czwartek, 15 stycznia 2015

Niepoprawnie Skomentowana Księga Mormona: I Księga Nefiego cz. I


Musimy zrobić małe wprowadzenie. 

Joseph Smith, twórca mormonizmu, twierdził, że gdy miał siedemnaście lat objawił mu się anioł o imieniu Moroni i zdradził mu, że na wzgórzu nieopodal (dzisiejsze Wayne County, New York), zakopane są złote tabliczki ze świadectwem proroków, którzy dotarli na ziemie amerykańską sześćset lat przed narodzinami Chrystusa. Smith rzekomo odnalazł te tabliczki we wrześniu 1823 roku, ale nie był w stanie ich wydobyć aż do 1827 roku, kiedy dostał na to pozwolenie od anioła Moroniego. Tłumaczenie tych tekstów, które rzekomo zapisane były w języku egipskim, zostało po raz pierwszy wydane w formie książki w 1830 roku. Oczywiście przetłumaczone na angielski przez Smitha. Pomijając całkowitą indolencję w językach starożytnych - dał radę.

Książka jest napisana w stylu podobnym do Biblii i obejmuje wydarzenia okresu, mniej więcej 2200 p.n.e do 421 n.e. Składa się z 15 Ksiąg, w których znajdziemy 239 rozdziałów opisujących dzieje proroków i historię przybycia Jezusa po zmartwychwstaniu na amerykańską ziemię. Z resztą sami się o tym przekonamy.

Księgę Mormona można bez problemu znaleźć w wersji PDF w sieci; można ją też zamówić w wersji papierowej bezpośrednio od Mormonów, ale ja bym z tym uważał, bo podajesz im wtedy dane adresowe i pewnie Cię nawiedzą…chyba, że chcesz z nimi podyskutować. Tylko najlepiej to zrobić po przeczytaniu tej książki, nie przed.

Zatem bez dłuższego przeciągania – zaczynamy!


ROZDZIAŁ 1

1. Ja, Nefi, wywodząc się z dobrych rodziców, byłem nauczany i poznałem nieco z całej wiedzy mojego ojca, i jakkolwiek przeszedłem wiele ciężkich doświadczeń, Pan błogosławił mnie wielce przez całe moje życie, że poznałem w wielkiej mierze dobroć Boga i Jego tajemnice. Zapisuję więc, czego dokonałem za mego życia.

Zaczyna się nieźle. Poprzez ciężkie doświadczenia doświadcza się dobroci Boga. I cieszymy się, że nie zapisujesz dokonań cudzego życia. Serio!

2. I piszę w języku mojego ojca, na który składają się pojęcia Żydów i język Egipcjan.

To w jakim języku piszesz? Po hebrajsku czy po egipsku? A może to taka żydowsko-egipska wersja spanglish…

3. I wiem, że to, co piszę, jest prawdą, bo sam piszę według tego, co wiem.

Wiem, co wiem…to jeszcze nie oznacza, że to prawda…prawda?

4. Mój ojciec, Lehi, mieszkał w Jerozolimie od urodzenia, i na początku pierwszego roku panowania Sedecjasza, króla Judy, pojawiło się tam wielu proroków głoszących ludziom, że jeśli się nie nawrócą, wielkie miasto Jerozolima ulegnie zagładzie.
5. Mój ojciec więc, będąc w podróży, modlił się do Pana z całego serca za swój naród.
6. I gdy modlił się do Pana, ukazał się słup ognia i zatrzymał na skale przed nim; i Lehi zobaczył, i usłyszał wiele, a przez to, co zobaczył i usłyszał, drżał i trząsł się niezmiernie.

I taki trzęsący się podróżował dalej. Ciekawe co tam usłyszał i zobaczył…miejmy nadzieję, że zostanie to dokładnie opisane. Bo pewnie to całe roztrzęsienie było uzasadnione.

7. I stało się, że gdy powrócił do swego domu w Jerozolimie, rzucił się na łoże będąc przejęty Duchem i tym, co zobaczył.

Co on zobaczył? Po co te opisy jego stanu! Dawaj konkret!

8. I będąc tak przejęty Duchem został poniesiony w wizji, że ujrzał niebiosa otwarte i uważał, że zobaczył Boga siedzącego na tronie, otoczonego przez niezliczony poczet aniołów śpiewających i sławiących swego Boga.

„Uważał” – czyli nie wiedział? Nie był pewny? Zwątpienie nie jest chyba dobrą postawą jak na proroka…

9. I stało się, że zobaczył Jednego zstępującego z nieba, i Jego blask zaćmiewał blask słońca w południe.

Jednego kogo? Boga? A…anioła, dobra…

10. I zobaczył także dwunastu, którzy za nim podążyli, i ich blask zaćmiewał blask gwiazd na niebie.

Ciekawe czy liczba dwunastu ma jakieś znaczenie metafizyczne…numerolodzy już pewnie wariują. Dwanaście znaków zodiaków, apostołów i reszta bajeczek…

11. I zstąpili oni, i poszli w świat. I ten, który był pierwszy, przyszedł do mego ojca i dał mu księgę nakazując mu czytać.

Przyszedł na nogach? To już wiemy, że anioły maja nogi. Może dowiemy się czegoś więcej o tych kosmicznych stworzeniach.

12. I gdy Lehi czytał, został przepełniony Duchem Pana.

Ja czasem gdy czytam frondę też doznaję przemienienia…ale nie nazywam tego duchem pana, tylko nieco inaczej…

13. I Lehi czytał: Biada, biada ci, Jerozolimo, z powodu twych niegodziwości, które widziałem. I mój ojciec przeczytał wiele odnośnie Jerozolimy - i że ulegnie zagładzie, a wielu jej mieszkańców zginie od miecza i wielu zostanie uprowadzonych w niewolę do Babilonu.

O jakich niegodziwościach on mówi? Za co taka kara? Proszę o wyjaśnienie. Bo całe miasto ma być zniszczone, a nikt nie mówi dlaczego.

14. I gdy mój ojciec przeczytał i zobaczył dużo wielkich i zadziwiających rzeczy; tak sławił on Pana: Wielkie i zadziwiające są Twe dzieła, Panie Boże Wszechmogący! Twój tron jest wysoko w niebiosach, a swą potęgę, dobroć i miłosierdzie roztaczasz nad wszystkimi mieszkańcami ziemi; i ponieważ jesteś miłościwy, nie pozwolisz, aby ci, którzy przychodzą do Ciebie, zginęli!

Poza mieszkańcami Jerozolimy. Hak im w plecy, miecze w dupę i do niewoli…

15. W ten sposób mówił mój ojciec sławiąc swego Boga, gdyż jego dusza radowała się i jego serce było przepełnione radością z powodu tego, co zobaczył, i tego, co mu Pan pokazał.

CO MU POKAZAŁ!!! Wyduś to w końcu!

16. I ja, Nefi, nie podaję wszystkiego, co mój ojciec zapisał, gdyż pisał on o wielu rzeczach, które zobaczył w wizjach i snach, a także spisał wiele z tego, co przepowiadał i mówił swoim dzieciom, czego nie przytoczę w pełni.

No i chuj! Już się wnerwiłem. Pitoli, pitoli, a potem – eee tam, nie będę w całości tego opowiadał…wrrrrrrrr!

17. Natomiast podam, czego dokonałem w moich czasach. Oto na płytach, które sam wykonałem, podaję skróconą kronikę mego ojca i gdy podam w skrócie kronikę mego ojca, wtedy opowiem o swoim własnym życiu.

To już wiemy. Opowiesz ciupkę o tatulku, a potem o sobie…

18. Pragnę, abyście wiedzieli, że gdy Pan pokazał tyle zadziwiających rzeczy mojemu ojcu, Lehiemu, odnośnie zagłady Jerozolimy, poszedł on między mieszkańców Jerozolimy prorokować im i głosić o tym, co widział i słyszał.

