czwartek, 26 lutego 2015

Niepoprawnie Skomentowana Księga Mormona: I Księga Nefiego cz. VII

Dziś rozsądnie, bez oczekiwań ale z nadzieją na coś ciekawego, zagłębiam się w kolejne wersety świętej księgi Mormonów...



ROZDZIAŁ 15.

1. Ja, Nefi, gdy zostałem zabrany w duchu i zobaczyłem to wszystko, wróciłem potem do namiotu mojego ojca.
2. I ujrzałem, że moi bracia spierali się między sobą o to, co mój ojciec im powiedział.
3. Albowiem powiedział im wiele ważnych rzeczy, które są trudne do zrozumienia, jeśli nie zapyta się o nie Pana, a oni mając twarde serca nie zwrócili się do Pana, jak powinni.

Bo nie ma tak, że jak ktoś Ci coś powie, to rozumiesz co mówi...tylko poprzez Boga możesz dojść to prawdy. I to jest zawsze główny argument wszystkich wierzących w książeczki...nie wierzysz więc nie zrozumiesz…

4. I ja, Nefi, bolałem nad znieczuleniem ich serc, a także z powodu tego, co zobaczyłem i wiedziałem, że niechybnie nastąpi z racji wielkiej niegodziwości ludzi.
5. I stało się, że cierpiałem, aż opuściły mnie siły, gdyż uważałem moje przeżycia za ciężkie ponad wszystko z racji zagłady mojego ludu, bo widziałem ich upadek.

Opuściły go siły? Co robił z powodu tego cierpienia, że aż go zmęczyło? Przychodzą mi różne sposoby na odreagowanie bólu psychicznego...ale co druga to niecenzuralna...i mecząca…

6. I gdy przyszedłem do siebie, zapytałem moich braci o przyczynę ich sporu.
7. I powiedzieli: Nie możemy zrozumieć słów naszego ojca o naturalnych gałęziach drzewa oliwnego i o ludziach innych narodów.
8. I zapytałem ich: Czy pytaliście o to Pana?
9. I powiedzieli mi: Nie pytaliśmy, albowiem Pan nie wyjawia nam takich rzeczy.

I to powinno zamknąć dyskusję...ale oczywiście zostanie przekierowana nie na to, żeby im wyjaśnić tę wizję, tylko na to dlaczego Bóg do nich nie mówi...a co?

10. I zapytałem ich: Dlaczego nie przestrzegacie przykazań Pana? Dlaczego chcecie zginąć znieczuliwszy swe serca?
11. Czy nie pamiętacie, co Pan powiedział? Jeśli nie znieczulicie swych serc i będziecie Mnie prosić z wiarą, wierząc, że otrzymacie, i pilnie przestrzegając Moich przykazań, te rzeczy na pewno zostaną wam wyjawione.

Powiedziałem! Schemat oczywisty jak pierdzenie po fasoli!

12. Oto mówię wam, że nasz ojciec pod wpływem Ducha Pana porównał dom Izraela do drzewa oliwnego, i czyż nie jesteśmy odłamani od domu Izraela i jego odgałęzieniem?

I najpierw ich opieprzył, a teraz będzie wyjaśniał...ciekawe jak to ogarnie…

13. Mówiąc o zaszczepieniu naturalnych gałęzi po otrzymaniu przez ludzi innych narodów pełni ewangelii, nasz ojciec ma na myśli ostatnie dni, kiedy to nasze potomstwo będzie pozostawało niewierze przez wiele lat, wiele pokoleń po objawieniu się ludziom Mesjasza w ciele. Wtedy pełnia ewangelii Mesjasza będzie przekazana ludziom innych narodów, a przez nich - resztce naszego potomstwa.

No to po co ten cały zachód. Poczekać, i tyle! Bo jak przewidziane i pewne, to nic nie trzeba robić! Nie?

14. Wtedy ci, którzy pozostaną z naszego potomstwa, przekonają się, że są z domu Izraela i że są ludem przymierza z Panem, wtedy dowiedzą się o swoich przodkach i poznają ewangelię swego Odkupiciela, którą wykładał ich ojcom; dlatego poznają swego Odkupiciela i zrozumieją istotę Jego nauki, aby wiedzieli, jak mają do Niego przystąpić i zostać zbawieni.

A nie można już teraz im tego powiedzieć, dać im to objawienie? Co z marnowanie czasu...skoro to wiecie to do dzieła!

15. Czyż nie będą się wtedy radować i chwalić swego Wiecznego Boga, swoją opokę i zbawienie? Czyż nie przyjmą wtedy siły i pokarmu z prawdziwej winorośli i nie przystąpią do prawdziwego stada Boga?

Ja bym się nie cieszył, jakby mi ktoś obiecał moim prawnukom albo dalej! Ani ja, ani on tego nie dożyjemy, więc to takie pieprzenie po próżnicy…

16. Oto mówię wam, zostaną oni ponownie uznani za dom Izraela i zostaną wszczepieni w prawdziwe drzewo oliwne będąc jego naturalną gałęzią.

Wszczepieni i naturalną? Coś tutaj nie gra…

17. To właśnie nasz ojciec miał na myśli, że nie nastąpi to, dopóki nie zostaną oni rozproszeni przez ludzi innych narodów, i że stanie się to przez ludzi innych narodów, aby Pan mógł okazać swą moc ludziom innych narodów, jako że został wzgardzony przez Żydów, czyli dom Izraela.

Jaki ma sens rozrzucanie ludzi po to, żeby ich potem zebrać? Zerowy...no chyba, że jest się psycholem jak Bóg, to wtedy jakaś logika w tym pewnie drzemie..

18. I nasz ojciec nie mówił tylko o naszym potomstwie, ale o całym domu Izraela, zwracając uwagę na obietnicę, która ma się wypełnić w ostatnich dniach, a którą Pan dał naszemu ojcu Abrahamowi mówiąc: Wszystkie plemiona ziemi będą błogosławione za pośrednictwem twojego potomstwa.

Czyli teraz, raptem już nie tylko Żydzi staja się narodem wybranym? Inaczej raczej mieliby ciężko to uzasadnić...chyba…

19. I ja, Nefi, mówiłem im wiele o tym, a także o powrocie Żydów w ostatnich dniach.
20. I przytoczyłem im słowa Izajasza o powrocie Żydów, czyli domu Izraela, że gdy powrócą, nie będą więcej zawstydzeni, ani też nie zostaną ponownie rozproszeni. I gdy powiedziałem wiele moim braciom, uspokoili się i ukorzyli przed Panem.

Za chwilę znowu się zbuntują...poczekajcie tylko…

21. I stało się, że ponownie zwrócili się do mnie pytając: Co oznacza to, co nasz ojciec widział we śnie? Co oznacza drzewo, które zobaczył?
22. I powiedziałem im: Oznacza ono drzewo życia.
23. I zapytali mnie: Co oznacza żelazny pręt prowadzący do drzewa, który nasz ojciec widział?
24. I powiedziałem im, że jest to słowo Boga i ludzie, którzy są posłuszni słowu Boga i wytrwają przy nim, nigdy nie zginą, ani też pokusy, czy ogniste pociski złego ducha nie będą w stanie ich pokonać, aby zaślepiając prowadzić ich ku ruinie.

I tym słowem możesz też dostać w dupę, jak będziesz niegrzeczny! Albo możemy go rozgrzać w ogniu i umieścić w jakimś newralgicznym miejscu Twojego ciała...wiec bądź grzeczny!

25. Dlatego ja, Nefi, namawiałem ich, aby zważali na słowo Pana. Namawiałem ich nawet z całym zapałem mojej duszy i jak tylko mogłem, aby zważali na słowo Boga i pamiętali o przestrzeganiu Jego przykazań we wszystkim, co czynią.

Jak słowo boga jest prętem żelaznym to ja tez bym uważał…

26. I zapytali mnie: Co oznacza rzeka, którą nasz ojciec widział?
27. I powiedziałem im, że woda, którą nasz ojciec widział oznaczała nieczystość, ale tak bardzo jego umysł był przejęty innymi rzeczami, że nie zauważył nieczystości wody.
28. Była to straszna przepaść, oddzielająca niegodziwych od drzewa życia i od świętych Boga.
29. Oznaczała straszne piekło, które - jak mi anioł powiedział - było przygotowane dla niegodziwych.

Woda jako nieczystość, piekło i przepaść...troszkę chyba się mu wizje rozjechały...nie pasuje mi to porównanie…

30. I powiedziałem im, że nasz ojciec widział, że również sprawiedliwość Boga oddzielała niegodziwych od sprawiedliwych i jej blask był niczym blask płomieni ognia, który wznosi się do Boga na wieki wieków i nie ma końca.
31. I zapytali mnie: Czy oznacza to udrękę ciała podczas doczesnej próby, ostateczny stan duszy po śmierci doczesnego ciała, czy też może mowa tutaj o rzeczach doczesnych?
32. I powiedziałem im, że oznaczało to zarówno rzeczy doczesne jak i duchowe, gdyż nadejdzie dzień, gdy będą sądzeni za swe czyny, za to co zostało dokonane przez doczesne ciało w dniach ich próby.

Tak już to zagmatwali, że nie wiadomo, o co chodzi...i o to chodzi…

33. A więc, jeśliby umarli w niegodziwości, musieliby zostać wykluczeni od tego, co duchowe i odnosi się do prawości. Oto staną przed Bogiem, aby zostali osądzeni za wszystkie swe czyny i jeśli ich czyny były nieczyste, będą nieczyści; a będąc nieczyści, nie mogą przebywać w królestwie Bożym; gdyż inaczej królestwo Boże stałoby się także nieczyste.

Wystarczy jeden grzesznik w niebie i niebo przestaje nim być? Nieźle…

34. Ale mówię wam, że królestwo Boże jest czyste i nikt nieczysty nie ma wstępu do królestwa Bożego, a więc musi gdzieś istnieć miejsce nieczystości przygotowane dla nieczystych.

No tak, przecież nie może być tak, że jest tylko niebo..musi być alternatywa i jest nią coś innego…i musi być okropne, żeby ludzie wybierali mniejsze zło.

35. Miejsce to jest przygotowane i jest to straszne piekło, o którym mówiłem, przygotowane przez diabła. A zatem ostatecznym stanem dusz ludzkich jest albo przebywanie w królestwie Bożym, albo wykluczenie z niego z racji sprawiedliwości, o której mówiłem.
36. Niegodziwi są więc oddzieleni od sprawiedliwych, a także od drzewa życia, którego owoc jest cenniejszy ponad wszystko i pożądany ponad wszystkie inne owoce, i jest on największym ze wszystkich darów Boga. Tak mówiłem moim braciom. Amen.

Jeśli diabeł przygotował piekło, to zrobił to, za zgodą Boga...wiec ten drugi jest współwinny i pozwala na to by męczyć, nękać, torturować i sprawiać ludziom cierpienie z powodu enigmatycznej nieczystości...to jest dopiero chore!


ROZDZIAŁ 16.

1. Gdy ja, Nefi, skończyłem mówić do moich braci, powiedzieli mi: Powiedziałeś nam twarde słowa, więcej niż możemy znieść.

Hahahaha...ale miękkie parówki…

2. I powiedziałem im, że wiem, iż zgodnie z prawdą powiedziałem twarde słowa przeciwko niegodziwym, lecz sprawiedliwym oddałem sprawiedliwość świadcząc, że ostatniego dnia zostaną oni wyniesieni. Prawda rani winnego głęboko, dlatego uznaje ją za twardą.
3. A teraz, moi bracia, gdybyście byli sprawiedliwi i chcieli być posłuszni prawdzie i zważać na nią, abyście mogli kroczyć z podniesionym czołem przed Bogiem, nie szemralibyście przeciwko prawdzie i nie mówilibyście: Powiedziałeś przeciwko nam twarde słowa.

Ja nie mogę! Powiedzieli tylko, że to co powiedziałeś było mocne, wymowne, dobitne. Pomijając, że jak na dzisiejsze standardy, wcale takie nie było, to uznanie tego od razu za „szemranie” przeciwko Bogu, jest po prostu objawem paranoi jakiejś…

4. I stało się, że ja, Nefi, gorąco namawiałem moich braci, aby przestrzegali przykazań Pana.
5. I ukorzyli się przed Panem, dlatego radowałem się i miałem wielką nadzieję, że będą postępować drogami prawości.
6. I wszystko to zostało powiedziane i nastąpiło, gdy mój ojciec mieszkał w namiocie w dolinie, którą nazwał Lemuel.

I co teraz? Coś się w końcu wydarzy?

7. I stało się, że ja, Nefi, wziąłem za żonę jedną z córek Ismaela i moi bracia wzięli za żony córki Ismaela, również Zeram ożenił się biorąc za żonę najstarszą córkę Ismaela.

Kto to jest ten rozpłodowiec Ismael? Ja rozumiem, że uciekają, że nie mają wielkiego wyboru, ale wszyscy wyszli za dziewczyny z jednej rodziny? Żadnych innych opcji? Nawet sekundę się nie postarali? Lenie paskudne...

8. W ten sposób mój ojciec wypełnił wszystkie przykazania, które mu dał Pan. Także ja, Nefi, byłem wielce błogosławiony przez Pana.

