens wszystkiemu, co robią, wszystkiemu, co czują i wszystkiemu, czego doświadczają.

Ateizm jest odpowiedzialny za największe zbrodnie w dziejach ludzkości.

Ludzie religijni często wytykają, że reżimy Hitlera, Stalina, Mao Tse Tunga czy Pol Pota były tworami wynikającymi z braku wiary. O ile Hitlera, ze względu na fakty historyczne od razu możemy wywalić z tej listy, to pozostali zbrodniarze dość krytycznie odnosili się do religii. I mieli w tym cel. Ustanowienie systemów quasi-religijnych! Bo mówimy o systemach, gdzie dogmatyzm państwowy i kult jednostki były niezwykle silne i były wykładnią dla wszystkich działań wewnątrz społeczeństw. Zbrodnie popełniane przez te reżimy nie wynikały z tego, że ludzie kierowali się rozsądkiem. Wynikały z dogmatyzmu politycznego, rasowego lub nacjonalistycznego.

Ateizm nie daje podstaw moralnych

Jeśli ktoś nie rozumie, że krzywdzenie innych ludzi jest złe, to przeczytanie Biblii lub Koranu go tego nie nauczy. Moralność nie bierze się z religii. Moralność jest zakodowana w nas, mamy moralną intuicję i wynika ona z tysięcy lat ludzkiego doświadczenia. I myślenia o tym jak dojść do szczęścia. Na osobistym i społecznym poziomie.

Ateizm jest religią, systemem wierzeń

Nie ma większej bzdury. Nie będę się rozpisywał. Ateizm jest w takim stopniu religią, jak nie granie w golfa jest dyscypliną sportową, a abstynencja seksualna pozycją w kamasutrze.

Ateiści nienawidzą religii i Boga

Po pierwsze – nie można odczuwać nienawiści do czegoś albo kogoś, kogo nie ma lub kogo istnienia się nie uznaje, jako fakt. Oczywiście możemy wspiąć się na pewien poziom abstrakcji i powiedzieć, że możemy przecież czuć nienawiść do fikcyjnej postaci literackiej. Ale czy rzeczywiście o takiej nienawiści mówimy w tym zarzucie?
Co do religii – jest to częściowo prawda. Ale ateista nie czuje nienawiści do samej koncepcji religii. Raczej do jej niechlubnych dokonań i faktu, że religia w mniejszym lub większym stopniu próbuje ingerować w życie także ludzi niewierzących. Z resztą jak spojrzymy na definicję religii, jako systemu wierzeń, to znajdzie się zapewne mnóstwo osób wierzących, które nienawidzą religii, jako instytucji.

Ateiści wierzą w ewolucję i w to, że wszechświat powstał z niczego

Ewolucja nie wymaga wiary, bo jest udowodniona naukowo.  Wchodzimy tutaj na poziom definicji wiary i wiedzy, którym już się zajmowałem. Przypisywanie natomiast ateizmowi jakichkolwiek konotacji i związków bezpośrednich z nauką jest nieuzasadnione. Ateista może nie interesować się w ogóle biologią, ewolucją i nauką. I zarówno w zakresie ewolucji jak i powstania wszechświata powiedzieć „nie wiem”. I jest to uczciwsze niż powiedzenie „Bóg”.


Ateiści są agresywni

Ten pogląd wynika z tego, że ludzie religijni nadal uznają krytykę ich wiary, dogmatów i pomysłów, jako atak. Konfrontacja, analiza i wynikające z nich odrzucenie założeń religii nie jest atakiem. Jeśli ktoś Ci powie, że widział Hitlera w sklepie jak kupował bułki, to jego twierdzenie może zostać sprawdzone, przeanalizowane, odrzucone i wyśmiane. Nie ma powodu, żeby religię traktować inaczej. Oczywiście ludzie wierzący chcą, żeby ich wiara i religia pozostała poza wszelką krytyką, dlatego uważają każde postawienie pytania lub kwestionowanie dogmatu, jako bezpośredni, agresywny atak.

Ateiści czczą diabła/szatana

Czysta bzdura. Teiści uznają, że skoro ateiści odrzucają wiarę w Boga, to przechodzą na stronę szatana. Nic bardziej mylnego. Ateista odrzuca zarówno Boga jak i Szatana, jako byty nadnaturalne mające wpływ na jego życie. Idąc tym tropem – jeśli chrześcijanie odrzucają zoroastriańskiego boga Ahura-Mazdę, to stają się sprzymierzeńcami i wyznawcami jego Arymana. Czyli jeśli ateiści służą chrześcijańskiemu szatanowi, to chrześcijanie czczą perskiego Arymana. Taka logika J
 
Ateiści nie są niedolni do przeżyć duchowych

Nic nie stoi na przeszkodzie żeby ateiści przeżywali miłość, ekstazę, zachwyt czy uniesienie. Co odróżnia ateistów od innych ludzi doznających tych emocji i stanów? To, że nie przypisują im nadnaturalnych, nieusprawiedliwionych przyczyn. Nie odrzucamy faktu, że lektura Biblii, Koranu czy uczestnictwo w praktykach medytacyjnych związanych z buddyzmem ma wpływ na te doznania. Oznacza to jednak, że są to praktyki wpływające na ludzki umysł. Nie są źródłem doznań, tylko ich wzmacniaczami lub wyzwalaczami. Podobnie jak setki lub tysiące innych doświadczeń czy czynników, które mogą wywoływać takie stany. Religia i wiara w Boga nie ma monopolu i nie są źródłami duchowości.



Ateiści uważają, że nie ma nic ponad ludzkim zrozumieniem i poznaniem

O ile ateiści mogą szczerze i bez ogródek przyznać, że ludzkie zrozumienie ma granice i że po prostu „nie wiemy”, teiści we wszystkie miejsca niewiedzy wkładają Boga. Postawa ateisty, że swoim agnostycyzmem wobec poznania rzeczywistości, stoją w pozycji otwartej na nowe odkrycia i fakty, dowody i hipotezy, teorie i eksperymenty. Dla teisty przesuwanie granicy wiedzy oznacza przesuwanie Boga w nowe miejsca lub uparte blokowanie jego pozycji, jako wyjaśnienia rzeczywistości w wybranej kwestii. Ateiści mogą swobodnie rozważać najśmielsze hipotezy i pomysły dotyczące rzeczywistości. Teiści są ograniczeni umiejscowieniem swojego Boga w miejscach braku wiedzy. Przez to, tak naprawdę to teiści bardziej ograniczają swoje własne poznanie i zrozumienie.



Nie wyczerpałem wszystkich mitów o ateizmie. Ledwie zadrapałem powierzchnię. Nie wypowiadam się też w imieniu jakiejkolwiek społeczności czy grupy. Możecie się nie zgadzać z moimi tłumaczeniami i kontr-argumentami.
Jeśli tylko poświęciliście temu chociaż chwilę namysłu – to już dużo! J

Amen!

Przy pisaniu posiłkowałem się kilkoma artykułami z cudownego Internetu: