wtorek, 27 stycznia 2015

Pigułka antykoncepcyjna „dzień po”

Jeszcze się na ten temat nie wypowiadałem, ale chyba nadszedł już na to czas ;)
Unia nakazała krajom zrzeszonym na dopuszczenie pigułek antykoncepcyjnych „dzień, po” jako środków dostępnych bez recepty.
Oczywiście natychmiast zareagowały środowiska katolickie. I od samego początku przekręciły wszystko, co tylko mogły!
Nie można nazwać pigułki ellaOne pigułką wczesnoporonną, bo ona nie powoduje poronienia! Pigułka nie dopuszcza do zapłodnienia, pomaga w jego uniknięciu. Nie można poronić, gdy nie dochodzi do zapłodnienia. To jakby powiedzieć, że jak po pierwszych objawach kataru bierzesz witaminę C, to od razu wyleczyłeś zapalenie płuc. To nielogiczne i po prostu bzdurne. Nie dopuszczasz, zapobiegasz – nie znaczy to, że leczysz, terminujesz cokolwiek innego. Nie zakupienie piłki i rakiety do tenisa nie powoduje, że przegrałeś mecz!
Taka logika jest typowa dla wszelkich religijnych krzykaczy, którzy nawet nie skalali swoich mózgów ziarnem wiedzy na temat działania pigułek. Mi to zajęło piętnaście sekund.
Nawet, jeśli jednak wiedzą oni dokładnie jak działa ta pigułka, to bezczelnie kłamią i przekręcają rzeczywistość. Z ich wykładni wynikałoby, że każda miesiączka i masturbacja jest wczesnoporonna. Bo potencjał jest zmarnowany, nie dopuszczamy do zapłodnienia i przez to jesteśmy mordercami. I to nie ważne czy robimy to świadomie czy nie – miesiączka jest morderstwem i aborcją, tak samo jak masturbacja. I o ile masturbacja jest intencjonalna, to na przykład zjawisko zmaz nocnych już nie. Więc czy tego chcesz czy nie – każdy z nas jest aborcjonistą i mordercą. Taka jest logika tych ludzi…
I żaden z tych apologetów życia „napoczętego” nigdy nie mówi o tym, co robić z dziećmi niechcianymi. NIKT! Wrzucają swoje presupozycję o tym, że każdy rodzic kocha swoje dziecko, że jakoś sobie dadzą radę. Ludzie nie, dlatego zapobiegają ciąży, bo są niemoralnymi nihilistami! W znakomitej większości są to osoby, które świadomie i racjonalnie podejmują decyzję o tym, że nie są gotowe na dziecko, nie będą w stanie go utrzymać, wychować czy zapewnić mu bezpieczeństwa.
Z drugiej strony są ofiary przemocy seksualnej. O nich anty-aborcjoniści też nie wspominają. Bo dla nich kobieta jest tylko przedmiotem, narzędziem do rozmnażania. Bo lepiej utrzymać status quo gdzie ludzie, których na to stać robią prywatnie nielegalne zabiegi usuwania ciąży, wyjeżdżają za granicę, a osoby biedniejsze są skazane na pogłębienie złej sytuacji finansowej. Bo żaden z klechów czy wspierających ich ignorantów nie daje recepty jak pomóc biednym rodzinom, podczas gdy koszty wychowania i utrzymania dzieci rosną.
Ale trochę za dużo oczekuję od ludzi, którzy tak naprawdę mają w dupie innych obywateli, innych ludzi. Dla nich najważniejszy jest kościół i Bóg,…który swoją drogą, rzekomo jest wszechmocny, ale jakoś nie potrafi sam zadbać o swoje ziemskie sprawy i potrzebuje całe tabuny obrońców, pośredników i sowicie opłacanych urzędników. To nie jest tylko hipokryzja. To jest przede wszystkich anty-ludzkie!