piątek, 12 grudnia 2014

Chrześcijańskie Piekło…stuletnie wnioski

Trafiłem na ten tekst przypadkiem. I byłem zaskoczony jego trafnością i tym, że się z nim prawie w całości zgadzam.

Ale od początku. 

Chodzi o książkę „Christian Hell” autorstwa Hypatii Bradlaugh Bonner. Książka wydana w 1913 roku dla Związku Prasy Racjonalistycznej (Rationalist Press Association]. Obecnie dostępna chyba tylko w wersji elektronicznej na stronie Amerykańskiego archiwum.

Autorka jest córką jednego z największych propagatorów ateizmu w Wielkiej Brytanii w XIX wieku – Charlesa Bradlaugha, założyciela Narodowego Stowarzyszenia Sekularnego [National Secular Society]. Hypatia (nazwana na cześć Hypatii z Aleksandrii – polecam wygooglowanie i lekturę jej dokonań), była działaczką na rzecz pokoju, ateistka i wolnomyślicielką. Najbardziej znaną jej książka jest biografia jej ojca. Między 1897 a 1904 była redaktorem w piśmie „The Reformer”. Napisała książkę „Penalties under Opinion” gdzie kataloguje sprawy sądowe związane z bluźnierstwami.

W książce „Christian Hell”, Hypatia analizuje zasadność, konsekwencje i moralny wpływ istnienia koncepcji piekła na życie, rozwój, cywilizację itd.

Przetłumaczę Wam kilka akapitów z ostatniego rozdziału. I polecam wszystkim, którzy znają angielski, aby zapoznali się z jej twórczością, ale także z dziedzictwem jej ojca.

Jedziemy…


Hypatia Bradlaugh Bonner „Christian Hell. From the first to the twentieth century”

Rozdział XII – Konkluzja

Doktryna, że kondycja po śmierci jest konsekwentnym wynikiem, kompensacją lub karą za to, jak żyjemy – lub krócej, doktryna zapłaty – nie ma swojego miejsca we wczesnych wierzeniach w życie po śmierci. Jest jedna uznawana za etyczną doktrynę należną cywilizacji wyższego poziomu. Podczas gdy prawdą jest, że wiarę w piekło, karę, można znaleźć w cywilizacjach, które nazywamy „wyższymi”, nie jest ona istotną częścią rozwoju człowieka. Jest mnóstwo bolesnych chorób i złych praktyk nieznanych prymitywnym ludziom i obecnych jedynie w rozwiniętych częściach świata; ale nie są one jego ważną częścią i cywilizacja ma wiele do zyskania poprzez pozbycie się ich, usunięcie ich z obrazu. Podobnie, wiara w piekło może być postrzegana, jako zabójcza choroba, nie, jako szkielet, arteria zdrowej, rozwijającej się cywilizacji. Ponieważ tę doktrynę możemy znaleźć jedynie w późnych stadiach ewolucji człowieka, konkluzja, że jest ona niezbędna lub pożądana, oznacza zignorowanie faktu, że byli i są, wysoce cywilizowane jednostki i ludy całkowicie pozbawione takiej wiary. Zakładać, że jest to „etyczna” doktryna, oznacza splamienie etyki.
(…)
…oczekiwanie przyszłych mąk lub radości jest konieczne dla sporej liczby ludzi. Niektórzy wahają się czy poddać się takiej władzy, ale czy prawdą jest, że wiara w piekło pchnęła ludzi do dobroci i pozbawiła ich nieuczciwości?
(…)
Złoty Wiek Chrześcijaństwa w Europie to Ciemne Wieki cywilizacji. Najniższe standardy moralne były najbardziej obecne tam, gdzie wiara w piekło była najbardziej żywa.
(…)
Pod tą doktryną człowiek stal się zgorzkniały, zakłopotany i przygnębiony; najpiękniejsze i najbardziej rozwojowe części jego natury, pod ciągła represją, przestały wydawać owoce. Antysocjalne, okrutne doktryny ich wiary zniszczyły nie tylko ludzkie przyjemności, ale także ludzkie uczucia; bezlitośnie zrywają więzi i podsycają najgorsze formy egoizmu, ucząc każdego by koncentrował się na zbawieniu własnej duszy.
(…)
Ta „etyczna” doktryna kary, która jest kamieniem węgielnym religii chrześcijańskiej, rozpalała ogień Inkwizycji, podsycała stosy i komnaty tortur, i odczłowieczała ludzi.
(…)
W Nowym Testamencie największy nacisk położony jest na pochwałę ubóstwa i przyszłe kary dla bogaczy; ale poza pojedynczymi przypadkami, strach przed piekłem nie powstrzymał chrześcijan przed gromadzenia bogactw. Najstraszliwsze męki piekielne, w każdej religii są zarezerwowane dla niewierzących, jednak nigdy nie było żadnej religii, która nie miała swoich niewiernych. To nie strach przed torturami ogranicza skłonność do odejścia od wiary, ale prześladowania; i nawet to, finalnie jedynie odwleka odwrócenie się od przyjętych wierzeń…


To naprawdę świetna pozycja i zachęcam wszystkich znających język do jej przeczytania. Czasem trudno uwierzyć, że ta książka ma sto lat!
Podejrzewam, że nie ma, co liczyć na polskie wydanie. Więc może jest wśród Was ktoś, kto wziąłby na siebie przetłumaczenie całości? Tak tylko sobie marzę…bo uważam, że to ważna pozycja i szkoda byłoby jej nie przedstawić szerszemu gronu w naszym kraju.


Tymczasem zostawiam Was i wieczorem spotykamy się w kolejnej części Niepoprawnie Skomentowanej Biblii J