czwartek, 9 kwietnia 2015

Niepoprawnie Skomentowana Księga Mormona XII



Zobaczmy co tam u ekipy Nefiego. Przestali już się błąkać po pustyni i wyruszyli do nowej ziemi obiecanej?


ROZDZIAŁ 2.

1. A teraz, Jakubie, zwracam się do ciebie: Jesteś moim pierwszym synem urodzonym w dniach moich cierpień na pustyni i w swoim dzieciństwie doświadczyłeś wielu trudów i dużo smutku z powodu szorstkości twoich braci.
2. Jednakże, Jakubie, pierwszy z moich synów urodzonych na pustyni, znasz majestat Boga i uświęci On twoje cierpienia, że wyjdą one na twoją korzyść.

Zamiast dać, zrobić coś tu i teraz – zwala obowiązek zadośćuczynienia na Boga? Wygodne. Podobnie jak dziś robią religianci – nie martw się, że coś Ci nie idzie – Bóg ci to wynagrodzi…po śmierci…

3. Twoja dusza będzie błogosławiona, będziesz mieszkał bezpiecznie ze swoim bratem, Nefim, i poświęcisz swe dni służbie twojemu Bogu. Wiem, że zostaniesz odkupiony z racji sprawiedliwości twego Odkupiciela, albowiem widziałeś, że przyjdzie On w pełni czasów, by przynieść zbawienie ludziom.

Nie dość, że składa obietnice bez pokrycia, to jeszcze mu życie układa…

4. W swej młodości ujrzałeś Jego chwałę, jesteś więc błogosławiony nawet jak ci, którym będzie On służył za życia na ziemi, bowiem Duch jest ten sam wczoraj, dzisiaj i zawsze. I sposób podniesienia człowieka z upadku jest przygotowany, i zbawienie jest darem.
5. I ludzie są dostatecznie pouczeni, aby odróżnić dobro od zła. Oto zostało im dane prawo. Według tego prawa żaden człowiek nie jest usprawiedliwiony, to znaczy, że według prawa ludzie pozostają odsunięci od Boga. Oto według doczesnego prawa zostali odsunięci, a według duchowego prawa umierają względem tego, co dobre, stając się nieszczęśliwi na zawsze.

Czyli niezależnie od okoliczności – prawo jest niezmienne? Ciekawe co na to wszyscy, którzy modyfikują prawa religijne, by pasowały do dzisiejszych czasów…”Co, coś takiego jest w mojej świętej książce? Nieee, to metafora…wyjęte z kontekstu…”

6. Dlatego następuje odkupienie przez Świętego Mesjasza, który jest pełen łaski i prawdy.

Zwłaszcza prawdy! Ale jego prawdy, nie prawdy faktycznej, obiektywnej…

7. Oto poświęca On siebie jako ofiarę za grzech, aby zaspokoić wymagania prawa wobec tych wszystkich, którzy mają skruszone serce i są pokornego ducha, i wobec nikogo innego wymagania tego prawa nie mogą być zaspokojone.

Zawsze uważam, że opowieść o tym, że ktoś może ponieść karę za cudze przewinienia jest głupia i szkodliwa. Tak jest i teraz…obetnę sobie palec za Twój kredyt…jaki to ma wpływ na poczucie odpowiedzialności za swoje czyny? To jest demoralizujące!

8. Jak ważne jest więc uświadomienie tego mieszkańcom ziemi, aby wiedzieli, że człowiek będzie mógł przebywać w obecności Boga tylko dzięki zasługom, miłosierdziu i łasce Świętego Mesjasza, który poświęca swe życie jako śmiertelny i podejmuje je ponownie mocą swego ducha, aby doprowadzić do zmartwychwstania umarłych, będąc pierwszym, który zmartwychwstanie.

Czyli nie jest śmiertelny…banialuki!

9. Jest on więc pierwszym z plonu Boga, i wstawi się za wszystkimi ludźmi, że ci, którzy w Niego wierzą, zostaną zbawieni.

Tylko wiara wystarczy? Nie trzeba być dobrym człowiekiem? Kolejny cios w moralność…

10. I ze względu na Jego wstawiennictwo, wszyscy ludzie przyjdą do Boga i staną w jego obecności, aby być przez Niego sądzeni według Jego prawdy i świętości. Dlatego wymagania prawa dane przez Świętego Boga zostaną zaspokojone przez wyznaczoną prawem karę stanowiącą przeciwieństwo szczęścia wyznaczonego dla spełnienia celów zadośćuczynienia.

Co? Prawa zaspokojone przez karę, która jest przeciwieństwem szczęścia…i to szczęścia w rozumieniu Boga. Więc nie koniecznie szczęścia ludzkiego – czyli karą jest odwrotność tego, co Bogu wydaje się szczęściem – ja chcę być ukarany!

11. Oto trzeba, aby wszystko miało swoje przeciwieństwo. Gdyby było inaczej, mój pierwszy synu urodzony na pustyni, sprawiedliwość nie mogłaby istnieć ani nieszczęście; ani świętość, ani żałość grzesznika; ani dobro, ani zło. Wszystko byłoby jedno i to samo, i co Bóg stworzył, pozostałoby bezwładne nie mając ani życia, ani nie będąc martwe, nie będąc śmiertelne, ani nieśmiertelne, nie doznając ani szczęścia, ani nieszczęścia, wrażliwości czy znieczulenia.

Typowe…nie istnieją odcienie szarości, nie! Tylko dychotomia – albo jesteś zły albo dobry…no chyba, że wierzysz w Boga – wtedy nie ma znaczenia!

12. Wszystko byłoby więc stworzone na nic i praca stworzenia nie miałaby celu. Byłoby to przeciwne mądrości Boga i Jego wiecznym celom, Jego mocy, miłosierdziu i sprawiedliwości.

Bzdura! Bo gdyby Bóg chciał, to mógłby zrobić wszystko tak, żeby człowiek nie cierpiał, żeby mu niczego nie brakowało – wtedy wyeliminowałby większość problemów moralnych…ale po co, Bogu potrzebne są zabawki, nie szczęśliwi ludzie…

13. I jeśli powiecie, że nie ma Jego prawa, powiecie także, że nie ma grzechu. I jeśli powiecie, że nie ma grzechu, powiecie także, że nie ma prawości. I jeśli nie byłoby prawości, nie byłoby szczęścia. I jeśli nie byłoby ani prawości, ani szczęścia, nie byłoby ani kary, ani nieszczęścia. I jeśli ich nie ma, Bóg nie istnieje. I jeśli Bóg nie istnieje, nie istniejemy ani my, ani ziemia, bo nie mogłoby wtedy nastąpić stworzenie tego, co oddziałuje, i tego, co podlega oddziaływaniu, nie byłoby więc niczego.

Wiem, że się powtarzam, ale to bełkot! Grzech to arbitralnie narzucona koncepcja, nie ma nic wspólnego z moralnością, czy prawością. Poza tym – część tak zwanych grzechów prowadzi jednak do szczęścia. A kary – są konieczne, ale nie w sensie boskiego walenia piorunami czy mitu o piekle. Potencjalną karą jest odpowiedzialność wobec siebie i innych za swoje czyny…nie zły wzrok kapłana i pokuta!

14. Oto mówię wam o tym, moi synowie, dla waszego dobra, abyście o tym wiedzieli, albowiem Bóg żyje i stworzył wszystko, zarówno niebiosa jak i ziemię oraz wszystko, co w nich jest, wszystko, co oddziałuje i wszystko, co podlega oddziaływaniu.

Jak im nie powiesz, to nie będą wiedzieli? Czyli jednak nie mówimy o uniwersalnej moralności, tylko o nakazach wiary. Więc wszelkie pretensje do tak zwanego „prawa naturalnego” właśnie wyparowały!

15. I aby spełniły się Jego wieczne cele w przeznaczeniu człowieka, gdy stworzył naszych pierwszych rodziców, zwierzęta żyjące na ziemi i ptactwo, innymi słowy, gdy dokonał stworzenia wszystkiego, konieczne było przeciwieństwo, nawet zakazany owoc w przeciwieństwie do owocu drzewa życia, jeden z nich gorzki, drugi słodki.
16. A więc Pan Bóg dał człowiekowi swobodę działania, albowiem człowiek nie mógł mieć swobody działania, jeśli nie był nęcony przez jedno i drugie.

Fałszywa dychotomia! Człowiek ma swobodę wyboru jeśli ma jedną opcję – może wybrać albo nie…

17. I ja, Lehi, na podstawie tego, co przeczytałem, i co jest zapisane, wiem, że anioł Boga został wypędzony z nieba i stał się diabłem dążąc do tego, co jest złem według Boga.
18. I ponieważ został wypędzony z nieba i stał się nieszczęsnym na zawsze, pragnie on także nieszczęścia całego rodu ludzkiego, dlatego ten stary wąż, czyli diabeł, który jest ojcem wszystkich kłamstw, powiedział do Ewy: Zjedzcie zakazany owoc, a nie umrzecie, lecz będziecie jak Bóg wiedzieć, co dobre, a co złe.
19. I gdy Adam i Ewa zjedli zakazany owoc, zostali wypędzeni z ogrodu w Edenie, aby uprawiali ziemię.
20. I mieli oni dzieci, rodzinę całej ziemi.

Czyli luz, wszystko zgodnie z planem!

21. I Bóg pozwolił ludziom żyć jeszcze dłużej, aby mogli się nawrócić podczas tego życia, a więc ich doczesny stan stał się stanem próby i ich życie było przedłużone ze względu na przykazania, które Pan Bóg dał ludziom. Albowiem dał On przykazanie, że wszyscy ludzie mają się nawrócić, i wyjawił im, że są zgubieni przez wykroczenia pierwszych rodziców.

Kiedy? Bo nie pamiętam takiego ustępu z Biblii…

22. I jeśli Adam nie popełniłby wykroczenia, nie upadłby, lecz pozostał w ogrodzie w Edenie. I wszystko, co zostało stworzone, musiałoby pozostać w takim samym stanie, w jakim zostało stworzone, i Adam i Ewa musieliby pozostać w tym stanie na zawsze, bez końca.

Czyli to wina Adama, nie Ewy…to nowość…

23. Nie mieliby dzieci, pozostaliby więc w niewinności nie odczuwając radości, gdyż nie znaliby nieszczęścia, nie czyniąc nic dobrego, albowiem nie znaliby grzechu.
24. Ale wszystko stało się według mądrości Tego, który wie wszystko.
25. Upadek Adama nastąpił, aby ludzie mogli przyjść na świat, i ludzie przychodzą na świat, aby mogli osiągnąć szczęście.

Wszystko zaplanowane…to dlaczego kara, potępienie, cierpienie i piekło? To bez sensu!

26. I gdy wypełni się czas, Mesjasz przyjdzie wykupić ludzi z upadku. I ponieważ zostaną oni wykupieni z upadku, staną się uwolni na zawsze, odróżniając dobro od zła, aby sami działali, a nie, żeby podlegali działaniu, z wyjątkiem poniesienia kary wyznaczonej przez prawo w wielki i ostatni dzień, według przykazań, które dał Bóg.
27. Podczas życia na ziemi wolno więc ludziom postępować, jak chcą. I wszystko jest im dane, co jest pożyteczne dla człowieka. Wolno im wybrać wolność i życie wieczne dzięki wielkiemu wstawiennictwu za wszystkich ludzi; mogą też wybrać niewolę i śmierć według niewoli i władzy diabła, który dąży do tego, aby wszyscy ludzie byli tak samo jak on nieszczęśliwi.

A oddanie Bogu to nie jest formą niewolnictwa? Śmierć nie jest sposobem na „pójście” do Boga…coś się chyba komuś pochrzaniło…

28. Moi synowie, pragnę, abyście zważali na Wielkiego Orędownika, przestrzegali Jego przykazań, byli wierni Jego słowom i wybrali życie wieczne zgodnie z wolą Jego Świętego Ducha.
29. Abyście nie wybrali wiecznej śmierci ulegając pragnieniom ciała i zła, które w nim jest, a co daje władzę diabłu, by sprowadzić was do piekła, by mógł nad wami panować w swoim własnym królestwie.