Chyba, że chodzi o rasizm...wtedy to ohydne, ale zrozumiałe…

9. I stało się, że Pan przemówił do mego ojca nocą i nakazał mu, aby następnego dnia podjął wędrówkę przez pustynię.

No w końcu ruszą dupy!

10. I rano, gdy mój ojciec wstał i podszedł do wejścia namiotu, ku swemu ogromnemu zdziwieniu ujrzał na ziemi kulę misternej roboty z wyśmienitego mosiądzu. I w kuli tej umieszczone były dwie strzałki i jedna z nich wskazywała kierunek, w którym mieliśmy podążać na pustyni.

No nie wierze, że będą podążać za kulą-zgadulą...nie osłabiajcie mnie...proszę...bo zemdleje…

11. I zgromadziliśmy rzeczy, które mieliśmy zabrać na pustynię, resztę zapasów, którymi nas Pan pobłogosławił i wszelkiego rodzaju nasiona.
12. I stało się, że zwinęliśmy nasze namioty i przeszedłszy rzekę Laman uszliśmy na pustynię.

Uszli z Jerozolimy na pustynie, teraz uchodzą z pustyni na pustynię...to ta sama czy inna pustynia?

13. I po czterech dniach wędrowania niemal dokładnie w kierunku południowe-południowowschodnim ponownie rozbiliśmy nasze namioty. I nadaliśmy temu miejscu nazwę Szazer.
14. I wzięliśmy nasze łuki i strzały i poszliśmy zdobyć żywność dla naszych rodzin na pustyni, i gdy zdobyliśmy żywność dla naszych rodzin, powróciliśmy do Szazer. I ponownie wyruszyliśmy przez pustynię podążając w tym samym kierunku i pozostając na najżyźniejszych obszarach pustyni blisko Morza Czerwonego.

Jak jest żyzno i jest zwierzyna, to raczej słaba ta pustynia…

15. I wędrowaliśmy przez wiele dni zdobywając po drodze żywność za pomocą naszych łuków i strzał, naszych proc i kamieni.
16. I podążaliśmy według wskazań kuli, która prowadziła nas przez żyzne obszary pustyni.

Ja pierdzielę, ale to absurdalnie brzmi...podążaliśmy za kulą…

17. I po wielu dniach wędrówki rozbiliśmy nasze namioty na jakiś czas, abyśmy mogli znowu odpocząć i zdobyć żywność dla naszych rodzin.
18. I stało się, że gdy ja, Nefi, poszedłem, aby zdobyć żywność, złamał mi się łuk, który był ze świetnej stali. I moi bracia rozgniewali się na mnie z powodu utraty łuku, gdyż nie zdobyliśmy żadnej żywności.

CO!? Łuk ze stali? Czy autor tej książeczki kiedykolwiek widział łuk i wie jak one działają? Co sobie napinał w stalowym łuku? Mięśnie grzbietu?

19. I stało się, że powróciliśmy bez żywności do naszych rodzin i będąc utrudzeni wędrówką cierpieliśmy bardzo z braku żywności.

Nie mogę! Kurwa! W wersach 14 i 15 pisali o tym, że mają łuki, teraz raptem zrobił się jeden, stalowy i on się złamał...co z procami? Co z innymi metodami pozyskiwania żywności? Umrę zaraz…

20. I stało się, że Laman, Lemuel i synowie Ismaela zaczęli szemrać ze względu na swoje cierpienia i trudy na pustyni, także mój ojciec zaczął szemrać przeciwko Panu, swojemu Bogu, i wszyscy oni byli niezmiernie przygnębieni, że nawet szemrali przeciwko Panu.

Złamany łuk przyczyną niedoli i zwątpienia w Boga...doprawdy słaba jest ta religia i wiara jak dupa węża…

21. I stało się, że moi bracia dokuczali mnie, Nefiemu, z powodu utraty łuku, a ponieważ ich łuki utraciły swą sprężystość, było nam bardzo trudno, do tego stopnia, że nie byliśmy w stanie zdobyć żadnej żywności.

A stalowy, który się złamał, nie mógł stracić sprężystości, bo jej nie miał… chciałem, żeby coś się działo, to mam…

22. I stało się, że ja, Nefi, powiedziałem wiele moim braciom, albowiem znowu znieczulili swe serca, tak że nawet narzekali na Pana, swego Boga.
23. I stało się, że ja, Nefi, zrobiłem z drzewa łuk i z prostej żerdzi strzałę i uzbroiwszy się w łuk i strzałę, w procę i kamienie, zapytałem mojego ojca: Dokąd mam pójść, by zdobyć żywność?
24. I zapytał on Pana, gdyż ukorzyli się oni ze względu na moje słowa, albowiem powiedziałem im wiele w zapale mojej duszy.
25. I stało się, że Pan przemówił do mego ojca i skarcił go z powodu szemrania przeciwko Niemu, aż mój ojciec mocno żałował.