I pewnie wszyscy mu uwierzyli…

19. I stało się, że Żydzi szydzili z niego z powodu tego, co o nich świadczył, gdyż zgodnie z prawdą wykazywał im ich nikczemność i występki oraz dawał świadectwo, że wszystko, co widział i słyszał, a także co przeczytał w księdze, wskazywało wyraźnie na przyjście Mesjasza i zbawienie świata.

Jakie nikczemności? Za co to wszystko? Opowiesz nam pikantne szczegóły?

20. Gdy Żydzi to usłyszeli, rozgniewali się na niego jak na dawnych proroków, których wypędzali, kamienowali i zabijali, i chcieli go także zabić. Ale ja, Nefi, wykażę wam, że troskliwe miłosierdzie Pana roztacza się nad wszystkimi, których wybrał ze względu na ich wiarę, że czyni ich silnymi i zdolnymi do wyratowania się.

Czyli co to za Bóg? To nie jest ten sam Bóg co żydowski? Cos mi tutaj nie pasuje…

ROZDZIAŁ 2

1. I stało się, że Pan przemówił do mojego ojca we śnie i powiedział mu: Błogosławiony jesteś Lehi za to, co uczyniłeś. Oto byłeś wierny i głosiłeś temu ludowi, co ci nakazałem, dlatego chcą cię zabić.

To ich powstrzymaj! Jaki masz problem?

2. I Pan nakazał mojemu ojcu we śnie, że powinien zabrać swoją rodzinę i ujść na pustynię.

Ale po co? Lepiej niech uciekają bo Bóg nie sprzeciwi się Żydom…coś czuję, że mamy tutaj jakiegoś konkurencyjnego Boga do Jahwe, albo ma on jakąś dziwną schizofrenię…

3. I będąc posłuszny słowu Pana, uczynił on, jak mu Pan nakazał.
4. I stało się, że uszedł na pustynię pozostawiając swój dom, ziemię swego dziedzictwa, złoto i srebro oraz drogocenne rzeczy, i nie zabrał ze sobą niczego z wyjątkiem rodziny, zapasów żywności i namiotów.

Dlaczego? Przecież jak brał żarcie to mógł zabrać tez trochę grosza…głupek…

5. I gdy doszedł w pobliże wybrzeża Morza Czerwonego, podróżował na pustyni blisko Morza Czerwonego. I podróżował na pustyni ze swoją rodziną, która składała się z mojej matki Sarii i moich starszych braci: Lamana, Lemuela i Sama.
6. Po trzech dniach podróży przez pustynię rozbił namiot w dolinie, nad brzegiem rzeki.

Przez trzy dni szli? Bez snu, odpoczynku? Pewnie Bóg im dał siłę…bo inaczej ciężko to sobie wyobrazić…

7. I stało się, że zbudował ołtarz z kamieni i złożył ofiarę Panu, i dziękował Panu, naszemu Bogu.

Za co? Za to, że przez trzy dni łaził, jak kretyn po pustyni? Poza tym, to nie było tak, że wziął go Bóg i teleportował z miasta. Sam musiał wyjść i maszerować. Za co mu dziękuje?

8. I nazwał rzekę Laman, i wpadała ona do Morza Czerwonego, a dolina była na pustyni, w pobliżu ujścia tej rzeki.

Odkrywca? Czy to taki zwyczaj był, że jak pierwszy raz widzisz jakiś zakątek to nadajesz mu swoją nazwę?

9. I gdy mój ojciec ujrzał, jak wody rzeki wpływają do wielkich wód Morza Czerwonego, powiedział Lamanowi: Obyś był jak ta rzeka, stale dążący do większej prawości!

Nadaje rzece imię swojego syna, a potem wymaga by on był ja ta rzeka…co za cymbał. Powinien raczej zrobić to w odwrotnej kolejności…poza tym do rzeki ryby robią siku, więc nie za bardzo jest to fajne porównanie.

10. Powiedział także do Lemuela: Obyś był jak ta dolina, mocny, niezłomny i niezachwiany w przestrzeganiu przykazań Pana!