Ciało, które dął Bóg jest siedliskiem zła? To po co je dawał? Typowa dla religii próba kontrolowania pragnień…ech…

30. Powiedziałem wam wszystkim, moi synowie, tych kilka słów w ostatnich dniach mojej doczesnej próby. I w moim życiu wybrałem, jak powiedział prorok, to co dobre. I nie mam innego celu poza wiecznym dobrem waszych dusz. Amen.


ROZDZIAŁ 3.

1. Mówię teraz do ciebie, Józefie, a ostatniego z moich synów. Urodziłeś się na pustyni podczas moich trudnych doświadczeń, w dniach mojego największego smutku zrodziła cię twoja matka.

Kogo obchodzi Twoje samopoczucie w odniesieniu do narodzin syna? To ważne, że miałeś deprechę?

2. Niech Pan także dla ciebie poświęci tę ziemię, która jest wybrana ponad wszystkie inne, aby była twoim dziedzictwem oraz dziedzictwem twego potomstwa, razem z potomstwem twoich braci, dla waszego bezpieczeństwa na zawsze, jeśli będziecie przestrzegać przykazań Świętego Boga Izraela.
3. I teraz, Józefie, ostatni z moich synów, urodzony na pustyni podczas moich trudnych doświadczeń, Pan będzie cię błogosławił na wieki i twoje potomstwo nigdy nie zostanie całkowicie wyniszczone.

Chyba, że ktoś Cię zabije zanim poruchasz…ale to detal…

4. Jesteś moim synem, a ja jestem potomkiem Józefa uprowadzonego w niewoli do Egiptu, któremu Pan dał wielkie obietnice.
5. Józef widział nasze czasy i otrzymał obietnicę od Pana, że spośród jego potomstwa Pan Bóg wywiedzie sprawiedliwą gałąź dla domu Izraela, nie Mesjasza, lecz gałąź, która zostanie odłamana, a mimo to nie będzie zapomniana w spełnieniu obietnic Pana, że Mesjasz objawi im się w ostatnich dniach w mocy i wyprowadzi ich z ciemności na światło, z ciemności ukrycia i niewoli na wolność.

To ciekawe…czytałem opowieść o Józefie i nie przypominam sobie tego…chyba ktoś zmyśla…

6. Oto Józef świadczył mówiąc: Pan, mój Bóg, powoła „widzącego", i będzie on wybranym „widzącym" dla mojego potomstwa.
7. Józef powiedział: Tak powiedział mi Pan: Powołam spośród twojego potomstwa wybranego „widzącego", który będzie miał uznanie u twojego potomstwa. I nakażę mu, aby dla twojego potomstwa, a więc swych braci, dokonał dzieła, które będzie miało dla nich wielką wartość, albowiem poznają przymierza, które zawarłem z twoimi ojcami.
8. I dam mu przykazanie, aby jego pracą było tylko to, co mu nakażę. I uczynię go wielkim w Moich oczach, gdyż będzie dokonywał Mojego dzieła.
9. I będzie on niczym Mojżesz, o którym powiedziałem, że go powołam, aby wyprowadził Mój lud z niewoli, domu Izraela.
10. Mojżesza powołam, aby wyprowadził twój lud z niewoli, z ziemi egipskiej,
11. a „widzącego" powołam spośród twojego potomstwa i dam mu moc, aby przekazał Moje słowo twojemu potomstwu. I dam mu moc nie tylko dla przekazania Mojego słowa - mówi Pan - lecz także dla przekonania ich o prawdzie Mojego słowa, które uprzednio mieli.

Może zamiast przekonywania jakiś dowód…malutki, jeden, namacalny dowód…nie?

12. Dlatego twoi potomkowie, a także potomkowie Judy, będą pisać, i co zostanie zapisane przez twoich potomków, a także to, co będzie zapisane przez potomków Judy, zrośnie się razem aż do wykazania fałszywych doktryn, zaprzestania sporów i ustanowienia pokoju pośród twoich potomków oraz zaznajomienia ich w ostatnich dniach z ich ojcami i z Moimi obietnicami - mówi Pan.