Kilka klapsów wystarczyło...i jedyny ćwierćinteligent, który wykazuje minimum inicjatywy, ogarnia łuk i pyta gdzie ma iść po żarcie. Wykop dziurę w piachu! Tam jest mięso!...ech…

26. I Pan powiedział mu: Spójrz na kulę i przeczytaj, co tam jest napisane.

Spójrz na moje kule i zobacz co się dzieje...jest tam coś napisane? Nie widzisz? Podejdź bliżej…

27. I gdy mój ojciec przeczytał napis na kuli, przeraził się i trząsł niezmiernie, a także moi bracia, synowie Ismaela i nasze żony.
28. I ja, Nefi, zobaczyłem, że strzałki, które były w kuli, zdziałały zależnie od naszej wiary w ich wskazania oraz naszej pilności i uwagi, z jaką ich przestrzegaliśmy.

A wcześniej pokazywały zgodnie z waszą wiarą? Czy naprawdę w wątek gdzie coś się dzieje trzeba wtryniać aż tyle absurdów?

29. I był na nich także nowy napis, łatwy do odczytania, który pomagał nam zrozumieć drogi Pana. Napis ten ukazywał się i zmieniał od czasu do czasu, zależnie od naszej wiary i pilności w zastosowaniu się do jego wskazań. I tak widzimy, że małymi środkami Pan Bóg doprowadza do spełnienia ważnych celów.
30. I stało się, że ja, Nefi, poszedłem na szczyt góry zgodnie ze wskazaniami na kuli.
31. I zabiłem dzikie zwierzęta zdobywając żywność dla naszych rodzin.
32. I powróciłem do naszych namiotów niosąc zwierzęta, które zabiłem, i teraz, gdy ujrzeli, że zdobyłem żywność, wielka była ich radość. I ukorzyli się przed Panem, i dziękowali Mu.

A nie powinni dziękować idiocie Nefiemu, że jest mniejszym kretynem niż reszta?

33. I stało się, że ponownie wyruszyliśmy w wędrówkę podejmując niemal ten sam kurs jak na początku. I po wielu dniach ponownie rozbiliśmy nasze namioty, aby pozostać na miejscu przez jakiś czas.
34. I stało się, że Ismael umarł i został pochowany w miejscu nazwanym Nahom.

No to teraz córeczki pójdą ostro w obroty…

35. I córki Ismaela rozpaczały z powodu utraty ojca, a także z powodu trudów, jakie znosiły na pustyni, i szemrały przeciwko mojemu ojcu, ponieważ zabrał je z Jerozolimy, i mówiły: Nasz ojciec nie żyje, a my błąkałyśmy się długo na pustyni doświadczając wielu trudów, głodu, pragnienia i zmęczenia, i po tych wszystkich cierpieniach musimy teraz zginąć z głodu na pustyni.
36. Tak szemrały przeciwko mojemu ojcu, a także przeciwko mnie, i chciały powrócić do Jerozolimy.

Będzie dyscyplinowanie niepokornych niewiast!

37. I Laman powiedział do Lemuela i do synów Ismaela: Zabijmy naszego ojca i naszego brata, Nefiego, który zdecydował zostać panującym i nauczycielem wobec nas, swoich starszych braci.

Tracę powoli rozum od tych idiotyzmów...serio. Teraz chcą zabić Nefiego i tatuśka…

38. Teraz twierdzi, że Pan z nim mówi i że aniołowie go nauczają, ale my wiemy, że nas okłamuje i że nam to mówi czyniąc wiele podstępem, aby mógł nas omamić, myśląc pewnie, że może nas wyprowadzić w nieznane na pustyni, a gdy nas wyprowadzi, umyślił sobie, że uczyni się królem i panującym nad nami, aby mógł postępować z nami według swej woli i upodobania. W ten sposób mój brat Laman podburzał ich do gniewu.
39. I Pan był z nami, że nawet doszedł ich Jego głos. Powiedział im wiele i skarcił ich surowo, a gdy zostali skarceni głosem Pana, opuścił ich gniew i żałowali swych grzechów. I Pan błogosławił nas znowu żywnością, że nie zginęliśmy.

Dostali słowem...czytaj prętem, po dupach...co dalej?



Na dziś koniec...do zobaczenia za tydzień!