wtorek, 23 grudnia 2014

Przedświąteczne "bojkoty" - plucie pod wiatr...

 Myślałem, że mnie już nic nie zaskoczy. Ale nie, kwadratowe łby nie ustają w próbach przekonania mnie i innych, że jednak mają nasrane w głowach. O czym piszę? O tym, jak jeden koleś opisuje swój sposób na bojkot EMPiKu.

Nie wspomnę jego nazwiska, ale to nie tajemnica, bo można dowiedzieć się, kim jest tej jełop na portalu niezależna.pl.

Ten wyznawca najbardziej etycznych i pełnych chrześcijańskiego zrozumienia, zdolności do wybaczania na poziomie +100 wymyślił, jak najlepiej bojkotować EMPiK.
Jego metoda to zebranie zakupów na dużą kwotę, doprowadzenie procesu sprzedaży do ostatniego etapu – płacenia i rezygnacja. BRAWO!

Pominę, że to, co robi to zwykłe chamstwo, zwłaszcza jak jest robione z premedytacją. A tak jest, bo sam przyznaje – „Dziś idę do kolejnego salonu. Może ktoś chce się dołączyć?”

Po pierwsze – nie robi w ten sposób krzywdy EMPiKowi, tylko pracującym tam ludziom. Bo to oni muszą te zakupy rozłożyć z powrotem na półki, ogarnąć wycofanie z kasy fiskalnej rachunku. Jak to boli EMPiK? W ogóle – bo to ma się dziać w ramach obowiązków i nikt nie dołoży pracownikowi do, i tak niskiej pensji, za dodatkowe atrakcje organizowane przez pajaców.

Po drugie – w większości punktów sprzedaży znajdują się urządzenia, które zliczają ilość osób odwiedzających i badają gdzie klienci się zatrzymują, na co zwracają uwagę itd. Także chodząc do takiego sklepu i robiąc nawet „fałszywe” zakupy – pomagasz w badaniach nad poprawieniem skuteczności ekspozycji towaru i co za tym idzie – w zwiększeniu sprzedaży.

Po trzecie – jak bojkotujesz, to bojkotuj. Bojkot polega na zaprzestaniu interakcji z bojkotowanym produktem czy marką. On tego nie robi – on wchodzi w interakcję. I to dosłownie jakby kopulował z partnerką, ale z zamiarem nie dopuszczenia do jakiejkolwiek przyjemności dla żadnej ze stron. Sorki, ale to jest chore. I moim zdaniem świadczy o pewnych zaburzeniach. Bo jeśli robisz coś, żeby osiągnąć przyjemność poprzez zaprzestanie, to coś jest z Tobą nie tak.


I powiedzmy sobie szczerze. Mieliśmy w okolicy świąt trzy akcje „bojkotowania”  - LIDLa, EMPiKu i ostatnio marki odzieżowej House.

Krzyk o LIDLu nie przeszkodził nikomu w morderczej walce o karpie.
25 000 ludzi na fanpage bojkotu EMPiKu miało zrobić wrażenie? Podczas gdy EMPiKi odwiedza ponad 6 milionów ludzi miesięcznie?
Koszulki House z napisem F*UCK YOUR XMAS pewnie wyprzedały się na pniu po rozpoczęciu jęków ze strony samozwańczej, „moralnej” większości.


Takie akcje robią więcej dobrego markom niż złego. Zwłaszcza, że wypowiadają się w tych sprawach ludzie popierający organizację tuszująca pedofilię, mającą konszachty z mafią, inwestujący pieniądze w narkotyki i broń.

Jeśli mojego bloga, ktoś z religiantów zaczął otwarcie i publicznie krytykować – ja byłbym szczęśliwy. To zajebista reklama, a nagana z perspektywy katolika to prawie zawsze, w odbiorze antyklerykała i antyteisty – pochwała.

Zatem BARDZO chcę żeby mnie też fanatycy religijni obłożyli klątwą, skrzyknęli bojkot i zorganizowana akcję…pewnie wejścia by mi skoczyły o kilkaset procent J