I się pomylił…

13. I ze słabego uczynię go silnym, gdy rozpocznę Moje dzieło pośród całego Mojego ludu, aż do zgromadzenia ciebie, domu Izraela - mówi Pan.
14. Tak prorokował Józef: Pan będzie błogosławił tego „widzącego", i ci, którzy będą się starali go zniszczyć, zostaną zawstydzeni, albowiem spełni się obietnica, którą otrzymałem od Pana, dotycząca mojego potomstwa. Oto jestem pewien spełnienia tej obietnicy.

Zawstydzą kogoś i przez to przegra? Chyba nie…ja mogę się wstydzić, ale wygram…i nici z obietnicy…Zresztą ciekawe jest to, że Bóg w cholerę rzeczy obiecuje, a może to wszystko zrobić ot tak!, to dziwne…

15. Będzie on nazwany po mnie i po swoim ojcu. I będzie mi podobny, albowiem to, czego Pan dokona poprzez niego, mocą Pana przywiedzie moje potomstwo do zbawienia.
16. I tak prorokował Józef: Jestem pewien tego, nawet tak pewien jak obietnicy o Mojżeszu, gdyż Pan mi powiedział: Zachowam na zawsze twoje potomstwo.
17. I Pan powiedział: Powołam Mojżesza dla twojego potomstwa i dam mu moc w lasce i rozsądek w pisaniu. Jednak nie ułatwię mu wymowy, by nie mówił wiele, i nie uczynię go mocnym w mowie. Ale napiszę mu Moje prawo palcem Mojej ręki i powołam innego, aby za niego przemawiał.

Pisanie tak, ale nie gadajcie…bo nie lubię…WTF?

18. I Pan powiedział mi: Powołam także proroka na podobieństwo Mojżesza dla twojego potomstwa i wyznaczę mu innego, aby przemawiał. I spowoduję, że wyjawi twojemu potomstwu, co spisali twoi potomkowie i ten, który będzie za niego przemawiał, będzie twoim potomkiem, i on to ogłosi.

Chodzi o magiczne rozmnożenie proroków – jeden do pisania drugi do gadania? …nie kumam tego, ale spoko, niech mu będzie…

19. I zapisane przez niego słowa będą słowami, które według Mojej mądrości mają być dane twoim potomkom. I będzie to, jak gdyby twoi potomkowie wołali do nich z prochu, albowiem znam ich wiarę.
20. Będą oni wołać z prochu, nawołując swych braci do nawrócenia, nawet gdy przeminie po nich wiele pokoleń. I stanie się, że ich wołanie rozejdzie się w prostocie ich słów.
21. Na skutek ich wiary, ich słowa wyjdą z Moich ust do ich braci, którzy są twoimi potomkami, i według ich wiary uczynię silnymi ich słowa, aż przypomną sobie obietnicę, którą dałem twym ojcom.
22. W ten sposób, mój synu, Józefie, mój praojciec prorokował.

A to wszystko wymysły, bo Biblia o tym nie wspomina…coś jak nieznane i nie potwierdzone opowieści z życia…czyli bajeczki.

23. A więc jesteś błogosławiony z racji tej obietnicy i twoje potomstwo nie zginie, albowiem przyjmą słowa tej księgi.

A jak nie przyjmą to co? Zginą?

24. I powstanie pośród nich człowiek mający wielką moc, który dokona wiele dobra w słowie i w czynie, będąc narzędziem w rękach Boga, aby przez wiarę czynić wielkie cuda i to, co ważne w oczach Boga, aż wiele zostanie przywrócone domowi Izraela i potomstwu twoich braci.
25. Błogosławiony jesteś, Józefie. Jesteś jeszcze mały, słuchaj więc swego brata, Nefiego, i stanie ci się według tego, co powiedziałem. Zapamiętaj słowa umierającego ojca. Amen.

W końcu jakaś śmierć…

Ale to za tydzień ;)