wtorek, 16 grudnia 2014

Ubój rytualny - zdanie mięsożercy

Się jeszcze nie wypowiadałem, więc się wypowiem.

Zapewne wielu powie – to hipokryzja, że mięsożerca jest przeciwny ubojowi rytualnemu. Ja powiem – nic nie kumacie.

Jem mięso, lubię mięso i zapewne nie zrezygnuję z jedzenia martwych zwierząt. Jem też roślinki – owoce, warzywa i wszystko, co mi smakuje. Po prostu. 

Nie zawsze podoba mi się to jak traktowane są zwierzęta, które konsumuję. Czasem czuję straszna złość na rodzaj ludzki, że w taki sposób traktuje inne istoty. Wiem także, że są pewne problemy z opłacalnością i wydajnością produkcji żywności. Jest wiele spraw, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć w obliczu rosnącej populacji na ziemi. Świadomi ludzie wiedzą, że organicznie hodowane rośliny nigdy nie osiągną wydajności niezbędnej do nakarmienia całej populacji; że modyfikacje roślin są niezbędne; że są firmy, które w zbrodniczy sposób monopolizują i zawłaszczają nasiona zmodyfikowanych roślin. Przyjdzie nam się z tym także rozprawić, bo sytuacja nie idzie ku dobremu.
Zwierzęta hodowlane nie mają łatwego życia. Często jest pełne cierpienia. Jednak jednego możemy im oszczędzić – bolesnej śmierci. Śmierci, dzięki której my żyjemy. Technologie i przepisy pilnują i powinny pilnować, żeby ból, niezależnie od tego czy wśród zwierząt czy wśród ludzi, był jak najmniejszy. Zlikwidować go całkowicie się nie da, wiec musimy go minimalizować. I tutaj wchodzi temat, który mnie osobiście bardzo denerwuje.

Ubój rytualny.

Niezależnie jak motywowane, powodowanie cierpienia, które nie jest potrzebne, nie powinno być dopuszczalne. Nigdzie.

Problem z ubojem rytualnym jest szerszy niż tylko niehumanitarne metody uboju. Po raz kolejny nadajemy przywileje pewnej grupie społecznej, tylko, dlatego, że w ich systemie poglądów pojawia się koncepcja Boga. To jest chore. Żadna partia, jako twór kierowany ideologią nie dostałby takiego prawa. Czy jeśli założyłbym dziś partię albo ruch społeczny, który głosiłby powrót do natury i zakazywał całkowicie technologii w produkcji żywności to dostałbym dyspensę na bezlitosne i krwawe mordowanie zwierząt? Nie sądzę. Ale jeśli na wierzch takiej ideologii wepchnę Boga, a reprezentować mnie będą śmiesznie ubrani kapłani – nie ma problemu! Chlastajta do woli, niech krew i krzyk zwierząt cieszy Waszego Boga i Wasze chore jazdy.

Mnie zastanawia jedno – dlaczego ludzie, którzy uchwalają takie przepisy, nie robią tego w sposób, jaki normalnie jest wymagany do zmiany w prawie. Niech religianci udowodnią korzyści takiego sposobu uboju dla wartości odżywczych mięsa, zdrowia. Dlaczego kryteria są zaniżone tylko, dlatego, że gdzieś tam wokół tego krąży koncepcja Boga? I nikt nie zadał pytania o relację korzyści finansowych z korzyściami innego typu? Wszędzie szukają pieniędzy. Może to jest metoda na zbilansowanie budżetu, skoro nie chcą odciąć od cycka klechów i ich systemu wyzysku państwa. Nie chcecie zakazywać uboju rytualnego? Opodatkujcie go jak psa. 80%, 90%...skoro mówimy o uboju na potrzeby rytualne, to czerpanie z tego zysków powinno być opodatkowane całkowicie lub wręcz zakazane. Kontrole, kontrole, kontrole. Możecie zabijać na własne potrzeby, ale jak sprzedacie, udostępnicie lub oddacie komukolwiek spoza Waszej wspólnoty – paka.

Bo możemy mydlić oczy mitami i zabobonami, ale nikt chyba nie wierzy, że nie chodzi o kasę. Unia zakazała, więc w Polsce będziemy mordować i eksportować. Tylko problemem jest to, że zarobią na tym wspólnoty religijne zwolnione z podatku, nie państwo. Mógłbym pomyśleć – jeśli dzięki temu będzie kasa na to, żeby ludzie nie umierali w nędzy w środku miasta, żeby dzieci nie musiały chodzić głodne – przymykam oko; zmniejszamy cierpienie ludzi cierpieniem zwierząt. Jako zawodnik drużyny „ludzie” przymykam oko.


Ten problem będzie nadal problemem, dopóki będziemy dopuszczać, żeby metafizyczna nadbudowa groźnych i wrogich człowiekowi ideologii była dla nich parasolem ochronnym. W ten sposób dopuszczamy by normalnie zakazane ideologie totalitarne rozpychały się w naszej rzeczywistości…nie ważne czy mówimy o katolicyzmie, islamie, judaizmie czy jakiejkolwiek innej religii. Jeden pies…