Dolina mocna i niezłomna? Skąd taka metafora? Co za poeta, niech go muza porwie…

11. Powiedział to ze względu na hardość Lamana i Lemuela, bowiem szemrali przeciwko swemu ojcu w wielu rzeczach mówiąc, że był wizjonerem i wyprowadził ich z Jerozolimy, by pozostawili ziemię swego dziedzictwa, swoje złoto i srebro oraz drogocenne rzeczy i zginęli na pustyni. I uczynił to, mówili, z powodu swych niemądrych urojeń.

Mądre chłopaki…

12. W ten sposób Laman i Lemuel, będąc najstarszymi, szemrali przeciwko ojcu. I czynili to, gdyż nie wiedzieli, jak postępuje Bóg, który ich stworzył,
13. ani nie wierzyli, że Jerozolima, to wielkie miasto, może ulec zagładzie zgodnie ze słowami proroków. I byli podobni Żydom w Jerozolimie, którzy chcieli zabić mego ojca.

Pewnie szybko umrą, bo Bóg o tym przecież wie i ich ukarze.

14. I stało się, że mój ojciec przemówił do nich w dolinie Lemuela. I uczynił to z mocą, będąc przepełniony Duchem, że zadrżeli przed nim. I zmieszał ich, że nie odważyli się mówić przeciwko niemu, i czynili, jak im nakazał.

Pachołki…a już miałem nadzieję…

15. I mój ojciec mieszkał w namiocie.

A reszta gdzie? W ziemiankach?

16. I stało się, że ja, Nefi, będąc bardzo młodym, jakkolwiek dużego wzrostu i silnie zbudowanym, mając wielkie pragnienie poznania tajemnic Boga, wołałem do Pana, i nawiedził mnie On i zmiękczył moje serce, że uwierzyłem we wszystkie słowa mojego ojca, dlatego nie buntowałem się przeciwko niemu jak moi bracia.

Bóg go nawiedził i zmiękczył jego serce…brzmi trochę jakby go proboszcz odwiedził i nieco pomolestował…nawet wiek pasuje do preferencji niektórych duchownych.

17. I przemówiłem do Sama zaznajamiając go z tym, co mi Pan objawił przez swego Świętego Ducha. I stało się, że dał on wiarę moim słowom.

Same łatwowierne pachołki...co to za rodzina!

18. Ale Laman i Lemuel nie chcieli słuchać moich słów, i bolejąc nad twardością ich serc wołałem do Boga, modląc się za nich.
19. I stało się, że Pan przemówił do mnie: Błogosławiony jesteś, Nefi, z powodu twej wiary, gdyż szukałeś Mnie pilnie i z pokorą w sercu.
20. I jeśli będziesz przestrzegał Moich przykazań, będę ci szczęścił i zaprowadzę cię do ziemi obiecanej, którą przygotowałem dla ciebie i która jest wybrana ponad wszystkie inne.

To już nie ta co to Mojżeszowi pokazał? To jest jakiś schizol, serio!

21. Natomiast jeśli twoi bracia będą powstawać przeciwko tobie, zostaną odsunięci od Pana.

Kamienowanko czy banicja? Ja wolę w świętych księgach kamienowanka…proooooszę….

22. I jeśli będziesz przestrzegał Moich przykazań, staniesz się panującym i nauczycielem swoich braci,
23. albowiem w dniu, w którym powstaną przeciwko Mnie, przeklnę ich srogim przekleństwem, i nie zapanują nad twymi potomkami, jeśli oni także nie powstaną przeciwko Mnie.

Przypomina to historię Józefa…chyba trochę plagiatujemy, drogi panie Smith…

24. A jeśli powstaną przeciwko Mnie, potomkowie twoich braci staną się dyscypliną dla twoich potomków, by pobudzić ich do przypomnienia sobie o Mnie.

Czyli wszystko jest zaplanowane i przewidziane…ciekawe czy zachowają ciągłość tej historii…


Tyle na początek! Od razu coś się dzieje, mamy fajny wątek i akcja idzie do przodu J
W następny czwartek zobaczymy co się stanie na tej pustyni i jak zawędrują przez ocean…bo to bardzo ciekawe…

Tymczasem!